Green Book (2018)
#21
W dobrym roku "Green Book" nie mógłby walczyć o najważniejsze nagrody, bo po prostu nie ma wystarczającej siły przebicia - to prosty, skromny film, bez jakiejś wynagradzającej to dawki artyzmu. Niemniej lubię i takie kino, nie wszystko musi stanowić scenariuszowy majstersztyk, splatający wszystko jakąś błyskotliwą puentą, wypełniać akcję twistami i scenami na miarę statuetki.

Pisząc opinię zastanawiałem się nad minusami i... żadnego nie znalazłem. Z gubieniem wątku się nie zgadzam: to nie jest tak, że film musi każdą postać na każdym planie domykać klamrą, albo wprost uzasadniać jej obecność w filmie. Dla przykładu jednorazowe wrzucenie postaci pobocznej jest znanym zabiegiem scenariuszowym (jak choćby ex chłopak pozwany za gwałt w "Gone Girl"), albo można budować świat wokół postaci, który w przeciwieństwie do głównych bohaterów nie musi być zamknięty klamrą. Osobiście nie odniosłem wrażenia bałaganu/dziur fabularnych, przy czym scenariusz jest zbyt prosty, żeby walczyć o jakieś większe nagrody.

Jestem zaskoczony aż tak umiarkowanymi opiniami (6/10?), nie wiem czy to kwestia nastawienia się na wielkie Oscarowe kino, czy po prostu nie wtrafienia w gusta. Albo przypadek ten co "Sicario", czyli stałe podbudowywanie napięcia, nastawianie widza na jakąś naprawdę mocną scenę, z zaskakująco umiarkowanym zakończeniem. Lubię jak film kończy się z potężnym przytupem, ale braku takiego nie traktuję jako wadę.

Tak czy siak - ostatni raz tak się uśmiałem przy "22 Jump Street", które jest tylko komedią, bardzo lubię Viggo a to jego - w moim poczuciu - zdecydowanie najlepsza rola i wsparta fantastyczną chemią z Alim. Cytując z recenzji na stronie podoba mi się w porównaniu do "Nietykalnych", że "Green Book" jest mniej ckliwy i to mimo klimatu świąt. Last but not least, takie bezpretensjonalne ujęcie rasizmu to miła odmiana.
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#22
"place looks like my ass" mnie rozwaliło :D

Odpowiedz
#23
Recenzja z mojego bloga na fejsie:

Cytat:Tak więc obejrzałem "Green Book" i napiszę, że dostałem zaskakująco naprawdę dobry komediodramat drogi. Jestem takim typem widza, który ceni sobie gdy artysta po latach chodzenia w tych samych, przytulnych kapciach przymierza w końcu buty z autentycznej czarnej skóry. Takim właśnie artystą okazał się być w tym roku Peter Farelly - połowa słynnego duetu braci odopowiedzialnych m.in. za pantenon komedii lat 90. - "Głupiego i głupszego".

Wielu uprzedzonych, obrzydzonych wychodzącą w ostatnich latach spod kontroli poprawnością polityczną pewnie nie było zbytnio zadowolonych widząc w zwiastunie chama o niewyparzonych ustach i białym kolorze skóry, którzy zderza się z afroamerykaninem, będącym synonimem savoir-vivre'u. Otóż, tak na prawdę to wcale nie jest "kolejny anty-biały film" - obydwaj bohaterowie to ludzie ze swoimi zaletami, jak i wadami. Grany przez Viggo Mortensena, Tony Vallelonga jest osobnikiem, u którego przymiotnik "uczciwy" jest ostatnim jakim możnaby go określić, ale doskonale wie jak wybrnąć siebie i swojego pracodawcę z tytułem "Doktora" z najcięższych sytuacji, a do tego ma obcykaną samoobronę w małym palcu (czy raczej wielkiej pięści ?). Don Shirley to z kolei pianista o niemalże idealnych manierach, ale też snobistycznych zapędach, a w obliczu wszechobecnego wówczas podziału rasowego, nie potrafi postawić na swoim, pomimo że jego talent podziwia bielutka śmietanka towarzyska z każdego stanu USA. I to jest właśnie w tym filmie najlepsze - duet bohaterów okazuje się być czarno-biały tylko pod względem koloru skóry, a nie także osobowości. Podczas tych 2-miesięcy podróży wzajemnie się czegoś od siebie uczą - zarówno Tony dla którego kłamstwa i strzały z pięści są codziennością, jak i Doktor, który wciąż zadowalać swoją muzyką wyższe sfery, zakazujące mu zresztą korzystania z toalety dla białych. W przeciwieństwie do cukierkowych Oscar-baitów pokroju "The Help" czy "Hidden Figures", to widz tym razem dostaje sumienniej przedstawioną historię o segregacji rasowej z II poł. XX w.

"Green Book" działa także nie tyle co jako dojrzały dramat, co także jako znakomita komedia. Farelly pomimo przerzutki z popcornowych nagród na czerwony dywan Dolby Theatre nie traci nic ze swojego poczucia humoru. Oglądanie Mortensena czy to kosztującego przystawki na bankiecie, czy to spożywającego pizzę na swój sposób jest najzabawniejszą rzeczą jaką widziałem w kinie najprawdopodobniej od czasu Ryana Goslinga w czapce z daszkiem i zagryzającego wargę do sesji zdjęciowej (a przynajmniej najzabawniejszą do dzisiejszego wieczornego seansu "The Favourite"...). Co minutę było słychać salwy śmiechu zapełnionej sali kinowej (taką częstotliwością w polskich kinach mogą pochwalić się jedynie rodzime komedie romantyczne, niestety...) i moje struny głosowe często chętnie dołączały się do tego rozbawionego towarzystwa.

Oczywiscie grzechem byłoby całkowicie nie wspomnienie w tej recenzji o aktorstwie. Otóz, dla mnie tegoroczną galę powinien opuścić z Oscarem za pierwszoplanową rolę nie Rami Malek, a właśnie Viggo. Owszem, Malek swoim Freddiem Mercury'm ratował "Bohemian Rhapsody" jak tylko mógł, ale zdecydowanie o włoskim krętaczu z ulic Nowego Jorku będę znacznie dłużej pamiętać ?. Mahershalla Ali z kolei jest tu na dobrej drodze do odebrania drugiego w swojej karierze Oscara i nie będę miał żadnych przeciwskazań. Nie widziałem jeszcze co prawda Adama Drivera i Richarda E. Granta, ale Mahershallabaz przy swojej poprzednio nagrodzonej kreacji w "Moonlight" dostaje tym razem dużo wieksze pole do popisu. Błyszczy tu zarówno charyzmą, jak i z czasem zaskakującym wybuchem emocjonalnym.

Jeśli są w "Green Book" rzeczy, o które powinienem się przyczepić, to na pewno zaliczałaby się do nich przewidywalność niektórych motywów. Także postać żony Tony'ego jest wyraźnie ograniczona i jej rola mogła być nieco większa niż "kury domowej od czytania listów". Z drugiej strony wiem, że film jest inspirowany prawdziwą historią i możliwe, że te elementy pokrywają się akurat z faktami. Na tym koniec wymieniania większych wad. Czy to mój osobisty faworyt w wyścigu Oscarowym? Nie, ale jeśli Oscar za najlepszy film powędruje do Farelly'ego to nie poczuję gorzkiego smaku rozczarowania.

8/10
https://www.facebook.com/Światła-kamera-akcja-1021725724630659/ 
- "Światła, kamera, akcja", czyli mój blog na FB, na którym dzielę się swoją milością do kina. Zapraszam do polubienia! ;)

Odpowiedz
#24
Swietny film. Na tle reszty tegorocznej stawki oscarowej może i najlepszy. Mimo oczywiście wielu scen będących wizytówką amerykańskiego kina- kompletnie bezpretensjonalny, traktujący temat rasizmu z wyczuciem, Farrelly podchodzi do tego na poważnie, bez przerysowania i nie opiera o ten motyw całego filmu. Sama historia - bardzo sympatyczna, bardzo ciepła, momentami poruszająca i diabelnie wciągająca, film zrobiony z wielkim sercem. Przezabawnie napisane dialogi i rewelacyjne aktorstwo, Mortensen to tutaj wzbija sie na wyżyny, szczególnie pod względem gry głosem, gość miażdży i tu powinien być Oscar. Wszystko wygrane idealnie. Ali wypada nieco gorzej, ale i tak mnie pozytywnie zaskoczył, głównie swoim ciepłem, sympatią jaką roztaczał oraz umiejetnym pokazaniem głęboko skrywanego przez Shirleya smutku.
Jeśli chodzi o aspekty techniczne/artystyczne to jest dobrze. Zdjęcia są zwyczajne, muzyka za to świetnie dopasowana. Rezysersko...no bez szału, Farrelly raczej nie ma szczególnego stylu, radzi sobie jednak świetnie w prowadzeniu aktorów i wplataniu do historii wszystkich humorystycznych momentów (która, serio, nie spodziewalem się, że są tak dobre!!)

Wzór jak przekazywać pewne wartości czy ważne historie bez kija w dupie, nudnej maniery i sianego wokół męczącego defetyzmu.Będe na pewno często wracał.

8/10 z dużym sercem.
Bardzo mnie cieszy, że ludzie na całym świecie, ale przede wszystkim w Polsce tak bardzo docenili ten film. Potrzebujemy takiego kina.


PS. Trzymam kciuki aby tegoroczny debiut Viggo na stołku reżysera był przynajmniej na miare tych Afflecka i Coopera.

Odpowiedz
#25
Film do zapomnienia, taki tam feel-good movie nastawiony na walkę o Oscary, co wyszło twórcom znakomicie, bo nominacji sporo, ale mnie nie przekonali zupełnie.
Film na swoich barkach ciągnie Vigo - rzeczywiście rola znakomita i Oscar się należy (w lepszym roku nie miałby szans), ale jego postać prościutka, typowy wykidajło, pomimo uprzedzeń, to jednak o gołębim sercu. Ali nic ciekawego nie pokazuje, to dobry występ, ale zaledwie dobry, przeszkadza trochę bierność doktora Shirleya, brak tej postaci jakiejkolwiek dynamiki, przemiany - na końcu jest taki jak na początku, można pomyśleć że w scenariuszu był tylko czynnikiem powodującym zmianę postawy Tony'ego.

Niezbyt łapię jaki miał być wydźwięk całego filmu - gdy biali tobą pomiatają, to nie walcz z tym, tylko idź na imprezę do swoich ziomków gdzie w końcu poczujesz się jak ryba w wodzie? Taką lekcję wyniosłem z tej historii :)
Na minus jest również zakończenie - siedzą sobie włoscy Amerykanie nie przepadający za murzynami i nagle upomnienie od Tony'ego, żeby nie mówić o nich brzydko przyjmują z pełnym zrozumieniem, potem zjawia się doktor i po kilkusekundowej konsternacji witają go jak członka rodziny. No przepraszam bardzo, ale kiedy w nich zaszła ta zmiana?? Tony i doktor się polubili, ok, ale to nie oznacza od razu że całe środowisko Vallalongi go nagle zaakceptuje, no ktoś mi tu wciska niezły kit...

Daję 6-/10, bo to porządnie zrealizowany, przyjemnie zlatujący film z świetnym aktorstwem. Nie kibicuję w żadnej kategorii oprócz Aragorna.

Odpowiedz
#26
(17-02-2019, 11:30)simek napisał(a): Na minus jest również zakończenie - siedzą sobie włoscy Amerykanie nie przepadający za murzynami i nagle upomnienie od Tony'ego, żeby nie mówić o nich brzydko przyjmują z pełnym zrozumieniem, potem zjawia się doktor i po kilkusekundowej konsternacji witają go jak członka rodziny. No przepraszam bardzo, ale kiedy w nich zaszła ta zmiana??

Mam to samo - to jest dokładnie te 5 minut, które można by wyciąć z filmu dla dobra fabuły. Fabuły w dodatku raczej mocno przewidywalnej i miejscami poprowadzonej zbyt lekką ręką. Temat rasizmu jest tu naprawdę po łebkach zrobiony, a przez to potencjał podróży do jądra ciemności zaprzepaszczony odrobinę. Ale, kurczę, naprawdę dobrze mi się to oglądało. Może akurat film trafił na dobry moment, gdyż przyczepić można się tu do wielu rzeczy. Niemniej aktorsko jest naprawdę bardzo dobrze (i to pomimo niemal karykaturalnej postaci Tony'ego, który na tle reszty początkowo wygląda jakby przyjechał z planu Flinstonów), seans minął szybko i pozytywnie, a cała historia idealnie podpada pod taką współczesną klasykę świąteczną, czyli na poprawę nastroju i wiary w ludzi jak znalazł. Trochę obawiałem się, że to będą takie trochę popłuczyny po Pani Daisy, tylko w drugą stronę, lecz Green Book daje radę jako dzieło autonomiczne, bez podobnych skojarzeń.

Dam 8 na luzaku, bo nawet jeśli nie jest to kino stricte Oscarowe, to swoje zadanie spełnia z nawiązką.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  The Girl in the Spider's Web (2018) reż. Fede Alvarez simek 26 1,103 19-04-2019, 18:42
Ostatni post: Mierzwiak
  A Star is Born (1937 / 1954 / 1976 / 2018) Kuba 136 10,689 18-04-2019, 17:48
Ostatni post: Gieferg
  The Mule (2018, reż. Clint Eastwood) Norton 18 2,407 15-04-2019, 17:15
Ostatni post: Krismeister
  The Man Who Killed Don Quixote (2018) - reż. Terry Gilliam Kryst_007 85 8,691 12-04-2019, 16:31
Ostatni post: Norton
  Bird Box (Nie otwieraj oczu) 2018 Martinipl 0 268 07-04-2019, 05:49
Ostatni post: Martinipl
  The Favourite (2018) - reż. Yorgos Lanthimos Kryst_007 37 4,486 29-03-2019, 00:36
Ostatni post: Martinipl
  First Man (2018) reż. Damien Chazelle Kuba 174 17,671 25-03-2019, 01:25
Ostatni post: Super8
  Bohemian Rhapsody (2018) - historia grupy Queen Szaman 160 16,290 17-03-2019, 17:55
Ostatni post: shamar
  Mr. Jones (Reż. Agnieszka Holland) (2018) Lawrence 4 433 11-03-2019, 19:59
Ostatni post: Snuffer
  The Jungle Book [Jon Favreau] Proteus 38 4,685 09-03-2019, 22:35
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości