Color Out of Space (2019) reż. Richard Stanley
#21
https://birthmoviesdeath.com/2019/09/23/fantastic-fest-2019-review-color-out-of-space-is-a-goddamn-trirumph?fbclid=IwAR0PbUNMiO08erBbSqWBiFOH9xY-HJ_2oS-MQ3pK0CXzfe5T2W3cZLSRyaM
Cytat:Color Out of Space has long been a big question mark - would Stanley still have it? Would he really be able to capture the Lovecraftian madness this story requires? Would he pair well with Cage? - and I'm so happy to be able to say that the answer to all of these questions is a resounding "Fuck yeah". Welcome back, Richard. You've been missed.

Odpowiedz
#22
https://www.facebook.com/379952535416790/posts/2539327322812623/
Cytat:29 lat po premierze jego kultowego debiutu ‘Hardware’ oraz 23 lata po wyrzuceniu go z planu ‘Wyspy doktora Moreau’ i zniszczeniu mu kariery, Richard Stanley powraca wreszcie z reżyserskiego limbo. Jego adaptacja słynnego ‘Koloru z przestworzy’ HP Lovecrafta okazuje się być obrazem na zmianę przynoszącym zachwyt i rozczarowanie. Śpieszę uspokoić, że to, mimo wad, ciągle fajny film i myślę, że każdy fan tak Stanleya, jak i Samotnika z Providence powinien go zobaczyć.

Co zachwyca? Piękne zdjęcia (kadry to jedno, ale tu oczywiście największy nacisk położono na kolorystykę i ta prezentuje się niesamowicie), muzyka (wiadomo), wreszcie psychodeliczna atmosfera, w której kreowaniu pomagają też odpowiednie dozy absurdu, groteski i makabry. Do prozy Lovecrafta Stanley podszedł, rzecz jasna, jednocześnie z szacunkiem, miłością i kreatywnością. Z jednej strony mamy więc choćby postać dumnie noszącą koszulkę Miskatonic University oraz inną posiadającą własny egzemplarz Necronomiconu (ba! mamy nawet scenę rytuału), z drugiej zmiany, jak się wydaje, koniecznie (zgrabne uwspółcześnienie akcji opowieści poprzez włączenie doń choćby Internetu czy telefonów komórkowych, które, oczywiście, działać za bardzo tutaj nie chcą) oraz te może niekonieczne, ale zawsze co najmniej interesujące (reżyser idzie tu w ostrzejszy body horror niż sam Lovecraft i nie będzie przesadą stwierdzenie, że w pewnym momencie jawi się jako skrzyżowanie Cronenberga z Carpenterem! zresztą pojawia się nawet wyraźna parafraza legendarnego ‘The Thing’).

Co zawiodło? Film jest ‘b-klasową’, cokolwiek ekstrawagancką krzyżówką komedii (tak!) i ponurego horroru sci-fi. No i to jednak nie zawsze się sprawdza, bo bywa, że prowadzi do niezgrabności. Koleżanka miała po seansie stwierdzić, że Stanley trochę zardzewiał przez te lata reżyserskiego bezrobocia i trudno mi się z nią nie zgodzić. Kiedy w jednym fragmencie szarżujący Nicolas Cage rzuca komiczne hasła o dojeniu alpak, które hoduje, a w następnym inna postać odcina sobie palce pod wpływem tytułowego koloru, to granica między absurdem a makabrą wydaje się nieco zbyt cienka. Największym minusem jest jednak sam Cage, choć z dwóch kompletnie odmiennych powodów. Pierwszym jest to, że, jak wspomniałem, idzie w przerysowanie, gdyż Stanley niestety nie trzymał go na smyczy. A nie jest to przecież tak umowna opowieść, jak w ‘Mandy’ (gdzie jednak, mimo wszystko, Nicolas był bardziej stonowany!). Drugim jest sama ‘memiczność’ aktora. Ta bowiem sprawia, że spora część festiwalowej publiki śmieje się idiotycznie, gdy ten tylko pojawi się w kadrze, jakby oczekując, że to zawsze oznaczać będzie komedię. Ciężko więc w pełni oddać się seansowi, kiedy obok co chwila ktoś parska śmiechem. A na to, najwyraźniej, każdy kolejny film z Cage’m jest z góry skazany.

Niemniej jednak, to ciągle kawał wartego poznania kina. Nierównego, ale zawsze interesującego, czasem hipnotyzującego i potrafiącego też zszokować jak należy. Ciężko nie cieszyć się z powrotu Stanleya. I nie trzymać kciuków, aby to był tylko początek jego ‘drugiej’ kariery. Wszakże w swoich najlepszych fragmentach ‘Color Out of Space’ stanowi piękny odjazd przypominający, że stoi za nim ten sam koleś, który dał nam kiedyś ‘Hardware’ i ‘Dust Devil’.

Odpowiedz
#23
W Australii zaprezentują film w ramach FANGORIA x MONSTER FEST 2019. Myślałem, że zwiastun...

Odpowiedz
#24
Teraz zwiastun!

I plakat...
[Obrazek: 4bfea1ae3fc3b326med.jpg]

Odpowiedz
#25
No i spoko. Wygląda tak, jak powinno. Teraz niech wrzucą to na jakiś streaming. :)

Odpowiedz
#26
Jaram się!

Odpowiedz
#27
Wygląda fajnie i pomysłowo, czekam.

Odpowiedz
#28
Fajne, ale w wersji literackiej łatwo było uwierzyć że tytułowego koloru nie da się opisać, w filmie z oczywistych względów są to zwyczajne kolory :P

Wygląda dobrze, mogłoby pojawić się na Netfliksie.

Odpowiedz
#29
Premiera w amerykańskich kinach 24 stycznia, myślę że w ten dzień trafi również na VOD.

Odpowiedz
#30
https://jumpcutonline.co.uk/2019/09/beyond-fest-review-colour-out-of-space-2019/
Ciekawe czy zawita do Polski?
Najlepszy film 2018: Suspiria

Najlepszy film 2017: A Ghost Story

Najlepszy film 2016: Zwierzęta Nocy

Najlepszy film 2015: Lobster




Odpowiedz
#31
Nie liczyłbym na to, chyba że Velvet Spoon zorganizuje jakieś pokazy o północy jak w przypadku "Mandy".

Odpowiedz
#32
Będzie na tegorocznym Splat FilmFest: http://www.splatfilmfest.com/index.php/film/color-out-of-space/

Odpowiedz
#33
Jeszcze jeden plakat...

[Obrazek: bd029a430b6e4e8cmed.jpg]

Odpowiedz
#34
Kszyt kszyt, można znaleźć już ten film tu i tam ;)

Odpowiedz
#35
Nie jest to w pełni udany fillm, ale nie potrafię go nie lubić.

Ma kilka problemów - głównym jest chyba miscast w postaci Cage'a, który tym razem nie jest wartością dodaną, jak w "Mandy", ale ciężarem u nogi, ze swoją memicznością i typowymi dla siebie manieryzmami wprowadza element groteski tam, gdzie było jej wystarczajaco, lub nie powinno być jej wcale. Sprawdza sie jako-tako, kiedy jego postaci "odpierdala" pod wplywem dzialania tytulowego koloru (scena z pomidorami!), ale jest kompletnie nieprzekonujacy, kiedy musi zagrać coś na serio. Inny, mniej opatrzony w tego typu rolach i nieobciazony takim a nie innym wizerunkiem aktor sprawdzilby sie lepiej.

Stanley natomiast wyraznie zatracił nieco świeżość i jasność autorskiego spojrzenia, przez co jego najnowsze dziełko wyglada chwilami jak debiutancki obraz zapalonego, ale jednak wciaż nieopierzonego fana gatunku, który jeszcze nie do konca potrafi przemawiać własnym głosem. Z jednej strony film ma dzieki temu przyjemny, pasjonacki vibe, daleko mu do taśmowych produkcyjniaków, czuć tutaj serce i radość z przebywania za kamerą, ale jednoczesnie cierpi na niezdecydowanie w tonacji, chwilami wkrada się też odrobina konwencjonalności, która mocno kontrastuje z bardziej "natchnionymi" sekwencjami, mozna bez wiekszych problemów wskazać sceny, gdy Stanleyowi zadrżała ręka. Mam również małe zastrzeżenia co do finalu, który owszem, jest efektownie zrobiony, ale też sprawia wrażenie, jakby troszeczke zabrakło na niego pomysłu.

Trudno mi powiedzieć, na ile jest to wierne opowiadaniu HPL-a, czytałem lata temu, ale w paru momentach raczej dość dobrze odwzorowuje ducha jego twórczości i mysle, że to jedna z lepszych ekranizacji jego prozy - jeśli pamiętać o tym, że tak naprawde niewiele w pełni udanych ich dotąd powstało.

Co poza tym? Sporo soczystego, staroszkolnego body horroru, umiejetnie i niespiesznie budowanego, sugestywnego klimatu, nieco niezgrabnie, ale koniec końców udanie wplecionej groteski. Scenariusz dość sprytnie wybrnal z kwestii nieracjonalnych zachowań bohaterów, które od pewnego momentu praktycznie w każdej scenie moze być odbierane jako podyktowane przez działanie meteorytu.

Jest również cała masa obowiązkowych smaczków dla fanów Lovecrafta, kilka odniesień do klasyki filmowego horroru z lat 80., soundtrack Stetsona także robi robotę, zwłaszcza w trzecim akcie, kiedy najmocniej rezonuje ze stroną wizualną - która też w sumie dostarcza, jeśli przymknąć oko na niekiedy dajacą po oczach sterylność kadrów i zbyt wielką ufność w moc neonowego poblasku. Fajna jest takze Madeleine Arthur w roli młodej Gardnerówny, ze wszystkich postaci chyba ona ma najwiecej charakteru. No i film, pomimo okazjonalnych zgrzytów, po prostu dobrze sie oglada, bo to klasyczna opowieść, która idąc wytyczonym szlakiem trochę się potyka, ale spacer ten jest mimo wszystko dość satysfakcjonujący, nawet jesli zna się trasę na pamięć.

Czekam na kolejny projekt Stanleya, który podobno ma być adaptacją "Horroru w Dunwich". Jak poprawi to i owo i postawi na konkretnego leading mana, powinno wyjść super.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Shining (1980) / Doctor Sleep (2019) B2Ka 95 11,482 22-02-2020, 17:36
Ostatni post: michax
  VFW (2019) reż. Joe Begos nawrocki 4 876 15-02-2020, 20:18
Ostatni post: nawrocki
  The Lighthouse (2019) reż. Robert Eggers nawrocki 102 8,795 04-02-2020, 15:23
Ostatni post: Pelivaron
  Midsommar (2019) reż. Ari Aster Kryst_007 85 8,116 31-12-2019, 16:12
Ostatni post: Pelivaron
  Ready or Not (2019) reż. Matt Bettinelli-Olpin, Tyler Gillett Kryst_007 8 719 23-11-2019, 23:45
Ostatni post: Szaman
  Brightburn (2019) reż. David Yarovesky Pelivaron 3 891 30-10-2019, 01:18
Ostatni post: Mierzwiak
  3 From Hell (2019) reż. Rob Zombie nawrocki 28 2,875 27-10-2019, 15:04
Ostatni post: nawrocki
  Crawl (2019) reż. Alexandre’ Aja raven.second 5 139 11-10-2019, 17:12
Ostatni post: Grievous
  La Meute aka The Pack (reż. Franck Richard) Mental 1 1,116 07-05-2009, 14:01
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości