Filmowość vs. serialowość vs. teatralność vs. Predator
#21
Nie róbcie syfu w temacie :)
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#22
(12-06-2014, 19:48)Corn napisał(a): Serio?
Wahałem się, czy pisać o tym Boardwalku, zapamiętałem go jako elegancko wyglądającego, chociaż pewnie masz rację, ostatni odcinek obejrzałem chyba z dwa lata temu.


Odpowiedz
#23
Simek, dobrze rozumiem że nie widziałeś 4 sezonu?
Molo może i wyglądało sztucznie w pierwszym sezonie, za to już w 3 i 4 nie można tak powiedzieć. Wiadoma scena z Billie na molo z 3 sezonego - bardzo filmowo to wygląda!
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#24
Cytat:Jak najbardziej wykonanie BB określam jako filmowe, podobnie True Detective, Boardwalk,

Ja BB nie umiem nazwać filmowym, mimo że wizualnie wybija się na tle seriali. Mogę tak powiedzieć jedynie o House of Cards, ewentualnie o TD. BB ma fajne myki i ujęcia, ale jednak dalej mam wrażenie, że to telewizja, bo to nie tyle chodzi o samą biedę, co... No właśnie, nie umiem tego sprecyzować:D Jest coś takiego w jakości obrazu.

Odpowiedz
#25
Cytat:Simek, dobrze rozumiem że nie widziałeś 4 sezonu?
Nie. Tyle zwlekałem, że już obejrzę jak wyjdzie w wyjebanej jakości na blu tuż przed premierą kolejnego sezonu.
Cytat:BB ma fajne myki i ujęcia, ale jednak dalej mam wrażenie, że to telewizja.
Jakby wybrać jakieś fajne 2-3 odcinki i udałoby się z tego ułożyć zgrabną całość, to śmiało mogłoby robić za film. Może Twoje wrażenia wynikają z tego, że w pięciosezonowym serialu siłą rzeczy miejscówki się powtarzają, a to osłabia poczucie filmowości.

Odpowiedz
#26
W ogóle to pewnie ma jakiś związek z czasem i samą konstrukcją serialu, a nie tylko ze sprawami czysto technologicznymi - ciągle te same miejsca, sporo rozmów i takiego zwykłego, codziennego życia i to, że serial (i kamera) skupia się przede wszystkim na bohaterach, a nie na akcji. Fabułą nie rządzi filmowy schemat, rytm, który jest przystosowany do 2-godzinnego tworu. Fabuła snuje się trochę od niechcenia, pozornie spontanicznie i zawsze w centrum jest bohater (z tego powodu też zamiast rozmachu, epickich ujęć, najczęstszym widokiem jest tutaj po prostu człowiek). Całościowo serial oczywiście też ma wstęp, rozwinięcie, zakończenie, itd., ale jest to wydłużone na tyle odcinków i sezonów, że traci się to z oczu i poszczególne odcinki pozbawione są filmowej konstrukcji.

No i w serialu przede wszystkim liczy się to, co zostanie pokazane, a nie "jak". Trzeba popchnąć historię do przodu. Twórcy BB bawili się czasem pomysłowymi ujęciami, ale to tylko podkreślało, że pewnie z 95 procent zdjęć jest całkiem zwyczajna i nie wyróżnia się spośród innych seriali.

Odpowiedz
#27
Mefisto napisał, że serialowość = brak fantazji - i powiem wam, żę ma rację. Ostatnio oglądałem Legion -rzecz niby wielkoprodukcyjna a byłą serialwoa, co napisałem w wątku. Serialowość ma to do siebie, że udaje coś większego, i niestety te udawanie zawsze wychodzi na pierwszy plan.

Coś na zasadzie - mówię o Godzilli, jako potworze, ale nigdy go nie pokazuję. Natomiast steadycam wcale nie musi oznaczać biedy - biedą jest wóczas, gdy dane ujęcie powinno być lepsze, a jest... chujowe bez przyczyny.
loading podpis...

Odpowiedz
#28
No, ale kadr bez Godzilli też może chyba wyglądać świetnie i filmowo, tak jak filmowo i świetnie mogą wyglądać zwykłe dramaty na kinowym ekranie, w których na próżno szukać efektów specjalnych i wielkich monstrów:)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości