Ankieta: Jak oceniasz "Godzilla: King of the Monsters"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Godzilla
Gieferg napisał(a):No a problem Godzilli jest taki, że tu nie ma Ripley, Brody'ego

No jak nie ma Brody'ego? Toż jest cała rodzinka Brodych;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

http://animalattack.pl/

Odpowiedz
(11-06-2019, 13:37)Gieferg napisał(a): No a problem Godzilli jest taki, że tu nie ma Ripley, Brody'ego czy choćby dr. Granta.
Żeby nie pokazywać potwora, trzeba mieć postacie, które widz chce oglądać. 

No z tym się zgodzę, że nie ma pełnoprawnego bohatera na miarę Brody'ego, ale też akcenty rozłożone są na kilka różnych osób, a cały film jest, mam wrażenie, namiastką siły Godzilli, która jednym tylko swoim wyjściem ustawia wszystko do pionu, sprawiając, że przyziemne problemy przestają się liczyć. Czy mogło to zostać lepiej rozpisane lub wyraźniej zaakcentowane? Mogłoby. Czy żołnierz/Olsenka mogli być ciekawszymi postaciami? Mogliby (choć też, jak pisałem, w takiej fabule trudno dać im coś konkretnego do roboty w momencie, gdy tajemnica zostaje rozwiązana - możemy jedynie bezsilnie patrzeć na wydarzenia z ich perspektywy, co wg mnie udało się bardzo dobrze). Ale kompletnie mi to nie przeszkadzało, bawiłem się naprawdę dobrze. Deal with it.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(11-06-2019, 13:30)Mefisto napisał(a): Poebalo? Szczęki to film o Brodym, Obcy jest o Ripley, Park Jurajski także prawi o ludziach - i żaden z tych filmów nie jest w 100% skoncentrowany na potworach, bo gdyby był, to wierz mi, że nie byłyby ani takimi hitami, ani nie byłyby równie interesujące.

I to mnie poebao?

Szczęki to film o wyspiarzach, którzy mają problem Z REKINEM! Film zaczyna się od ataku rekina, całość opowiada o walce z rekinem, pokazuje jego ofiary, a także ludzi, których życie zmieniło się przez spotkanie z nim. Rekina jest może 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.

Obcy jest o załodze statku, na którego dostaje się... OBCY! Gdy tylko Kane zostaje zaatakowany, film skupia się przede wszystkim na tej istocie, walce z nią, nawet gdy jej nie ma. Obcego nie ma nawet 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.

Godzilla to film o ludziach ścigających MUTO. Koniec. Film nie skupia się na Godzilli wcale. Czasu ekranowego wcale nie ma tak mało, pewnie więcej niż Bruce i Xenomorf, ale wycięcie go z filmu nie byłoby problemem, a film "MUTO" o US Army walczącej z dwoma prehistorycznymi stworami wyglądałby w 3/4 tak samo.

Czytałem kiedyś, że Die Hard 3 powstało na podstawie scenariusza do innego filmu, "Simon mówi", w którego po prostu wpleciono bohatera Szklanych pułapek. Po dwóch seansach mam wrażenie, że Godzilla powstała w taki sam sposób (tylko tutaj nie wyszło to tak dobrze). Ktoś miał scenariusz do monster movie o MUTO, na życzenie Warner Bros. ktoś dopisał Godzillę do kilku scen, ale to tyle. Godzilla występuje w tym filmie, przewija się od początku, ale w życiu nie powiedziałbym, że Godzilla to film o Godzilli. To tak jakby Batman v Superman, nazwać Wonder Woman, bo ta bohaterka pojawia się w kilku scenach i na koniec kopie tyłek Doomsdayowi. :P

Indiana Jones niby też nie odgrywa ważnej roli w swoim pierwszym filmie i jakby go wyciąć, nic by się nie zmieniło (co śmiesznie przedstawiono w TBBT), ale tam przynajmniej jest to pierwszoplanowy bohater bez dwóch zdań, który niesie tę przygodówkę. Tutaj - nic. Słynny potwór dopisany do 7 scen, z czego robi coś w sumie tylko w finale (pokonuje MUTO), ale tę kwestię można było rozwiązać inaczej (np. bombą).

Odpowiedz
Dokładnie jak pisze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.

Cholera, przecież ten film nawet zaczyna się od katastrofy w Japonii z którą Godzilla nie ma nic wspólnego, za to larwa (?) MUTO owszem i to samo tyczy się większości scen.

Wyjście Godzilli z Oceanu i tsunami? Można usunąć i niczego to nie zmieni. Walka z MUTO na lotnisku? Pokazali jej tylko kilka sekund na ekranie TV, MUTO mogłoby odlecieć z Hawajów i bez spotkania z Godzillą. Itd. itp.

PS. Obcy filmem o Ripley? LOL

Odpowiedz
Cytat:Dokładnie jak posze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.

Między innymi dlatego:

Godzilla Emmericha >>>>> Godzilla Edwardsa

Gdyby w tej pierwszej ograniczyć nieco humor, wstawić design potwora z filmu Edwardsa (w tym rozmiarze), darować sobie motyw z jajkami i wymyślić jakiś inny sposób na pokonanie Godzilli, byłoby idealnie.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
(11-06-2019, 15:12)Juby napisał(a): (co śmiesznie przedstawiono w TBBT)
Said no one ever. ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
(11-06-2019, 15:51)Gieferg napisał(a):
Cytat:Dokładnie jak posze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.

Między innymi dlatego:

Godzilla Emmericha >>>>> Godzilla Edwardsa

Dokładnie. Może Zilla to nie-Godzilla, może prawie każdy bohater to comic-relief, ale przynajmniej tamten film był o tytułowym potworze (przynajmniej przez 90%, wątek z jajami zawsze słabował), a bohaterowie byli jacyś, albo się ich lubiło, albo nie. Film z 1998 roku to jeden z tych durnych blockbusterów, które lubię, nowej Godzilli polubić nie potrafię, a byłem jednym z tych, którzy czekali na ten film najbardziej.

Odpowiedz
(11-06-2019, 15:21)Mierzwiak napisał(a): Dokładnie jak posze Juby, Godzilla w filmie Edwardsa to coś co można wyciąć z tego filmu bez znaczącego modyfikowania jego scenariusza.

Cholera, przecież ten film nawet zaczyna się od katastrofy w Japonii z którą Godzilla nie ma nic wspólnego, za to larwa (?) MUTO owszem i to samo tyczy się większości scen.

Wyjście Godzilli z Oceanu i tsunami? Można usunąć i niczego to nie zmieni. Walka z MUTO na lotnisku? Pokazali jej tylko kilka sekund na ekranie TV, MUTO mogłoby odlecieć z Hawajów i bez spotkania z Godzillą. Itd. itp.
Podpisuję się pod tymi słowami.

I teraz jak sobie myślę, bo była okazja, by jednak dać bardziej aktywną rolę Godzilli.

Oglądałem jakiś Frankenstein Conquers the World. Jest skupienie się na tytułowym Franku, który w tej wersji jest powiększającym się zdziczałym człowiekiem. I w pewnym momencie giną ludzie i żywy inwentarz. Ludzie myślą, że to sprawka Franka, a główni bohaterowie mówią He dindu nuffin. I się okazuje, że Franek faktycznie dindu nuffin, bo za pożeranie ludzi odpowiadał inny potwór.

Scenę jak pluska się pod statkami można byłoby zrobić, że Godzilla atakuje statki, bo nie wiem, pomyliły się mu z wielorybami (jak czasami rekiny mylą surferów z fokami). Że ludzie myślą o cholera! Godzilla to zagrożenie. I także giną ludzie i myślą, że to sprawka jaszczura, mimo że Serizawa mówi to niemożliwe z punktu widzenia bla bla eko-bełkot. I w końcu wychodzi, że to sprawka MUTO  czy kogoś tam i Godzilla (który nie wiadomo czy jest dobry czy nie) toczy z nim walkę (oczywiście są collateral damage). I wtedy pasek w newsach "Our savior?" miałby więcej sensu. 

 Wplecić do tego jakiś cichaczem przyrodniczne wstawki typu mezodrapieżnik będzie atakował szczury, ale już nie drapieżnik alfa, który zabija naturalnie mezodrapieżnika, mając te w szczurze w dupie.

I Włalaszek!

Ech... tak zrypać... Nic dziwnego, że na sequel nie chcą leźć.

Odpowiedz
(11-06-2019, 15:12)Juby napisał(a): Szczęki to film o wyspiarzach, którzy mają problem Z REKINEM! Film zaczyna się od ataku rekina, całość opowiada o walce z rekinem, pokazuje jego ofiary, a także ludzi, których życie zmieniło się przez spotkanie z nim. Rekina jest może 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.


Obcy jest o załodze statku, na którego dostaje się... OBCY! Gdy tylko Kane zostaje zaatakowany, film skupia się przede wszystkim na tej istocie, walce z nią, nawet gdy jej nie ma. Obcego nie ma nawet 5 minut, ale bez niego ten film by nie istniał.

Gratuluję, potrafisz napisać o tym, jak zaczynają się filmy. Ale jak kończą i jakie finalne wnioski z nich płyną, to już nie. Zatem tak, Szczęki bez rekina by nie istniały, ale bez Brodego również nie, bo to film o szeryfie, który przybywając do małej miejscowości musi zmierzyć się z nagłym zagrożeniem, jakim akurat okazuje się krwiożerczy rekin - deal with it.
I tak, Mierzwiak, Obcy to film o Ripley, bo to ona wyrasta na główną bohaterkę w trakcie wydarzeń (jeden z mega atutów tego filmu) i to ona musi się mieszyć w finale z Obcym, który następnie staje się jej nemezis w kolejnych filmach. No ale kurcze pieczone, najlepiej napisać, że Obcy to film o Obcym, bo ten się dostaje na statek (jeszcze napiszcie mi, że sam, to już w ogóle zonk).

Cytat:Tutaj - nic. Słynny potwór dopisany do 7 scen, z czego robi coś w sumie tylko w finale (pokonuje MUTO), ale tę kwestię można było rozwiązać inaczej (np. bombą).

Ojeje, ić się popłacz jeszcze, bo nie dostałeś wystarczająco tytułowego potwora. Serio - narzekanie na poziomie zerówki.

Cytat:Scenę jak pluska się pod statkami można byłoby zrobić, że Godzilla atakuje statki, bo nie wiem, pomyliły się mu z wielorybami (jak czasami rekiny mylą surferów z fokami). Że ludzie myślą o cholera! Godzilla to zagrożenie. I także giną ludzie i myślą, że to sprawka jaszczura, mimo że Serizawa mówi to niemożliwe z punktu widzenia bla bla eko-bełkot. I w końcu wychodzi, że to sprawka MUTO  czy kogoś tam i Godzilla (który nie wiadomo czy jest dobry czy nie) toczy z nim walkę (oczywiście są collateral damage). I wtedy pasek w newsach "Our savior?" miałby więcej sensu. 

To by dopiero było bez sensu, bo raz, że Godzilla wyszłaby na idiotkę, która atakuje wszystko bez ładu i składu, a dwa, że byłaby negatywną postacią, choć przecież od samego początku nie jest. Na tym polega założenie tego filmu, że obserwowana jest z perspektywy niewiele wiedzących, małych ludzi, którzy z miejsca traktują ją jako zagrożenie, nawet gdy z natury nim nie jest (choć i tak przez nią giną ludzie, bo wystarczy, że wyjdzie z wody i zaleje pół wyspy). Więc gdyby nagle nim się stała naprawdę, to żaden eko-bełkot by nie pomógł. Można nie lubić tego filmu, ale c'mon, jest przynajmniej spójny u swych podstaw.


Cytat:Cholera, przecież ten film nawet zaczyna się od katastrofy w Japonii z którą Godzilla nie ma nic wspólnego

Nie, ten film zaczyna się od retrospekcji na próby ubicia Godzilli, zatem podstawy są.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a): I tak, Mierzwiak, Obcy to film o Ripley, bo to ona wyrasta na główną bohaterkę w trakcie wydarzeń (jeden z mega atutów tego filmu) i to ona musi się mieszyć w finale z Obcym
Zgadza się, ale właśnie sam potwierdziłeś to co napisał Juby - to film o obcym organizmie, a dokładniej o spotkaniu z nim załogi statku Nostromo. Ripley wyrasta na główną bohaterkę tylko dlatego że reszta zginęła.

Cytat:który następnie staje się jej nemezis w kolejnych filmach
To nie ma nic wspólnego z tym o czym tu piszemy, Aliens powstało 7 lat później i nakręcił to inny reżyser, gdyby nie uczynił Ripley faktycznie główną bohaterką nic by się nie stało w tym sensie, że jej, ekhm, przygoda w pierwszym filmie została zakończona a on sam dopiero w Aliens uczynił z niej postać z krwi i kości.

Cytat:Nie, ten film zaczyna się od retrospekcji na próby ubicia Godzilli, zatem podstawy są.
Jakie podstawy? Usuwasz te ujęcia z czołówki (z czołówki!!!) i nic się nie zmienia, nawiązuje do nich dopiero późniejsza ekspozycja której wycięcie też nic by nie zmieniło.

Odpowiedz
(11-06-2019, 18:15)Mierzwiak napisał(a): 1. Zgadza się, ale właśnie sam potwierdziłeś to co napisał Juby - to film o obcym organizmie, a dokładniej o spotkaniu z nim załogi statku Nostromo. Ripley wyrasta na główną bohaterkę tylko dlatego że reszta zginęła.


2. Jakie podstawy? Usuwasz te ujęcia z czołówki (z czołówki!!!) i nic się nie zmienia, nawiązuje do nich dopiero późniejsza ekspozycja której wycięcie też nic by nie zmieniło.

1. Ujmę to może inaczej - wpierw u Scotta mamy bohateria zbiorowego: załoga statku kontra obcy organizm. Przez cały ten czas obcy nie jest bohaterem tego filmu, tylko złem, z którym musi walczyć ekipa. Ripley wyrasta na główną bohaterkę, ale nie dlatego, że reszta przeżyła, tylko, że działa jak główna bohaterka - do pewnego czasu skryta jest w grupie kolegów, ale od pewnego momentu zaczyna grać coraz większą rolę i to nie jest tak, że "hej, teraz walczysz z Obcym, bo tylko ty przeżyłaś" - zwłaszcza w kontekście całej seksualnej otoczki filmu.

2. Myślę, że jesteście źli na ten film, bo kiczowata seria japońska i mega tandedny film Emmericha (który ma swoje plusy, ale c'mon - na tamtym filmie już w kinie facepalmowałem, bo był taki durny, a tutaj głównym zarzutem jest jedynie "za mało potwora", więc nie wiem jak można stawiać tamten film ponad ten, czy nawet porównywać je) przyzwyczaiły do faktu, że Godzilla jest de facto piewrszoplanową postacią, która co chwila musi rozpykać jakiegoś bardziej idiotycznego od siebie potwora. A tymczasem pierwszy film wcale taki nie był (tam zresztą Godzilla była pełnoprawnym zagrożeniem, ucieleśnieniem atomowego lęku) i produkcja Garethsa niejako do tego nawiązuje, stanowiąc zarazem swoisty reboot, jak i nowe wprowadzenie potwora na salony oraz do świadomości ludzkich bohaterów. 

PS. Boshe, jak ja nienawidzę cytowania na tym forum :P Zmieni to ktoś wreszcie.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Pisałem już za co jestem zły na ten film i wcale nie za to o czym piszesz, nie chce mi się powtarzać ;)

Odpowiedz
(11-06-2019, 18:52)Mefisto napisał(a): 2. Myślę, że jesteście źli na ten film, bo kiczowata seria japońska i mega tandedny film Emmericha (który ma swoje plusy, ale c'mon - na tamtym filmie już w kinie facepalmowałem, bo był taki durny, a tutaj głównym zarzutem jest jedynie "za mało potwora", więc nie wiem jak można stawiać tamten film ponad ten, czy nawet porównywać je) przyzwyczaiły do faktu, że Godzilla jest de facto piewrszoplanową postacią, która co chwila musi rozpykać jakiegoś bardziej idiotycznego od siebie potwora.
Jako, że ja (i Grievous) widziałem niemal wszystkie japońskie filmy, powiem autorytarnie, że mylisz się.

Niemal we wszystkich filmach akcji z potworami było naprawdę jest jakieś 10-15 minut (i zwykle tylko w połowie i końcówce filmu), a reszta to sceny z ludźmi. I podobnie pewnie jest z Godzillą Emmericha. I też kilka japońców też powstało na zasadzie "a wrzućmy Godzillę, bo lepiej się sprzeda" np. Ebirah, potwór z głębinGodzilla kontra Megalon czy Godzilla kontra Mothra mogłyby się bez niego się obyć.

Jednakowo człowiek nie miał wrażenia, że jest czegoś za mało, a nawet jeśli to sceny z potworami miały swój początek, środek i koniec i nikt nie robił dick move'u w stylu przebitki na jakiegoś smarka.

I widziałem też oryginał. Nie, film Edwardsa średnio do tego nawiązuje, bo Godzilla to dobry ziomek jak w latach 70., śmierć Cranstona nikogo nie obchodzi w filmie, który w porównaniu z filmem 1954 r. jest bardzo lajtowy. A w pewnym momencie jest decyzja wojska o zrzuceniu atomówki (gdy w oryginale to był istotny wątek czy ostateczna broń nie znajdzie w niepowołanych rękach).

I nikt mi nie zaczyna z tym, że proporcjonalnie Godzilli u Edwardsa jest tyle samo co w japońskim debiucie. W filmie 1954 roku montaż i tempo sprawiły, że nie odczuwa się, że potwor ma mało czasu ekranowego i ma się wrażenie, że jest scen z jego udziałem jest dość dużo.

(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a): To by dopiero było bez sensu, bo raz, że Godzilla wyszłaby na idiotkę, która atakuje wszystko bez ładu i składu, a dwa, że byłaby negatywną postacią, choć przecież od samego początku nie jest.

Ja wychodzę z założenia to Godzilla to zwierzę, które kieruje się instynktem. Tak jak jakiś jastrząb zaatakuje czyjegoś yorka, bo z jego perspektywy to zdobycz odpowiednich gabarytów. Zresztą w kilku japońcach było tak, że Godzilla pokonywał większe zło, a i tak nie widział nic złego w rozwalaniu miast i był zbliżony do antybohatera.

Cytat:Na tym polega założenie tego filmu, że obserwowana jest z perspektywy niewiele wiedzących, małych ludzi, którzy z miejsca traktują ją jako zagrożenie, nawet gdy z natury nim nie jest
Ja pamiętam z filmu, że MONARCH traktuje Godzillę jako mniejsze zło, który płynie za pan brat wraz z statkami. I Brody wie, że Godzilla to ten spoko i brakuje w końcówce jakiegoś dzieciaka krzyczącego Sayonara Gojira!.

Cytat: Więc gdyby nagle nim się stała naprawdę, to żaden eko-bełkot by nie pomógł.
No zobacz, do tej padają doniesienia o tym, że niedźwiedź czy lew zaatakował człowieka, a jednak promuje się ich rolę w ekosystemie i ochronę gatunkową :).

Aha - i jedno:
GODZILLA TO FACET!

Odpowiedz
(11-06-2019, 19:10)OGPUEE napisał(a): Niemal we wszystkich filmach akcji z potworami było naprawdę jest jakieś 10-15 minut (i zwykle tylko w połowie i końcówce filmu), a reszta to sceny z ludźmi. I podobnie pewnie jest z Godzillą Emmericha. I też kilka japońców też powstało na zasadzie "a wrzućmy Godzillę, bo lepiej się sprzeda" np. Ebirah, potwór z głębinGodzilla kontra Megalon czy Godzilla kontra Mothra mogłyby się bez niego się obyć.

No ok, wszystkich nie widziałem, bo jednak poziom tandety ma swoje granice :) zatem I tower you.
Niemniej nowa Godzilla dalej podpada pod schemat, który opisałeś powyżej - różnica jest taka, że tutaj walki są niejako widziane z perpektywy małego człowieczka, czyli są pourywane, fragmentaryczne, czy też przechwytywane przez telewizor. 

Cytat:I widziałem też oryginał. Nie, film Edwardsa średnio do tego nawiązuje, bo Godzilla to dobry ziomek jak w latach 70., śmierć Cranstona nikogo nie obchodzi w filmie, który w porównaniu z filmem 1954 r. jest bardzo lajtowy. A w pewnym momencie jest decyzja wojska o zrzuceniu atomówki (gdy w oryginale to był istotny wątek czy ostateczna broń nie znajdzie w niepowołanych rękach). 

Nie piszę, że nawiązuje do niego bezpośrednio, tylko czuć w nim duchowy spadek oryginału (chociażby właśnie w kwestii użycia atomówki, mocno tu dyskutowany i negowany przez reprezentanta Japonii). 
Śmierć Cranstona nikogo nie obchodzi, bo wokół ginie masa innych ludzi i trzeba działać, żeby nie zginęło ich jeszcze więcej, zatem trudno, żeby pochylali się nad jednym zgonem. Synowi jest smutno, ale w tym smutku działa - ja to kupuję.

Cytat:Ja wychodzę z założenia to Godzilla to zwierzę, które kieruje się instynktem. Tak jak jakiś jastrząb zaatakuje czyjegoś yorka, bo z jego perspektywy to zdobycz odpowiednich gabarytów. Zresztą w kilku japońcach było tak, że Godzilla pokonywał większe zło, a i tak nie widział nic złego w rozwalaniu miast i był zbliżony do antybohatera.  

No dobra, to było w tamtych filmach - tutaj od początku jest wyraźna sugestia, że bestii nie interesują ludzie, tylko MUTO (a i tak trochę sama z siebie rozwala i też przyjmuje trochę ognia na klatę).

Cytat:Ja pamiętam z filmu, że MONARCH traktuje Godzillę jako mniejsze zło, który płynie za pan brat wraz z statkami. I Brody wie, że Godzilla to ten spoko i brakuje w końcówce jakiegoś dzieciaka krzyczącego Sayonara Gojira!.

MONARCH sam nie wie, jak traktować Godzillę (po nieudanej operacji zabicia - dodajmy), bo nadmieniona sugestia wychodzi od jednego człowieka. Wojsko jest sceptyczne, stąd cały czas "obstawa" Godzilli - nie za pan brat, tylko na wypadek jakby zaczęła coś odpierdalać właśnie. Nawet na końcu pada niejasne "Savior?", bo nikt nie jest na 100% pewny. Jasne jest tylko to, że absorbujące radiację dwa MUTO gotowe do składania tysiąca jaj stanowią poważniejsze zagrożenie. Z kolei finałowy plan jest taki, żeby bombą zabić wszystkie trzy monstra na raz, więc raczej wyciągasz daleko idące wnioski z tej kruchej przyjaźni :)

Cytat:No zobacz, do tej padają doniesienia o tym, że niedźwiedź czy lew zaatakował człowieka, a jednak promuje się ich rolę w ekosystemie i ochronę gatunkową :). 

Troszku mniejszy kaliber jednak :) Plus jednak pełnią tę rolę - w przeciwieństwie do Godzilli, która pewnego dnia po prostu wynurzyła się z wody i nakurwia :)

Cytat:Aha - i jedno:

GODZILLA TO FACET!

Seksista!

PS Mierzwiak, nie pisałem konkretnie o Tobie, tylko ogólnie, bo taki zarzut pada tu najczęściej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(11-06-2019, 20:52)Mefisto napisał(a):
Cytat:Aha - i jedno:

GODZILLA TO FACET!

Seksista!

Po prostu nie narzucam czyjejś płci :). Zwłaszcza, że w ojczyźnie Króla i oficjalnych dubbingach to już zostało dawno ustalone.
[Obrazek: tumblr_inline_o1u7usEYYt1rrfnse_500.gif]

Odpowiedz
(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a): Gratuluję, potrafisz napisać o tym, jak zaczynają się filmy. Ale jak kończą i jakie finalne wnioski z nich płyną, to już nie.

Nie mam pojęcia do czego to przytyk, but whatever. Gdybym miał opisać krótko o czym są Szczęki, odpowiedziałbym "O Rekinie". Gdybym miał opisać o czym jest Obcy, odpowiedziałbym "O kosmicie". Gdybym miał opisać o czym jest Godzilla Emmericha, odpowiedziałbym "O Godzilli". Gdybym miał opisać o czym jest film Edwardsa, odpowiedziałbym "O dwóch potworach ściganych przez wojsko. . . i jest tam jeszcze Godzilla".

(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a): Ojeje, ić się popłacz jeszcze, bo nie dostałeś wystarczająco tytułowego potwora. Serio - narzekanie na poziomie zerówki.

Ale wyłapałeś, że już dwukrotnie napisałem, że Godzilli w tym filmie wcale nie jest tak mało i że jego czas ekranowy to żaden problem, bo Xenomorfa i Bruce'a było w swoich filmach nawet mniej? Nie? No to powtórzę po raz trzeci - mało Godzilli w tym filmie to nie jest problem, problemem jest to, że jest on tylko dodatkiem do historii, a nie jednym z głównych jego elementów.

(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a):
Cytat:Cholera, przecież ten film nawet zaczyna się od katastrofy w Japonii z którą Godzilla nie ma nic wspólnego

Nie, ten film zaczyna się od retrospekcji na próby ubicia Godzilli, zatem podstawy są.

Dobre. :D

Jakbym wszedł na salę po czołówce, do czasu zbędnej sceny ekspozycji, która następuje po jakichś 45 minutach, w ogóle nie ma tu śladu Godzilli, a jak już się pojawia w połowie filmu, to po to by nastąpiło jedno z najbardziej chamskich cięć w historii kina widowiskowego.

(11-06-2019, 17:28)Mefisto napisał(a): 2. Myślę, że jesteście źli na ten film, bo kiczowata seria japońska i mega tandedny film Emmericha (który ma swoje plusy, ale c'mon - na tamtym filmie już w kinie facepalmowałem, bo był taki durny, a tutaj głównym zarzutem jest jedynie "za mało potwora", więc nie wiem jak można stawiać tamten film ponad ten, czy nawet porównywać je) przyzwyczaiły do faktu, że Godzilla jest de facto piewrszoplanową postacią, która co chwila musi rozpykać jakiegoś bardziej idiotycznego od siebie potwora.

Nope, znowu pudło. W oryginalnej Godzilli z 1954 roku, potwora też jest jak na lekarstwo (występuje może w 4 scenach, ma max. 10 minut czasu ekranowego), ale historia opowiada o nim, i nawet gdy pokazuje bohaterów ludzkich, widz wie, że on tam jest i to jego wszyscy się boją, to o nim dyskutują. To samo w Godzilli z 1984, w której Godzilla pojawia się zaledwie dwukrotnie (atak na elektrownie jądrową i atak na Tokio), ale film opowiada o nim. W wersji Edwardsa tę rolę pełnią MUTO, a film opowiada o Fordzie i jego ojcu, którzy stracili bliską im osobę (matkę / żonę) przez MUTO. Wojsko ściga MUTO, które stanowią zagrożenie, a Ford stara się wrócić do żony, bo do San Francisco zmierzają MUTO. Godzilla też tam jest, tylko co wnosi poza byciem rozwiązaniem na pokonanie MUTO? Takim samym bohaterem jak Godzilla jest tutaj transportowana przez Forda bomba. :P

Odpowiedz
Obejrzane.
Jest dokładnie tak jak sobie myślałem co też potwierdzaly niektóre negatywne recenzje. Jest dokładnie tym czym nie był film Edwardsa. Jest dokładnie tym co wymarzyl sobie każdy fan króla potworów. I wreszcie, nie jest tym o czym pisał między innymi slepy i niektórzy recenzenci.
Sequel jest filmem o niebo lepszym od filmu Garetha bo wreszcie Godzilla gra pierwsze skrzypce, to o nim cały czas się mówi, to jego ludzie się obawiają to wkoło niego kręci cała historia, potem jest reszta potworów a na trzecim planie są ludzie.
Zanim przejdę do potworów to napisze trochę o ludziach. O wiele bardziej podobał mi się w tym filmie wątek ludzki, ma lepszą podbudowe i więcej sensu w całej historii. Pamiętacie wątek Brodiego wracającego do rodziny i którego przygody to były dziwne zbiegi okoliczności i masa przypadków? Tutaj tego nie ma. Mimo, że ludzie są tylko tłem to ich wątki mogą się podobać, nie nudzą i są idealnym uzupełnieniem dla tego co już się dzieje między tytanami. Znakomity Dance, jedenastka i sympatyczna Farmiga.
Czas napisać o tytanach.
Zaznaczam od razu, że wszelkie teksty o małej ilości scen z potworami, małej ilości walk lub jak kto woli tu zacytuję "scen z potworami jest niewiele więcej niż w tym 5 min filmiku" to jest zwykle kłamstwo i manipulacja. Film jest wypełniony scenami walk, tytanami i sama Godzilla. Jak ktoś narzekał na brak Godzilli w poprzednim tutaj będzie zadowolony. Godzilla jest majestatycznie piękny, monumentalny nie można od niego oderwać wzroku. Na dużym ekranie robi niesamowite wrażenie. To samo reszta potworów na czele z Ghidora, ale muszę przyznać, że Rodan to mój drugi ulubiony potwór zaraz po Królu. Jego sceny są fantastyczne i to jak rozprawia się z wojskiem, miodzio.
Efekty specjalne są znakomite, w ogóle to jak ten film wygląda, jak jest świetnie wykadrowany, obraz jest znakomicie plastyczny, wszystko fajnie widać, nawet jeśli widzimy sceny walk z perspektywy ulicy to nie trudno się połapać wśród pyłu, deszczu czy ognia kto kogo bije. Moim zdaniem Godzilla to najładniej wyglądający film 2019 roku. Wizualia wprost wymiataja. Pokusze się o stwierdzenie, że takie Endgame wyglądają biednie przy obrazie Doughertiego
Produkcja fajnie też rozwija całe to monsterverse i sprawia, że autentycznie jestem ciekawy co tam wyskrobia w kolejnym filmie.

Polecam z całym sercem, rozwalka jest przednia, Godzilla to wreszcie prawdziwy król potworów którego jest tyle na ile zasługuje i wreszcie najważniejsze, nikt nie ucina jego scen w najbardziej chamskich momentach.
Jako film o Godzilli 10/10.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
10/10? Niemożliwe!

A jako FILM? 1? 5? 8?

A co mają wyskrobać? Godzilla będzie się bić z Kongiem aż pojawi się nowy potwór którego razem pokonają.

Odpowiedz
Premiera kolejnej części z Godzillą i Kongiem prawdopodobnie zostanie przesunięta z marca przyszłego roku. Niezaleznie od tego ile dodatkowego czasu poświęcą na ten film, nie spodziewam się niczego dobrego po reżyserze Blair Witch i Death Note.

Odpowiedz
(12-06-2019, 07:28)Mierzwiak napisał(a): 10/10? Niemożliwe!

A jako FILM? 1? 5? 8?

A co mają wyskrobać? Godzilla będzie się bić z Kongiem aż pojawi się nowy potwór którego razem pokonają.
Jako film spokojnie 8/10:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości