Godzilla
#81
To już wiem, by jednak sobie tego nie przypominać.

A Godzilla Vs Megalon to był dla mnie ostateczny cios, po którym już nigdy nie obejrzałem żadnej Godzilli w całości.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
------------------------------------------------------------------------------------------
#fuckDisneyStarWars #fuckstreaming
http://filmozercy.com/



Odpowiedz
#82
Po fragmentach zapodanych przez Lawrence widzę, że całego filmu bym już nie obejrzał ... ale Main Theme rozpoznam wszędzie ;)
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#83
Na Comic Con został zaprezentowany teaser trailer do "Godzilli" Garetha Edwardsa.

Opisy:

Cytat:
The footage pans across a city that has been utterly destroyed. We hear a voice over a radio talking about the end of the world. It looks like another giant creature's body is in the wreckage. We hear the classic Godzilla scream. From the smoke, we see something enormous. We're following a camera up Godzilla's back, showing his scales. We see his face, but it's almost a silhouette. It looks a LOT like the classic Godzilla design but with a slightly fatter face.

The narration is from Robert Oppenheimer. "We knew the world would not be the same. Few people laughed. Few people cried. Most were silent. I remembered the line from the Hindu scripture. The Bhagavad-Git... takes on his multi-armed form" (This is were we see the other, dead creature)

"And says, 'I am become death. Destroyer of worlds." That's where we see Godzilla's face and the logo

That's the narration in the trailer. It's a Robert Oppenheimer quote about the atomic bomb.

2.
Cytat:
We see huge black clouds, massive smoke, and slowly it clears away revealing a ruined city. There are hundreds of crashed cars and rubble — buildings are broken in half and people are crawling over the sideways ruins of buildings. Some buildings have had massive chunks torn out of the middle of them, like when a cartoon character runs through a wall.

We see the side of something huge, like a mountain. We only slowly realize it's actually a monster. There is something like lava running down the side of it. And then there are huge CLAWS. The monnster is laying on its side. There is a huge Godzilla scream! Like a massive trumpet sounding!

And then Godzilla is rampaging through the city, trashing buildings with its huge claw. Buildings collapse. THOOM. A giant arm swipes across the city and everything crashes. We see its massive spiky back and then the trademark face. The monster opens its mouth and SCREAMS.

I jeszcze wypowiedź reżysera:

Cytat:
Nie ma w tym filmie nic ze Sci Fi. Jest on bardzo przyziemny, bardzo realistyczny

Ogólnie film ma być zrobiony na poważnie w mroczniejszej otoczce, tak jak dwa pierwsze filmy z Królem.

Scena z teasera:
[Obrazek: 283691_491918764167368_1735868162_n.jpg]

Odpowiedz
#84
Wypowiedź reżysera przyprawiła mnie o potężnego facepalma. Nie żebym po twórcy "Monsters" spodziewał się czegoś inteligentnego, ale są pewne granice.

Odpowiedz
#85
Cytat:Nie ma w tym filmie nic ze Sci Fi. Jest on bardzo przyziemny, bardzo realistyczny

Nic ze sci-fi, yeah right, film oparty na faktach.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
------------------------------------------------------------------------------------------
#fuckDisneyStarWars #fuckstreaming
http://filmozercy.com/



Odpowiedz
#86
Filmu nawet nie zaczęli kręcić, a już mamy teaser trailer. Masakra:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#87
Będzie realistycznie, będzie przyziemnie, będzie na poważnie.
Czyli jak w przypadku Batmanów Nolana :) :).

Odpowiedz
#88
Tak, seria o Godzilli, to coś dla mnie. Kocham tą serię i jest to dla nr.1. Każdy film jest inny, ciekawy i wart uwagi. Choć zdarzają się słabe, jak np. Rewanż Godzilli, Syn Godzilli, Godzilla kontra Megalon. Do najlepszych zaliczam Godzilla kontra Biollante, film zupełnie inny, poważny, z dobrym aktorstwem, najlepszym efektami i soundtrackiem w serii. Jest też przesłanie, tym razem, przeciw grzebaniu w genach i bawieniu się w Boga. Niezłe jest też Godzilla kontra Król Ghidorah, Godzilla kontra Kosmogodzilla, Godzilla kontra Mothra, Powrót Godzilli, Godzilla kontra Hedora/Gigan/Mechagodzilla 1 i 2, Terror Mechagodzilli i wiele innych. O Godzilli z 1954 to nawet nie ma co wspominać, bo wiadomo, że wybitny. Te nowe Godzille też mogą być, mimo durnego CGI, które czasem się pojawia. Godzilla by USA nie umywa się do klasyki, ale też może być. Mam cały zestaw kaset video od Vision (10) i King Kong Escapes (czyli łącznie 11), jedną kasetę od SPI, ale one są mało wartościowe, dwupłytowe wydanie Godzilla: Final Wars i cztery płyty DVD od SPI - Battle for Earth, Biollante, Godzilla 2000 i Megaguirus. No i standardowo wiele nagranych z TV.

Odpowiedz
#89
http://www.comicbookmovie.com/fansites/BatFreak/news/?a=71552

Odpowiedz
#90
Fajnie, że jest na forum temat o Godzilli (sądziłem, że nikt tu takiego crapu nie ogląda). Kiedy byłem mały często oglądałem te filmy i lubiłem je jak Power Rangers (zresztą podobieństwo jest duże). Widziałem chyba 16 filmów z jej udziałem (dużą część dawno temu), ale coś mogę powiedzieć na świeżo.

Na początku grudnia, mój starszy brat postanowił obejrzeć wszystkie filmy o Godzilli i chciałem zaliczyć wszystkie 28 seansów razem z nim. Niestety mi się nie udało. Pierwszy film Ishirô Hondy jest dla mnie przeciętny. Muzyka i sama postać nawet fajne (efekty też nie śmieszą tak jak można było się tego spodziewać), ale postacie ludzkie kompletnie olane (dopiero w połowie zacząłem kapować, kto jest kim dla kogo i jaką odegra rolę w filmie), a końcówka strasznie patetyczna (jak Armageddon Bay'a). Dałem 5/10.
"Dwójka" (którą tak jak oryginał widziałem już kilka lat temu) jest niebywałym chłamem, w którym ludzie to totalne debile. Niemal zasnąłem na finałowej (prawdopodobnie najlepszej) akcji w filmie i dlatego więcej niż 1/10 nie mam za co wystawić.
King Konga kontra Godzillę po kilku minutach zacząłem przewijać na sceny z potworami, bo w całości bym nie zniósł. EPIC SHIT OF ALL TIME! 0/10 to dla tego gniota za dużo.

I na tym skończyłem. Mój brat brnie dalej (widział już chyba z 13 filmów), ja się poddałem i nie żałuję, bo jak widzę czasami fragmenty tego na co patrzy, to nie wiem czy znalazłaby się jakaś część z serii Shōwa, której wystawiłbym jeszcze więcej niż 1/10. Ale serię Heisei (1984-1995) chyba sobie powtórzę, bo pamiętam, że było w niej kilka całkiem fajnych epizodów.
Terminator 3: Rise of the Machines  7/10
Terminator Salvation  5/10
Terminator Genisys  4/10
Terminator: Dark Fate  . . . ?

Odpowiedz
#91
A jakie wersje trzech pierwszych widziałeś? Bo wszystkie mają wersje amerykańskie. Jedynka ma wmontowane sceny z amerykańskim reporterem. Sam film w sobie jest OK, zdziwiło mnie, że sporo kwestii nie zdubbingowano i zachowano realizm. Ale w porównaniu z japońskim (mój drugi ulubiony film) oryginałem bardzo słabuje.

Za to zamerykanizowana wersja dwójki to zupełna katorga, z koszmarnym dubbingiem (w rolach głównych pan Wing z Gremlinów i Miś Yogi :P) i debilnymi wstawkami. Zwłaszcza, że dwójka w wersji japońskiej moim zdaniem jest naprawdę przyzwoita.

Amerykańską wersję "King Kong kontra Godzilla" pominę milczeniem.

Jak widziałeś amerykańskie przeróbki, to zobacz japońskie oryginały, które naprawdę biją je na głowę.

Z Showy możesz ewentualnie zobaczyć "Destroy All Monster" i ostatnie części z Mechagodzillą. Resztę możesz olać...

Odpowiedz
#92
Oglądałem tylko wersje oryginalne=japońskie (amerykańską przeróbkę filmu z 1954 roku ze wstawionym, dziennikarzem widziałem jakiś czas po pierwszym seansie oryginału kilka lat temu i do dziś mam koszmary, dlatego do USAńskich wersji kolejnych części się nie zbliżałem).
Terminator 3: Rise of the Machines  7/10
Terminator Salvation  5/10
Terminator Genisys  4/10
Terminator: Dark Fate  . . . ?

Odpowiedz
#93
No i dobrze, że się nie zbliżasz. Choć tylko trzy pierwsze filmy, Godzilla '84 i w Godzilla 2000 mają wersje amerykańskie z poważnymi zmianami, reszta jest jedynie kiepsko zdubbingowana.

Godzilla to jedna z kluczowych postaci moich szczenięcych lat. Choć przyznam, że za małego widziałem tylko film Emmericha i dwie biedne kreskówki, a japońca ujrzałem dopiero, gdy TVP w 2001 r. wyemitowała "Godzillę kontra Destruktora" i kilka filmów z serii Heisei. Później z pomocą przyszedł internet i już stopniowo obejrzałem wszystkie części. Jedne lepsze, drugie gorsze. Na ogień pierwszy Showa:

Gojira (1954) - poważny, mroczny, wysokobudżetowy na tamte lata, z realistycznymi efektami też na tamte czasy zupełnie inny od reszty serii klasyk z subtelnym antywojennym przesłaniem. Godzilla (lub jak będę go zwał Król) jest creepy as hell. Okrutne bydlę z ponurym rykiem zupełnie innym niż jakim znamy bez mrugnięcia okiem rozwala wszystko co się da i mało tego. Widzimy efekty jego zniszczeń! Sceny zniszczeń, szpitale pełne umierających ludzi, matka ściskająca dziecko czekając na śmierć, msze odprawiane za pamięć poległych. Tak kochani, to wszystko się dzieje w monstre-movie z przerośniętym jaszczurem ziejącym ogniem. Niestety, gorzej z aktorstwem, które jest kiepskie, mamy kilka patetycznych przemów, no i F/X zestarzało się. Mimo tych przemów, film jest najlepszy z całej serii i jest na drugim miejscu moich ulubionych filmów.

Godzilla! King of the Monsters (wersja USA w/w) - Myślałem, że wersja z Raymondem Burrem, będzie do dupy. Obejrzałem zaraz po oryginale i... całkiem niezłe filmidło, sprawnie wpleciono Steve'a Martina (tak się nazywa reporter grany przez Burra:)) w fabułę, wiele kwestii w ogóle nie zdubbingowano (!) i sporo gadają po japońsku, gość nie rozumie japońskiego i trzeba mu tłumacza, zachowano oryginalny soundtrack i wszystkie mocniejsze sceny. Ba, nawet dubbing jest w miarę znośny, gdyby nie to, że amerykański aktor dubbingujący Shimurę nie pasuje do jego oryginalnego głosu, a ten niestety się pojawia. Mimo to przegrywa z oryginałem i bardziej nuży. zobaczyć jako ciekawostkę.

Gojira no gyakushu (1955) - sukces jest, kasiora jest, nominacja do japońskiego Oskara jest, więc robimy sequel! Kij z tym, że po potworze został szkielet. A skoro jest sequel to dajmy drugiego potwora, nie ma nic fajniejszego niż dwa dinozaury napierdalające w mieście. Godzilla nadal jest zły, jego przeciwnik - Anguirus też jest zły, a ludzie są tylko tu dodatkiem. Podoba mi się, że to jak potwory walczą to zachowują się jak zwierzęta. Plus jeszcze są tak zaaferowane walką, że kompletnie olewają niszczone przez nich budowle. Film jednak wyraźnie powstały dla kasy, dalej słabi aktorzy w rolach sztampowych postaci w tego typu filmach, F/X przypomina teatr muppetów, ale lubię ten film. Jak dla mnie drugi najlepszy film z Godzillą.

Gigantis, the Fire Monster (wersja USA w/w) - o ile Gojira po amerykańsku można było od biedy obejrzeć, tego kupsztala nie! Cały czas jest narracja głównego bohatera, Kobayashi brzmi jak kreskówkowy głupek, Godzilla ma ten sam głos jak Anguirus (no dobra - z sześć razy ryknął po swojemu), oczywiście Amerykanie i ONZ przychodzą z pomocą, a minimalistyczny soundtrack Sato zastąpiono jakimś paszkwilem. Wystrzegać się!

King Kong Vs. Godzilla (jap.) - jeśli rozluźnisz się i nastawisz się na komedię, dostaniesz całkiem fajny film. Dobre i zabawne sceny z ludźmi, naprawdę świetny soundtrack Ifukube no i pojawienie się na ekranie dwóch najsłynniejszych gigantycznych potworów (dla obu to był debiut w kolorze). Goji dostał ryk, który powszechnie znamy, ale nadal jest złolem rozwalającego miasta, a King Kong pomimo sterydów i mocy Electro jak zwykle porywa jakąś dupę i walczy z dinozaurami. Twórcy dbają o zgodność z poprzednimi częściami, bo Godzilla wyłania się z lodowca, uwięziony w poprzedniej części i znów stawiają mu zaporę elektryczną, ale o większym natężeniu mocu. Tragedią są niestety efekty specjalne. Widać, że potworami są goście w kostiumach na Halloween, a czołgi ukradziono niegrzecznemu chłopczykowi.

King Kong Vs. Godzilla (USA) - Amerykanom strasznie musi być głupio za tą bombę, skoro pomagają Japonii jak tylko się da. Serio, wpierw mamy jakiegoś Erica Cartera, który pierdzieli jakie to USA, ONZ i Czerwony Krzyż są bardziej miłosierne od Chrystusa. I mało tego. Japońce są tak nieporadni, że jak zwykle z pomocą przychodzą Amerykanie! Całkiem pokojowo nastawionego dr Shigezawę uczyniono maniakiem, który najchętniej wysadził Japonię atomówką, a Japonii na pomoc przychodzi głupiomądry doktorek czerpiący wiedzę z paleontologii z tego:
[Obrazek: 296c9d3.jpg]
Człowieku, z książki dla dzieci to korzystać może słuchacz na wypracowanie jak ja, a nie doświadczony doktor!
Ci wstawieni Carter, doktorek, Yutaka Pingu Pongu Sushi ze swoim babochłopem w tle do kosza w montażowni! Dubbing to katastrofa. Słabo dobrane i nie zgadzające się z ruchem warg głosy. Oryginał był zabawny, ale debile z Universala wpadli na pomysł, by film był super poważny. Poważny film z przerośniętymi jaszczurką i małpiszonem. Hello! I co najgorsze, arcygenialną muzykę z japońca zastąpiono syfem z jakichś biednych filmów SF.

Godzilla Vs. the Thing - Król nie walczy z Cosiem z filmu Nyby'ego, tylko z ćmą Mothrą. Efekty są naprawdę udane i poza niektórymi trzymają poziom. Trochę gadki o ekologii, kilka sucharów w finale to niewielkie skazy na tym filmidle. I Godzilla jak ładnie rozwala miasta.
PS. Istnieje wersja amerykańska różniąca się od oryginału jedynie dodaną sceną z amerykańskim wojskiem i wyciętą krwią, ale uznałem, że po co mam oglądać to samo?

Ghidrah, The Three Headed Monster - Ogromny spadek po poprzedniku. Wlecze się ten film, muzyka to odgrzewane kawałki, zawiera symptomy kiczu nasilające się dekadę później. Te liliputki musiały zatęsknić za karierą w "Mothrze", bo tu grają w jakimś dennym szole ala "Gwiazdy coś ośmieszają" i tak chętnie się udzielają wywiadom. Serginiarze noszą się idiotycznie, a Prorokini z Jowisza co chwila mówi, kim jest. A apogeum jest ta debilna scena dialogu z potworami, które w niepokojący sposób zaczynają się zachowywać jak ludzie i ratować ludzkość. Jeden wielki facepalm - nie chciałbym, by moją planetę ratowały jaszczur o mentalności dresiarza, gejowski ptak, gąsienica jako typ wkurwiającej pipki, która w pouczaniu chce przebić naszą mamę. W dodatku tytułowy Ghidrah /Ghidorah został potraktowany źle, bo na starcie był przegranym mając przeciw sobie trzech przeciwników. Scenę, gdy Król dostaje promieniem po jajcach i miejscu, gdzie ssaki mają pośladki pominę litościwie milczeniem (ale mamy dowód jakiej płci jest Godzilla). Na plus dobre efekty specjalne, Takashi Shimura i sam motyw z Ghidorą.
[Obrazek: 24b964o.jpg]

Godzilla Vs. Monster Zero - poprawiono wszystko względem poprzednika. Niestety efekty są gorsze, kosmici wyglądają jak elfy św. Mikołaja, Ghidorze i Rodanowi widać sznurki, a podczas ziemskiej inwazji mamy wycięte sceny z innych filmów, choć subtelniej wklejone niż później. No i Król ma nareszcie porządnie zrobiony ogień!

Godzilla Vs. the Sea Monster - lubicie stare Bondy? A lubicie monster-movie? To polubicie też ten film. Chłopak ze wsi i jego znajomi z miasta udają się łodzią złodzieja na poszukiwania zaginionego brata, trafiają na wyspę strzeżoną przez wielkiego homara, gdzie zła organizacja porywająca ludzi do pracy, a jeszcze do tego jest Godzilla, który jest wkurwiony jak zwykle. Bzdurna fabuła? Ale za to jak fajna. Muza brzmi jak z Bonda, mimo obniżonego budżetu dobrze to wszystko wygląda i mamy ładną Kumi Mizuno. I nie rozumiem powodu, czemu ten film znalazł się w paśmie MST3K? Król miał w karierze dużoooooo gorsze tytuły.

Son of Godzilla - o Jezu. Tu zaczynają się schody. Pojawia się syn Godzilli, Minya - będący dla fanów Króla tym samym, co Jar Jar Binks dla SW i Scrappy dla Scooby-Doo. A to dlatego, że wygląda jak upośledzona hybryda małpy z żabą. I nie gadajcie mi, że "nie ocenia się książki po okładce, prawdziwe piękno jest ukryte, pozory mogą mylić", bo gdyby rzeczywiście tak było, to na rozmowę kwalifikacyjną można było chodzić w dresie i dawać maile typu sexycipcia@wp.pl, dziewczyny kochałyby się pryszczatych spaślakach, a większość ludzi obejrzałaby całą serię o Godzilli i przeczytałaby Mein Kampf. Wracając do filmu, to sceny z ludźmi są lepsze niż te z potworami, Godzilla ma najgorszy kostium ever i zdecydowanie jest to samiec, bo to zwykle ojcowie srogo wychowują dzieciaka, bez ceregieli ciągnie po ziemi jak worek ziemniaków i zajęci czymś nie zauważają poniewieranego dzieciaka :).

Destroy all monsters - pomocy! kosmici opanowują umysły potworów, które niszczą cały świat! Jeżeli kochasz monster-movie koniecznie zobacz! Fun gwarantowany. Ale znowu biedny Ghidora ma pecha. Niesprawiedliwie z dziesięcioma przeciwnikami naraz :(.

Godzilla's Revenge - najgorszy shit, jaki wydaliła franczyza. Chcecie raz na zawsze zrazić znajomych do Godzili? Puśćcie mu "Godzilla's Revenge" (swoją droga głupi amerykański tytuł, bo nikt tu się nie mści.)!

Godzilla Vs. Smog Monster - kultowy polski plakat i Godzilla na tle czerwonego słoneczka!
[Obrazek: smog.jpg]
Ale to ujęcie zepsuto tragiczną muzyką. Pierwsza scena ukazująca Kena (jeden z niewielu dziecięcych bohaterów, który nie wkurwia) bawiącego się zabawką Godzilli. Jeszcze Ken mówi, że on i Superman to jego ulubieni bohaterzy. Tak kochani, Król z groźnego badassa stał się dziecięcą zabawką, która lata i zgrywa Kapitana Planetę. W ogóle jest to tak porypany film, że nawet dla producenta było to za wiele.

Godzilla Vs. Gigan - ale syf! Fabuła jeszcze nawet ciekawa aż do 18 minuty. Później to tragedia. Jakoś mnie dobija fakt, że złymi są nastolatek z miną "na złość mamie odmrożę uszy" i młody Al Yankovic w fikuśnym garniturku, którzy okazują karaluchami o dziwnym pojmowaniu pokoju. Finał potworów to coś, czego nienawidzę - bestie zachowujące jak MMA/WWE/sztuki walki/nie wiem co wpisać. Nagle Anguirus i Godzilla z zaciekłych wrogów stają partnerami ratującym Japonię przed coraz bardziej fikuśnymi potworami. Efekty to żart, wycinki z innych filmów pominę już milczeniem, a potwory rozmawiają ze sobą! Poważnie! Właściwie to tylko w amerykańskiej wersji (brzmią jeszcze jak blokersi), w japońskiej wersji z kolei porozumiewają się za pomocą komiksowych dymków... Następny!

Godzilla Vs. Megalon - Jezu to jeszcze jest gorsze! Z powodu mikroskopijnego budżetu wszystkie sceny militarne są wycinkami z poprzedników. Efekty to bieda, np. te biednie namalowane lasery, nieruchome potwory podczas lotu, widoczne sznurki. Bohaterowie są wkurwiający, infantylna fabuła traktująca widza jak idiotę, Goji ma głupi ryj i potwory zachowują jak cholerni ludzie! No i nie sądziłem, że walczące potwory okażą się nudne. Ma za to plusik. Wiecie, że twórcy "Nu pogodi" wsadzili scenę z Playboyem? Japońce były pierwsze. W scenie ciężarówkej z tyłu są rozklejane gołe panienki. I ta gorycz, gdy okazuje się, że gówna z lat. 70 okażą najłatwiej dostępne z tytułów o Godzilli. PR spieprzony jak nic...

Godzilla Vs. Cosmic Monster - Wreszcie! wreszcie film o Godzilli z lat 70., który nie ssie! Efekty są nareszcie porządne (ale niektóre promienie dalej wyglądają jak z painta), nie masowego ataku scen z poprzednich filmów, aktorstwo jest znośne. Ale o co chodzi? O to, że goryle z "Planety Małp" wysyłają Mechagodzillę przebranego za Godzillę, by zniszczyć Ziemię. Wiadomo skąd Cameron czerpał inspiracje do Terminatora. I jedyny raz można zobaczyć dwie walczące ze sobą Godzille! AAA!!! Nerdgazm!!! Gdyby nie parę scenariuszowych kretyństw, to obraz byłby wybitny, a tak jest znośny.

Terror of Mechagodzilla - Ogromna różnica i poprawa w stosunku poprzednika. Wcześniejsze filmy były raczej lajtowe i ogólnie pozytywne. Tutaj mamy raczej ponury klimat, happy-end to raczej jak w G54. Podoba mi się scena początkowa nad oceanem, kiedy Katsura przechadza się po plaży i spogląda w wodę. Strona wizualna to dalej śmietanka. Wykorzystanie blue-screenu, dobra interakcja obrazu ludźmi z bestiami (tylko tanio wygląda scena stopy Titanosaurusa z nastolatkami), charakteryzacja czyniąca nierozpoznawalnym Akihiko Hiratę. Mechagodzilla jeszcze lepszy - brudny, drugiej świeżości, już nie tak łatwy do zniszczenia. Uwielbiam tego psychola! Szkoda tylko, że często jedynie stoi. A Godzilla ma najlepsze wejście w całej historii. Piękne zwieńczenie pierwszej serii.

Odpowiedz
#94
Dali fote z Comic-Conowego tizerka:

[Obrazek: godzillaccteaserstill12.jpg]

Rozpierducha jest, mogliby jeszcze ten tizerek dać w całości ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

http://animalattack.pl/

Odpowiedz
#95
Co ciekawe, na razie ani widu, ani słychu o obsadzie. Czyżby będzie występować tylko Król, bo ludzkość już wytrzebił, przez 2 godziny będzie łaził i kontemplował, a tytuł będzie: "Ostatni jaszczur na Ziemi" ":)?


Odpowiedz
#96
A oni to w ogóle już kręcą czy to tylko jakiś obrazek z animacji, która trwa 20 sekund i kończy się napisem "coming soon"?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#97
To jest scenka z teaserka, w którym widzimy rozwalone miasto, a na końcu pojawia się Godzilla i zaczyna ryczeć- cięcie.
Filmu nie zaczęto jeszcze kręcić. Podobno zdjęcia ruszają w marcu, a o obsadzie ani widu, ani słychu:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#98
Wczoraj widziałem Godzillę z 1984 roku. Film niebywale nudny (tylko dwie, nieciekawe akcje z tytułowym potworem, a miał być to film rozrywkowy) i plastikowy bardziej od wersji 30 lat starszej. Ode mnie 2/10 i to tylko dlatego, że poprzednie dwa filmy o "Królu potworów" były gorsze i nie chciałem tego oceniać tak samo.
Terminator 3: Rise of the Machines  7/10
Terminator Salvation  5/10
Terminator Genisys  4/10
Terminator: Dark Fate  . . . ?

Odpowiedz
#99
Mówię wam, Godzilla będzie występować tutaj sam, bo ludzkość wyginęła :). Swoja drogą byłby to powiew świeżości :).


Zbaczając z tematu nim zrobiono Heiseia, czyli drugiej producent filmów - Tomoyuki Tanaka koniecznie chciał kontynuować Showę, planowano zrobić nawet remake filmu z 1954 r. W końcu Hanna-Barbera z wykupionymi prawami stworzyło tzw. "Godzilla Power Hour"...

Tak... od tego serialu zaczęła się moja przygoda z Królem. Gdzieś na kasecie mam dwa odcinki - jeden z wielkimi robalami, a drugi jak Goji rozwalał w starym stylu jakąś bazę wojskową. Przypomniałem na torrentach... Mimo, że starano się raczej zachować poważny i trochę naukowy klimat, ale bądźmy szczerzy. Dziś całość jest głupawa i uroczo żenująca. Np. załoga tego statku, czyli kultowy brodaty kapitan, mulat i mądra pani doktor to są straszni idioci. Chłopiec o imieniu Pete jest jedyną myślącą postacią i aż dziwne, że to on nie jest kapitanem "Calica".

I rany, nie mogę z głosów niektórych bestii. Brzmią jak leszcze po wpierdolu, goście udające stwory przed dziećmi albo... albo... nie wiem co... Ciekawi mnie, co myślą sobie aktorzy głosowi, gdy muszą warczeć jak jakieś zwierzęta? W dodatku zauważyłem, że niektóre potwory (Magnetyczny Żółw i Złoty Strażnik) mają takie same głosy! Same potwory co prawda nie są zżynką z innych kaiju, ale biednie wyglądają. Choć mają ten swój hanna-barberowy urok. Jak ktoś oglądał takiego "Space Ghosta" to zrozumie... Godzooky wkurza oprócz widzów tytułowego bohatera i nie wiem kim był dla Godzilli. Synem? Siostrzeńcem? Porwanym dzieckiem na mocy Opieki Społecznej? Kuzynem? Fanboyem, który stara się pójść w ślady idola? Nie wiem...

Za to Godzilla... O tak! Najmocniejszy punkt kreskówki! Nieco różni się od japońca, ale nikt jak dotąd nie narzekał, że tak Godzilla nie wyglądał, że to tylko HBGINO itp. Nawet ten ryk mi podchodzi, ale to chyba z sentymentu i brak jedynej słusznej wersji. Dwie ciekawostki a.d. głosu:

- Była to przedostatnia rola Teda Cassidy'ego (znanego m.in. z roli Lurcha i Rączki z "Addamsów"). Ciekawe, jak udało się przekupić Cassidy'ego i Messicka, by ich kwestie ograniczały się do "roooaaararara" i "blblblelbleeleble"?
- W Japonii warczenie Teda zastąpiono oryginalnym głosem z kontrabasu. Szczerze mówiąc ciężko mi wyobrazić Godzillę HB w oryginalnym głosie Japońca...

Dobra rozpisałem na temat głosu... Godzilla HB to prawdziwy badass! Najtwardszy z najtwardszych! Cały czas jedzie na minie: "spi****laj, bo cię za***ię"! Ma groźne laserowe spojrzenie! Nie ukrywa w kreskówce dla dzieci, że pali i raczej go obchodzi, że daje im zły przykład, że może mieć potem raka płuc, albo że zdecydowanie naraża na bierne palenie. No i nie pierdoli się i daje porządnego łupnia złym. Jest tak twardy, że nie okazuje uczuć. Niestety są momenty, w którym traci na swojej badassowości - a to się uśmiechnie, a to zaopiekuje się swoim retardowym krewniakiem, a to da po prostu ciała w walce z bad guyem. Ale przez większość to koleś cały czas wymiata! I na pewno zjadł na dzień dobry tą pipkę z "The Series". Teraz wiem, skąd inspiracje brał Rutger Hauer grając Harleya Stone'a w "W Mgnieniu Oka".

Ale muszę stwierdzić też smutny fakt - Godzilla to chłoptaś na posyłki. Kapitan naciska guzik od ruskiego pilota i jaszczureczka przybywa na zawołanie. A co by było, gdyby Godzilla byłby niezdolny do polecenia (np. byłby na kacu albo zajęty grą na Atari 2600)? Ale i tak Król jest tu badassem zjadającym na śniadanie tą ciotę z "The Series" - polecam odcinek "Przeklęta Wyspa", najlepszy z całego serialu. Tu gadzina ŚWIADOMIE niszczy bazę złoli, którzy na próżno traktują go arsenałem, a także zgniata łapą kilku pechowych żołnierzy. Jak za starych dobrych lat 50. i 60.

Odpowiedz
(29-12-2012, 12:43)OGPUEE napisał(a): Mówię wam, Godzilla będzie występować tutaj sam, bo ludzkość wyginęła :)

Przecież na tej fotce widać wśród ruin ludzi. :P
Terminator 3: Rise of the Machines  7/10
Terminator Salvation  5/10
Terminator Genisys  4/10
Terminator: Dark Fate  . . . ?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości