Found footage - ssą czy mają potencjał?
#1
Tak jak w temacie. Kolejne rozkminy Crova, które bardziej są pytaniem, zaczątkiem dla dyskusji, niż jakąś konkret refleksją.

W życiu nie oglądałem dużo found footage, a jezeli juz to te bardziej oryginalne - CLOVERFIELD, CHRONICLE, AFFLICTED, TROLLJEGEREN. Wydaje mi się, że BLAIR WITCH PROJECT widziałem jak jeszcze duzo się o nim mówilo, ale już np. PARANORMAL ACTIVITY czy REC nie oglądałem.

Ale zastanawialem się nad tym co sądzicie o tym gatunku. Czy jest warty eksplorowania przez filmowców, czy raczej powinni go olać?

Z moich doświadczeń z w/w filmami wyciągnąłem wnioski, że da się z tego coś ciekawego wycisnąć. Np CLOVERFIELD świetnie się sprawdził moim zdaniem jeżeli chodzi o świeże pokazanie historii o wielkim potworze.

Wszystkie te filmy jednak cierpią dla mnie na jedna tą samą bolączkę - po co bohater to kręci. W CHRONICLE jest to na początku uzasadnione, ale im dalej w las tym mniejszy to ma sens (nie mówiąc już o fragmentach z kamer ochrony itp.). Także dla mnie to jest największym minusem tych filmów (jeżeli chodzi o format, to tak abstrahując od samych historii).

Osobiście zawsze preferuję klasycznie wyglądający film nad fałnd futydż, ale wydaje mi się, że to format/gatunek/sposób opowiadania historii, z którego można by coś wycisnąć.

Jakiego rodzaju historie możnaby najlepiej tym opowiadać? Głównie używa się tego do horrorów i w sumie ma to sens, choć odnoszę wrażenie (bardziej z opinii, niż z własnych doświadczeń), że zbyt często używa się tego jako skrótu i oszustwa w oszukiwaniu widzów.

No dobra, wiec wracając:

Found footage - ma potencjał czy ssie? I dlaczego ssie albo ma potencjał?
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#2
Mnie sie found footage ogólnie podoba - lubię tę konwencję, można w niej zrobić bardzo klimatyczne rzeczy, nadaje się do horroru bo przenosi cię w środek wydarzeń i zwiększa ich realizm. Do tego jakoś tak się składa, że te tanie filmy FF są zaskakująco dobrze zagrane.

Wkurzają mnie tylko dwie rzeczy: po pierwsze - zbyt wiele filmów sili się na wyjaśnienie, dlaczego wszystko jest nagrywane. Tak jak Chronicle albo PA:The Marked Ones. Tak bardzo chcą uwiarygodnić konwencję, że efekt jest odwrotny.

Po drugie: zakończenia FF to najczęściej sztampa nad sztampami. Aby footage mógł zostać foundnięty, musi zostać zgubiony, czyli wszyscy giną, co jest wiadome z góry. Pierwsze PA było chlubnym wyjątkiem, ale już np. Europa Report, Apollo 18, Skinwalker Ranch - o ile podoba mi się ogólny pomysł na te filmy, to zakończenie psuje wszystko.

Mimo wszystko sam gatunek jest spoko, nie mam nic przeciwko niemu, a wręcz lubię. Pozwala niskim nakładem stworzyć coś naprawdę pomysłowego i fajnego.

Odpowiedz
#3
Mam podobnie jak wojskowy. Lubię to, taka konwencja mimo klisz i sztampy i wiadomego zakończenia i masy głupot daje niezłego kopa do klimatu i (czasami) realizmu przedstawionych zdarzeń, jeśli zostanie odpowiednio wykorzystana (jak w pierwszym REC właśnie - nagrywają jakiś program o strażakach i biegają za nimi z kamerą, ot, zwykły dzień w pracy który kończy się źle, a nie jakieś "ha, mam kamerę, dawaj idziem do lasu" czy "tu straszy, zostajemy i nagrywamy a nie spieprzamy").

Problem w tym, że ciężko dorwać jakiś naprawdę dobry film tego typu. Ostatnio oglądałem Willow Creek - para szuka bigfoota w lesie mówiąc krótko - i widać, że można było tam wyciągnąć znacznie więcej. Potencjał był ogromny, w pełni został wykorzystany chyba w scenie w namiocie tylko i to jest smutne. Ale tak jest chyba z każdym filmem każdego gatunku... zawsze może być lepiej :)

Odpowiedz
#4
Ja z kolei już mam dość. O ile kilka lat temu found footage było czymś w miarę świeżym, to teraz jest to już produkt zdecydowanie przeterminowany. Przez ostatnio nasilająca się modę na FF, powstaje mnóstwo filmów, w których ten patent jest wciśnięty kompletnie na siłę(chociażby ostatni film Ti Westa - "Sacrament", który równie dobrze mógłby być nakręcony "po bożemu" i nic by nie stracił). Są też tak kuriozalne przypadki jak azjatycki "Noroi" albo "Paranormal Activity," gdzie widzimy jak bohaterowie myją naczynia albo jedzą kotlety, a coś się dzieje dopiero w ostatnich kilkunastu minutach. Kilka lat temu byłbym zaintrygowany kolejnym filmem w tym stylu, a teraz uważam to za nic więcej jak tylko naciągany, efekciarski zabieg.


Odpowiedz
#5
I to jest fajne - uważasz, że to efekciarski zabieg, choć budżety tych filmów rzadko przekraczają 5 baniek.:)

Odpowiedz
#6
Osobiście nie jestem jeszcze znudzony tego typu filmami. Nie wiem czy to sprawka mojego uwielbienia dla takich produkcji czy może jeszcze za mało tego typu filmów widziałem. Fakt, są lepsze i gorsze filmy tego rodzaju, ale jak dla mnie kamera "z ręki" wprowadza do filmu świetny klimat w który bardzo mocno można się wczuć. Kto nie widział to polecam: http://www.filmweb.pl/film/V+H+S-2012-643860
arturs123, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Oct 2012.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Czy Filmy na YouTube mają szansę z Hollywood? hawsk 7 2,929 13-02-2015, 19:29
Ostatni post: zdzichon
  Niewykorzystany potencjał Bartholomew 43 5,056 02-09-2010, 10:09
Ostatni post: Mush Room



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości