Hajp a żywotność filmu
#61
Cała ta dyskusja to znowu, produkowanie się o gustach, podejściu i subiektywnej ocenie. Ale. Osobiście mam podobne odczucia jak military (co jest dość dziwne :P ). Znaczy tak w generalnej myśli jaką chyba chciał przedstawić w otwierającym poście.
Wg. mnie dzisiejsze filmy są jak wszystko, bardziej wypicowane ale jednocześnie dziadowskie, nastawione na szybką konsumpcję. Internet, media to studnia informacyjna bez dna, ludzie przez dostęp do mnogości informacji szybko się wszystkim nudzą, ciągle szukają nowych bodźców a ktoś kto ma im to zapewniać, w imię prędkości musi poświęcić jakość. Nie jestem specjalnie stary (niecałe 3 dychy na karku) ale powiedzmy że świat internetu mnie nie wychował i mam przez to inne podejście i wymagania. Możliwe że military podobnie.

(17-12-2015, 19:50)simek napisał(a): Jeszcze inna kwestia, że Twoje narzekanie przypomina mi ojca i babkę, którzy mówią, że to dzisiejsze mięso (kupione w Biedrze oczywiście) to nie jest mięso, a jak w latach 70. się dorwało jakiś schabik, to było święto i w ogóle orgazm w ustach. Raz, to kwestia przyzwyczajenia i spowszednienia, dwa, że dobre mięsa i dobre filmy się nadal produkuje, wiec nie ma co marudzić.

Znaczy że mięso jest teraz w mniemaniu ojca i babki złe bo im spowszedniało? Nie z powodu tego że stało się masowym produktem, na którym należy maksymalizować zysk i tym samym zmniejszać jego jakość? Czy czegoś nie zrozumiałem?
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#62
(17-12-2015, 23:00)SonnyCrockett napisał(a): Wg. mnie dzisiejsze filmy są jak wszystko, bardziej wypicowane ale jednocześnie dziadowskie, nastawione na szybką konsumpcję. Internet, media to studnia informacyjna bez dna, ludzie przez dostęp do mnogości informacji szybko się wszystkim nudzą, ciągle szukają nowych bodźców a ktoś kto ma im to zapewniać, w imię prędkości musi poświęcić jakość.

szczerze powiedziawszy mam podobne odczucia co military i podobną diagnozę co sonny.
filmografia to przemysł. a cały przemysł skrócił mocno w ostatnich latach cykl życia produktu. by sprzedawać więcej musimy jak najszybciej pozbyć się tego co już jest na rynku.
stąd nikt już nie chce smartfona sprzed 5 lat i nikt nie jara się już filmami z tego okresu. bo po co. producentom nie opłaca się mocno pompować hajpu po premierze, bo trzeba zrobić miejsce dla nowych produkcji. a jeśli jakieś filmy sprzed kilku lat dobrze pamiętamy, to często są one częścią filmowych serii - sposobu wytwórni na zapewnienie sobie długofalowego rynku zbytu. czyli poniekąd także pompowania przyszłych produkcji
takie czasy że konsumujemy coraz więcej, coraz szybciej, niekoniecznie coraz lepszej jakości rzeczy
tak że o.

Odpowiedz
#63
Oczywiście, że były hajpowane po premierze (tzn. może nie tyle hajpowane, co żywe, aktywne). One żyły w publicznej świadomości, postaci stawały się ikoniczne. Dziś co jakiś czas Depp jako Jack Sparrow zawita do szpitala, co się chwali, i masz też cosplaye, ale to trochę inna rzecz, bo ograniczona do dużego, ale jednak zamkniętego grona maniaków. Wywiady z Cameronem dotyczące Aliens ukazywały się dłuuuugo po premierze filmu. Kto dziś rozmawia z twórcami o Prometeuszu?

[Obrazek: robocop_top.jpg]

Jeśli dziś robi się podobne akcje, to zgadnij, jakich postaci się używa - z filmów ostatniej dekady, czy może...?

[Obrazek: sigourney-weaver-alien-cosplayer.jpg]
[Obrazek: PREDATORS-2_DUTCH_ARNOLD.png]

Odpowiedz
#64
Cytat:Znaczy że mięso jest teraz w mniemaniu ojca i babki złe bo im spowszedniało? Nie z powodu tego że stało się masowym produktem, na którym należy maksymalizować zysk i tym samym zmniejszać jego jakość? Czy czegoś nie zrozumiałem?
Kwestie są dwie, analogiczne jak przy filmach moich zdaniem: kiedyś mięsa było mało, więc było rzadkie i cieszyło, teraz jest codziennie, więc cieszy dużo mnie, dwa, że wtedy mięsko było prawdziwe, bez chemii, nie oszukane, a teraz jest "napompowane". Pierwszej rzeczy nie da się zmienić, ale w przypadku drugiego problemu wystarczy nie kupować najtańszego możliwego mięsa, tylko zapłacić więcej i mieć nie oszukiwane, tak samo przy filmach: jak was przestały cieszyć blockbustery, to kino ma jeszcze wiele prawdziwych, szczerych, robionych z pasją filmów do zaoferowania, tylko niestety nie będą to już opowieści o uratowaniu świata i nie będzie wybuchów. Poza tym są wspomniane już kilka razy seriale, które w okresie na który narzeka military wskoczyły na zupełnie nowy poziom, po prostu część "dobra" przeniosło się z kina do tv.
Ja tam wybieram sobie filmy spoza, albo na obrzeżach głównego nurtu i dobrze mi z tym: raz są lepsze, raz gorsze, ale nie takie same jak blockbustery. Mi zapadają w pamięć sceny, postacie, dialogi, muzyka i owszem, zdarza mi się oglądać jakąś nowość po 2-3 razy.

Odpowiedz
#65
Simek, wszystko fajnie, tylko gorzej ma np. gość, który naprawdę lubił blockbustery. Ostatnio zresztą przeszukuję horrory w poszukiwaniu tych małych perełek - i też rozczarowanie za rozczarowaniem. S-f? Niby jest tego masa, ale jakościowo też cienko (może dwa dobre, choć nie zwalające z nóg mniejsze filmy na rok). Może i mamy złoty okres dla dramatów obyczajowych, ale to tak, jakby gościowi narzekającemu na brak dobrego pieczywa powiedzieć, że przecież jest teraz masa świetnych napojów, więc o co ci chodzi.

Odpowiedz
#66
W takim razie rozumiem Twój ból, dla mnie sf, fantasy, horrory, filmy akcji, przygodowe to nigdy nie była esencja kina, dobrze się czuję oglądając zwykłe dramaty i dorzucając czasami coś bardziej rozrywkowego jeśli akurat się pojawi film odpowiedniej jakości.

Odpowiedz
#67
Wiedziałem, że powiesz o Iron Manie - bo Marvel to jedyne, co pozostaje żywe w świadomości mas. I to nie tyle same FILMY, co postaci. Które nie pochodzą z filmów. Które zostały stworzone dziesiątki lat temu. Nie wspomina się o Iron Manie w kontekście Iron Mana 1, 2, 3, tylko w kontekście tego, że to Iron Man. Aliens, Predator, Terminator, Lethal Weapon, Commando, Rambo, Rocky, Cobra, pierdylion innych starszych filmów - to wszystko żyło jako filmy. Nie Riggs i Murthaugh, który występują w jakimś tam filmie który kiedyś widziałem, tylko Zabójcza broń. Popularna była nie tyle Ripley, co film p.t. Aliens. Teraz masz popularnego Tony'ego Starka w zbroi, który wystąpił w jakichś tam filmach i pojawi się w czterdziestu kolejnych i dlatego jest hajp, bo on tam będzie, a nie dlatego, bo to ikoniczne filmy z niezapomnianymi scenami, tekstami które weszły do mowy potocznej.

Oddam ci, że GotG to wyjątek od reguły.

Odpowiedz
#68
Ostatni tru kultowy film jaki przychodzi mi do głowy to Matrix (chociaż zastanawiam się jak zostałby zapamiętany, gdyby nie sequele podbijające popularność oryginału) i LOTR - każdy wujek i ciocia kojarzą Neo i Golluma, nie liczę Star Warsów, bo to marka zbudowana lata temu. Później nawet taki Avatar niby był wielkim wydarzeniem, każdy widział, ale po szale około premierowym jakoś nie czuję, żeby stał się częścią popkultury, ciekawe co w temacie uczynią sequele.

Odpowiedz
#69
I o to, kurde bele, mi chodzi.

Odpowiedz
#70
(17-12-2015, 09:43)military napisał(a): No bo ile filmów w ostatnich latach nadaje się do wielokrotnego oglądania?

Trochę tych filmów się uzbiera. Dredd, Drive, Mad Max, The Raid, Sicario, Avengers, X-Men: Przeszłość, która nadejdzie, Wilk z Wall Street, Człowiek ze stali.

Z motywami muzycznymi faktycznie jest gorzej. Najlepiej pamiętam muzykę do Harry Pottera i pierdolnięcie z Incepcji :)

Za to w dzisiejszym kinie praktycznie zniknęły dobre piosenki promujące filmy. Niektóre piosenki do starszych filmów żyją dłużej niż sam film, a teraz praktycznie zrezygnowano z tej formy promocji i jedynie do Bondów pojawiają się nowe utwory.

Mimo wszystko nie rozpaczał nad poziomem filmów wysokobudżetowych. Nadal pojawiają się dobre filmy do wielokrotnego oglądania, a wszystko zależy od indywidualnego gustu.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#71
Kiedyś to byli filmy.:) Ze światem, w który mogłeś się wgryźć. Oglądam Aliena po raz 60 i próbuję wyobrazić sobie, jak wygląda świat poza Nostromo, bo scenografia, detale, to wszystko sugeruje istnienie większego świata. Tak samo jak w masie innych filmów sprzed lat. Dziś tego nie ma - filmy są tak robione, że po prostu nie da się wgryźć. Myślę, że to też wynika ze sposobu realizacji, a konkretnie z zawalenia ekranu milionem efektów, rozedrganej kamery, błyskawicznego montażu. Kiedy obraz lata jak powalony, nie masz czasu niczemu się przyjrzeć, nie masz szans wychwycić jakiegoś szczegółu z tła. Wszystko pędzi na złamanie karku - byle szybciej, nie rozpraszaj się detalami, skupiaj się na soczystej akcji tu i teraz. I być może dlatego filmy nie są oglądane tyle razy co kiedyś: nie oferują nic nowego po pierwszym obejrzeniu. Nie są tworzone po to, by odkrywać szczegóły.

Odpowiedz
#72
(18-12-2015, 11:57)military napisał(a): Kiedyś to byli filmy.:) Ze światem, w który mogłeś się wgryźć. Oglądam Aliena po raz 60 i próbuję wyobrazić sobie, jak wygląda świat poza Nostromo, bo scenografia, detale, to wszystko sugeruje istnienie większego świata. Tak samo jak w masie innych filmów sprzed lat. Dziś tego nie ma - filmy są tak robione, że po prostu nie da się wgryźć. Myślę, że to też wynika ze sposobu realizacji, a konkretnie z zawalenia ekranu milionem efektów, rozedrganej kamery, błyskawicznego montażu. Kiedy obraz lata jak powalony, nie masz czasu niczemu się przyjrzeć, nie masz szans wychwycić jakiegoś szczegółu z tła. Wszystko pędzi na złamanie karku - byle szybciej, nie rozpraszaj się detalami, skupiaj się na soczystej akcji tu i teraz. I być może dlatego filmy nie są oglądane tyle razy co kiedyś: nie oferują nic nowego po pierwszym obejrzeniu. Nie są tworzone po to, by odkrywać szczegóły.

to ja proponuję przyjrzeć się dokładniej co oferują filmy wybierane w cannes, wenecji czy nawet w berlinie. w tamtych filmach dasz radę skupić się na szczegółach i kto wie, kiedyś zamiast commando, jumanji czy mortal combat filmami kultowymi dla ciebie będzie funny games, trzy kolory czy underground ;)

Odpowiedz
#73
Zależy kto czego szuka w filmie. Czy Funny Games maluje obraz futurystycznego świata działającego według osobliwych reguł, fascynującego wizualnie, tajemniczego, intrygującego? A Trzy kolory? A Underground?:) Jeśli chcę sobie poobcować ze sztuką, która ma mną wstrząsnąć i zmusić do myślenia, biorę do rąk książkę. Film to medium wizualne, które dla mnie pełni inny cel: może pokazać mi całkiem inny, przemyślany, ciekawy świat. I tego w nim szukam, i dlatego oglądam s-f, horrory i blockbustery, a nie Funny Games.

Odpowiedz
#74
military, nie rozumiesz jednej podstawowej rzeczy i powtórzę to po raz kolejny:

Piszesz o filmach, które ZREWOLUCJONIZOWAŁY KINO. W swoich czasach były czymś kompletnie nowym, niesamowitym, czego ludzie wcześniej nie widzieli i w kinie nie doświadczyli. Tak, to znakomite filmy, ale żyły wtedy w świadomości widzów i zapisały się w historii kina właśnie ze względu na swoje nowatorstwo i oryginalność, przy czym nie wmówisz mi, że przeciętny Kowalski widząc dzisiaj zdjęcie Aliena czy egzoszkieletu T-800 z automatu kojarzy każdy z filmów. Nie, to my, filmowi maniacy je rozpoznajemy, dla przeciętnego Kowalskiego, dzisiaj, Alien czy Terminator funkcjonują na dokładnie tej samej zasadzie co Iron Man czy Batman. Rozpoznawalne są marki, postaci, nie konkretne filmy.

Ile miałeś obejrzanych w życiu filmów, gdy oglądałeś pierwszy raz Aliena, a ile masz dzisiaj?
Ile miałeś obejrzanych w życiu filmów, gdy oglądałeś pierwszy raz Terminatora, a ile masz dzisiaj?
Ile miałeś obejrzanych w życiu filmów, gdy oglądałeś pierwszy raz Predatora, a ile masz dzisiaj?

Nie wymagaj, by współczesne filmy robiły dzisiaj takie samo wrażenie, jak tamte laaata temu, bo WSZYSTKO JUŻ WIDZIAŁEŚ, a skoro tak, to co miałoby zrobić wrażenie, fabuła, jej pomysł wyjściowy? Scenografia? Efekty? Sceny akcji? Nie wymagaj od współczesnych filmów, by wnosiły cokolwiek nowego do kina, skoro WSZYSTKO JUŻ BYŁO. Z takim podejściem każdy nowy film jest na straconej pozycji, a przecież nie o to chodzi. To tak jak z krytykami Madonny, którzy mówią, że nie nagrywa już niczego oryginalnego; OK, ale przez ponad 30 lat kariery, podczas której współtworzyła historię muzyki pop, zrobiła wszystko co się dało. Wtedy jej albumy były czymś nowym i zaskakującym, często łamiącym ramy prostego popu, ale jak miałyby, te nowe, robić to samo dzisiaj, skoro - tak jak w przypadku filmów - wszystko już było? Czy powinniśmy wymagać od Spielberga, by do końca życia kręcił filmy na miarę Szczęk i Jurassic Park? Oczywiście, że nie, bo niczym nie jest w stanie nas już zaskoczyć, a fenomenu Jurassic Park czy Szczęk powtórzyć się już nie da, bo WSZYSTKO JUŻ BYŁO. Pisałem o tym zresztą przy okazji Jurassic World - film Spielberga pamiętamy dzięki jego nowatorstwu, porywającej fabule, świetnym bohaterom, genialnej muzyce i całej masie niezapomnianych, wspaniałych scen. Jurassic World też przeszedł do historii, ale tylko ze względu na wynik kasowy, który zresztą zostanie jeszcze nie raz pobity, a tym samym film odejdzie w zapomnienie.

Piszesz o sposobie realizacji filmów, montażu i trzęsącej się kamerze, OK, ale to tylko jeden ze stylów, trendów, będący zresztą znakiem czasów, a i tak nie wszyscy tak kręcą filmy i sceny akcji - czy Incepcja, na którą tak psioczysz, ma oczojebny montaż i padaczkowatą pracę kamery? Nie, to elegancki, klasycznie nakręcony film, jak zresztą wszystkie Nolana. Grawitacja? To samo, żadnej padaczki, a nawet jeszcze lepiej ze względu na długość ujęć. Tak jak zmieniała się wspomniana muzyka, która nie brzmi jak 30 lat temu (no chyba że twórcy celowo odwołują się do dawnego brzmienia, co przecież jest modne nie od dziś, tak samo jak nie od dziś filmy nawiązują chociażby do ejstisowej stylistyki), tak zmienił się wygląd filmów, sposoby realizacji, style etc.

Naprawdę nie widzę przeciwwskazań, by oglądanie nowości ograniczyć do wybranych dosłownie kilkunastu pozycji i do końca życia wałkować tylko Batmany Burtona, Alieny 1-3, Terminatory Camerona etc., ale po co? Za bardzo lubię oglądać filmy by nie być ciekawym, co tam jeszcze da się zrobić ze znanych, nawet mocno wyeksploatowanych elementów.

Odpowiedz
#75
Nie zgadzam się, że te filmy zrewolucjonizowały kino (Cobra?), ale nawet jeśli by to przyjąć, twoim zdaniem dziś już nie da się zrewolucjonizować kina?

Odpowiedz
#76
A kto ostatnio zrewolucjonizował kino? Powiedziałbym, że Avatar, bo to za jego sprawą weszło na taką skalę 3D w kinie (i w domu), a po nim?
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#77
Marvel wprowadzając całe kinowe uniwersum w pewnym sensie zrewolucjonizował kino i podejście do tworzenia filmów.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#78
Czemu miałby już być ktoś po Avatarze? Rewolucji raczej nie da się robić co 5 lat, a im dłużej funkcjonuje dane medium, to tym trudniej o coś nowego. W 2009 Avatar zmienił modę, bo 3D, dziesięć lat wcześniej Matrix pokazał jak można na dużą skalę wykorzystać slow motion - dajmy kinu czas.

Odpowiedz
#79
(18-12-2015, 14:25)military napisał(a): Nie zgadzam się, że te filmy zrewolucjonizowały kino (Cobra?)
Musisz się zdecydować, czy piszesz o filmach istniejących w świadomości przeciętnego Kowalskiego, czy o swoich ulubionych, bo co chwila rzucasz przykładami z tych dwóch kategorii. Szczerze wątpię czy kogokolwiek (czytaj: przeciętnego Kowalskiego) obchodzą takie tytuły jak Cobra, 12 małp, Strange Days czy Mortal Kombat.


(18-12-2015, 14:25)military napisał(a): twoim zdaniem dziś już nie da się zrewolucjonizować kina?
Oczywiście, że się da, ale jest to znacznie trudniejsze, niż wtedy.

Zastanów się z czym w tamtych czasach ludzie mieli porównywać SW, Aliena, Terminatora czy Predatora, a z czym porównujesz dzisiejsze blockbustery - nie dość, że odnosisz je do klasyków gatunku, to jeszcze do całej masy -jak sam piszesz - taśmowo produkowanych widowisk. Inna sprawa, że wtedy nawet sequele były czymś nowym, co rozwijało świat a nawet zmieniało klimat czy konwencję (TESB, Aliens, T2), a dzisiaj?

Odpowiedz
#80
W każdym przypadku podałem film o którym gadano nawet po latach. Dziś może się nie gada, ale na pewno nawet taki Cobra pozostał w świadomości dłużej niż Hunger Games 2. Wtedy ludzie nie mieli z czym porównywać SW, ale mieli z czym porównywać miliony filmów produkowanych taśmowo w tamtych czasach, czyli np. sensacje, wcześniej filmy wojenne, wcześniej kryminały i westerny. Tylko że obok nich parę razy w roku pojawiało się coś świeżego, innego, z własnym stylem. Dziś tych "innych" filmów nie ma, przynajmniej wśród wysokobudżetowych. Nie da się tego nie widzieć; zresztą jest na to dowód.

W latach 90. miałeś np. "mniejsze hity", czyli Con Air, Air Force One, Liberator, Na fali, Pamięć absolutna. Nie ten sam status, co Terminator, ale wszystkie żyły w świadomości ludzi parę dobrych lat - bo mimo że może nie są odkrywcze, to jednak są to nowe, niezrealizowane wcześniej scenariusze, z nowymi bohaterami, miejscami itp.

Lista najlepiej zarabiających filmów 2015:

Park jurajski CZĘŚĆ CZWARTA
Szybci i wściekli CZĘŚĆ SIÓDMA
Avengers CZĘŚĆ DRUGA (spokojnie z 10. jeśli liczyć MCU)
Minionki, czyli Despicable Me 3, Spectre, czyli Bond 23, M:I5 itd... Niewiele oryginalnych pomysłów.

Nic dziwnego, że o tym się nie mówi dłużej. Przecież to wszystko jak odcinki serialu. Oglądasz i po paru tygodniach akcja tak idzie do przodu, że nie pamiętasz nic szczególnego z tego odcinka sprzed miesiąca. Te filmy przestały się wyróżniać - po prostu są i dlatego zlewają się w jedną masę w ramach swoich serii. Nie kojarzę odcinka 11 drugiego sezonu X-files i nie kojarzę już, o co konkretnie chodziło w F&F 5 i 6. W jednym chyba był sejf.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Budżet filmu - skąd te cyferki? Martinipl 14 7,233 08-05-2017, 22:31
Ostatni post: Dr Strangelove
  Proces powstawania filmu arturs123 4 2,035 14-10-2012, 21:26
Ostatni post: The Vujek
  Moda na upakowanie wielu kultowych aktorów do jednego filmu Mental 11 2,673 17-05-2012, 20:10
Ostatni post: mariusz
  Dobre praktyki - dystrybucja niekomercyjnego filmu pełnometrażowego Candyman 2 1,888 28-06-2011, 17:43
Ostatni post: Mental
  Podrasowanie kolorów filmu. Mental 13 1,887 24-06-2009, 16:55
Ostatni post: Mental
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 17,099 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości