Diuna Alejandro Jodorowsky'ego (2014)
#1
[Obrazek: 213okrq.jpg]

Fascynujący dokument.

Słowem wstepu - Alejandro Jodorowsky jest najbardziej ekscentrycznym reżyserem wszechczasów. Przy nim wymiękają nawet David Lynch i Gaspar Noe. Jego filmy odzwierciedlały efekty jakich się doznaje po LSD, były podróżą pełną halucynacji. Stał się bardzo kontrowersyjny ale jednocześnie otoczony pewnym statusem kultu i gronem fanów, a nawet niemalże wyznawców.

Po "Fando i lis", "Krecie" i "Świętej górze" uznał że nakręci Diunę. To miała być gigantyczna produkcja, rewolucyjny projekt który otworzy umysły młodych ludzi na całym świecie. Jak powiedział - to miał być filmowy "prorok".

Najciekawsza jest chyba obsada i ekipa jaką udało mu się zebrać. Gość miał niebywały dar przekonywania.
Z mniej imponujących osób: w roli Paula obsadził własnego syna, który do roli musiał spędzać 6 godzin dziennie, 7 dni w tygodniu, przez dwa lata na treningach z mistrzem sztuk walki.
W roli księcia Leto David Carradine, w roli mentata Petera Udo Kier.
Teraz zaczynają się niezłe jaja - imperatora zgodził się zagrać Salvador Dali, Feyd Rauthę Mick Jagger, a barona Harkonnena Orson Welles.
Muzykę zgodzili się wykonać Pink Floydzi a za grafikę odpowiadał sam Giger.

Cała ekranizacja miała być oczywiście w klimacie odwzorowującym narkotyczny trans LSD.
Ze zmian dla przykładu - książe Leto miał być kastratem, któremu Lady Jessika rozcina palec, krew zamienia w nasienie i zostaje nią zapłodniona...
Na końcu filmu Paul ginie, jego umysł zaś unosi się w przestworza i pustynna planeta zamienia się w raj pełen roślin i wody.
Twierdza barona Harkonnena stanowiła jego zniekształcony - w wizji Gigera - posąg, do którego wlatywało się przez usta, lądując na olbrzymim żelaznym języku wypływającym z ust.
Droga do tego miejsca była z obu stron wypełniona mechanicznymi ostrzami które próbowały przebić podróżników.

Wszystko to jest dziwaczne. Gdyby opowiadał o tym ktoś inny to uznałbym za zwyczajny suchar, ale w rękach Jodorowsky'ego autentycznie chciałbym zobaczyć efekt.

Produkcja w bardzo zaawansowanej fazie niestety odniosła porażkę - żadne Hollywoodzkie studio nie zgodziło się jej dofinansować. Po części problem wyobraźni, przesłania niesionego przez film, ale przede wszystkim żądań Jodorowsky'ego który nie zgodził się na półtoragodzinny czas trwania kinowej wersji, upierając się na kilkukrotnie dłuższej.

Pozostał olbrzymi album concept artów, scen rozrysowanych na ilustracje. Giger później wzorując się pracą nad Diuną stworzył Aliena, zaś wiele z pomysłów zostało wykorzystanych w klasykch kina s-f, chociażby w Gwiezdnych Wojnach, Kontakcie Zemeckisa, czy mniej klasycznych jak Flash Gordon, Masters of universe, Prometeuszu. Zakończenie pierwszego Indiany Jonesa jest kalką zobrazowanej sceny z albumu Diuny.

Ciekawe jak potoczyłyby się dalej losy kina, gdyby projekt został ukończony.

Na plus także anegdoty rozmów i prób namówienia wielkich gwiazd - Pink Floyd, Mick Jagger, Salvador Dali, Giger, Orson Welles - do udziału.

Przede wszystkim zaś ze względu na zakończenie mamy do czynienia z rewelacyjnym filmem motywacyjnym, skłaniającym do spróbowania chociaż sięgnięcia marzeń i zrealizowania swoich wizji.

Ode mnie 10/10
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#2
Świetny dokument. Jodorowsky to czubek i nie dziwię się, że nic z tego nie wyszło. Oczywiście bardzo chętnie bym zobaczył ten film. Choć jakkolwiek dobry by nie był, nie chciałbym siedzieć 10 godzin w kinie.

WTF - złota kupa. Fajowe pomysły na końcówkę filmu czy na zapłodnienie.

Trochę bajoczenia - np. że rozszarpali jego ekipę - to nie była jego ekipa, to byli uznani artyści, więc trudno żeby nie działali dalej i nie kontynuowali pomysłów, które nie zostały zrealizowane.

Zaciekawili mnie ci metabaronowie. Trzeba będzie kiedyś obczaić:
[Obrazek: metabarons_cetacyborg-0011.png]

Odpowiedz
#3
Ten dokument to fanbojska laurka dla reżysera, nieszczególnie wybitna z filmowego punktu widzenia, ale za to wielce interesująca - to zawsze wielki fun słuchać gdy Jodo mówi w typowym dla siebie stylu, iż co prawda zgwałcił Herberta... ale zrobił to z miłością ;) I oczywiście sam projekt Diuny był wielce interesujący.

Szczerze to ja jednak wolę Jodo jako autora komiksów, dopiero później jako reżysera.

Odpowiedz
#4
Ależ dobra rzecz, chętnie bym zobaczył taką Diunę albo choć przeczytał te komiksy, w których przemycił motywy. Jodorowski wydaje się sympatycznym maniakiem, a making of filmu który nie istnieje okazał się ciekawszy niż making ofy filmów, które powstały.

Odpowiedz
#5
Bardzo fajnie ogląda się ten dokument. Filmy Jodo znałem, ale jakoś nigdy nie zbliżałem sobie jego osoby. Tutaj wyłonił się całkiem ciekawy obraz - wariata, ale bardzo charyzmatycznego i oddanego swojej pracy i wizji. Jego Diuna bankowo byłaby gwałtem na Herbercie, choć pewnie też ostrym surrealistycznym kwasem, który chętnie bym obejrzał.

Odpowiedz
#6
Jako dokument - ot średni/dobry. Jako wizja... WOW. Jestem kupiony. Czemu ten film nie powstał? To oczywiście pytanie retoryczne znając warunki jakich zarządał Jodorowsky, ale postawione być musi, bo kino, jeśli nie straciło najlepszego filmu w historii, to straciło jeden z najbardziej ambitnych, szalonych i nietuzinkowych projektów w historii.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Citizenfour (2014) - o Edwardzie Snowdenie i PRISM Capt. Nascimento 10 3,428 12-05-2016, 21:07
Ostatni post: w_skapski



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości