Gry na podstawie filmów
#1
Temat-dopelnienie "filmow na podstawie gier", bo przeciez adaptacje dzialaja w obie strony.

Dawniej mozna bylo smialo powiedziec, ze gry na podstawie filmow sa slabe - byla to ogolna, dobrze znana prawda. Jesli gra byla dobra, byl to wyjatek. Ale wszystko sie zmienilo i dzis mozna smialo kupowac produkcje oparte o znane licencje. Nie wszystkie sa doskonale, ale nie schodza ponizej pewnego poziomu. Jakie filmy maja szczescie do adaptacji? Przede wszystkim Obcy, Gwiezdne wojny i Piraci z Karaibow. Na rozgrzanie tematu zajmijmy sie tym ostatnim tytulem.

Do tej pory powstalo bodaj 5 gier na podstawie Piratow - co jest zrozumiale, temat jest przeciez nieslychanie nosny, oferuje mase mozliwosci. Co wiec mamy?

Pirates of the Caribbean: The Legend of Jack Sparrow (PC) - to akurat nienajlepszy start, bo gra jest zdecydowanie najslabsza ze wszystkich. Wyroznia sie jedynie ciekawa fabula i tym, ze glos Jackowi podkladal sam Depp (w pozostalych grach robili to nasladowcy).

POTC:TLOJS opowiada historie przedstawiona w Klatwie Czarnej Perly, ale wprowadza ciekawa innowacje: otoz narratorem jest postawiony na szubienicy Jack, ktory opowiadajac o swoich przygodach stara sie opoznic egzekucje. Obok niego stoi Will Turner, ktory co chwile stara sie prostowac wszystkie klamstewka Jacka, czyniace go w oczach widzow wielkim bohaterem. Sparrow wyolbrzymia wiec zagrozenia, dodaje nowe watki, robi z Willa wieksza oferme niz ten jest w rzeczywistosci - krotko mowiac, jesli ktos zna film, bedzie mial kupe zabawy sluchajac opowiesci z innego punktu widzenia. Niestety, zeby poznac jej kolejne fragmenty, trzeba grac...

A grac nie ma w co. Ot, leziemy sobie i szatkujemy hordy wrogow. Uwielbiam mase gier ktore mozna strescic w tych slowach, ale TLOJS nie oferuje tego, co w nich dobre. Nie ma tu porzadnego systemu walki (ze trzy ciosy na krzyz), grafika jest mocno przecietna a wymagania sprzetowe sa przesadzone. Na dodatek Depp mowiacy za Sparrowa sprawia wrazenie bardzo zmeczonego lub znudzonego. Podczas niektorych gadek naprawde mozna usnac, taka atmosfere wytwarzaja. Przy grze do konca przytrzymala mnie tylko oryginalna fabula. Gdyby nie ona, wywalilbym plyte przez okno po pieciu minutach.

Ocena: 3\10

Pirates of the Caribbean (PC) - bez zadnych podtytulow. Tym razem RPG, w ktorym plywamy po karaibach, kupujemy statki, zwiedzamy wyspy, walczymy, poznajemy ludzi - a to wszystko w bardzo ladnej jak na swoje czasy grafice. Gra tworcow The Elder Scrolls, wiec dosc rozbudowana, skomplikowana i... trudna.

Fabula koncentruje sie wokol zeglarza ktory ma do wykonania wlasne zadanie, mniejsza o to jakie - sa zdrady, ataki Francuzow i ratowanie panienek. Fabula Czarnej Perly jest gdzies w tle, niemal nie dotyczy gracza. Ale mimo tego gra sie swietnie i czuc ducha Karaibow.

Niestety gra ma mnostwo wad. Poczawszy od zlagodzonych dialogow (piraci wyrazaja sie jak dzentelmeni - mam wrazenie, ze to zasluga nieudolnych polskich tlumaczy), przez upchniete na sile watki z filmu, na ograniczeniach konczac. Jakich ograniczeniach? Ano widac, ze gra miala byc wieksza, ale tworcy spieszyli sie zeby zdazyc na premiere filmu. Bo w ogole to mial byc zupelnie inny tytul, ale Disney w ostatniej chwili go wykupil i przerobil na modle POTC. Co widac. Slychac. I czuc.

Mimo wszystko gra wciaga jak diabli, choc jest jak diabli zabugowana. 7\10

Pirates of the Caribbean: Dead Man's Chest (DS) - jest taka gra, ale w nia niestety nie gralem. :)

Pirates of the Caribbean: At World's End (PC, PS2, PSP) - czyli bijatyka "idziemy w prawo i tluczemy wrogow". No, moze troche bardziej skomplikowana.

[Obrazek: galeria%5Cgaleria_duze%5C163404453.jpg]

Fabula opiera na sie na drugim i trzecim filmie serii i nie ma co o niej mowic. Mowic mozna duzo o grafice - takie potworka dawno nie bylo. Obrzydliwe, rozmazane tekstury, modele z epoki trzeciego Tomb Raidera... Horror, panie, horror. Ale, o dziwo, gra sie broni. Zasluga to systemu walki, dzieki ktoremu mozna z radoscia zmarnowac te 7-10 godzin, jakie sa potrzebne do przejscia gry. Combosy wychodza latwo i gladko, okazjonalne pojedynki 1vs1 sa wystarczajaco emocjonujace, a elementy przygodowki (gra w pokera i kosci, znajdowanie roznych badziewi) dostarczaja kupy dodatkowej rozrywki (rzadza niepodzielnie kosci - jest to ta sama gra, ktora rozrywaja sie marynarze z zalogi Davy'ego Jonesa w filmie). Dzwiek to najwyzsza polka. Muzyka z filmu, a glosy dobrane doskonale - nasladowca Deppa robi robote nawet lepsza niz sam Depp.

Ogolnie - swietna rozrywka, jesli tylko nie zalezy ci za bardzo na dobrej grafice. 8\10

Pirates of the Caribbean: At World's End (X360, PS3) - tu znow fabula jak w 2 i 3 czesci, tylko ze...

[Obrazek: pirates-of-the-caribbean-at-worlds-end-2...000829.jpg]

Tylko ze grafika wystrzeliwuje w kosmos. Modele postaci, otoczenie, oswietlenie - wszystko jak zywe. Mozna godzinami gapic sie na krajobraz Wyspy Krzyzy. Absolutne arcydzielo zarowno graficzne, jak i dzwiekowe (znow doskonaly nasladowca Deppa).

Gra jednak nie jest konwersja z PC-tow. To zupelnie inny typ rozgrywki, bardziej nastawiony na platformowkowe pokonywanie poziomow niz na walke (choc tej jest sporo). Mamy troche inspiracji Prince of Persia, troche zbierania dupereli, swietne pojedyki 1vs1 i wspomniane okladanie sie mieczami. Niestety, to ostatnie troche zawodzi, bo system walki jest wrecz prostacki, ale ogolnie rozgrywka sie sprawdza i potrafi naprawde wciagnac. Zdecydowanie najlepsza z growych wersji Piratow. 9\10

No, to tyle jesli chodzi o poczatek watku. Mam nadzieje, ze Romeck nie zjedzie mnie za zbyt lakoniczny wstep do tematu. ;)

Odpowiedz
#2
Lego Star Wars: The Video Game klockowe SW I-III. Sympatyczna grafika i doskonała, okraszona lekkim humorem zabawa.

LEGO Star Wars II: The Original Trilogy czyli Epizody IV-VI w formie Lego. Masa zabawy i chociaż całość jest kolorowa i nieco dziecinna, wiele "dorosłych" gier nie sprawia takiej frajdy. Ponownie bardzo fajny humor, np. Solo zmusza Chewbaccę do skoku do szybu na Gwieździe Śmierci rzucając mu kość :wink:

Star Wars Episode I: The Phantom Menace - dość dokładne odtworzenie Części I. Oj spędziłem przy tej grze wiele godzin! Niezła grafika, chociaż teraz może budzić złośliwy uśmieszek i bardzo fajnie odtworzone lokacje z filmu.

Star Wars: Episode I Racer czyli wyścigi podów z Mrocznego widma. Mnóstwo pojazdów, zawrotna prędkość i wyścigi na różnych planetach. Świetna gra.

Odpowiedz
#3
Godfather: Ta gra ma tylko dwie zalety - Marlon Brando i reszta obsady Godfathera (poza Alem Pacino :!: ) i fajnie odwzorowane miasto (chociaż wymięka przy porównaniu z Mafią).

Gameplay ma masę wad: samochody pędzą strasznie szybko, system walki, który miał dawać możliwości najróżniejszych kombosów w ogóle się nie sprawdza. Strzelanie też jakoś nie sprawia frajdy.

Od świetnej Mafii dzielą tą grę lata świetlne.

2/10

Transformers: Grałem przez około godzinę w Empiku i więcej nie chcę. Jeździsz samochodem, zamieniasz się w robota, rozwalasz przeciwników, zamieniasz się w samochód, jedziesz dalej.

1/10

Odpowiedz
#4
Nie zgadzam się :)

Godfather ma przede wszystkim świetne strzelaniny, które na głowę biją GTA i wszystkie tego typu gry. Plus, całkiem niezła graficzka. Chociaż racja że od Mafii dzielą lata świetlne, to jak dla mnie przynajmniej 6/10.
Aha, i rabowanie banków było świetne :)

A Transformers to nawet przyjemna, choć prościutka gierka. 3/10 ;)

Odpowiedz
#5
Ja tam nie pamiętam żadnych świetnych strzelanin. A jeśli chodzi o rabowanie banków, to system z Pizza Sindycate (to się chyba inaczej pisze) bardziej mi się podobał :)

Zresztą zapomniałem o tej grze jak tylko ją przeszedłem.

Odpowiedz
#6
Strzelaniny - świetne autocelowanie, możliwość przylegania do ścian (czego mi zawsze brakowało w GTA, w IV na szczęście jest :) ), fajne bronie, i ogólnie wymagające były, szczególnie te w obrębie misji :)

Odpowiedz
#7
Właśnie autocelowanie wkurzało mnie najbardziej. Normalnie potwornie trudno było trafić, z autocelowaniem było strasznie łatwo.
Faktycznie przyleganie do ścian to zaleta, zapomniałem o tym.
Poziom trudności... nie pamiętam abym zginał w czasie którejś misji. Raz mało brakowało, ale wtedy schowałem się za jakimś filarem i nieśmiertelny Sonny Corleone zrobił wszystko za mnie :)

Odpowiedz
#8
O, to co mi się cholernie podobało w Godfatherze to mały bajer - pościgi. Ulice są tak małe i zapchane, że co chwilę zostawiało się policję na jakiejś latarni, czy też ścianie :) Pamiętam że dawało mi to gigantyczną frajdę :P

Odpowiedz
#9
Godfather? Geez, co za porażka, nie pamiętam już po jak krótkim czasie to odinstalowałem, ale pisałem o tym kiedyś na forum więc jak ktoś jest aż tak ciekawy, może to sobie znaleźć.

Odpowiedz
#10
Snuffer napisał(a):O, to co mi się cholernie podobało w Godfatherze to mały bajer - pościgi. Ulice są tak małe i zapchane, że co chwilę zostawiało się policję na jakiejś latarni, czy też ścianie :) Pamiętam że dawało mi to gigantyczną frajdę :P

Zwłaszcza jak uciekałeś przed policją samochodem z lat 50 150km/h. A tak w ogóle to w grze są tylko cztery czy pięć modeli samochodów.

Odpowiedz
#11
Okej, realistyczne to nie było, ale frajda niebywała :)

Odpowiedz
#12
Frajda w San Andreas czy Vice City była dużo większa.

Odpowiedz
#13
To to jest poziom niedościgniony ;)

Odpowiedz
#14
[Obrazek: .%5CGaleria%5CGry6%5C219553359.jpg]

The Thing -jesli ktoś jest fanem filmu Carpentera, powinien zagrac -nie jest to może żaden orgazm, ale całkiem przyjemna gierka, która ma już swoje lata. Podczas grania na Pc nieco razi jej zbytnia "konsolowatosc" i rzeczy typu brak zapisu w dowolnym momencie, ale klimat jako taki posiada -kilka razy można podskoczyć w fotelu...
You Are What You Watch

Odpowiedz
#15
The Thing ma fajny pierwszy poziom. Potem jest strzelanie, strzelanie, strzelanie. Nuuuuda.

Odpowiedz
#16
Mam tą grę ale nawet jej nie zainstalowałem :)

Odpowiedz
#17
Ojciec chrzestny - pewnie gdyby nie to, że dostałem ją za darmo przy zakupie PS2 to możliwe, że w ogóle bym jej nie tknął, ale posiadając ją mimowolnie zacząłem grać i wbrew waszej negatywnej opinii bawiłem się dobrze. Gra co prawda opiera się na schematach, ale poszukiwanie kolejnych magazynów i eksterminacja rezydujących je bandziorów sprawiała mi dużo frajdy, na tyle dużo, że aż doszedłem do poziomu Dona Nowego Jorku, który osiągało się dopiero po przejęciu wszystkich konkurencyjnych "biznesów" w mieście, co zabierało trochę czasu. Nie wiem czy to przez filmowy smaczek, ale tak jak żadna część GTA nie potrafiła mnie przyciągnąć na tyle długo, żebym ją ukończył(inna sprawa, że czasem było to wynikiem zniechęcenia spowodowanego utratą save'ów po formacie vide Vice City) tak "Ojcowi chrzestnemu" poświęciłem sporo mojego czasu i nie żałuję tego.

Bitwa o Śródziemie - dzięki temu tytułowi znowu jak za dawnych czasów wkręciłem się w RTSa, całkiem niezła grafa, gameplay i filmowa licencja dosyć skutecznie przykuły mnie przed monitorem przez kilka dni i nocy. Co prawda tak jak dużo gier z tego gatunku charakteryzowała ją pewna schematyczność kolejnych starć, ale zważając na to, że to była moja pierwsza tego typu gra od przynajmniej 4 lat, zupełnie mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie, bawiłem się przy grze przednio.

Transformers - zachęcony umiarkowanie pozytywną recenzją zdobyłem ją w zeszłe wakacje i przy asyście Negrina pograłem przez chwilę, dosyć szybko się nudząc tytułem, co prawda fajnym bajerem była możliwość swobodnego przeskakiwania pomiędzy formą samochodu i humanoidalną, ale zanim na dobre się rozkręciło zdążyło nas znużyć i nie wiem czy jest kiedykolwiek do tego tytułu wrócę, co by pograć chociaż kilka godzin.

Nightmare Before Christmas - a ten tytuł, chociaż grałem w niego podobną ilość czasu co w wyżej wymieniony, wydaje się mieć w sobie pewien potencjał. Na razie nie miałem jakoś chęci i czasu żeby się jemu bliżej przyjrzeć, ale po wstępnym oglądzie jestem zaintrygowany i chociaż od wakacji jeszcze się za niego nie zabrałem, to istnieje duża szansa, że jeszcze to kiedyś uczynię pod wpływem impulsu.

Odpowiedz
#18
Terminator 3: War of the machines (czy jakoś tak): Gra powstała przy okazji premiery T3. Jest to multiplayerowy FPS. Gra była potworna: strasznie trudno się sterowało, scenariusze ograniczały się do tego samego czyli, o ile dobrze pamiętam, ukradnij flagę przeciwnika. Gra o której bardzo szybko zapomniałem.

Odpowiedz
#19
Szczerze mówiąc gry na podstawie filmów nie wybijają sie ponad przeciętność. Może jest jakaś dobra gra, aczkolwiek nic nie przychodzi mi do głowy.

Enter The Matrix - Jedyne co dobre w całej grze to system walk, przez to właśnie chcemy grać dalej, chcemy biegać po ścianach, robić super salta, być cool, itd. Cała reszta - słabizna.

Catwoman - Pamiętam jak mój brat zainstalował... Nawet on w to nie grał godzinę. Cieniutka gra, dosłownie na 15 min, później chcemy wyłączać komputer, a praca kamer odrzuca już na początku.

Ojciec Chrzestny - Pograć można, aczkolwiek też szału nie robi. Lepiej włączyć "Mafię" ;-).

Seria gier "Harry Potter i ..." - Pamiętam za łebka grałem w pierwszą część, przeszedłem ją w kilka godzin mając może 10 lat. Grałem pewnie dlatego, że wszystko inne mi się znudziło bo sama gra jest strasznie "drewniana". Nuda, nuda, nuda, zero akcji.

Ace Ventura - Przypomniało mi się xD Gra już w sumie bardzo stara :P Coś na kształt przygodówki, w miarę dobrze mi się grało, choć były to pierwsze dni jak dostałem komputer, za dziecka. Nie wiem czy teraz bym w to pograł :P

Odpowiedz
#20
Blade Runner - czyżby nikt tu nie grał w ten tytuł? Gra z gatunku przygodówek, chociaż z nieco nietypowym podejściem do tematu. W komputerowym Blade Runnerze nie łączymy przedmiotów, lecz zbieramy dowody i przesyłamy je do laboratorium, przeprowadzamy przesłuchania świadków i osób powiązanych ze śledzwtem, analizujemy fotografie itd. Gra może okazać się dla wielu osób trudna, bo wiele w niej zależy od decyzji jakie podejmiemy podczas rozmów z napotkanymi osobami, a autorzy nie ułatwili nam zadania i nie umieścili w grze żadnych napisów dialogowych (niektóre tylko rozmowy możemy odsłuchać, na naszym "dyktafonie").
Gra w czasie, gdy się ukazała, pod względem grafiki biła wszystko na głowę, a filmiki wydawały się fotorealistyczne. Dzisiaj po oczach bije pixeloza, ale nadal można poczuć ten klimat, szczególnie, że wiele z lokacji została przeniesiona dokładnie z ekranu telewizora (takie same jazdy kamery etc).
Na pochwałę zasługuje udźwiękowienie- gra posiada soundtack wzorowany na scorze z filmu, lokacje pełne są realitycznych dźwięków (gwar na targowisku, czy pobrzękiwanie i piski futurystycznych komputerów- naprawdę fantastyczna realizacja), a dialogi zostały świetnie nagrane. Tytuł zawiera chyba z 9 zakończeń (chociaż swego czasu chodziły różne plotki na ten temat), więc można spędzić nad nią dobre kilkanaście godzin.
Podsumowując, gra godna polecenia każdemu miłośnikowi dobrych gier o charakterze detektywistycznym (bo przygodówką trudno to jednak nazwać) oraz fanów filmu (do których się nie zaliczam, a grę wspominam bardzo pozytywnie). Thumbs up.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy na podstawie gier. Anonymous 680 96,788 17-08-2015, 10:34
Ostatni post: srebrnik
  Nawiązania do filmów w grach military 92 18,536 24-01-2014, 19:51
Ostatni post: slepy51



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości