Game of Thrones (HBO) [SPOILER ALERT]
(23-04-2019, 01:05)Crov napisał(a):
(22-04-2019, 22:05)michax napisał(a): Zrobili w GoT co raczej do tej pory raczej w serialu nie zdarzało, a przynajmniej na taką skalę, albo nie pamiętam, czyli na pierwszym miejscu są bohaterowie i ich emocje.
Przecież to było atutem tego serialu od jego początku - to przecież bohaterowie, ich watki, dramaty i emocje były najwazniejsze. No bo co innego Twoim zdaniem? Bitwy i smoki doszły później.

Zapomniałem dodać i siła relacji między postaciami.

Oczywiście że bohaterowie oraz ich wątki i dramaty były ważne, ale przyznam, że na tym serialu to za wiele razy nie miałem takich emocji bym się wzruszał, a przynajmniej nie pamiętam za wiele takich sytuacji. Wkurzałem się jak komuś się coś nie udało, albo udało, frustrowałem, ale nie wzruszałem. Dla mnie nim przyszły smoki i bitwy to bardziej był serial o intrygach i spiskach, gdzie bardziej scenarzystom zależało na sprzedaniu twistów, na rozgrywkach politycznych,  kto kogo wykiwa, na dużej ilości dialogów, trochę takie House of Cards w wersji średniowiecznej i fantasy. Więc trochę mi się oglądało bardziej jak obserwowanie rozgrywki politycznej. W ostatnich sezonach stał się dla mnie GoT serialowym blockbusterem gdzie najważniejsi nawet nie są bohaterowie, tylko rozmach, i pokazanie jak wiele w telewizji można obecnie pokazać na poziomie filmowym.

Więc drugi odcinek jest to jeden z niewielu epizodów co ruszył mnie aż tak emocjonalnie, bardziej jak wiele odcinków wcześniejszych co zasługą oczywiście jest też podbudowy jaką dostaliśmy w poprzednich sezonach, tego co przeszły postacie, jak się zmieniły (albo i nie), bo dzięki temu stali mi się teraz bohaterowie bliżsi. Gdy napisałem "a przynajmniej na taką skalę", to chodziło mi o tak dużą ilość bohaterów w jednym miejscu. Bo nawet jak wcześniej mówili o swoich emocjach, pokazywali je, widziałem wiele ich dramatów i metamorfoz jakie przeszli (jak np. Jamiego), to chyba nie było wcześniej tak wielu spotkań bohaterów w jednym miejscu. Nie przypominam sobie wcześniej tyle emocji skumulowanych i tak wielu postaci w jednym miejscu. Dwa pierwsze odcinki są dla mnie trochę jak Avengers Infinity War gdy większość bohaterów się spotkała, o to mi chodziło. Po prostu ten moment musiał nadejść wcześniej czy później:)

Odpowiedz
W kinie zazwyczaj jest tak, że bohater, który zaraz zginie dostaje do zagrania krótki tekst, który ma zaznaczyć jego obecność i przygotować (niekoniecznie wprost) widza do tegoż zgonu. Ten odcinek to taka scena rozciągnięta do 50 minut i wielu bohaterów. Bardzo dobrze podbija napięcie i gra na emocjach. Nie będę się czepiał, że nie ma intryg, że to nie poziom pierwszych sezonów, że to wszystko proste i bez finezji. Siedziałem przez godzinę z uśmiechem podszytym melancholią widząc postaci, które znam już tyle lat, które gawędzą, ponownie spotykają, godzą, stresują się i żegnają przed bitwą. Mnie się to bardzo podobało i myślę, że finałowy sezon musiał mieć taki odcinek (dlatego nigdy nie narzekałem na to drugie, mniejsze zakończenie "Lostów").

Odpowiedz
Ja bym się z wami zgodził, że to odcinek wzruszający i budujący napięcie, gdyby nie to, że poprzedni sezon był taką lajtową przygodą. Gdyby to było GOT z momentu 4 sezonu, gdzie bałem się, że każdy może zginąć - to tak, w tej chwili pewnie interakcje postaci w Winterfell miałyby dla mnie większą wagę. Teraz, choć racjonalnie wiem, że mogą zginąć, bo to finał, to jakoś po lajtowości siódmego sezonu nie czuć żadnej obawy. Biali Wędrowcy zostali wykastrowani odcinkiem z Suicide Squad za Murem, gdzie okazało się, że nikomu właściwie nie zrobili krzywdy.

Jakby to był odcinek, ktory polecial dwa albo nawet sezon temu to pewnie patrzyłbym na niego przychylniej. Teraz jednak brakowało mi więcej dramatyzmu scenariuszowego - który przecież ciągle mógł być. To byłoby tylko fajniejsze, gdyby na bitwę z umarlakami bohaterowie szli mając ciągle świeże napięcia między sobą. A tak - wszyscy bardzo lajtowo obchodza się z Jaime'em. Tormund jest o niego zazdrosny? Jest z tego żarcik. Sansa i Danka go nie lubią? Czil, Brienne poświadczyła i elo.

Bardzo mi się to nie podoba. Bo potem dostajemy scenki miłego pierdu pierdu, które będą pociągniętę do następnego odcinka i ewidentnie ktoś zginie - no bo musi. Inaczej się wygłupią. Ale o ilez fajniejsze by to było, gdybyśmy wchodzili w tę bitwę myśląc: "Czy jak Jaime będzie o krok od śmierci do Tormund poda mu ręke czy wbije kose w plery?"

I wydaje mi się, że dwa sezony temu to byłby autentyczny element tych odcinków. Bo brzmi to jak Gra o Tron. A teraz niestety wygląda to jak wydmuszka.

Oczywiście, wszystko do weryfikacji po skończeniu calości, ale takie są moje odczucia na ten moment.

Jakość pisarstwa też wydaje mi się spadła, ale może po prostu jestem wyczulony. Dialogi wydają mi się zbyt proste i oczywiste.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
A może Danka będzie próbować pozbyć się Jona - tak, żeby wyglądało to na zwykłą śmierć na polu bitwy - ale coś pójdzie nie tak i sama przez to zginie? Ona ma bardzo duże parcie na tron i właśnie dlatego jest bardzo prawdopodobne (zgodnie z Martinowską metodą prowadzenia fabuły), że go nie dostanie. Przebłyski szaleństwa było u niej widać nie raz i właśnie teraz, na ostatniej prostej, mogą jej zupełnie puścić hamulce. Do tego z rok temu Emilia Clarke w jednym z wywiadów powiedziała, że koniec wątku Dany w scenariuszu ją rozczarował. Nie wiadomo, co miała na myśli, bo w porę ugryzła się w język, ale być może chodzi właśnie o spektakularny upadek Matki Smoków?
Orki to takie pandy, tylko że w wodzie, i mają płetwy.

Odpowiedz
jeśli chodzi o los daenerys to ja tam mam nadzieję że jon (a w zasadzie aegon) okaże się nowym wcieleniem azora ahai:
tak że o.

Odpowiedz
Danka myślę, że odpadnie, ale w ostatnim odcinku. Muszą jeszcze jakoś podbudować ten wewnętrzny konflikt z Jonem. Teraz pewnie pójdzie Theon i Brienne, ale raczej bohaterską śmiercią. Śliska jest natomiast ta super bezpieczna krypta, więc może Sansa.

Odpowiedz
Theon i Brienne na 95% zginą - niby są ważni i długo byli w serialu, więc ich śmierć będzie miała jakieś znaczenie, a jednocześnie nie są już do niczego potrzebni, więc śmiało można zabijać. Ja zareaguję wzruszeniem ramion, bo zawsze uważałem ich wątki za wypełniacze.
Mam nadzieję że ktoś z naprawdę ważnych zginie za tydzień - Jon, Danka, Tyrion, Arya, Sansa, Bran, Jaimie, Grubas.

Odpowiedz
Najlepsze jest to, że przez bite dwie godziny praktycznie nikt nie gadał z Branem. Chodzącą Bazą Danych o praktycznie wszystkim.

(23-04-2019, 17:03)simek napisał(a): Grubas.
!!!!!!!11111
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
Jak nie, Tyrion gadał...tylko poza kadrem :D

Bran imo zginie, ale wcześniej zrobi Pizdooką Wroną Sama, reszta z wymienionych przez simka postaci bitwe przeżyje. Theon to pewnik, Brienne mocny kandydat, Podrick też według wszelkich prawideł nie powinien przeżyć. Do tego Davos (za dużo pitolenia o jego farcie), Tormund i Szary Robak.

No i Duch.

Szkoda, największą sympatie mam do tych którzy na liście potencjalnych ofiar Night Kinga są najwyżej :(

Odpowiedz
(23-04-2019, 17:40)Dr Strangelove napisał(a): Najlepsze jest to, że przez bite dwie godziny praktycznie nikt nie gadał z Branem. Chodzącą Bazą Danych o praktycznie wszystkim.
Jeden mądry Tyrion postanowił z nim pogadać, oczywiście tego nie pokazano, bo ważniejsze było zachęcanie do śpiewu przy kominku. Zajebiście chciałbym zobaczyć tę rozmowę.

Odpowiedz
(22-04-2019, 22:05)michax napisał(a): Zrobili w GoT co raczej do tej pory raczej w serialu nie zdarzało, a przynajmniej na taką skalę, albo nie pamiętam, czyli na pierwszym miejscu są bohaterowie i ich emocje.
No błagam...
Ja wiem, że to wszystko subiektywne, ale jedna scena rozmowy Tyriona i Jaimiego o tym kuzynie co tłukł żuki, miała więcej emocji niż te 2 godziny razem wzięte.
Ubolewam nad tym, że jedynie znienawidzony Grubas pokazał tutaj jakieś emocje jak mu Danka powiedziała, że usmażyła mu ojca i brata.
Danka się dowiedziała, że jeden z jej dzieciaków jest teraz wierzchowcem Nocnego Króla i co? Wzruszenie ramion.
Gdzie te emocje kiedy zaczynał się 4 sezon i wystarczyła krótka scenka jak Tywin każe przekuć miecz Neda. Bez żadnych dialogów, krótko, a potem wjeżdża czołówka i człowiek ma ciarki :D

I choćby ta nadchodząca bitwa miała kosztować trylion rubli transferowych to nie zbliży się do wydarzeń w Hardhome.

Cały ten sezon jest chyba tylko po to, żeby te internetowe dzbany mogły robić memy. Ilość reklam "mleka dla olbrzymów" z Tormundem którą zdążyłem obejrzeć w ciągu ostatnich 48 godzin zmusiła mnie do odlajkowania wszystkich stron o tym serialu. Nie pogardzę dobrym memem, ale jak jest dodatkiem, a nie niestrawnym daniem głównym.

Co te sukinsyny zrobiły z moim serialem???
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
https://variety.com/2019/tv/uncategorized/bryan-cogman-game-of-thrones-spinoff-1203197045/

Serial Cogmana w koszu. Czyli teoretycznie trwają prace tylko nad trzema potencjalnymi pilotami.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości