• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Derren Brown - osobowość telewizyjna i psychologiczny iluzjonista
#21
Nie no - przepychanki, to już chyba się skończyły. Brytyjskie brukowce prześwietliły kolesia ze wszystkich stron, a przed nimi nic się nie ukryje. Jedyne do czego doszli, to to, że kilka lat wcześniej koleś wysłał zgłoszenie do jakiejś agencji statystów, ale nie został w niej zarejestrowany, bo nie odesłał paierów, które mu przysłali do podpisania ;]

Po za tym nie wierzę, że Derren ryzykowałby tak swoją reputacją.

A sam program, mimo wszystko jednak lekko rozczarowujący. Najlepsze były same przygotowania i początki po przebudzeniu. Potem było już raczej nudno, no ale rozumiem, że twórcy nie chcieli zbytnio kolesiowi podnosić ciśnienia, żeby mu nie przyszło do głowy ubić paru zarażonych ;)

No i za tydzień kolejny special - Fear and Faith

Odpowiedz
#22
Persono, wysmażyłeś tak ogromnego posta, że z powodzeniem mógłby on zawisnąć na stronie w formie artykułu. Think about it. ;)

Odpowiedz
#23
Jakuzzi, już ponad pół roku jestem aktywny na forum, a właściwie nadal nie wiem, jaka jest polityka nadsyłania tekstów dla film.org.pl i co ewentualnie jest pożądane a co nie. Jeżeli ktoś uzna jakiś mój tekst za godny uwagi, to śmiało może brać i publikować, mi będzie bardzo miło. Nie wiem po prostu, czy tego typu teksty, jakby nie patrzeć mało filmowe, mieszczą się w obszarze zainteresowań targetu portalu :)

* * *

A co do "The Apocalypse", to wczoraj obejrzałem drugą część i prawdę mówiąc podobała mi się bardziej niż pierwsza, lecz to ciągle za mało. Spodziewałem się czegoś ciekawszego. Pomysł może i świetny, zwłaszcza dla fanów tematyki zombie, ale... Kurde, generalnie wypadło to słabo. Nie ma w tym zbyt wielu sztuczek umysłu, iluzji, nie ma w tym też psychologii, jest po prostu bardzo gruby, dobrze wyreżyserowany wkręt i strach. I nie różni się to specjalnie od idei "Mamy Cię!". Program ani nie dowiódł niczemu odkrywczemu, ani nie dostarczył specjalnej rozrywki, a do tej pory te dwa elementy doskonale przenikały się w programach Derrena. Wystarczy wspomnieć projekt, który zwyciężył nagrodę BAFTA, "The Experiments", w którym też wkręcano ludzi, ale robiono to w jakimś konkretnym celu, by czemuś dowieść i z ogromną klasą.

Oczywiście tym razem Derren, również dodał do tego odpowiednie uzasadnienie, że chciał zmienić życie tego biednego faceta, oduczyć go lenistwa, przypomnieć mu, że rodzina jest najważniejsza itd. No i zmienił: facet jest teraz sławny i przeżył niesamowitą przygodę. Niejeden chciałby przeżyć coś takiego, z happyendem, który nadchodzi odpowiednio szybko, żeby nie zwariować. Mimo wszystko "Hero at 30000 feet" miażdży ten odcinek specjalny pod każdym względem. "Hero" był przede wszystkim łatwiejszy do zaakceptowania. Wiem, że koniec świata to taki temat, że każdy na niego już macha ręką, ale w obliczu powtarzających się z wielu źródeł informacji, chyba jednak każda trzeźwo myśląca osoba poruszyłaby ten temat z kimś więcej, niż tylko z rodziną. Albo chociaż poszperałaby w Internecie, gdzieś dalej niż na Twitterze, obejrzała wiadomości na różnych stacjach telewizyjnych, kupiła jakąś gazetkę. Tu pojawiają się wątpliwości.

Nie mam ich, jeśli chodzi o obudzenie się w szpitalu wojskowym. Widziałem ten motyw już tryliard razy, ale i tak prawdopodobnie byłbym osrany gdyby tak się stało. W końcu jakoś tam trafiłem, nie mam jak zweryfikować prawdziwości powodu, ale widzę na własne oczy, że dzieje się coś złego, więc rzucam się w wir wydarzeń, byle przetrwać. To co jest zastanawiające, to empatyczne i altruistyczne nastawienie głównego bohatera, logika podpowiada, że w takich sytuacjach jednak człowiek staje się skrajnie egoistyczny, a jednak było inaczej. Ciekawe co by się stało, gdyby porzucił dziewczynkę jak Shane Otisa w "The Walking Dead".

PS Najśmieszniejsze w odcinku było to, że Murzynka była starsza od niego.

PPS Ale na kolejny special czekam niecierpliwie.

* * *

Jeszcze jedna sprawa.

Mnie najbardziej zastanawia w jaki sposób Derren może kogoś zahipnotyzować, a właściwie głęboko uśpić, w ciągu mniej niż sekundy. On właściwie podchodzi, kładzie dłoń na oczach, szepcze jedno słowo i bohaterowie odlatują w daleką krainę twardych snów. Nawet przez telefon. To jest już któryś program, w którym to robi i ja tego rozumem ogarnąć nie potrafię. Nie jestem specem od hipnozy, ale zawsze wydawało mi się, że to jest możliwe tylko w przypadku, jeżeli ktoś już wcześniej był poddany hipnozie i nigdy nie został z niej w pełni wybudzony.

Umiecie to jakoś wyjaśnić? Wiem, że w Warszawie są kursy hipnozy, w których uczą tych wszystkich sztuczek, może ktoś kiedyś interesował się tą tematyką?
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#24
Też nie ogarniam zbytnio tego motywu, szczególnie mnie to dziwi biorąc pod uwagę to co pisze sam Brown w "sztuczkach umysłu". Jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Jeszcze po tym co wyprawiał z facetem w "Hero" to moment jak w samolocie go uśpił podchodząc od przodu mogę kupić, ale tu kompletnie nie rozumiem tego co zobaczyłem.

Odpowiedz
#25
Polecam poczytać jakieś fora dla magików/iluzjonistów i innych takich. Znajdziesz tam jedną odpowiedź - podstawieni aktorzy :) W postach pojawiają się głównie komentarze w stylu "to powszechnie znany fakt, że Brown używa statystów". Najczęściej dowodami są teksty w stylu, że ktoś widział kiedyś jak wybierał z publiczności tą samą osobę co rok wcześniej (pogratulować pamięci). Albo "ej spójrzcie na zachowanie tej babki...".

Generalnie koleś ma raczej kiepską opinię wśród kolegów po fachu :(

Co do samej hipnozy, to z tego co wyczytałem w necie to istnieje możliwość zahipnotyzowania kogoś przez telefon lub niemal w ułamku sekundy z tym, że musi być to osoba bardzo podatna na takie bajery.

Odpowiedz
#26
Trudno sobie to inaczej tłumaczyć. Ale byłoby to rozczarowujące, bo Derren Brown jawi mi się jako sceptyk, który jakoś tak należy do ekipy typu Jamesa Randi, Penna i Tellera, widziałem jego wspólny występ z Dawkinsem właśnie na temat wciskania ludziom kitu. O ile oczywistym jest, że jego programy igrają w podobnej mierze z uczestnikami i widzem, to właśnie użycie statystów byłoby kiszką.

Odpowiedz
#27
Kiedyś brałem to pod uwagę, ale szybko mi przeszło. Tak chciałem sobie tłumaczyć to, czego zwyczajnie nie byłem w stanie zrozumieć. Widziałem jednak wszystko z udziałem Derrena i jestem przekonany, że to nie ten typ osobowości. Chyba zwyczajnie chcę mu wierzyć.

Oczywiście nie wykluczam podstawiania statystów do mało znaczących sztuczek, tworząc tym samym wiarygodne tło dla swoich prezentacji, ale nigdy jeśli chodzi o głównego bohatera, tak jak to było w przypadku "Apocalypse" czy w "Hero". Przynajmniej tak było do tej pory.

Dla mnie najprostszym rozwiązaniem było - Derren próbuje do skutku, a widzowi pokazuje tylko próby udane. Ta metoda działania została zresztą świetnie zobrazowana w "Systemie", kiedy na początku odcinka robi trik z monetą, wywołując tym samym furorę, a na koniec odcinka pokazuje w przyspieszeniu ponad 10 godzin nieudanych prób.

Myślę, że jak na początku kariery wychodził na ulicę i coś mu się zwyczajnie nie udawało, to nie zrażał się podchodził do następnej osoby i na niej już mu wychodziło, bo np. była bardziej podatna na sugestię. Oczywiście w telewizji pokazują tylko próby udane, budując tym samym magiczną otoczkę.

Jednak w przypadku tak wielkich i na pewno drogich projektów jak "Apocalypse" duble nie wchodzą w grę. To się musiało udać za pierwszym razem. Poza tym teraz już wszelkie pomyłki byłyby zbyt kosztowne dla jego reputacji.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#28
wybaczcie, że w temacie o Brownie wtrącę się z innym osobnikiem, ale polecam obejrzeć odcinki "Magii umysłu" Keitha Barry'ego. gość to także mentalista, ale poza samym pokazywaniem co potrafi zrobić także często wyjaśnia dlaczego dzieje się tak a nie inaczej. dla ciekawych jest cały odcinek poświęcony hipnozie.

Odpowiedz
#29
Jak jest na Tubie to prosiemy linka :)

Odpowiedz
#30
mam nadzieję, że nie mi się nie dostanie za reklamowanie go w tym temacie ;)
fajnie, że gość tłumaczy jak coś się dzieje, ale nie mówi dokładnie jak to coś zrobić. oczywiście nie wszystko jest wyjaśnione, ale sporo rzeczy jednak można się dowiedzieć. myślę, że programy na tyle ciekawe, że warto obejrzeć każdy z nich.












Odpowiedz
#31
Czekam w najbliższych dniach na relację, Perfik! :)
Mam nadzieję, że nic Ci nie wypadło i dotrzesz dzisiaj na pokaz.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#32
Niestety relacji nie będzie. Kumpel który trenuje MMA miał wczoraj pierwszą walkę, więc musiałem zmienić plany. Będę musiał poczekać aż Derren odwiedzi Irlandię Północną :(.

Odpowiedz
#33


Fajnie, może być znowu kozacko. Po "Apokalipsie" nie widziałem niczego Derrena, nawet nie jestem pewny, czy później coś wypuścił, a o tym projekcie jest znowu głośno. Zwłaszcza jak się śledzi facebooka samego Derrena i media informacyjne w Wielkiej Brytanii. :)

"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#34
Wiem, że wszyscy mają to w dupie, ale muszę to napisać. Derren to pieprzony geniusz! Nawet założywszy, że "The Great Art Robbery" to ustawka, to i tak Derren osiągnął rzecz, która przerosła moje najśmielsze oczekiwania. Jestem co prawda jego fanboyem i już dawno zatraciłem obiektywizm, ale to naprawdę było coś! W dodatku tematyka i realizacja jak w najlepszych caper movies! I chociaż nawet takie przeciętniaki jak "Iluzja" dostarczają mi mnóstwo uciechy, to "TGAR" pożera wszystko co widziałem w tym temacie od czasów "Ocean's Eleven" czy "Snatch". Bardzo dawno nie czułem takich emocji oglądając program telewizyjny. Mega! Polecam.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#35
Musze poszukać tego Great Art Robbery, wygląda ciekawie.

Tymczasem uncut wywiad z Enemies of Reason:

Odpowiedz
#36
So close... XDD

"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Reb Brown military 2 1,141 12-09-2010, 12:55
Ostatni post: mariusz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości