Hajp a żywotność filmu
#1
Przy okazji ostatnich blockbusterów (i Fallouta 4) wyraźnie jak nigdy wcześniej zobaczyłem, że dziś hajp na film jest dużo dłuższy niż samo obcowanie z filmem i jego szeroko pojęta "żywotność". Mam na myśli to, że ludzie nakręcają się na film dłużej i "żyją nim" intensywniej przed premierą niż po.

Przed premierą powstają tysiące memów, Internet mówi tylko o filmie X. Potem mamy premierę, rekordowe otwarcie, całkiem niezłe dwa tygodnie... i nagle jest tak, jakby filmu nigdy nie było. Przepadł. Ludzie nakręcają się czymś innym, co nadejdzie za -naście albo -dziesiąt miesięcy. Mam wrażenie, że nikt nie powtarza seansów, nie dodaje filmu do kolekcji - ot, jest, obejrzany, teraz jaramy się filmem n+1.

Ledwo miała miejsce premiera SW7, a już mam wrażenie, że nastąpiło szczytowanie i wszystko się uspokaja. Tak było po "BTTF Day" - wcześniej GIGANTYCZNY hajp, toż to najlepsza komedia s-f ever, ona zmieniła moje życie! - i nagle nikt już o tym filmie nie pamięta. Fox i Lloyd mogą wrócić pod swoje kamienie. Fajnie zresztą pokazali to w ostatnim filmiku goście z RedLetterMedia: teraz czas zacząć się jarać Rogue One, zapominając o Force Awakens.

Mnie to na przykład irytuje, bo przypomina bezmyślny, owczy pęd wywołany samą marką, logiem, a nie treścią filmu. Modnie jest się napalać, ale oglądanie filmu to nuda. Przy okazji ten pęd przekłada się na sposób robienia filmów. Każdy musi być coraz bardziej bombastyczny, żeby dało się nakręcać jeszcze większy hajp - aż w końcu wszystko jest tak przegięte, że przestaje robić wrażenie. Za to zaczyna przypominać każdy inny film popcornowy.

No bo ile filmów w ostatnich latach nadaje się do wielokrotnego oglądania? Przed rokiem 200x (trzecim?) nawet wielkie filmy tworzono jeszcze z myślą o tym, żeby zapisały się w masowej świadomości. LOTR jest żywy do dziś; to się po prostu ogląda. I Matriksa też, i Gladiatora, i nawet prequele Star Wars, o których w zinach dyskutowano długie miesiące po premierze. To były FENOMENY, do których się wraca. Do jakich filmów ostatnich pięciu lat wracacie? Poza jakimiś małymi perełkami oczywiście (ja np. Drive zaliczyłem 4 czy 5 razy i chyba czas na kolejny). Nie ma już fenomenów. Co mamy? Hobbita, Exodus, Hunger Games - rzeczy na jeden raz. Hunger Games zarabia krocie, ale jakoś nie wyobrażam sobie entuzjastycznej reakcji na pomysł maratonu całej serii.

No dobra, jest jeden Mad Max, który jest INNY. Mamy więc jeden taki film.

Kino popcornowe zawsze było "kinem produktów", ale kiedyś te produkty miały nie tylko siłę przyciągania. Było w nich coś więcej - każdy próbował być pamiętny na własny sposób. Dziś tego już nie ma; wszystko jest jednakowe, odlane od sztancy - identyczny styl, kolorystyka, muzyka, fabuła, niebieskie lasery strzelające w niebo i te sprawy. Między innymi dlatego nie jaram się Star Warsami. Poczekam na DVD. Wątpię, żeby film był czymś więcej niż niezłym jednostrzałowcem. Wątpię, żebym robił maratony najnowszej trylogii za 20 lat. Wszystkie blockbustery zlewają się w bezkształtną, szarą masę.

Szkoda jak kurcze pieczone.

Odpowiedz
#2
Przesadzasz :) Mi się wydaje, że taki jest po prostu dzisiejszy świat, popatrz na święta bożego narodzenia: w tradycji kościelnej owszem jest adwent jako okres hajpu ;) ale taką choinkę stawiało się w samą wigilię, kolędy się śpiewa od pasterki przez kilka kolejnych tygodni, wizyty duszpasterskie są PO świętach, a teraz jest tak, że miesiąc przez świętami cały świat żyje przygotowaniami do świąt, a 27. grudnia (albo po nowym roku) wszystko wraca do normy i zapominamy, że jakieś święta były - "święta, święta i po świętach". Podobnie, nie wiem, z imprezami sportowymi: w okresie oczekiwania na Mundial albo Olimpiadę to gada się o tym non-stop, a po rozdaniu medali temat cichnie, bo i jak można się ekscytować tym, co już było, minęło i zostało tylko wspomnieniem? Tak samo z filmami: w jaki sposób miałaby się objawiać ekscytacja filmem w 3 miesiące po premierze?

Co do samego powtarzania filmów, to oczywiście indywidualna kwestia - ja nowych blockbusterów rzeczywiście raczej nie powtarzam (chociaż są wyjątki: Bondy, rebooty Planety Małp), ale "zwykłe", dobre filmy jak najbardziej. A nowe Star Warsy oczywiście, że będę powtarzał, nie widzę absolutnie żadnego powodu, żeby za kilkanaście lat powtarzać dwie stare trylogie, a najnowszej nie.

Odpowiedz
#3
Jest jak mówisz, ale historia Holly to sinusoida i może niedługo nastąpi zmęczenie materiału, przyjdą młodzi jak kiedyś Spielberg, Scorsese, Copolla i nomen omen Lucas i ożywią tego trupa.

Odpowiedz
#4
A będziesz powtarzał Avengersów? Bo trailery Star Wars zapowiadają coś w stylu Avengersów.:) A ja ich powtarzać nie będę. Masz rację - kwestia gustu, tyle że blockbustery dziś totalnie nie trafiają w mój gust. Żaden - oprócz Mad Maxa - po prostu się nie wyróżnia. I mnie to wkurza. Potrafisz zanucić melodię z jakiegoś dużego, przebojowego filmu ostatnich lat? Jak brzmi motyw przewodni Hunger Games? Albo Avengers? Albo Iron Mana? Tam w ogóle jest jakaś muzyka?

Znaczy: na pewno jest, ale czy ktoś ją komponował dla tego filmu? Bo ja mam wrażenie, że te kawałki pochodzą ze stocków. W ogóle wszystkie duże filmy sprawiają dziś wrażenie budowanych ze stockowych materiałów. Stock blue laser beam, stock CGI explosion FX - tylko czekam, aż gdzieś zapomną usunąć watermarka i zobaczymy w nowym BvS logo shutterstocka podczas sceny akcji.

Odpowiedz
#5
Cytat:Bo trailery Star Wars zapowiadają coś w stylu Avengersów
Ale jest Moc i miecze świetlne - to robi wielką różnicę.

Co do takosamości blockbusterów: zgadzam się, dlatego oglądam ich coraz mniej.

Odpowiedz
#6
(17-12-2015, 10:19)military napisał(a): Potrafisz zanucić melodię z jakiegoś dużego, przebojowego filmu ostatnich lat? Jak brzmi motyw przewodni Hunger Games? Albo Avengers? Albo Iron Mana? Tam w ogóle jest jakaś muzyka?

O tym samym ostatnio z kumplem dyskutowałem. SW, Szczęki, Predator, BTTF, Terminator... można by wymieniać. Cały czas mam te melodie z tyłu głowy, do wygwizdania na poczekaniu. Z nowych... Pacific Rim od biedy.

Odpowiedz
#7
Pacific Rim i Mad Max, a konkretnie ten fragment kiedy trąbki, czy co to tam jest, i bębny dostają pierdolca.:0

Odpowiedz
#8
military przechodzi chyba jakiś filmowo-egzystencjonalny kryzys :)

Przeczytałem otwierający post i poza masą narzekania nie napisałeś niczego odkrywczego, ale też formułujesz wątpliwe tezy. Kiedyś były filmy-fenomeny? Ano były, tylko jak porównujesz filmy zebrane z kilku dekad (w dodatku sprzed ery internetu) do ostatnich pięciu lat to nic dziwnego, że wychodzi ci porównanie z dupy i na niekorzyść tych nowych produkcji.

Cytat:Przed premierą powstają tysiące memów, Internet mówi tylko o filmie X. Potem mamy premierę, rekordowe otwarcie, całkiem niezłe dwa tygodnie... i nagle jest tak, jakby filmu nigdy nie było. Przepadł. Ludzie nakręcają się czymś innym, co nadejdzie za -naście albo -dziesiąt miesięcy. Mam wrażenie, że nikt nie powtarza seansów, nie dodaje filmu do kolekcji - ot, jest, obejrzany, teraz jaramy się filmem n+1.
To już w ogóle jest jakaś paranoja. Masz wrażenie? Masz złe wrażenie. Mało to jest filmów (blockbusterów) o których tylko na tym forum rozmawiamy długo po premierze? Wystarczy rzucić okiem na monstrualne ilości postów. Najlepsze dla mnie tytuły z danego roku zawsze stają na półce, masa ludzi robi to samo, do wielu filmów z ostatnich pięciu lat (za długo by wymieniać, szkoda mi czasu) wracam i wracać będę.

military nie powtarza sobie filmów, military ma problemy z zapamiętaniem melodii z filmów. Ja powtarzam i pamiętam motywy przewodnie te które dają się zapamiętać i wpadają w ucho (sugerujesz, że kiedyś każdy film miał mega charakterystyczny motyw?), więc jak to w końcu jest?

Katastrofa panie, katastrofa! Jeśli kondycję kina rozrywkowego oceniasz przez pryzmat swoich, nie wiem jak to nazwać, problemów to już tylko i wyłącznie twój... problem :)

Natomiast wtórność superprodukcji (nie tyle na poziomie scenariuszy, bo wiadomo że istnieje ograniczona ilość fabuł) to materiał na osobny temat gdzie można by nawet zbierać screeny ze scen z różnych filmów które wyglądają tak samo.

Odpowiedz
#9
Ja tam w ogóle nie ogarniam tematu, bo spokojnie powtarzam jakieś 30-40 produkcji z ostatnich 5 lat.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#10
Ano przechodzę kryzys: nowych filmów po prostu nie chce mi się oglądać - przynajmniej jeśli chodzi o kino popcornowe, które zawsze najbardziej lubiłem. Stagnacja i chujnia, panie. Brak reżyserów mających jakikolwiek styl.

Dobra, zrobię ci przyjemność i porównam blockbustery z lat 95-00 i 10-15.

95-00:
Braveheart, Seven, Gorączka, Apollo 13, Kasyno, 12 małp, Goldeneye, Die Hard 3, Jumanji, Strange Days, Mortal Kombat... a to SAM ROK 1995. Każdy z filmów można rozpoznać po jednym kadrze - styl reżyserów po prostu wycieka z każdej klatki.

10-15
chujowa Incepcja... Pottery? (lol), Iron Man 2? (lol), Book of Eli? (lol), Planety małp? No okej, ja nie lubię ale niech wam będzie, że to się wyróżnia. Poza tym takie ponadczasowe arcydzieła, jak, hm... Tin Tin? (lol), Argo (lol), TDKR (lololol), Grawitacja (zieew)... Pamiętacie w ogóle, że te filmy istnieją?

Nie twierdzę, że wszystkie z tych filmów są złe, ale żaden nie jest tak pamiętny, tak unikalny, tak inny niż wszystkie i wżerający się w mózg jak cokolwiek z lat 95-00. Nie myślę sobie: "a, zapuszczę Tin Tina", kiedy mam ochotę na kino przygodowe. To są co najwyżej rzetelne filmy. A to trochę, kurde, mało.

Odpowiedz
#11
Incepcja czy TDKR żyły na tym forum LATA po premierze. Dyskutuj z tym :)

Poza tym kwestia gustu - Apollo 13, Kasyno, 12 małp, Die Hard 3, Mortal Kombat (LOOOOOOOOOL, jedno z największych gówien jakie widziałem) - wymień jeszcze więcej filmów do których nie wracam.

Odpowiedz
#12
Powiedziałbym, że Incepcja żyła dość przewrotnie: najpierw był zachwyt, a po latach ludzie sobie odświeżyli i zauważyli, że wieje chujem.:) Tylko że ja nie mówię konkretnie o tym forum, udzielam się też w internetach poza nim.:) Mówię o generalnym podejściu ludzi i twórców do filmów. Jak Ridley kręcił Gladiatora, to zrobil film, że ja pierdolę - to był świat zamknięty w celuloidzie. A jak zrobił Exodus, to są ludzie w kostiumach na ekranie.

Odpowiedz
#13
Poziom Exodusa to już materiał na dyskusję w temacie o tym konkretnym reżyserze, dlaczego tutaj? Scott to zresztą bardzo nierówny twórca, o czym chyba każdy wie, więc...?

To jest problem tego tematu - jest o niczym, bo poruszyłeś pierdyliard kwestii, z czego sporo wynika wyłącznie z twojego gustu, a tylko jeden czy dwa - jak to że większość blockbusterów wygląda jak kopie kopii - to faktyczne, warte przedyskutowania problemy. Jak chcesz sobie ponarzekać na Gravity (które uwielbiam) to możesz to zrobić w konkretnym temacie... z tym nie ma on nic wspólnego.


(17-12-2015, 11:15)military napisał(a): Powiedziałbym, że Incepcja żyła dość przewrotnie: najpierw był zachwyt, a po latach ludzie sobie odświeżyli i zauważyli, że wieje chujem.:)
Ale żyła/żyje, więc przecy to twojej śmiesznej tezie :)

BTTF Day to też jakiś absurdalny, wyolbrzymiony przykład. Masa ludzi kocha te filmy i będzie kochać dalej, co to za stwierdzenie że po BTTF Day nikt o nich nie pamięta? Śmieszne.

Odpowiedz
#14
Moja opinia o stanie kina wynika z mojego gustu? Serio?:) A ja myślałem, że to opinia obiektywna.:)

Scotta podałem jako bardzo wyrazisty przykład. Grawitację też (film na raz, skacze od stacji do stacji, ta sama scena akcji powtarzana pięć razy - widziałem raz, żegnam). Chciałbyś, żebym rozmawiał o kinie, nie podając przykładów filmowych?

Odpowiedz
#15
Takie czasy. Wytwórnie promują filmy coraz większą liczbą klipów, teaserów, trailerów, spotów, fotek z planu. Na blogach o tym piszą, bo czemu nie a przecież łatwiej jest napisać dziesięć postów o kolejnych przeciekach z planu, wrzucić fotę z tajnej premiery zwiastuna teasera nowego spotu i odliczać czas do premiery tegoż. A po premierze to co, najpierw tweety z pierwszymi reakcjami, recenzja i co tu dalej pisać. Jak przejrzysz tutaj tematy dużych produkcji to często przed premierą jest dużo więcej postów. No chyba, że po premierze ktoś się pokłóci o bzdurę.;) I koło się zamyka. Po pierwszych wrażeniach przechodzimy prostu do domysłów co zaserwują w kolejnych częściach.

Co innego sama jakość filmów. Nie chcę jakoś specjalnie hejtować ekranizacji komiksów i już się z tym pogodziłem, ale nie wiem, czy Inarritu nie miał trochę racji mówiąc o "cultural genocide". Trudno mi teraz powiedzieć na ile doszliśmy do ściany i jak to się ma do wcześniejszych okresów. Ja świadomie "śledzę rynek" tak pewnie od końca 90s. Może to wina właśnie tego hypowania nieznanego w czasach przedinternetowych, ale mam wrażenie, że wraz ze spadkiem jakości blockbusterów (tu się chyba "wszyscy" zgadzamy?), zdecydowanie wzrosła ich ilość, a przynajmniej dominacja na rynku, moc zasysania potencjału ludzkiego.

Jeszcze inna sprawa, że nawet nieblockbustery są w sporym kryzysie.

Ale w przypadku SW to się akurat trochę dziwię, że military czeka na DVD. To, że film zrobi wrażenie "kolejnego blockbustera" może być tylko skutkiem ubocznym tego o czym piszemy. Mad Max rzeczywiście się fajnie wyróżnił, ale na tyle na ile znam SW, trudno tu o podobną świeżość i uniknięcie porównań z współczesnymi taśmowo produkowanymi blockbusterami.

Odpowiedz
#16
military napisał(a):Moja opinia o stanie kina wynika z mojego gustu? Serio?:) A ja myślałem, że to opinia obiektywna.:)
Nie rozumiesz: to oczywiste, że twoja diagnoza wynika z gustu i właśnie dlatego pisanie czegoś takiego nie ma za wiele sensu :) Piszesz o jednorazowych filmach za przykład podając Grawitację którą a) widziałem już 4 razy b) kupiłem na Blu-ray. Wniosek?

Druga sprawa, jeden z twoich przykładów, Strange Days, to zapomniany film który owszem, ma jakieś tam grono fanów, ale gwarantuję ci, że pamięta o nim mniej ludzi niż o takiej Grawitacji właśnie.

(17-12-2015, 11:23)military napisał(a): Chciałbyś, żebym rozmawiał o kinie, nie podając przykładów filmowych?
To prawda, że dzisiaj znacznie rzadziej powstają filmy przez duże F, które wybijają się tak bardzo z tłumu (nawet jeśli tym tłumem są dobre/bardzo dobre filmy), że przechodzą do historii i obrastają kultem, ale co to za odkrycie? Wniosek spóźniony o jakąś dekadę, ale nie, ty musisz iść dalej, i napisać, że W OGÓLE nie ma dzisiaj filmów które są warte ponownego obejrzenia, bo przecież nie operując absolutami nie utrzymasz swojej pozycji króla nieprzewidywalnych, kontrowersyjnych opinii :)

NIKT nie dyskutuje o głośnych filmach po ich premierze!
NIKT nie kupuje filmów na DVD i BD! (widziałeś na oczy jakiekolwiek dane o sprzedaży filmów? polecam)
NIE MA dających się zapamiętać melodii!

Piszesz, że dzisiaj nie ma już filmów-fenomenów, ale kultowego filmu-fenomeun Back to the Future po BTTF Day rzekomo nikt już nie pamięta, chociaż gdyby nikt o nim nie pamiętał to w pierwszej kolejności coś takiego jak BTTF Day nie miałoby miejsca. #WTF #CoJaCzytam #KanyeWestForPresident

Odpowiedz
#17
Mierzwiak, ty naprawdę sądzisz, że jak piszę, że "nikt już nie pamięta o BTTF", to mam na myśli, że jakaś magiczna siła wymazała z umysłów wszystkich ludzi na świecie ten film?

Zresztą znów wykazujesz złą wolę i sam operujesz absolutami, wkładając mi je w usta (czy raczej palce) - bo piszesz:

Cytat:NIKT nie dyskutuje o głośnych filmach po ich premierze!
NIKT nie kupuje filmów na DVD i BD! (widziałeś na oczy jakiekolwiek dane o sprzedaży filmów? polecam)
NIE MA dających się zapamiętać melodii!

kiedy ja napisałem:

Cytat:Mam wrażenie, że nikt nie powtarza seansów, nie dodaje filmu do kolekcji - ot, jest, obejrzany, teraz jaramy się filmem n+1.

Powiem tak: zrozumiałem, myślisz inaczej, lubisz cały jeden z filmów które przytoczyłem, odnosisz się do semantyki a nie do faktycznego sensu wypowiedzi, nie podoba ci się mój wpis. Jeśli nie masz nic do dodania, rozmowę uznaję za zakończoną, nie ciągnijmy tego wątku. Jeśli ktoś chce pogadać o tym, czy jego zdaniem jest tak czy inaczej, i co wskazuje że jest tak albo inaczej - zapraszam. Ale jeśli chcecie mi zarzucać, żem debil, bo przecież nie jest tak, że każdy człowiek świata dosłownie wyparł z pamięci Powrót do przyszłości - proszę, darujcie sobie, idźcie na 9gag i rozerwijcie się przy śmiesznych obrazkach dopóki nie przejdzie wam ochota żeby tak odpowiedzieć, bo to nie ma sensu.

Odpowiedz
#18
Dlatego już w pierwszym swoim poście napisałem ci, że masz złe wrażenie :) Co zresztą czyni twoją wypowiedź jeszcze zabawniejszą, bo 30 sekund z google i masz masę for, na których ludzie dyskutują o wydaniach filmów i dzielą się zdjęciami swoich ogromnych kolekcji, w skład których wchodzą również na bieżąco wydawane tytuły, ha, jest nawet polskie forum.filmozercy.com, o - skromnym, ale jednak - temacie na tym forum nie wspominając. No ale po co? Lepiej napisać "Mam wrażenie że nikt nie dodaje filmów do kolekcji", choć nie wiem jaki proces myślowy musiał zajść żeby do takiego wrażenia w ogóle mogło dojść, równie dobrze mógłbyś rzucić "Mam wrażenie że dzisiaj nikt nie czyta książek". To chyba najdziwniejsza wypowiedź jaką przeczytałem w 2015 roku. #absolut #vodka #BlackLivesMatter


(17-12-2015, 13:41)military napisał(a): Mierzwiak, ty naprawdę sądzisz, że jak piszę, że "nikt już nie pamięta o BTTF", to mam na myśli, że jakaś magiczna siła wymazała z umysłów wszystkich ludzi na świecie ten film?
Zakładam, że napisałeś to, co napisałeś, bo jeśli miałbyś na myśli co innego, to napisałbyś, bo ja wiem, coś zupełnie innego?

Odpowiedz
#19
{plask} Ręce opadają.

Forum filmożerców to forum maniaków. Filmożerców. Kiedyś mogłem pogadać z bratem, z siostrą, z kumplami, z przeciętnym gościem, który obejrzy coś raz na miesiąc jak nie ma akurat nic zabawniejszego do roboty, o tym, co akurat leci w kinie. Teraz jest tego nieświadomy, nie interesuje go to, nie zna filmów obecnie na topie. A to on stanowi "większość".

Dostępność filmów doprowadziła do inflacji treści: skoro możesz coś mieć w kilka minut, nie cenisz tego - masz dostęp do tysięcy tytułów, więc łykasz wszystko i idziesz dalej, więc kręci się hajp żebyś łyknął akurat film nr 12 z oferty 81 filmów na ten miesiąc. Czas leci szybciej, bo mamy go mniej, więc nie ma też chęci ani możliwości żeby robić filmy, które się wyróżniają. Nie ma maniaków jak Miller, który dłubał przy Maksie chyba z 15 lat. Wszystko jest robione taśmowo i ze stocków, bo i nie ma sensu zapisywać się w pamięci - korzyści nie będą większe. Dziś nie powstanie już coś na miarę OT Star Wars, tylko na miarę Avengersów 2. Produkt fajny, ale bez duszy.

Oczywistości. Wszyscy to wiedzą. To po co o tym pisać? Bo jak będziesz łykał wszystko bez narzekania, to będziesz tego dostawał jeszcze więcej, i jeszcze więcej, aż się udławisz, zadusisz albo zarzygasz. Jeśli nawet ta mikroskopijna mniejszość, czyli filmowi maniacy, nie ma nic przeciwko zalewowi generycznego gówna, to kino jest w dupie tak głębokiej, że nawet armia Millerów go z niej nie wyciągnie.

Jaki był muzyczny motyw przewodni Kapitana Ameryki? Thora? Iron Mana? Avengersów? Ktoś kojarzy? Ktoś podrzuci jakimś fajnym cytatem z tych filmów? A może zapoda jakieś wyjątkowe ujęcie czy niesamowitą akcję, która zostaje z nami jak atak na Gwiazdę Śmierci? O której się myśli przez cały dzień po seansie, która śni się po nocach, która jest wizytówką filmu?

Co, może ta rozpierducha z Grawitacji? Ale która w sumie? Pierwsza? Druga? Trzecia? Pfff. Grawitacja nie ma wizytówki. Grawitacja to zapętlony gif.

Nic innego nie przychodzi do głowy? Nie? I naprawdę wam to nie przeszkadza, i naprawdę uważacie że nie warto o tym mówić? To na jakim forum ja jestem? Bo ja myślałem, że miłośników filmu.

Odpowiedz
#20
military, ten hajp, o którym piszesz, to po prostu wynik działania internetów. Jak wychodził LOTR, to kto miał neta na stałym łączu 24h na dobę? Nikt albo prawie nikt. Przynajmniej w Polsce. A teraz gdzie nie wejdziesz to masz artykuły, banery, linki do artykułów, klipy, czternastą wersję tego samego plakatu etc.

Nie wiem, czy to powiedział Fincher czy ktoś tam inny, ale dzisiaj nie dałoby się sprzedać "Siedem" tak jak w 1995 roku.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Budżet filmu - skąd te cyferki? Martinipl 14 7,352 08-05-2017, 22:31
Ostatni post: Dr Strangelove
  Proces powstawania filmu arturs123 4 2,072 14-10-2012, 21:26
Ostatni post: The Vujek
  Moda na upakowanie wielu kultowych aktorów do jednego filmu Mental 11 2,732 17-05-2012, 20:10
Ostatni post: mariusz
  Dobre praktyki - dystrybucja niekomercyjnego filmu pełnometrażowego Candyman 2 1,929 28-06-2011, 17:43
Ostatni post: Mental
  Podrasowanie kolorów filmu. Mental 13 1,971 24-06-2009, 16:55
Ostatni post: Mental
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 17,607 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości