• 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Denis Villeneuve
#1
[Obrazek: Denis-Villeneuve.jpg]

Denis Villeneuve, kanadyjski 49-letni reżyser. Twórca filmowy o którym naprawdę głośno zrobiło się w ciągu ostatnich lat, przez niektórych (w tym mnie) nazywany geniuszem/wizjonerem i zbawcą kina. Moim zdaniem nieco podobny do Nolana pod pewnymi względami, ale z nieco lepszym warsztatem. Denis sukcesy w kwestii nagród odnosi głównie na festiwalach, wygrał w Cannes Grand Prix Canal+ za najlepszą krótkometrażówkę ("Next Floor") oraz 4 różne nagrody w Wenecji. Był nominowany do Oscara za reżyserię "Arrival". 

Villeneuve zaczynał od dwóch świetnych i całkiem popularnych krótkometrażówek. "Politechniki" i "Next Floor". Ten pierwszy opowiada o prawdziwej masakrze w pewnej szkole. Posługując się czarno-białym kolorem Denis zaprezentował do bólu realistyczną i dynamiczną masakrę, produkcja co prawda szczególnie nie szokuje czy nie rzuca na kolana, ale jak na budżet i możliwości, to kawał świetnej roboty. Druga produkcja robi już wrażenie realizacyjne, jest też całkiem ciekawa, koncepcja posiłku i ciągle spadających na kolejne piętra stołów i gości przynajmniej mnie zaskoczyła. To właśnie te produkcje wraz z pełnometrażowym debiutem "Maelstorm" pozwoliły mu realizować kolejne, duże już filmy.

Rozgłos przyniosła mu świetnie oceniana produkcja pod tytułem "Pogorzelisko" (za którą doczekał się pierwszych nagród). Wielu krytyków nadal uważa, że Villeneuve nie zrobił jeszcze nic lepszego, mnie przyjemność obejrzenia tego potencjalnego arcydzieła jeszcze ominęła. Dalej było już z górki i w ciągu 6 lat Denis zrealizował 4, znakomicie przyjęte i nagradzane produkcje.

W 2013 najpierw zaserwował tajemniczy "Enemy" (też nie widziałem) a potem uderzył niejakim "Prisoners" z Jackmanem. Jest to produkcja absolutnie znakomita. Denis pokazuje prostą do bólu historię, pełną świetnie napisanych, żywych i znakomicie zagranych postaci. Film jest ciężki, mroczny i nieprzyjemny, wciąga jak bagno a reżyser gra bez skrupułów na emocjach widza. Na dodatek świetne zdjęcia, cała realizacja i popisy aktorów oraz absolutnie REWELACYJNY finał. Na dodatek jedna z najlepszych ról Gyllenhaala jakie widziałem (jeśli nie najlepsza), stworzył z Jackamenm znakomity duet. Ode mnie 9/10.

Potem w 2015 nadeszła pora "Sicario". Film który moim zdaniem położył scenariusz. Mimo bardzo ciekawego początku historia okazuje się słaba, nudna, nie angażująca. Postacie są mdłe i nieciekawe, na dodatek zagrane bez wyrazu, z wyróżnieniem dla Del Toro który i tak nie jest tak dobry jak mówią. Dlaczego więc dałem "Sicario" aż 6/10? Za Villeneuve. Bo o ile Sheridan położył skrypt tak Denis swoją robotę wykonał koncertowo. Świetnie budowany klimat, znakomicie wyreżyserowane sceny (GENIALNA sekwencja jazdy przez miasto, mistrzowskie budowanie napięcia). Doszły świetne zdjęcia, muzyka i dźwięki dzięki którym reżyser stworzył z słabego scenariusza jeden z bardziej klimatycznych filmów ostatnich lat. 

No i w 2016 "Arrival" o którym już pisałem. Dzieło wybitne pod każdym względem, również reżyserskim (tradycyjnie, genialnie budowany klimat, napięcie, zdjęcia, montaż i dźwięki) na dodatek najlepsze pokazanie obcych pod względem wizualnym ze wszystkich filmów ostatnich lat. Czuć tu też, że nikt nie krępował Villeneuve i całe dzieło jest podporzadkowane w pełni jego stylowi, ode mnie 10/10 i w tamtym roku Akademia powinna wręczyć dwa Oscary, jeden dla Chazelle a drugi dla Denisa.



Sukcesy ostatnich filmów spowodowały, że Villeneuve stał się jednym z najgorętszych nazwisk w branży i może do woli wybierać w ofertach. Krążyły plotki o tym, że jest kandydatem do reżyserii "The Batman", ale ostatecznie ma już na celu 2 duże projekty (choć wiadomo, ze ma pomysł na jeszcze jedno kino sf a także chce zrealizować "The Son" z Jakiem). Oczywiście odpowiada za najważniejszy film tego roku, "Blade Runnera". Denis porwał się z motyką na słońce, spróbuje dokonać niemożliwego i zrobić film który spodoba się fanatykom pierwszej części :P Moim zdaniem pod względem reżyserii, zgniecie to co zrobił Scott.
Zdecydowanie ważniejszym i większym projektem jest jednak nowa adaptacja "Diuny" za którą odpowiada Legendary. Scenariusz się pisze, są plany na serie a Denis reżyseruje. Jak sam przyznał, z książką spotkał się w dzieciństwie i od wielu, wielu lat jego marzeniem jest nakręcenie tej serii. Jestem ciekaw jak dużą swobodę twórczą dostanie, jak duży budżet i kogo zaangażuje do prac. Sam przyznał, ze musi trochę odpocząć, więc prace na planie ruszą najwcześniej w 2018. Oby Villeneuve wygrał tam gdzie poległ Lynch. 


Co ciekawe Denis nie lubi sequeli, ale mówił, że ma pomysły na Blade Runnera 3 a "Diuna" wymaga kolejnych filmów, może się przezwycięży :P 

Odpowiedz
#2
Wow. Właśnie minutę temu dowiedziałem się, że Denis będzie kręcił Diunę :P

Ja tam na razie czekam na BR, bo to będzie sprawdzian dla Villeneuve'a czy potrafi unieść ciężar oczekiwań. Bez dwóch zdań to aktualnie jedyny reżyser, którego wstawiłbym do obu projektów, ale czas pokaże czy moje podejście jest słuszne.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#3
Hehe, akurat wczoraj zaliczyłem (nareszcie - mogę teraz z czystym sumieniem wrócić do miasteczka Twin Peaks) w całości Lyncha walcząc ze znużeniem podczas seansu Diuny. Straszny chaos narracyjny i montażowy. Przydałaby się też lektura książkowego pierwowzoru (znawcy - warto?), bo niejasne zależności między bohaterami i wysyp nazw ras/postaci/miejscówek bynajmniej nie pomagały w ogarnianiu akcji. Chyba najsłabszy długometrażowy Lynch, acz doceniam kojącą wartość kiczu.

Ad rem - Denis to kolo obdarzony całkiem solidnym zmysłem estetycznym i równie dobrą zdolnością prowadzenia narracji. Problem w tym, że z reguły bierze na warsztat szalenie mdłe scenariusze (wyjątkiem najbardziej formalnie skonstruowana historia, czyli Prisoners, chociaż to też żadne cudo). Enemy jest niezły, Incendies mogłoby być skrócone o 30 minut, zaś Sicario to nuda na resorach, letni film o nie-letniej tematyce i ogólnie ogromny zawód. Arrival na początku w miarę mi się podobał, ale nie wytrzymał próby czasu, bo obecnie miło wspominam tylko początek wątku z kontaktem z obcymi.

Czy ten gościu ma niby być nową nadzieją kina? A może już się wykazał, tylkom przegapił?

Odpowiedz
#4
Villeneuve to taki kierowca F1, który ma wszelkie atuty by zdobyć tytuł mistrza świata tylko wciąż dostaje bolidy z brakami. Dlatego - jak wspomniałem - BR może okazać się prawdziwym sprawdzianem. Chyba, że znów dostanie wybrakowany sprzęt jedynie z markowym logotypem na dziobie.
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#5
(26-06-2017, 16:23)Kuba napisał(a): Aby nikt nie narzekał, że of -toppujemy w temacieo BR. Napisze potem dłuzszy post, ale to później. Chyba nikomu nie trzeba tego wirtuoza przedstawiać :D

Jakies nastawieni przed Diuną?


Kurczę, nie żebym się czepiał i marudził, ale w tym dziale to nawet Blomkamp ma bogatszy i ciekawszy post otwierający, niż gość który
Capt. Nascimento napisał(a):NIE robi złych filmów - robi tylko bardzo dobre albo wybitne i zawsze wyróżnia się fantastyczną reżyserią

oraz jest ponoć nadzieją kina XXIw :)
zombie001, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.

Najlepszy film:
2014 - "BIRDMAN"
2015 - "MAD MAX: FURY ROAD"
2016 - "SŁUŻĄCA"
2017 - "GHOST STORY"
2018 - "SPIDER-MAN UNIWERSUM"



Odpowiedz
#6
Faktycznie bieda.

Wstawiam fotę dla podniesienia prestiżu :)

[Obrazek: les-cineastes-en-competition-denis-ville...221459.jpg]

I drugą z Deakinsem

[Obrazek: 21038112_20130909125510554.jpg]
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
#7
Dobry rzemiecha z okiem do szczegółów i ręką do budowania gęstego klimatu.

Nowa nadzieja kina? Nie.

Odpowiedz
#8
zombie001 napisał(a):Kurczę, nie żebym się czepiał i marudził, ale w tym dziale to nawet Blomkamp ma bogatszy i ciekawszy post otwierający, niż gość który jest ponoć nadzieją kina XXIw. :)

No dobrze, to ja napiszę coś więcej.

Czemu uważam go za nadzieję Hollywood i najlepszego obecnie reżysera? Dużo jest głosów, że to doskonały rzemieślnik, albo wręcz wyrobnik, ale nic więcej. Fakt, że kradnie niemal całe show w każdym swoim filmie i jest jego największą gwiazdą - coś jak Paul Thomas Anderson, który jest nota bene reżyserem lepszym i miał u siebie (jeszcze) lepszych aktorów. Tylko że on kręci bardzo rzadko i mocno hermetyczne kino. No i trudno go nazwać "nową twarzą". :) Innym porównaniem mógłby być Innaritu, albo może raczej Fincher. Ten z kolei jest perfekcjonistą warsztatowo w absolutnym topie, ale brak mu jakiejś większej wizji (hejt nadchodzi za 1... 2... 3...). :)

Większość ludzi tutaj chyba bierze za wyznacznik jakości Villeneuve'a "Labirynt" i "Sicario". O tyle rozumiem sceptyzm, bo oba te filmy miały scenariusze z wadami i - w moim odczuciu - reżyser wycisnął z nich wszystkie soki. Na pewno można się zgodzić, że gość ma perfekcyjne wyczucie budowania gęstego klimatu i stopniowego podbijania napięcia, potęgowanego jeszcze przez potężną muzykę Johannssona. Polecam poniższą analizę kompozycji kadrów właśnie do podbudowy napięcia, zrobioną przez Cinefix:





Swoją drogą na ich najnowszej liście top10 scen z największym napięciem (w historii kina), motyw z konwojem z "Sicario" znalazł się na trzecim miejscu. :) Pokonując sceny z "Aliens", "Szczęk", albo "Once upon a time in the west".





Do podbudowy napięcia dochodzi fantastyczny dobór barw i przepiękne zdjęcia Deakinsa. Te filmy po prostu są cholernie ładne.

No i tyle z samego warsztatu. Czemu dla mnie to nie jest rzemieślnik/wyrobnik, tylko właśnie ktoś więcej? Bo za wyznacznik nie biorę "Labiryntu"/"Sicario", tylko "Pogorzelisko" i "Enemy". I dlatego gość wpisuje się w mój ideał reżysera - potrafi jednocześnie nakręcić film perfekcyjny od strony technicznej, wykorzystując wszystkie triki z repertuaru Hollywood, a przy tym nie zapominając o artyzmie i rozbudowanej stronie psychologiczno-dramatycznej. I właśnie w "Pogrzelisku" wygrywa moim zdaniem z Fincherem (oj będzie hejt :) ), bo idealnie łączy największe zalety kina europejskiego, z kinem amerykańskim. W jednej chwili potrafi robić wyciszony dramat przywodzący na myśl kino francuskie, potem wejść na niepokojące motywy psychologiczne a'la Bergman (swoją drogą "Enemy" to praktycznie hollywoodzka wersja "Persony"), by za chwilę przejść do thrillera a'la Fincher. A takiego reżysera wcześniej nie było.

Nie idzie za daleko jak Winding Refn, który odpłynął i dryfuje sobie teraz po atmosferze. Nie jest efekciarskim eksperymentatorem jak Xavier Dolan, no i ma nieporównywalnie większy repertuar niż Damien Chazelle (na tę chwilę - jestem bardzo ciekaw, czy ten ostatni wyjdzie poza musicale/filmy muzyczne).

Jak dla mnie "Blade Runner 2049" będzie ostatecznym egzaminem jego zdolności, od którego będzie zależało moje nastawienie do nadchodzącej "Diuny". A tu już i Lynch poległ z kretesem (choć fakt, że zalepiał na szybko kosmiczną wizję Jodorovsky'ego), to naprawdę trudna ekranizacja. Taki saj-faj "Władca Pierścieni" z dużą dawką surrealizmu. :) A ja od 4 lat mówiłem, że jeśli ktoś ma ją nakręcić, to tylko Villeneuve.
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#9
Zaaktualizowałem pierwszy post dodają informacje i swoje przemyślenia :P

Odpowiedz
#10
Uzupełniłem niemal całą resztę filmografii Villeneuve'a, mały ranking chronologicznie:

- Maelstrom - jedyny jego film, który mi się nie spodobał. Nie jest absolutnie zły, to taki mocno artystyczny i pojechany dramat pełen schizów. Ale jak w pierwszej scenie wielka ryba szykowana na rzeź postanawia opowiedzieć widzom "piękną historię"... wolę nieco bardziej subtelne pod tym względem kino Bergmana albo bardziej poukładanego "Wroga"... który jest w sumie wariacją na "Personę". Tutaj mocno wyróżnia się strona wizualna, ciekawe kadry i specyficzny, charakterytyczny dla Villeneuve'a gęsty klimat. Nie tak gęsty jak w innych filmach, ale poniekąd bardziej niepojący przez łączenie sterylności bieli z krwawą makabreską. Dobry film, tylko nie w moim guście.
7-/10

- Politechnika - wstrząsająca historia... opowiedziana bez większych emocji. Najsłabszy film Villeneuve, bo po prostu standardowy i solidny, ale bez pazura.
7-/10

- Pogorzelisko - opus magnum tego reżysera, epicka opowieść o wojnie z dwoma wątkami fabularnymi zwiazującymi się idealnie w jeden. Gdy przed laty obejrzałem "Grobowiec świetlików" moja pierwsza myśl brzmiała "no tak, to musiało być anime, nikt nie odważy się pokazać takich rzeczy w filmie"... No to Villeneuve się odważył. Na samą myśl o tym filmie mam lekkie ciarki... najprawdopodobniej "Pogorzelisko" zmieściłoby się w moim top10 filmów wszechczasów.
10/10

- Labirynt - fantastycznie nakręcony thriller, tuż pod czołówką gatunku tylko ze względu na drobną mieliznę scenariusza w finale i dość słabego antagonistę. Jedna z moich ulubionych ról Gyllenhaala, jedna z najlepszych ról Jackmana i bardzo mroczny klimat. Reżyser kradnie całe show.
9/10

- Wróg - czyli co się stanie po zmieszaniu "Persony" Bergmana z Lynchem i rasowym thrillerem. Misterna układanka gdzie w ostatniej scenie widz przechodzi ze stanu "a, chyba wszystko rozumiem" od razu do "chwilę... o co w ogóle chodzi w tym filmie?!"... a przesłanie jest fantastycznie i w 100% spójne.
10-/10

- Sicario - film który zebrał więcej krytykk niż powyższe, a moim zdaniem jest niemal arcydziełem. O mistrzowskim budowaniu napięcia w kadrach są na youtube całe analizy, muzyka Johannssona to jeden z najbardziej budujących napięcie soundtracków jakie słyszałem... a wszystko w tle meksykańskich karteli i krwawego Juarez. Niektórzy narzekają że w po ciągłym zwiększaniu poczucia zagrożenia payoff jest dosyć mały - z czym może bym się zgodził, ale finał z Benicio del Toro (z jedną z z 2-3 najlepszych kreacji aktorskich w karierze) i ostatni kadr to wynagradza.. tu trochę jak w "Elitarnych" - thriller z bogatymi relacjamj i postaciami, pokazujący też sytuację kraju z solidnym przesłaniem.
9+/10

- Arrival - tu mam mieszane odczucia. Do połowy świetnie budowana jest otoczka tajemniczości i surrealizmu towarzyszącego obcym, pokazanym swoją drogą WRESZCIE w pomysłowo i oryginalnie. Potem napięcie trochę opada a uwagę przykuwa głównie zagadka, którą widz chce rozwiązać razem z główną bohaterką. Rozwiązanie jest dużo mniej pretensjonalne niż w "Interstellar"... twist bardzo interesujący... ale mialem mocne wrażenie że to wszystko jest przekombinowane i przez to wydaje się dosyć głupkowate. Szczególnie motyw ratowania świata. No i w ogóle nie czułem chemii między Rennerem (który był bez polotu) a Addams - która zagrała bardzo dobrze. Pewnie będę musiał obejrzeć drugi raz, bo kreatywność i bogactwo przesłania robi wrażenie.
8+/10

Jestem pewny, że Bladerunner niżej niż 7 ode mnie nie dostanie, a nawet czuję w kościach 9-10. :)
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#11




Villeneuve trochę opowiada o "Arrival", "Blade Runnerze 2049" i swojej miłości do sci-fi. Ogólnie wywiadów z Denisem pojawia się ostatnio sporo, o "Diunie" za dużo nie mówi, po za tym, że będą ją zdecydowanie robić pod IMAX.


https://www.vanityfair.com/hollywood/2017/11/denis-villeneuve-blade-runner-2049-dune

Odpowiedz
#12
https://moviesroom.pl/z-ostatniej-chwili/filmy/18300-denis-villleneuve-nie-planuje-tworzyc-filmu-superhero

Tyle w temacie ewantualnego Batmana w przyszłości od tego pana. Gość dobrze prawi z tym, że powinno być się fanem by kręcić o tych postaciach. No i nie idzie za modą kręcenia produkcji o trykociarzach, za to też szanuje.

Odpowiedz
#13
Co powiecie na "Kleopatrę" w formie krwawego thrillera politycznego? Może Villeneuve będzie tym, co w końcu przypomni widzom, że widowiska historyczne nie muszą być koniecznie tanią tandetą dla pożeraczy popcornu, ale też materiałem na arcydzieło kinematografii.

https://www.filmweb.pl/news/"Kleopatra"+Villeneuve%27a+będzie+thrillerem+politycznym-126339
https://www.facebook.com/MialoBycSwiatlaKameraAkcjaAleNazwaBylaJuzUzywana/
- "Światła, kamera, akcja", czyli mój blog na FB, na którym dzielę się swoją milością do kina. Zapraszam do polubienia! ;)

Odpowiedz
#14
http://birthmoviesdeath.com/2017/12/22/denis-villeneuves-cleopatra-sounds-like-itll-be-very-r-rated

Pełna wypowiedź Scarpy ;)
Najwcześniej 2020-2021, ale jaram się mocno. Oby "Diuna" odniosła duży sukces artystyczny i finansowy a Denis dostał wolną rekę przy "Cleopatrze"

Odpowiedz
#15
Niech Denis rzuci w pizdu tę Diunę - bo to ogólnie ch*jowy pomysł na film - i od razu da gawiedzi Kleopatrę ;)
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#16
Szczerze to wolałbym 10 lat czekać na Diunę, niż jutro obejrzeć Kleopatrę.

Odpowiedz
#17
Co człowiek to inna opinia. Dla mnie Diuna brzmi, jak coś mega nieciekawego i tak ciężkiego do przeniesienia na język filmowy, że totalnie mnie to nie jara. Filmu Lyncha nie widziałem i raczej nie zamierzam - miałem nieprzyjemność obejrzeć zwiastun, który nawet ciężko mi skomentować.

Jestem natomiast fanem produkcji historycznych, a film Villeneuve w tym gatunku, który do tego zapowiadany jest jako polityczny thriller... no cóż. Bierę w ciemno :)
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#18
Czyli nie czytałeś i widziałeś zwiastun, które jak wiadomo odzwierciedlają zawsze poziom filmu, ale jesteś na nie?

Odpowiedz
#19
To może przeczytaj książkę - Diuna to też polityczny thriller. Intrygi, zdrady, machinacje a całość w świetnym klimacie. z ciekawie wplecionymi sci-fi motywami i ich wpływami na intrygę. 
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#20
"Diuna" ogólnie podchodzi pod polityczny thriller. Nie zaczynaj przygody ze światem od filmu Lyncha (którego nadal w całości nie skończyłem). Polityki tam jest masa, plus świetne postacie, wielkie wydarzenia i bardzo ciekawe uniwersum. Szczerze mówiac to w 1 tomie widziałem masę elementów które podebrał Martin to GoT.

Oczywiście, pewnie w czekaniu bardziej na Kleopatre nie ma nic złego, ale też stwierdzenie, że Diuna jest ch*jowym pomysłem na film jest raczej śmieszne :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości