Filmy Dona Blutha
#1
[Obrazek: 4451453.jpg]
Ostatnio brat z USA prosił mnie i mego ojca w celu przywiezienia filmów animowanych z polskim dubbingiem, dla mojego 8-letniego bratanka. Oprócz Disneya, Muminków i reszty postanowiłem zapoznać z niektórymi filmami Dona Blutha. Przy tej okazji postanowiłem je odświeżyć.       

I w sumie gość zapisał się złotymi głoskami w historii animacji, na jego filmach wielu się wychowało, to jeden z tych animatorów, którzy tak jak Disney są rozpoznawalni. No to pomyślałem, że zasługuje na osobny temat.


Co mogę powiedzieć? Gość to legenda amerykanskiej animacji, oprócz filmów ma na koncie gry na automaty "Space Ace" oraz dwie części "Dragon Quest". Co do ostatniego, obecnie zbiera fundusze na pełnometrażowego "Dragon Questa" rysowanego w animacji 2D.

Jako przedsmak dam już niegdyś załączony przeze mnie wywiad przeprowadzony przez Nostalgia Critica:


A ja zaczynam oglądanie Tajemnicy IZBY.

Odpowiedz
#2
"Dragon Quest"?A to się nie nazywało raczej "Dragon's Lair"?

Dla mnie Bluth trochę przereklamowany. Zrobił sporo ścierwa typu "Zakochanego pingwina", "Calineczki" czy - o zgrozo! - "Trolla w Nowym Jorku". Za to "Amerykańska opowieść" czy "Pradawny ląd" są całkiem spoko, ale właśnie... takie po prostu okej i tyle. Bez jakichś zachwytów z mojej strony (jeśli chodzi o "Amerykańską opowieść" to wręcz znacznie bardziej lubię drugą część, a tu już Bluth za sterami nie siedział). Nawet "Wszystkie psy idą do nieba" mnie nie zachwyca. No a "Secret of NIMH" uważany chyba za najlepszy jego film też budzi we mnie mieszane uczucia - bo klimat jest super, a sama pani Brisby jest przeuroczą postacią, ale fabuła wydaje mi się dość taka sobie, z dziwacznymi wtrętami, które mi nijak nie pasują do reszty (medalion).

Tak że generalnie ja najbardziej lubię te najpóźniejsze filmy Blutha - "Anastazję" i "Titan: A.E.". Zgadza się, w momencie, gdy fani jego twórczości stwierdzili, że Bluth obniża loty, mnie się dopiero to co robi zaczęło wreszcie naprawdę podobać. "Anastazja" to w ogóle jest w najbardziej disnejowskim stylu (wiele osób do dzisiaj jest zresztą przekonanych, że to film Disneya) i dla wielu widzów jest to zarzut, a dla mnie jak najbardziej zaleta. "Titan" słabszy od "Anastazji", ale moim zdaniem całkiem ciekawa wizja.

A na pełnometrażowe "Dragon's Lair" i tak bardzo czekam, choćby już tylko z powodu animacji 2D, bo okrutnie za nią tęsknię, a od "Księżniczki i żaby" to w tym temacie bida taka, że aż piszczy.

Odpowiedz
#3
(05-08-2016, 23:01)al_jarid napisał(a): "Dragon Quest"?A to się nie nazywało raczej "Dragon's Lair"?

Rzeczywiście, jednak "... Lair". A byłem pewien swego.

Co do lat 90., kiedy zaczął nagle kręcić gówna - w załączonym wywiadzie mówi, iż wtedy inwestorami i producentami byli niekompetentni durnie i często scenarzyści byli kijowi, do tego stopnia, że Bluth musiał poprawiać w tydzień skrypt, co przyznał, że i tak guzik dawało, ale animatorom cosik trzeba było dać. I gdyby był ogarnięty producent jak Spielberg, to raczej tak źle by nie było.  

Odpowiedz
#4
Wszystkie psy idą do nieba - chyba pierwszy Don Bluth, jaki widziałem w dzieciństwie. Ten film działa tak dobrze, ponieważ traktuje widzów poważnie. Przede wszystkim zawiązanie fabuły na dobrą sprawę pasuje do filmu fabularnego i to nie przeznaczonego dla dzieciarni. Otóż główny bohater (bedący skończonym gnojem) ucieka  z pierdla ze schroniska, by dalej prowadzić swoje kasyno i rozmyśla jak je rozbudować (m.in. dać rury z tancerkami). Zostaje upity, a następnie zamordowany przez swojego wspólnika (jakimś cudem większego gnoja), który chce zagarnąć zyski wyłącznie dla siebie. I gdy protagonista wraca do żywych, to zaczyna obmyślać srogą zemstę:
[Obrazek: giphy.gif]

Drugim atutem jest główny bohater. W filmach animowanych protagonista to zwykle nudna, jednowymiarowa postać dobra aż do orzygania - tu jest inaczej. Charlie przez 75% filmu to kawał suczego syna, chciwego zakłamanego egoisty myślącego tylko o forsie. Np. scena, gdy dowiaduje się o istnieniu małej dziewczynki rozumiejącej mowę zwierząt, którą Grymas więzi, by czerpać kasę na zakładach (wiecie jakie to jest creepy, gdyby Grymas był człowiekiem?). Charlie chce ją osowobodzić z niewoli, bo mu szkoda? A gdzie tam, chce wykorzystać jej dar do trzepania kasy. Co za bydlę! Przez to niektóre sceny dramatyczne dzięki temu zyskują. Ogólnie jego przemiana przechodzi dość naturalnie.

W sferze emocjonalnej film spisuje na piątkę, relacje pomiędzy postaciami są tu ukazane wiarygodnie, sceny smutne i dramatyczne chwytają za serducho. Don Bluth to chyba jedyny twórca animacji, u którego klisza liar revealed nadużywany w animacjach wypada dobrze. Ostatnia sekwencja to j***** tear jerker i dziwi mnie, że nie beczałem jako malec.
 
Animacja to jak zwykle dobry Don Bluth, choć momentami brzydko się zestarzała (np. postacie momentami odstają od teł). No i piosenki nie zapadają się w pamięć i chyba są najsłabszym elementem.

W ogólnym rozrachunku Wszystkie psy idą do nieba, głównie z powodu fabuły, lepiej zniósł próbę czasu niż większość ówczesnych filmów Disney Reinassance. No i chyba to najlepszy pro-chrześcijański film animowany w historii.

9/10

PS. Oglądałem to w polskim dubbingu. Co tu mówić - jest bardzo dobry. Każdy został dobrany idealnie. Ba, nawet aktorka dziecięca wypada dobrze. Charlie Barkin to chyba najlepsza rola dubbingowa Jerzego Kryszaka. Period.

PS. 2 W 1989 r. wciąż mieli gdzieś cultural sensitivity, bo w pierwszej piosence, gdy wymienia się pochodzenie Charliego, prezentowane są różne stereotypy narodowościowe - przy Chińczykach dali talerzowaty kapelusz i wystające zęby :D.

PS. 3 Sporo postaci pali papierosy i cygara. Co prawda, wyłącznie to są postacie negatywne, ale dzisiaj i tak by się czepiali.

Wszystkie psy idą do nieba: część 2 - Wiem, Bluth nic nie miał wspólnego z sequelem, ale nie będę pisać osobnej recenzji w krótkiej piłce. Mam wrażenie, że jako sequel nie jest udany. Z początku rozwija fajnie koncept, że wieczne życie może się znudzić i jest do kitu. Ale Charlie chyba cofnął się w rozwoju, Grymas stracił swoją grozę z poprzedniego filmu (w sumie mógł napisnay jako pozytywna postać - a czemu nie?). I pokazuje, że w niebie pracują niekompetentne anioły, które stołki dostały po znajomości. Bo jak wytłumaczyć, że pod okiem wszechwiedzącego Boga Grymas skrzętnie ukrywa pakt z diabłem i udaje zgrywać świętoszka. I potem niepostrzeżenie kradnie niewiadomo jak ważny Róg Gabriela (oczywiście niestrzeżony). 

Z drugiej strony pochwalę kontynuowanie nieco poważniejszego traktowania filmu. Charlie i Apsik jak wracają do świata żywych, to idą do psiej speluny, gdzie psy grają w karty, chleją piwo i palą cygara i pety, a Charlie od razu prosi o piwo. Grymas nadal pali cygara. Z kolei w scenie na posterunku policyjnym jakaś statystka pali peta. I nie tylko to. Sasha (love interest Charliego) podczas swojego muzycznego numerzu w spelunie porusza się dość... ehm... uhm... ponętnie... i w tym przypadku ciężko mi mówić o miłości od pierwszego wejrzenia. Znając charakter Charliego z pierwszego filmu (który częściowo tu się uchował), to jestem pewien, że myśli o niej miał bardzo kosmate.

Mimo to gdyby traktować jako samodzielny film, wypada dobrze. Charlie wciąż jest dobrym protagonistą i fabuła w późniejszym momencie wypada OK. Fajnie, że w tym filmie macocha to nie stereotypowa zła ropucha, która najchętniej zabiła swego pasierba. Całkiem też pomysłowo wykorzystali jeden moment smutku. Piosenki trochę lepiej wypadają. Film potrafi być zabawny - np. w psiej spelunie gra piosenkarz country. Po jego beznadziejnym występie klaszcze tylko jeden pies... który naprawdę chce zabić muchę.

Jest obligatoryjny wątek love interest (nieobecny w oryginale), ale wypada dobrze i relacja Charliego z Sashą wypada dość naturalnie. Aha - nitpick alert - z autopsji wiem, że psy całują się inaczej :).

Animacja nieco gorsza od poprzednika, a momentami traci na płynności i boli mnie, że projekty postaci ludzkich (i czasami psów) pasują do gorszych odcinków Animaniaków niż do czystego stylu Blutha. Jednak ogólnym rozrachunku wypada dobrze.

Promowanie wartości chrześcijańskich w sposób nienachalny na propsie w obecnych czasach.

I mimo wszystko to najlepszy sequel do filmu Dona Blutha. W porównaniu Dzielną Panią Brisby 2, Pradawnym ladem Milion Dwadzieścia Tysięcy i podobnymi potworkami jest naprawdę wybitny.

7-8/10

PS. Dlaczego Kryszak nie dubbingował znowu Charliego? Zastąpienie Bilewskiego jest usprawiedliwione, bo ten poszedł do nieba. Bończyk, choć wykonuje dobrze rolę, nie umywa się do poprzednika i razi odmienność barw głosu. Włodek Bednarski w sumie pasuje na Grymasa, choć wolałbym, gdyby dali aktora zbliżonego do Bogusza Bilewskiego. Z kolei Kołbasiuk jako psie przebranie Reda mógł używać swego bardziej naturalnego głosu, by odróżnić się od postaci. Mikołajczak tym razem jakoś gorzej zagrał. Ale broń Boże powiedziałbym, że to zły dubbing. To wciąż dobra robota, gdzie wszyscy dobrze wykorzystują swoją robotę. Dotyczy to nawet dzieciaka.

Odpowiedz
#5
(05-08-2016, 23:01)al_jarid napisał(a): Dla mnie Bluth trochę przereklamowany. Zrobił sporo ścierwa typu "Zakochanego pingwina", "Calineczki" czy - o zgrozo! - "Trolla w Nowym Jorku". Za to "Amerykańska opowieść" czy "Pradawny ląd" są całkiem spoko, ale właśnie... takie po prostu okej i tyle.

Ja widziałem zarówno "Calineczkę", jak i "Pradawny Ląd" w dzieciństwie i uważam, że "Calineczka" nie była jakiś wysokich lotów, a "Pradawny Ląd" był świetny. 

Odpowiedz
#6
"Pradawny Ląd" oglądałem na zaokrągleniu za gnojka, ale jak kilka lat temu zapuściłem sobie powtórkę to ledwo wymęczyłem.

Prawdę mówiąc to większość zachodnich animacji powstałych przed latami 90' jest teraz dla mnie prawie nie oglądalna. Ślamazarne tempo, słaby voice acting i pretekstowe historyjki. Aż boję się powtarzać co niektóre produkcje.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#7
(13-03-2019, 19:45)Grievous napisał(a): Prawdę mówiąc to większość zachodnich animacji powstałych przed latami 90' jest teraz dla mnie prawie nie oglądalna. Ślamazarne tempo, słaby voice acting i pretekstowe historyjki. Aż boję się powtarzać co niektóre produkcje.

Nawet Disneyowskie klasyki z lat 1937-1989? :O

Odpowiedz
#8
Nie widziałem wszystkiego, więc może i znajdzie się jakiś klasyk który nagle podbiłby moje serce, ale poza "101 Dalmatyńczykami" i "Śpiącą Królewną", które za dzieciaka katowałem na VHS, więc mam do nich spory sentyment, to raczej ciężko mi się je ogląda. W tych filmach jest porażająco mało treści czy charakteryzacji postaci. Jedynie co pozostaje to podziwianie animacji... która w latach 60 też się zrobiła jakaś taka brzydka i nie fajna dla oka.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#9
(21-06-2019, 18:37)Grievous napisał(a): Nie widziałem wszystkiego, więc może i znajdzie się jakiś klasyk który nagle podbiłby moje serce, ale poza "101 Dalmatyńczykami" i "Śpiącą Królewną", które za dzieciaka katowałem na VHS, więc mam do nich spory sentyment,  to raczej ciężko mi się je ogląda. 

Z animacji sprzed lat 90'tych najbardziej mi się podobają "Królewna Śnieżka" i "Zakochany Kundel". "Pinokio", "Dumbo", "Bambi", "101 dalmatyńczyków", "Śpiąca Królewna", "Aryskotraci" "Księga Dżungli", czy "Oliver i spółka" są słabsze, ale również nie narzekam. Reszty nie widziałem, ale i tak się z tobą zgodzę, że złota era animacji nastąpiła w latach 90'tych. 

Odpowiedz
#10
Ja też słabo trawię animacje sprzed lat 90-tych. Uwielbiam tylko "Małą syrenkę", bo niby to jeszcze lata 80-te, ale właśnie ogląda się jakby już z 90-tych. Nieprzypadkowo uznaje się ten film za początek disnejowskiego renesansu.

Odpowiedz
#11
Gość trafnie ocenia, co spowodowało, że Don Bluth od lat 90. popadł w marazm: 


I jeszcze w komentarzu ktoś napisał, że inny błąd jaki popełnił Bluth w latach 90., to ubzduranie by kierować swój content zdecydowanie do małych dzieci, kiedy zdobył uznanie za to, że był jak Disney, ale dodatkowo był dość edgy i mroczny (w dobrym znaczeniu). 

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy Disneya / Pixara Maik 507 71,045 13-03-2020, 00:05
Ostatni post: Pelivaron
  Filmy Suzie Templeton Negrin 2 1,979 27-02-2008, 15:16
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości