Fifty Shades of Grey (2015-2018)
#21
Z czego większość to pewnie książki powstałe na sukcesie Greya i o podobnej wartości. Jakiś odsetek to książki polskie, które z oczywistych przyczyn bestsellerami nie zostały.

Poza tym czasem nie ma racjonalnego powodu, z którego coś staje się popularne. Może to po prostu przypadek, że akurat ten szit wyróżnił się spośród zalewu innych:D

Odpowiedz
#22
Tekst najpierw zdobył niezłą popularność w małym gronie, jako fanfik "Zmierzchu", a dopiero potem przerodził się w "coś większego". Dziewczyny czytające na co dzień literaturę fanfiction (ogromna rzesza czytelniczek, które nikomu za nic nie płacą) czytały i polecały dalej swoim wirtualnym koleżankom. One jako wierne czytelniczki fanficów dostały wszystko to, czego oczekiwały - praktycznie brak sensownej fabuły, bardzo słaby styl i wieczne konfrontacje dwóch głównych bohaterów (gdyby dostały coś wyższej jakości, to na pewno nie odniosłoby to sukcesu, to słaba jakość była kluczem do popularności). To był pierwszy etap marszu po milionową sprzedaż.

Dygresja: Kiedyś miałem okazję czytać kilka fanficów "Harry'ego Pottera" kompletnie różnych autorów (a było to bardzo dawno, bo w 2003 roku) i wszystkie wyglądały podobnie - przygód nie było właściwie wcale, język koszmarny i co chwilę Lilly Evans i James Potter szli się pierdolić do sali wróżbiarstwa, patrząc sobie w oczy i przygryzając w podnieceniu wargi.

Później, dzięki rozgłosowi wśród internautek, tekst dotarł do osób, które z fanfiction do tej pory nie miały żadnego kontaktu i nagle uderzył je fakt, ile taniego, wysoce pożądanego [przez nich] erotyzmu jest w tej pożal się Boże powieści. Szok i niedowierzanie. W świat poszła wieść, że na rynek weszła pierwsza taka powieść, w której jest tyle seksu, wyuzdania itd. To oczywiście nieprawda, ale kto to zweryfikuje? Kobiety były zachwycone, bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziały. Powstała trzecia grupa czytelników, czyli ci, którzy po prostu sprawdzali książkę, bo wszyscy inni ją czytali - tak dzieje się zresztą od zawsze. Ci ostatni zazwyczaj hejtowali powieść i to z kolei przekonało ostatnie nieprzekonane jednostki, żeby się zainteresować "Twarzami" choćby fragmentarycznie - w końcu o co taka draka?

Najsmutniejsze są jednak wnioski dotyczące źródła popularności "50 twarzy Greja". Tak jak pisałem, to słaba jakość jest dzisiaj kluczem do sukcesu. Target ludzi durnych, których proza Dostojewskiego by dosłownie zabiła, jest zdecydowanie większy, niż ludzi, dla których naprawdę warto pisać i mają coś do powiedzenia o literaturze. Potwornie nad tym ubolewam, że dzisiaj młody, debiutujący pisarz, otwierając Worda musi podjąć decyzję, czy być pisarską kurwą i tworzyć coś potwornie złego, byle się sprzedało, czy dołożyć wszelkich sił, by stworzyć fantastyczną, świetnie napisaną historię, której nikt nie przeczyta. Niestety dzisiaj prawdziwa sztuka już się nie broni. Fajny wybór.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#23
jakby to był facebook, to masz lajka za tem post :)

loading podpis...

Odpowiedz
#24
@persona non grata:

Dzięki, myślę, że ta wypowiedź odpowiada na moje wszystkie pytania :)

Zdaje się, że Hunger games ma podobny rodowód.
Z ostatnim akapitem jednak się nie do końca zgodzę. Również po każdej wizycie w empiku uderza mnie to, że w ciągu ostatnich paru lat naprodukowano tyle badziewia dla młodzierzy, że ten dział zaczyna być największym działem w empiku, z drugiej strony to jednak chyba powinno cieszyć, że ludzie coś tam czytają. Nawet jak człowiek zacznie od tego typu śmieci, to później zawsze jakaś część osób sięgnie po coś ambitniejszego. Sam zamiast katować klasyki literatury wolałem przeczytać dobrą książkę ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#25
(15-11-2013, 17:39)Persona non grata napisał(a): Potwornie nad tym ubolewam, że dzisiaj młody, debiutujący pisarz, otwierając Worda musi podjąć decyzję, czy być pisarską kurwą i tworzyć coś potwornie złego, byle się sprzedało, czy dołożyć wszelkich sił, by stworzyć fantastyczną, świetnie napisaną historię, której nikt nie przeczyta. Niestety dzisiaj prawdziwa sztuka już się nie broni. Fajny wybór.
Dramatyzujesz.

Czytam bardzo mało książek, ale coś, co się sprzeda nie musi być przecież złe. Myślę, że bardziej chodzi o prostotę i przyswajalność (tu: na przykład możliwość albo chęć identyfikowania się z bohaterami / sytuacjami). A to w końcu nie oznacza słabej historii i książki. To też dodatkowo zmusza tego młodego, debiutującego pisarza do opanowania swojego pragnienia chełpienia się mądrymi słowami oraz nawiązaniami do francuskiego pisarza mieszkającego w XIV wieku w beczce, gdzieś w winiarniach pod Perpignion. I zamiast tego skupia się na opowiedzeniu historii.

(Inna sprawa, że niektórzy nie skupiają się na tym, zeby opowiedziec dobrą, interesującą, ale prostą historię i jadą schematami, które już się sprzedawały sto razy.)

Druga rzecz to to, że nigdy nie uwierzę, że dawniej dzieła uważane dziś za wielkie były tak czytane przez masy. Że "Zbrodnia i Kara" to od razu po wydaniu to było ówczesne "Twilight". ;) Tego typu książki są klasykami, bo minęły lata, by tymi klasykami się stały. A dziś taką "Zbrodnię i Karę" czytała masa ludzi, bo: 1) wypada; 2) fajnie się nobilitować czytając mądrą książkę. "Prawdziwa sztuka" (czymkolwiek jest) broni się tylko w małej grupie.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#26
(18-11-2013, 11:27)Negatywny napisał(a): Zdaje się, że Hunger games ma podobny rodowód.

Eeee... Nie.

Odpowiedz
#27
(18-11-2013, 11:50)Crov napisał(a): Dramatyzujesz.

Być może tak.

Cytat:Czytam bardzo mało książek, ale coś, co się sprzeda nie musi być przecież złe. Myślę, że bardziej chodzi o prostotę i przyswajalność (tu: na przykład możliwość albo chęć identyfikowania się z bohaterami / sytuacjami).

Korelacja pomiędzy literaturą dobrą a gównianą a wynikami sprzedaży jest zatrważająca. Chodzisz do Empiku, więc wiesz, że na półkach "TOP 10" od lat figurują niemal wyłącznie książki/poradniki pisane przez celebrytów, beletrystyka tworzona przez baaardzo popularnych pisarzy (King, Dan Brown, Sapkowski, może Dukaj) oraz "hity" odcinające kupony od irracjonalnej popularności ("Zmierzchy", "Igrzyska śmierci", "50 twarzy Grey'a", gdzieniegdzie "Dary Anioła" i "Piękne istoty"). Tych ostatnich jest najwięcej, bo nieraz kolejne tomy kolekcji potrafią zajmować miejsca od 1 do 4. Sam zresztą czytałem "Zmierzch", "Igrzyska" (całą trylogię) i "50 twarzy". Zacząłem czytać "Piękne istoty" i "Intruza", ale dość szybko sobie odpuściłem. I powiedzieć o tych książkach, że są słabe to mało. Nawet jeżeli łatwiej nam się utożsamić z bohaterami dzięki bardzo prostemu stylowi i temu że opowiadają o ludziach młodych.

I o tej świadomości - wiedzy na temat tego co się dobrze sprzedaje - mówię. Młody pisarz, który nie ma nazwiska, a bardzo chciałby żyć z pisania powieści, opowiadania historii ma wybór pomiędzy napisaniem dobrej książki, którą przeczyta jego rodzina i kilku znajomych, a napisaniem czegoś pod publiczkę - kolejnej repliki "Zmierzchu" czy "Igrzysk śmierci", w której wymieniono garść detali, ale cała formuła została bardzo podobna do pierwowzoru. Było nie było, zwiększa w ten sposób szansę na to, że będzie czytany.

Zresztą daleko nie trzeba szukać. Millitary wydał książkę i długo po premierze napisał, że na razie zarobił na niej tyle, żeby kupić sobie i swojej żonie bilet do kina. Mam kolegę, który napisał powieść (bardzo przystępną, bo opowiadającą o perypetiach studentów - o studentach, dla studentów, napisaną przez studenta) i chyba do teraz nie zwróciły mu się koszta, jakie poniósł za jej wydanie (sporo musiał dołożyć od siebie), a ogrom pracy też włożył w marketing, który jest na potwornie mizernym poziomie w Polsce. Chociaż pod tym względem jest lepiej w Stanach Zjednoczonych.

Cytat:Druga rzecz to to, że nigdy nie uwierzę, że dawniej dzieła uważane dziś za wielkie były tak czytane przez masy. Że "Zbrodnia i Kara" to od razu po wydaniu to było ówczesne "Twilight". ;) Tego typu książki są klasykami, bo minęły lata, by tymi klasykami się stały. A dziś taką "Zbrodnię i Karę" czytała masa ludzi, bo: 1) wypada; 2) fajnie się nobilitować czytając mądrą książkę. "Prawdziwa sztuka" (czymkolwiek jest) broni się tylko w małej grupie.

Akurat ze "Zbrodnią i karą" jest jak z sienkiewiczowskimi "Krzyżakami". Powieści te ukazywały się na łamach czasopism we fragmentach. Jak na tamte czasy była to chyba możliwie najlepsza forma promocji zarówno dzieła, jak i magazynu, w którym było publikowane. Oczywiście do miana klasyka dorasta się przez lata, a ludzie już w tamtych czasach lubowali się w lekko napisanych erotykach. A i innych rozrywek było znacznie mniej, więc więcej ludzi czytało książki. Bardzo możliwe, że któreś z tych totalnie pomijanych dzisiaj książek urosną za kilkaset lat do rangi klasyków, ale jeszcze bardziej prawdopodobne, że o wszystkich się zapomni, a czytywane w szkołach, jako obraz naszych czasów będą publikacje tych najpopularniejszych dzisiejszych autorów (może noblistów?). Po prostu wszyscy inni zostaną pominięci - dzisiaj pisze praktycznie każdy. Jak nie publikują na papierze to w Internecie, a i tych pierwszych (tylko w Polsce) jest prawie kilkaset rocznie (wystarczy śledzić nowości na portalach kulturalnych, żeby uderzyło nas, jak wiele produkuje się książek, niemal codziennie jakaś nowość).
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#28
http://www.dailymail.co.uk/sciencetech/article-2509288/50-Shades-Grey-library-book-tests-positive-HERPES-COCAINE.html lol

btw Nie dziwie sie takiej dobrej sprzedazy, nie pamietam kiedy ostatnio jakas ksiazka miala taki hajp i maga ekspozycje w roznych sklepach (ksiegarnie, hipermarkety, seks shopy, sklepy z belizna), w dodatku sprzedawana w cenie kanapki z tesco. W sumie, wypada nadrobic ale do kina raczej sie nie wybiore, bo bankowo beda tlumy (bydla) na sali.

Odpowiedz
#29
(18-11-2013, 21:01)Persona non grata napisał(a): Zresztą daleko nie trzeba szukać. Millitary wydał książkę i długo po premierze napisał, że na razie zarobił na niej tyle, żeby kupić sobie i swojej żonie bilet do kina. Mam kolegę, który napisał powieść (bardzo przystępną, bo opowiadającą o perypetiach studentów - o studentach, dla studentów, napisaną przez studenta) i chyba do teraz nie zwróciły mu się koszta, jakie poniósł za jej wydanie (sporo musiał dołożyć od siebie), a ogrom pracy też włożył w marketing, który jest na potwornie mizernym poziomie w Polsce. Chociaż pod tym względem jest lepiej w Stanach Zjednoczonych.
No ale to wynika z tego, jak wygląda książkowy rynek - maleje. To tak jakbyś chciał w Polsce zaistnieć robiąc film albo komiks. Niestety. A w USA jest z tym lepiej, ale też błogoslawieństwem dla mało znanego autora jest np. wykupienie praw do adaptacji. Jeżeli ten młody autor chce napisać coś sprzedającego się, nie musi odwalać chałtury - może zrobic dobra kopie ZMIERZCHU na przykład.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#30
Nie do końca rozumiem teraz już o co ci chodzi. Ktoś tam napisał księżkę i się nie sprzedała, ok, ale w to miejsce ktoś pewnie właśnie napisał jakieś opowiadanie za które zgarnie 20 nagród i za chwilę przerodzi się ono w nowego wiedźmina, pana lodowego ogrodu or sth. Ktoś tam będzie rzeźbił 20 lat w undergoundzie i nie zarobi na waciki, a ktoś po pierwszym opowiadaniu będzie miał zamówienie na 5 tomów. Życie. Można się zastanawiać dlaczego jakaś kupiasta szmira typu 50 shades of gray czy inny Dan Brown kosi gruby szmal a jakieś wartościowe rzeczy kurzą się w księgarniach ale sam fakt, że tak ogólnie jest nie jest przecież dziwny.

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#31
Cytat:może zrobic dobra kopie ZMIERZCHU na przykład.

Jestem ciekaw, jak miałoby to wyglądać.

Cytat:Można się zastanawiać dlaczego jakaś kupiasta szmira typu 50 shades of gray czy inny Dan Brown kosi gruby szmal a jakieś wartościowe rzeczy kurzą się w księgarniach ale sam fakt, że tak ogólnie jest nie jest przecież dziwny.

Dan Brown jeszcze nie taki zły. Nie twierdzę zresztą, że to specjalnie dziwne - bardziej, że to przykre.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#32
(19-11-2013, 16:07)Persona non grata napisał(a):
Cytat:może zrobic dobra kopie ZMIERZCHU na przykład.

Jestem ciekaw, jak miałoby to wyglądać.
Jak dobrze napisana, ciekawa historia miłosna z wampirami i wilkołakami w tle? Nie ma czegoś takiego jak zły koncept.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#33
A nie było już takiego filmu Underworld, który na takiej koncepcji się opierał i był całkiem strawny? ;)
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#34
No to, jeżeli "dobra kopia Zmierzchu" znaczy wziąć wampiry i wziąć wątek miłosny, to faktycznie da się coś z tego wykrzesać, tylko na pewno nie nazwałbym już tego "kopią Zmierzchu", tylko po prostu kolejną opowieścią o wampirach, a ta może być przecież genialna, nie przeczę. "Pamiętniki wampirów" ponoć nie takie złe (nie widziałem), można je uznać za dobrą kopię Zmierzchu?

"Underworld" akurat średniawka, a i tak nawet przez sekundę nie skojarzyłbym go ze "Zmierzchem".
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#35
(19-11-2013, 19:10)Persona non grata napisał(a): No to, jeżeli "dobra kopia Zmierzchu" znaczy wziąć wampiry i wziąć wątek miłosny, to faktycznie da się coś z tego wykrzesać, tylko na pewno nie nazwałbym już tego "kopią Zmierzchu", tylko po prostu kolejną opowieścią o wampirach, a ta może być przecież genialna, nie przeczę.
No ale pisales, ze młody pisarz chcąc osiągnąć sukces kasowy musi czerpac z tych bestsellerów, więc co innego ma ze Zmierzchu wziąć? Obstawiam, że tymi samymi "narzędziami", których używała Meyer przy Zmierzchu można napisać z talentem dobrą książkę. Nie przesadzając ze skomplikowanym językiem czy udziwnioną fabułą. Nie bardzo rozumiem co innego miałeś na myśli pisząc "dzisiaj młody, debiutujący pisarz, otwierając Worda musi podjąć decyzję, czy być pisarską kurwą i tworzyć coś potwornie złego, byle się sprzedało". Przecież te rzeczy nie sprzedają się bo są złe.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#36
W przypadku "50 twarzy Greya" postawiłem przeciwną tezę - że to właśnie słabość tekstu była siłą napędową popularności tej powieści - i tego będę się trzymać. Jestem absolutnie przekonany, że gdyby książka była lepiej napisana i miała fabułę, nie byłaby taka popularna. Ale to wynika z genezy tekstu. Myślę, że młody pisarz poza "wampirami i miłością" może brać od tych najpopularniejszych właśnie wymuszony nędzny styl i prostotę graniczącą z infantylnością. Ja np. nie mam nic do dobrego, dojrzałego stylu. Może nie przeintelektualizowanego, ciężkiego, pozorującego na jakąś staropolszczyznę (bo takiego nienawidzę), ale też bez popadania w skrajności w drugą stronę. Np. "Harry Potter" w mojej opinii jest napisany bardzo lekko, ale zarazem dojrzale - żaden ze wzmiankowanych "hitów" nie zbliżył się nawet do tego poziomu. Jeżeli ten młody pisarz chce dotrzeć do jak największej ilości osób, to musi wyjść z założenia, że jego czytelnik nie jest zbyt wielkim bystrzakiem, bo takich jest zdecydowana większość. Musi tylko, poruszyć taki temat, żeby chciało się im za tę książkę w ogóle chwycić. Tak jak napisałeś, skomplikowane fabuły też nie wchodzą w grę.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#37
Max Martini dołącza do obsady

http://www.cinemablend.com/new/Fifty-Shades-Grey-Taps-Bodyguard-Skills-Max-Martini-40475.html
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#38
Kurde, teraz będę musiał zobaczyć ten film :(

Do obsady dołączyła Rita Ora. Zagra siostrę głównego bohatera.

Nie chce mi się szukać newsa. Info z jej facebooka.

Odpowiedz
#39
Naprawdę interesuje was to czytadło dla kur domowych, bo inaczej chyba nie wysmażylibyście dwóch stron postów? :)

Dla mnie ta książeczka już zawsze będzie kojarzyć się z tym i sięgnąłbym po nią tylko i wyłącznie w takim wykonaniu:

Odpowiedz
#40
Mnie tam zawsze będzie kojarzyła się z tym:



/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mad Max (1979-2015) Mental 1,186 150,726 27-03-2020, 18:43
Ostatni post: zombie001
  Sicario (2015) reż.Denis Villeneuve Pelivaron 294 48,125 11-01-2020, 22:02
Ostatni post: Mental
  Sicario: Day of the Soldado (2018) reż. Stefano Sollima Mental 187 21,133 06-01-2020, 18:04
Ostatni post: Mierzwiak
  Ocean's 11 / 12 / 13 / 8 (2001-2018) Mefisto 32 4,700 30-09-2019, 17:05
Ostatni post: Mierzwiak
  Pacific Rim (2013-2018) Danus 2,207 211,583 24-01-2019, 20:52
Ostatni post: Danus
  The Equalizer (2014-2018) Snappik 59 12,469 10-12-2018, 01:22
Ostatni post: shamar
  Seria The Purge (2013 - 2018) Mierzwiak 63 13,386 27-09-2018, 20:45
Ostatni post: Phlogiston2



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości