• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


David Lynch
#41
Green_Eyes napisał(a):Jak pierwszy raz byłam na nim w kinie, na sali znajdował się anglik, który wyszedł w połowie. nie dziwie się, w końcu połowa dialogów jest po polsku.
polowa dialogow? przeciez w lodzi dzieje sie 1/5 czy 1/6 akcji...

Cytat: Zastanowiło mnie jednak jak inne nacje odbieraja IE. Chodzi mi o nasz język przede wszystkim. Czy film był przez to bardziej psychodeliczny, mniej zrozumiały czy przeciwnie - szeleszczenie przeszkadzalo w "odczuwaniu", irytowało?? Bo z pewnością jakiś skutek zmiana języka wywarła.
nie wiem jak inne nacje, mnie nasza ojczysta mowa w tym filmie irytowala, bo teksty byly niespecjalne. zeby nie bylo - jezyk polski jest piekny...

Cytat:Co do aktorów: podczas gdy Dern grała wyśmienicie [wiedziałam że to dobra aktorka ale niespodziewałam się aż tak dobrej roli], nasza polska odpowiedniczka była tak sztuczna, że aż - o ironio- stała się takim elementem abstrakcyjnym w całymi filmie. Ale szczerze mówiąc mi się to podobało.
gruszka to drewno :twisted:
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#42
Niech Ci będzie, pani majster, nie połowa a część. Najwidoczniej jednak dla pana Anglika, część za duża. Bez napisów. Może bał się, że filmu nie zrozumie. :twisted:
Dalej:
Teksty jak teksty, pewnie irytowałyby nie tylko po polsku, ale po hiszpańsku, chińsku i norwesku. Mi natomiast chodziło o sam dźwięk. Innymi słowy, czy nie-angielskie rozmowy lepiej oddawają atmofsere?
Swoją drogą jeśli nie polski to jaki?? Stawiałabym na węgierski lub fiński [jak dla mnie to jedne z najbardziej nieosłuchanych języki ], natomiast psułyby klimat azjatyckie.

I święta racja, Gruszka to drewno. Ale dla mnie to plus [zaznaczam że tylko w IE!!] - dla Ciebie minus. :D
Take the best orgasm you ever had, multiply it by a thousand and you're still nowhere near it.

Odpowiedz
#43
Chcecie znać moje zdanie odnośnie tego filmu, czy mam sobie darować? :)

Odpowiedz
#44
DAWAJ, HOPS, DAWAJ!!!


Green_Eyes napisał(a):Innymi słowy, czy nie-angielskie rozmowy lepiej oddawają atmofsere? Swoją drogą jeśli nie polski to jaki?? Stawiałabym na węgierski lub fiński [jak dla mnie to jedne z najbardziej nieosłuchanych języki ], natomiast psułyby klimat azjatyckie.
Nie wiem, nie wiem. Jezeli chodzi o rytm, to... Polski jest jezykiem pieknym i bogatym, ale nie umiem sobie wyobrazic, jak jego brzmienie moze byc odebrane przez obcokrajowca. Poza tym, Grucha ma brzydka maniere dykcji, wiec i tu podpada. Finskiego nie znam, wegierskiego takoz. Ale jezyki azjatyckie, owszem - tym bardziej chinski, obojetnie w jakim dialekcie - sa zbyt melodyjne, zbyt spiewne.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#45
Problem w tym ze Lynchowi pewnie podobal sie motyw naszego jezyka w kontekscie klimatu filmu. Jak dla mnie (Polaka) zupełnie zepsuło mi to odbiór IE. Irytowała mnie również Gruszka (zupełnie "bez czucia"), drażniły mnie śmieszne odzywki( A język polski jest przeciez taki bogaty) Majchrzaka poparte śmiesznymi minami. Dodatkowo jakieś nowe zabiegi artystyczne (wnioskuję że to przez ten nowy cyfrowy eksperyment) które zamiast wzbudzic we mnie grozę, zaskoczenie, czy cokolwiek innego, wywołały IRYTACJĘ.

Wielkim plusem dla filmu jest niewątpliwie dobra kreacja Laury Dern, jednak to za mało żeby przekonac mnie że IE było chocby filmem dobrym.
Lynch mnie zawiódł.

-3/6
"Nawet bestia zna nieco litości, ale ja
jej nie znam, więc nie jestem bestią"

William Shakespeare
("Ryszard III")

Odpowiedz
#46
Od obejrzenia Inland Empire minęło kilka dni, i nie mogę wyrzucić filmu z głowy. To jest... nie wiem co powiedzieć. Z początku miałem mieszane uczucia z powodu kilku złych scen z jeszcze gorszymi Majchrzakiem i Gruszką, ale cała reszta jest cholernie fascynująca i hipnotyzująca.

Podwyższam ocenę na 8 i mam ochotę obejrzeć jeszcze raz!

Odpowiedz
#47
O jaa... ale film obejrzałem, ale chory film...
O jaa... idę spać.

geniusz.
lynch to geniusz.

edit: gruszka to drewno, polski motyw średniawy, czuć te 3 godziny, muzyka ok (ale gorsza niż w twin peaks, lh etc.), króliki rewelacyjne, zaskoczenie, końcówka super.

pewne ujęcia przypominały mi amatorski film nakręcony aparatem fotograficznym.

Odpowiedz
#48
IE jest poprostu....inny z wieloma typowo Lynchowskimi zagraniami, tak jak inne bylo "Straight Story" ( zarowno przez te cyfrowe "cuda", jezyk polsk )
wciaz nie wiem co myslec o tej produkcji...zobacze ponownie na DVD ktore lezy obok z dodatkowa druga plyta...moze cos sie naswietli

Odpowiedz
#49
picek napisał(a):geniusz.
lynch to geniusz.
Chyba masz racje, skoro jeden z jego gorszych filmow tak hipnotyzuje.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#50
łoo jezu jakie gówno!
lubię Lyncha, ale to jest za dużo nawet jak na niego. MD chociaż mógł być niezrozumiały to przynajmniej pysznie się go oglądało. Tutaj pyszna jest pierwsza godzina, a potem z każdą sceną czeka sie na koniec tej sadystycznej męczarni. Żeby nie było - film pojąłem, a to czego nie pojąłem pojąłem po przeczytaniu tekstów na temat fabuły, etc. Tylko co z tego, skoro film mógł trwać 2 godziny miast 3 i wywrzeć większy efekt, bo nie było by nudy, niepotrzebnych ujęć (conajmniej 1000) i niepotrzebnych dialogów (drugi tysiąc). Być może jest coś w tym, że film oglądałem jako Polak, więc wszelkie polskie sceny mnie z deka drażniły - pewnie widz amerykański jest wniebowzięty czymś takim (i przy okazji ma większą zagwozdkę jeśli nie dali napisów :D), ale ja nie. Myślę, że jeśli każdy reżyser ma film, w którym przegiął, to Lynch przegiął właśnie w Inland - za dużo tu Lyncha wciśniętego na siłę, gdzie wystarczyłoby tylko trochę tego. Przecież pierwsza godzina jest genialna! Napięcie, niepewność, strach, wszystkie zagwozdki i niepewności, pytania - a potem? A potem to wszystko męczy, nudzi, irytuje, staje się nieznośnie przegięte, a miejscami wywołuje po prostu śmiech,etc. itd.

To co zachwyca i dlaczego warto ten film zobaczyć, to przede wszystkim wspomniana pierwsza godzina (i parę scen potem), gra aktorska (fenomenalna Dern - kreacja warta wszystkich nagród świata!, całkiem niezły J. Lucas - to przecież rasowy aktor drugiego i trzeciego planu, a tu zagrał wybornie i także wspaniały Justin - a i reszta niczego sobie - jedynie Majchrzak był całkowicie chybiony, bo Gruszka była mi obojętna na dobrą sprawę), muzyka (dobrana in plus) i obsada, która jest po prostu niewiarygodna (choć na dobrą sprawę połowy nie da się poznać czy zauważyć - warto zajrzeć w tym celu na imdb i obejrzeć CAŁE napisy końcowe).

PS. Króliki rządzą.
PS2. A grubcio w okularach zagrał rolę życia normalnie :D :D :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#51
co piszesz, ze gówno, skoro kupa rzeczy ci sie podobala?

ale imo najslabszy jest srodek. nokautuje koncowka.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#52
bo niestety końcowe wrażenie mam takie - no dobra, może nie gówno, ale kupa na pewno
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#53
To teraz ktoś mógłby walnąć tekst na temat tego czym kupa różni się od gówna i jak się ma do tego kupa gówna.


Ostatecznie IE ma u mnie 8/10. Byłoby 10, gdyby tylko w filmie nie znalazła się ani jedna scena z Gruszką i Majchrzakiem plus kilka pomniejszych w stylu Peter Lucas na jakiejś działce z menelami, yack.

Odpowiedz
#54
Mierzwiak napisał(a):To teraz ktoś mógłby walnąć tekst na temat tego czym kupa różni się od gówna i jak się ma do tego kupa gówna.

generalnie kupa to takie mniejsze gówno, natomiast przy kupie gówna następuje paradoks, bo jest to shit straszny :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#55
kupa a gówno, 8/10 a 10/10 - ojoj. współczuję, chłopaki.

swoją drogą, zastanawiam się, czy inland empire jest już tym punktem, gdzie spotykają się lynch-filmowiec i lynch-animator, czy to jeszcze nie to :)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#56
INLAND EMPIRE - rozwalil mnie, piekny film, strasznie poszatkowany (jak sie pozbieram to ogladne jeszcze raz i jeszcze raz). Momentami juz mi sie wszystko ukladalo ale Lynch ladnie to pomieszal, zreszta tego filmu raczej nie trzeba starac sie rozumiec, ale przede wszystkim czuc.
Nr 2 po Eraserhed imo.
Po tym jak Nikki/Susan umarla na ulicy (jaka scena!) - wiedzialem ze "wroci" i ujawnila sie kamera, plan filmowy - wtedy zgubilem szczeke.
No i koniec - "power of love"; katharsis.
Ale Gruszka poza tym ze wygladala, to kiepskawo. Llepiej by sie nie odzywala bo drewniano bylo, Majchrzak jak zwykle dal rade.
Z pewnoscia rozpoznaliscie ta aktorke z Mullholland Drive? Ciekawe, w napisach koncowych zauwazylem tez ze byl "glos" Naomi Watts (tez z Mullholland) - one m.in. byly w tych kroliczych maskach. To tez jakas wskazowka, ale nie wiem jeszcze jaka.

Odpowiedz
#57
She wore Blue Velvet...

[Obrazek: dv.jpg]

Film obejrzałem po raz pierwszy dwa dni temu, i mimo tego że jest to właściwie w miarę 'normalny' kryminał to zrobił na mnie wrażenie - przede wszystkim Dennis Hopper - jego Frank Booth to koleś do cna przerażający, zdecydowanie rola życia..
Mocnym atutem jest jak zwykle Kyle MacLachlan - tego faceta mógłbym oglądać nawet w największym gniocie - myślę że jakbym się spiął to udałoby mi się zmęczyć Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów 2 - podobno ma tam małą rólkę. Jego Jeffrey to generalnie klasyczny chłopak z sąsiedztwa, naiwny idealista. Trójkę tego wybitnego aktorstwa zamyka Izabella Rosselini - nie mogę powiedzieć żeby Laura Dern przypadła mi aż tak do gustu ale zagrała swoje, całkiem nieźle - jednak to nie to samo co pozostała trójka.

Fabuła - nic szczególnego - chłopak znajduje ucho w polu i rozpoczyna śledztwo. Dalej nie zdradzę co się dzieje.


[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=clZNwja8M3A[/youtube]

Doskonała rzecz z nieziemskim klimatem, polecam, polecam, i jeszcze raz polecam jeśli jest ktoś taki zacofany jak ja i jeszcze nie widział : )

Odpowiedz
#58
Lynch wychodzi w Blue Velvet z tego samego punktu , co choćby w Twin Peaks czy Lost Highway : pojedyncze zdarzenie inicjuje reakcję łańcuchową chaosu i grozy w pozornie idealnym i poukładanym życiu. Jednak w każdej z wymienionych produkcji fabuła odbija w inną stronę. W BV pod powierzchnią małomiasteczkowego poukładania kryje się zło i degeneracja, które mogą jednak być bardziej pociągające niż banalna i nudna codzienność. Lynch ostro jedzie w tym filmie po bandzie, z jednej strony celowo przejaskrawia mit amerykańskich przedmieść (ta pierwsza scena), z drugiej - ukazuje underground również nie do końca serio, trochę jako mokry sen "porządnego nastolatka". Świetny film, polecam.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#59
Ode mnie film ma tak ze 5, 6 punktów na 10 możliwych. Ten eksperyment to jakaś zabawa w summę wcześniejszych dokonań reżysera, która sama w sobie nie zawiera czegoś nad czym miałbym ochotę podumać. Jakoś też mam wątpliwości, że Lynch chciał nakręcić filmowe "Finnegans Wake". Starałbym się tu czegoś doszukać i interpretować jak "Stalkera" ale wolę uznać, że Lynch po prostu bez ładu i składu powrzucał sceny, które rzekomo mają coś znaczyć. Rozczarowanie po "Mulholland Drive".
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#60
Przyznam sie bez bicia, że 2 razy podchodzilem do tego filmu. I 2 razy wylaczylem w polowie... ostatni raz tak hmmm, ze 3 lata temu ? jak wyszedl na dvd. Moze jeszcze wroce do niego ale wydaje mi sie za ciezki
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  David Fincher Ka 240 50,140 14-03-2020, 03:49
Ostatni post: Gieferg
  David Simon Rodia 10 3,997 23-11-2015, 20:15
Ostatni post: Rodia
  David Cronenberg Joe Chip 9 3,306 13-07-2014, 14:37
Ostatni post: Pelivaron



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości