Gry
Jestem właśnie po dłuższym posiedzeniu nad serią Life is Strange i..

Season 1 - to jest świetne, dobrze napisane, dobrze wykonane, fantastycznie udźwiękowione i jak na "chodzony" serial z cutscenkami - bardzo angażujące dzieło. Z LoS miałem zawsze ten problem, że wydawało mi się to wszystko za bardzo "emo", ale postanowiłem dać sezonowi 1 drugą szansę i poszło gładko. O wiele lepiej niż za pierwszym razem, gdzie utknąłem gdzieś w połowie 2 odcinka ;) Wplątanie do tego supermocy manipulowania czasem i osadzenie tego w realiach kapryśnych nastolatków w szkole okazało się strzałem w dziesiątkę. Max okazuje się fajną bohaterką, ale to Chloe gra pierwsze skrzypce i nie dziwię się, że to jej postać dostała "osobny" sezon w spin offie. Kilka scen ociera się o geniusz, tak jak kilka elementów nie do końca zagrało jak należy, ale jako całość - nawet jeśli nieco "oszukująca" w mechanice podejmowania decyzji - trzyma wysoki poziom. 7+, może  nawet 8/10.

[Obrazek: life-is-strange-episode-1-images.jpg]


Before the Storm - Dontnod zaczęło prace nad sequelem, więc spin off poszedł do rąk podwykonawców Nine Deck. I to widać na każdym kroku. Reżyseria scen jest tutaj co najwyżej średnia, a historia niemiłosiernie się dłuży mimo zaledwie 3-odcinkowej struktury. Zamysł był nawet spoko - pokazać początek przyjaźni Chloe z Rachel (która w sezonie 1 jest tłem wydarzeń), oraz nieco zszokować fanów przestawiając pewne pionki na szachownicy. Niestety, po energicznym początku całość robi zjazd w dół, czemu winne są dialogi - wyglądają jakby robił je ktoś, kto maczał palce w systemie dialogowym Fallouta 4. A na domiar złego z gry usunięto całkowicie jakikolwiek wątek s-f, w zamian dodano mechanikę "dissowania" rozmówcy, ale wypada ona rozczarowująco. Co jeszcze? Praktycznie minimalnie posunięta do przodu warstwa wizualna, ze 2-3 dobre choć przewidywane momenty i... końcówka która nie oszukuje gracza, ale też nie ma tyle emocjonalnego powera jak ostatnie momenty w Arcadia Bay w S1. Sama historia nie ma w sobie wiele do zaoferowania, choć doceniam mikroskalę całej intrygi. Szkoda tylko, że część pomysłów została zaledwie liźnięta (pożar lasu!). Ocena - w zależności od odcinka: kolejno 7, 4, 5/10.

[Obrazek: 1517353360_life-is-strange-before-the-storm.jpg]

Life is Strange 2, epizod 1 - no i zdecydowałem się na zakup pierwszego epizodu, bo wierzyłem, że Dontnod zrobi to dobrze ;) I tak faktycznie jest. Po pierwsze - wraca wątek superumiejętności. Po drugie - mamy tutaj dwójkę bohaterów-braci Diaz (choć sterujemy wyłącznie starszym Seanem), po trzecie nie trzeba znać sezonu 1, aby dobrze się bawić (nawiązania są symboliczne, przynajmniej w epizodzie 1), po czwarte to bardziej "kino drogi" niż przygodówka per se. Po piąte - jest postęp graficzny, bardziej w warstwie mocapu niż teksturach, ale jest. Po szóste, niemal wszystkie aktywności dodatkowe są opcjonalne, ale są przemyślane i umiejętnie wplątane w fabułę. Po siódme - gra nie gra na tanich emocjach, nie robi nie wiadomo jakich twistów (jeszcze), a sam początek został bardzo fajnie wymyślony. Niebawem ruszam po drugi epizod :)

[Obrazek: LIS-EP1-Review-1.jpg?w=850&ssl=1]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Serio? Jedyna postać z jaką byłem w stanie trochę sympatyzować to ten seryjny morderca - przynajmniej chce uwolnić świat od tych popaprańców. Serio, Chloe to jedna z najbardziej irytujących i odpychających postaci w dziejach elektronicznej rozrywki. Max jest o tyle lepsza, że jest zaledwie wyjątkowo pretensjonalna. Ta gra bardzo wiarygodnie odmalowuje żałosne pokolenie post-millenialsów i dlaczego nadają się tylko na nawóz.

Odpowiedz
Serio :) Zapomniał wół jak cielęciem był. Młodzi popełniają dużo błędów i są wkurwiający dla dorosłych na wielu płaszczyznach i o tym też traktuje ta gra. Plus motyw przyjaźni między Chloe i Max to perełka. Szkoda, że Before the Storm tak słabo wypada w tych elementach. Sceny szpitalne ciągnęły się tam w nieskończoność.

Season 2 to jednak już inna para kaloszy i nie widzę w nim krytyki "post millenialsów". 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Cytat:Ta gra bardzo wiarygodnie odmalowuje żałosne pokolenie post-millenialsów i dlaczego nadają się tylko na nawóz.
Za każdym razem, gdy stary pierdziel tak gada gdzieś jakiś zbuntowany nastolatek właśnie otwiera piwo ;)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Dla mnie pierwszy sezon jest jedną z lepszych gier, w jakie grałem. Uwielbiam takie szkolne dramaty, kilka razy złapało mnie za serce, a postaci polubiłem mimo paru irytujących cech.

Opinię Paszczaka mogę podsumować tylko tak - gdyby któryś z bohaterów "Life is Strange" wypowiadał kwestie w stylu "całe żałosne pokolenie nadaje się na nawóz" albo "sympatyzuję z seryjnym mordercą, bo uwalnia świat od popaprańców", to raczej trudno byłoby się z nim sympatyzować.

Odpowiedz
Heh, wiadomo, że trochę przesadzam przez złośliwość. Ale naprawdę nie jestem w stanie doszukać się w Chloe jednej pozytywnej cechy, a tak zwana przyjaźń z Max sprowadza się do ciągłego wykorzystywania tej drugiej i pomiatania nią. To zapatrzona w siebie, samolubna suka która urządza z własnego cierpienia festiwal użalania się nad sobą. No i popiera gun control. W ogóle motywy z uzbrojoną Chloe pokazują, jaki z niej numer (łącznie z zabiciem psa w jednej z możliwych opcji). Nie mogę się nadziwić, że dla niektórych finałowy "dylemat" w ogóle mógłby być takowym.
Wy mylicie chyba młodzieńczy bunt z ewidentną psychopatią.

Odpowiedz
(06-07-2019, 19:30)Snappik napisał(a): Life is Strange 2, epizod 1 - no i zdecydowałem się na zakup pierwszego epizodu, bo wierzyłem, że Dontnod zrobi to dobrze ;) I tak faktycznie jest. Po pierwsze - wraca wątek superumiejętności. Po drugie - mamy tutaj dwójkę bohaterów-braci Diaz (choć sterujemy wyłącznie starszym Seanem), po trzecie nie trzeba znać sezonu 1, aby dobrze się bawić (nawiązania są symboliczne, przynajmniej w epizodzie 1), po czwarte to bardziej "kino drogi" niż przygodówka per se. Po piąte - jest postęp graficzny, bardziej w warstwie mocapu niż teksturach, ale jest. Po szóste, niemal wszystkie aktywności dodatkowe są opcjonalne, ale są przemyślane i umiejętnie wplątane w fabułę. Po siódme - gra nie gra na tanich emocjach, nie robi nie wiadomo jakich twistów (jeszcze), a sam początek został bardzo fajnie wymyślony. Niebawem ruszam po drugi epizod :)

[Obrazek: LIS-EP1-Review-1.jpg?w=850&ssl=1]

Epizody 2 i 3 trzymają poziom, przy czym trzeci jest do tej pory najlepszy. Jestem zajarany trochę faktem, że ta gra bardzo serio traktuje swoich bohaterów. Jest bowiem tutaj sporo dobrych scen i rozmów, fucków, a pojawiają się nawet takie rzeczy jak

Mogę to nazwać "skondensowanym dojrzewaniem 16-latka podczas podróży z małym bratem w nieznane" ;) Końcówka 3 epizodu i zapowiedź czwartego robi niezłego smaka. Wszystko wskazuje na to, że...

.

Brzmi zachęcająco ;) Dodam jeszcze, że twórcy bardzo umiejętnie wykorzystują moce 9-latka - nie ma tu pośpiechu czy efekciarstwa.

Oceny:
Epizod 2 - 7/10
Epizod 3 - 9/10 + znaczek jakości za postać Cassidy

Epizod 4 wychodzi 22 sierpnia ;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
John Carmack u Rogana.

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(16-08-2019, 20:51)Snappik napisał(a): Oceny:
Epizod 2 - 7/10
Epizod 3 - 9/10 + znaczek jakości za postać Cassidy

Epizod 4 wychodzi 22 sierpnia ;)

Epizod 4 dla LiS 2 to epizod pełen sprzeczności. Z jednej strona kilka epickich momentów:

a z drugiej mam wrażenie, że scenariusz napisany pierwotnie przez jakiegoś prawaka został zmodyfikowany przez lewaka. Bo inaczej nie da się wytłumaczyć takich motywów jak

a to wszystko upchnięto w jednym tylko epizodzie ;) Poza tym - bardzo fajnie ta historia się rozkręca, dobrze buduje obu bohaterów (mimo, że młodego Daniela widzimy przez krótki czas), nie brakuje w tym emocji i dobrych scen. Finał w grudniu więc zdążę zrobić sobie szybką powtórkę.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Jedi Outcast i Jedi Academy trafia w tym miesiącu na PS4 i Nintendo Switch :)
Wreszcie jakieś dobre gry w świecie SW.

Odpowiedz
Wiadomo coś więcej? To będą remastery/rimejki czy bezczelne porty-jumpcashe?
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Oczywiście że odbębnione na szybko porty, gdyby miały wyjść remastery tych gier to wieść o tym przyćmiłaby i tak już niewiele osób interesujący Epizod 9 :)

Odpowiedz
Heh, no to walić kotleta sprzed prawie 20 lat.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
I tak lepszy niż większość współczesnych gier

Odpowiedz
Gra ktoś w Control? Ja wciągnięty po początku, chociaż gra umie solidne przyciąć na mojej podstawce PS4. Fabuła, notatki i plakaty porozrzucane to swietny mystery box w klimacie Legionu i Incepcji (jest nawet astral plane :) ), fantastyczna robota stylistycznie. Comber niezwykle satysfakcjonujący, szczególnie z dorzuceniem telekinezy. Brak osłon z początku mnie raził, ale trzeba pozostawać w ruchu cały czas.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
Ja gram i mam dokładnie tak jak z wszystkimi grami Remedy. Grafika i projekty są przepiękne, walka jest fajna przez pierwsze dwie godziny, potem staje się nużąca i zależnie od tego czy fabuła jest na tyle intrygująca żeby mnie zatrzymać będę grał lub przestanę :) Generalnie gameplay jak zwykle u R nie lepi się z resztą gry i jak zawsze mi to trochę przeszkadza.
No ale na razie połączenie paranormalnych przedmiotów i dziwnych bytów z korporacyjnym, nudnym środowiskiem jest na tyle fajne że brnę dalej.

Alana Wake'a przeszedłem całego, Quantum olałem w połowie i dooglądałem na YT. Zobaczymy jak z Control będzie

Odpowiedz
Wow, projekt System Shock 3 jednak nie umarł i właśnie wjechał teaser - nad całością czuwa Warren Spector (gość, który dał światu System Shocka, Thiefa i Deus Exa), który nieśmiało wraca z "emerytury" do poważnego gierkotwórstwa:



Jakaś nadzieja na oldskulową rozgrywkę jest, ale bardziej się skłaniam ku temu, że będzie mieszkanka genialnej wizji z koszmarną próbą unowocześnienia rozgrywki (Deus Ex: Invisible War i Thief: Deadly Shadows, pamiętamy). Zresztą ten teaser dupy nie urywa.

Odpowiedz
Cytat:Thief: Deadly Shadows, pamiętamy). Zresztą ten teaser dupy nie urywa.
Znaczy pamiętamy, że była to genialna gra z jednym z najbardziej przerażających poziomów w historii elektronicznej rozrywki, o wiele lepsza od przecenianego The Dark Project (od Metal Age już niekoniecznie)? Fakt, pamiętamy.
Przy okazji, z wymienionych gier tylko Deus Ex to faktycznie dzieło Spectora. Pierwszy System Shock to dziecko Douga Churcha (który ponoć ma być "creatve consultantem" przy trójce, cokolwiek to znaczy), pierwszy Thief i System Shock 2 to przede wszystkim Ken Levine.

Odpowiedz
Paszczak napisał(a):Znaczy pamiętamy, że była to genialna gra z jednym z najbardziej przerażających poziomów w historii elektronicznej rozrywki

Do tego legendarny OST Erica Brosiusa. Bez dwóch zdań jedna z najlepszych gierek w historii.

Odpowiedz
(11-09-2019, 21:37)rogaluz napisał(a): ten teaser dupy nie urywa.

Co by nie mówić ma to w sobie jakiś creepy wibe, który bardzo mnie kręci. Chcem to jusz!

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości