Gry dalekie od ideału, ale fajne; niedoceniane itp.
#1
Ostatnio (ostatnio od 5 lat) kupę frajdy znajduję w grach, które nie zdobywają po 9/10, ale 5-6/10; często są zabugowane, niedopracowane, może i w niektórych miejscach przestarzałe - ale są tworzone z pomysłem czy z duszą. Należy im się własny wątek, żeby uhonorować te pełne potencjału perełki, którym szkodzi niski budżet, które terminy albo brak doświadczenia developerów.

Na pierwszy ogień idzie

Homefront

którego właśnie skończyłem po raz drugi, na hardzie. LUBIĘ GO, choć nie przepadam za tego typu shooterami opartymi na skryptach. Tego jednak traktuję niemal jak celowniczek typu House of the Dead - zabawa to taka przejażdżka po parku atrakcji połączona ze strzelaniem do Azjatów.:) Graficznie średni, momentami brzydki, ale klimatycznie to po prostu gigant; CoD może mu pozazdrościć atmosfery. Mnóstwo tu zapadających w pamięć scen, i fragmentów które są po prostu ekscytujące. Mój ulubiony: ucieczka z płonącego supermarketu.

Ciekawa jest historia tej gry, która wyjaśnia jej ostateczny kształt. Kampania jest krótka - bo początkowo miała skakać między paroma bohaterami; wydaje się, że ostatecznie został tylko jeden z kilku planowanych wątków. Nie starczyło czasu, pieniędzy i talentu, bo zespół to niegdysiejsi moderzy wykupieni przez duże studio i trzymani pod batem - nie potrafili pracować w takiej atmosferze i to widać. Zmarnowali kupę czasu, ucząc się robienia gier: na silniku Homefronta dla wprawy budowali całe levele z CoD, żeby zobaczyć, jak się to robi. Ogólnie inspiracją dla gry był CoD:MW: kiedy wyszedł, powiedzieli "zrobimy coś takiego" - ale dla mnie to nie wada. Jak kopiować, to coś dobrego.

Początkowo przeciwnikami mieli być Chińczycy, ale producent przestraszył się, że gra w Chinach się nie sprzeda i kazał zmienić na Koreę. Uważam, że scenarzysta świetnie wybrnął z zadania i upadek USA jest pokazany bardzo realistycznie. Developerom jednak zrzedła mina, bo nie przekonywał ich taki scenariusz, i wtedy atmosfera w pracy totalnie siadła, zaczęły się 90-godzinne tygodnie pracy i niezadowalające jej efekty. Swoją drogą, nie wiem, jak ktoś może poświęcać się tak dla gry - ale najwyraźniej gościom zależało na projekcie, co się chwali.

No i tę troskę widać, bo czuć, że to gra z duszą. Dlatego jeszcze pewnie do niej będę wracał: jest szybka, intensywna i nie nadużywa cierpliwości.

Jak dla mnie: przyjemność z rozgrywki to 10/10, choć projekty poziomów czy grafika to góra 5-6.

BTW: John Millius nie napisał ani słowa scenariusza, tylko rzucił parę luźnych pomysłów - THQ nieźle rozdmuchało jego rolę, przypisując mu praktycznie każdy tekst pojawiający się w grze.:)

[Obrazek: homefront-rock-map-screen.jpg]

Odpowiedz
#2
Swojego czasu Enter the Matrix uważany był za klapę, ale po zagraniu doszedłem do wniosku, że było to napędzane niechęcią do nieudanego sequela. Sam się zdziwiłem, że grę, która dostawała oceny rzędu 6/10, przeszedłem dwa razy, przez cały czas świetnie się bawiąc. Rozgrywka była prosta, grafika miejscami mocno niedomagała, ale klimat całej produkcji był nie do zdarcia. Gra miała całą serię zapadających w pamięć momentów, z których moim ulubionym był pojedynek Ghosta i Trinity (jak się później okazało - brata i siostry) w symulatorze. Do zalet dochodziły jeszcze fajne scenki aktorskie, świetne walki z agentami (ogólnie cały system walki opierał się na dzikiej klikaninie, ale frajda była spora) i kapitalna muzyka.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#3
Też mi się podobał Enter the Matrix, choć granie w to na pececie było straszne. Błędy graficzne co dwa kroki - a próbowałem na kilku komputerach.

Odpowiedz
#4
Mój problem z grafą polegał na tym, że za cholerę nie mogłem uruchomić akceleracji grafiki, przez co wszystko było wspomagane software'owo. Straszna pikseloza.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#5
Też.:)

Odpowiedz
#6
Cytat:jak się później okazało - brata i siostry

To było rodzeństwo na zasadzie friendzone. Ghost bujał się w Trinity, nawet gadał o tym z Wyrocznią.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#7
Hell Yeah. Enter The matrix to kozacka gra. tez świetnie mi się w nią grało i pokonałem nawet dwa razy, co mi się ogólnie raczej nie zdarza, bo jakoś nie lubię sięgać da razy po te same tytuły.

Odpowiedz
#8
Enter the Matrix ukończyłem wszystkimi postaciami, nawet bawiłem się w hacking w menu. ;)


CT Special Forces: Fire for Effect, gierka wpadła mi ręce kilka lat temu jako pełniak w CD-Action. Przeszła zupełnie bez echa, zbierała dość przeciętne recenzje, ale grywalnością biła na głowę wiele dużych tytułów. Naprawdę porządne TPP z osłonami i dwoma odmiennymi bohaterami: jeden dysponował kozackim strojem z kamuflarzem a'la Predator i skupiał się na skradaniu, drugi parł przed siebie jak Arnold w Commando. Do tego pojazdy i niezłe sekwencje skoków spadochronowych.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#9
Bardzo niedocenianą grą i zapomnianą jest konkurencja dla Heroesa III, czyli Disciples: Secret Lands (Apostołowie: Święte Ziemie).
http://www.gry-online.pl/S016.asp?ID=520
Jedna z moich ulubionych gier ever!

Odpowiedz
#10
Dla mnie taką grą jest Knights of the Old Republic: The Sith Lords. Po premierze narzekano na to, że graficznie nie ma szału, fabuła wolno się rozkręca, bugi wyskakują co jakiś czas itp. Dla mnie to najlepsza gra w uniwersum SW, w jaką grałem. Postacie są mega rozbudowane, przoduje Kreia: mentor głównego bohatera/ki, która chce
KotOR 2 jest mroczniejszy od swojego poprzednika, muzyka i klimat to sam miód (zniszczone świątynie na Dxun, Onderon i Nar Shaddaa to moi faworyci). Niestety wypuszczono go zbyt wcześnie, przez co wiele wątków zostało wyciętych z gry. Przywrócić to miał fanowski projekt TSLRP, ale całą inicjatywa upadła i pozostala po nim 2-letnia beta. Mimo wszystko polecam, bo to jeden z najlepszych cRPG-ów, w jakie grałem.

EDIT: Okazuje się, że powstał mod przywracający to, co miało być w TSLRP, kierowany przez Zbigniewa “zbyla2″ Staniewicza. Wykorzystali parę animacji od team-gizka i ich listę wyciętej zawartości, ale cała reszta pracy jest już ich zasługą (m.in przywrócili planetę droidów M4-78, z osobnym zadaniem pobocznym) :).Link
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.

Odpowiedz
#11
SiN Episodes: Emergence i pierwszy SiN. Podobało mi się to niemniej niż Half-Life. W prasie pierwsza część oceniana była podobnie jak pierwszy H-L ale w przeciwieństwie do gry Valve do historii nie przeszedł. Miał swoje bugi - wyhaczał mi się do Windows w paru momentach ale chciało mi się to skończyć trzykrotnie - bo grywalność nieprzeciętna.

L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#12
Cytat:Bardzo niedocenianą grą i zapomnianą jest konkurencja dla Heroesa III, czyli Disciples: Secret Lands (Apostołowie: Święte Ziemie).

Jedynka dobra, ale to z dwójką spędziłem niezliczone ilości godzin. Dla mnie którakolwiek część Heroes chowa się przy Disciples 2 (zwłaszcza uzupełnione o Bunt Elfów).

A wspomniany przez Chipa pierwszy SiN był drugą oryginalną grą, jaką nabyłem za własną gotówkę. Piękne to były czasy, gdy taka formuła FPS-ów była standardem - konkretne strzelanie zróżnicowanymi pukawkami, gameplay wymagający czegoś więcej od parcia przed siebie, oryginalne pomysły (główny bohater w pewnym momencie zostaje zmieniony w mutanta) klimat (pogoni przez miasto za zmutowanym typem, mającej swój finał na stacji metra długo nie zapomnę) i długość rozgrywki. Satysfakcja z ukończenia tytułu wypełnionego po brzegi tego typu atrakcjami gwarantowana.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#13
Był obecny nawet etap skradankowy. I ta muzyka. Na podstawie gry zrobiono anime:

L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#14
Sin był świetny, ale znów - mniej więcej w połowie wykopy do Windows odrzuciły mnie od tej gry. A klimat miała nieprzeciętny.

Odpowiedz
#15
Duke Nukem Forever

Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego ta gra została tak negatywnie przyjęta na świecie - ja dostałem wszystko to czego oczekiwałem, nigdy nie byłem wielkim fanem Duke'a, a mimo to podobało mi się. Recenzenci* narzekali na jakieś kretynizmy (elementy platformowe? dla mnie bardzo sympatyczne, niedługie i nie męczące), które w popularnych seriach przyjmowali bez mrugnięcia okiem. Oczywiście wszystko dobili domorośli internetowi "recenzenci", którzy (jak mi się wydaję) w grę nie grali, ale zjechać musieli - 'bo źle się o tym mówi". Jak dla mnie produkcja idealnie nadająca się do tego tematu - gra daleka od ideału, ale fajna. Przyjemna strzelanka na niedzielne, nudne popołudnie.


*wszystko to było pewnie spowodowane czasem powstawania gry - ludzie myśleli, że produkcja przez cały ten okres jest tworzona/dopieszczana - spodziewali się cudów na kiju, a dostali prostą i sympatyczną rozwałkę, która nie spełnia ich wyobrażeń.
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."

Odpowiedz
#16
DNF był dobrym kozłem ofiarnym - łatwo było wylać na niego swoje frustracje i jeszcze zostać za to poklepanym po plecach.

Wbrew pozorom recenzowanie gier nie jest takie fajne, kiedy pod recenzją znajdujesz 50 komentarzy porównujących cię do taplającego się w kupie robaka, robiących sobie jaja z twojego nazwiska itp. Takie teksty się zdarzają nawet pod najlepszymi recenzjami, bo zawsze jakiś cwaniak się przypieprzy. I choćby obok było 200 komentarzy pozytywnych, to te negatywne najbardziej zapadają w pamięć.

Słowem: pisanie o grach to stresujące zajęcie.:) Jak jest okazja popsioczyć przy ogólnym aplauzie, to sobie pismaki z niej korzystają. Ale łaska czytelnika na pstrym koniu jeździ. Tak czy inaczej, DNF to dla mnie 10/10 i kropka.

Odpowiedz
#17
(09-02-2013, 16:32)Wawrzyniec napisał(a): Jedynka dobra, ale to z dwójką spędziłem niezliczone ilości godzin. Dla mnie którakolwiek część Heroes chowa się przy Disciples 2 (zwłaszcza uzupełnione o Bunt Elfów).

U mnie to samo. ;) Mam jedynkę w wydaniu gazetowym, a dwójkę z jakiejś kolekcji. W Bunt Elfów i inne dodatki dójki też grałem. Szkoda, że powstało coś tak gównianego jak DIII.

Odpowiedz
#18
Kiedyś razem z cybermyszą kupiłem Disciples II + Bunt Elfów i zakochałem się w tej grze. Później z kumplem długo pykaliśmy w tą produkcję (w HoMM3 zresztą też), a i sam czerpałem niebywałą satysfakcję z tej historii (ileż to prób zatrzymania Bethrezena spełzło na niczym). Gra w moim mniemaniu znacznie cięższa, poważniejsza i mroczniejsza, niż jej konkurent ze stajni "HoMM". Teraz, kiedy przypomnieliście o chwilach spędzonych z tą produkcją, chciałbym ją sobie odświeżyć, ale widzę, że jest tutaj strasznie dużo dodatków - i tu mam pytanie, czy jest jakieś zbiorcze wydanie tego wszystkiego? Czy trzeba lecieć po kolei z dodatkami, według daty wydania? A może wystarczy sam dodatek Rise of the Elves?


@down
Dzięki!
"Out of the night, When the full moon is bright, Comes the horseman known as Zorro."

Odpowiedz
#19
1. Disciples II ma cztery sagi (5-częściowe dla każdego państwa).

2. Następnie premierę miały Strażnicy Światła (dodano w nim dwa krótkie sagi dla Imperium i Górskich Klanów) oraz Słudzy Ciemności (też 2 dodatkowe historie, tyle że dla Legionów Potępionych i Hord Nieumarłych).

3. Owe dwa dodatki wyszły w wydaniu zbiorczym pod nazwą Powrót Galeana, więc wystarczy ściągnąć to aby pominąć punkt 2.

4. Ostatnim pełnym dodatkiem do DII był Bunt Elfów z pełnym piątym państwem i jego sagą. Z każdym dodatkiem do Mrocznego proroctwa dochodziły także mniejsze zmiany (nowe obrazy postaci, całkiem nowe postaci, nowe mapy, możliwości w edytorze map). Te samodzielny dodatek jest najobszerniejszą i najpełniejszą wersją gry.

I to tyle. Wystarczy zainstalować Bunt Elfów aby rozegrać 5 sag, czyli wszystko poza wymiennymi przeze mnie punktami 2 i 3.

Odpowiedz
#20
(08-02-2013, 21:13)Wawrzyniec napisał(a): ...grafika miejscami mocno niedomagała,

Mnie miażdżyły te kanciaste koła w samochodach, na filmikach. Po prostu ja p...le. Kanciaste koła jakby to była gra... nie wiem. Nawet na c-64 były okrągłe imitacje kół.

Zapytam przy okazji: czy "Path of Neo" jest podobnie fajny? Czy nie warto?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości