Harry Potter
#41
W sumie nic nowego, że Harry Potter i Więzień Azkabanu jest najlepszym filmem z serii. Ale warto to powtarzać, plus ciekawa analiza:


/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#42
Robię sobie przed Fantastycznymi Bestiami, powtórkę całej serii.

Na pierwszy ogień Harry Potter i Kamień Filozoficzny.

Jest to zdecydowanie najbardziej dziecinna część z całej sagi, ale to nie psuje seansu, bo nadrabia "tą" magią której nie miały już te końcowe filmy.

Obsada świetnie dobrana, muzyka przecudowna i od pierwszych minut wprawia w nastrój.
W niektórych miejscach kulały efekty specjalne, a dokładniej w przypadku animacji twarzy jak np. u trolla, centaura i przede wszystkim u Voldemorta, który wyglądał ohydnie.

Z resztą ich spotkanie też nie wypada szczególnie epicko, jest takie zwyczajne.
Najgorszy moment filmu to końcowa gra w szachy, wygląda kiczowato i jest nudna, ale na szczęści trwa krótko.
Z tego co pamiętam to usunęli jedno wyzwanie po którym odpadła w książkowej wersji Hermiona, tutaj po prostu została z Ronem.

Suma sumarum.

Niby nie dzieje się aż tak wiele, ale świat wciąga i przyjemnie się śledzi nawet nieangażujące wątki.

8/10

PS: Chris Columbus czuł ten świat jak jego dwóch następców, szkoda, że później Yates obdarł to uniwersum z ""magii".

Odpowiedz
#43
Najbardziej "magiczne" w tym filmie są sceny świąteczne (z cudowną muzyką Williamsa) i sceny w pociągu :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#44
Harry Potter i Komnata Tajemnic

Ta część ze względu na to, że nie zmienił się reżyser, stylistycznie bardzo przypomina jedynkę, ale z tą różnicą, że jest o wiele, o wiele lepsza. Dostajemy jakąś ciekawszą intrygę i tajemnicę.
Są lepsze efekty, młoda obsada już bardziej komfortowo odgrywa swoje role, a i występ Voldemorta jest o niebo lepszy.
Więc można to podsumować tak, że wyeliminowano wszelkie wady i pozostawiono wszelkie plusy poprzedniej części i zrobili dzięki jedną z najlepszych części całej serii.
Zachodzę tylko w myśl, jak mogłaby ta seria wyglądać właśnie pod batutą Columbusa, bo to był jedno ostatni film w tym uniwersum.

Ode mnie 10/10

Harry Potter i Więzień Azkabanu

W tej części starano się wprowadzić nieco mroku, ale jednocześnie ze względu na to, że ograniczono akcję w samym Hogwarcie uleciała cała ta magia znana z poprzednich części.
Z resztą ten film rozpoczął ten trend i wg wielu, ta magia już nie powróciła w żadnym kolejnym epizodzie.
Tyle, że z tą różnicą, że reżyser starannie wybrnął z tego, ponieważ nie przeszkadza ta zmiana stylistyki, a dodaje młodzieżowego feelingu, w dodatku, fabuła znowu posiada ciekawą tajemnicę i akcję która nie zwalnia, więc nie idzie się nudzić.

10/10 :D

Odpowiedz
#45
Co do oceny "Więźnia Azkabanu" pełna zgoda, ale nie mogę się w ogóle zgodzić z argumentem odnośnie magii, która niby wraz z tą częścią zaczęła ulatywać. Tak samo przecież akcja nie dzieje się tylko w Hogwarcie, mamy Hogsmeade, Wrzeszczącą Chatę, Autobus Błędny Rycerz itd.

To, że Alfonso Cuaron zmienił stylistykę i dodał wiele od siebie, także jeżeli chodzi o sam wygląd Hogwartu (Wieża Zegarowa, Wiszący Drewniany Most), to jednak dla mnie jest to film najbardziej magiczny. I nie należy zapominać, że Chris Columbus dalej był jeszcze producentem wykonawczym.
Ale wróćmy do tej magii, która objawia się chociażby w niesamowitym dbaniu o detale. Wystarczy sobie pooglądać dokładnie ten, dodatki i przyjrzeć się drugiego, trzeciemu planu i zobaczyć co tam się dzieje. Wszędzie widać czasy, magię itd. I np. oglądając Czarę Ognia szybko zwróciłem uwagę na to, że w jednej scenie obrazy w ogóle się nie poruszają. Nie do pomyślenia w Więźniu Azkabanu. Plus jeżeli chodzi o magię, to właśnie w Więźniu Azkabanu otrzymujemy lot na hipogryfie, moim zdaniem najbardziej magiczną i najlepszą scenę w całej tej serii:






Te zdjęcia i ta muzyka! Właśnie Więzień Azkabanu posiada też najlepszą ścieżkę dźwiękową ze wszystkim i jest to niestety ostatnia praca Johna Williamsa na potrzeby tej serii :( :( :( <chlip> <chlip>

Dlatego też nie krytykowałbym,Więźnia Azkbanu za zmianę stylu, a raczej następców Alfonso Cuarona z pokazującym palcem na Davida Yatesa, którzy starali się ten styl naśladować i średnio im wyszło. Tak jak własnie Yatesowi, gdzie gdzieś ta magia uciekła i zrobił z Harry'ego Pottera głównie thrillery z elementami komedii dla nastolatków na poziomie ""Stowarzyszenie Wędrujących Dżinsów" :/
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#46
Muzyka to akurat w każdej części jest rewelacyjna, pod tym względem nie mógłbym wybrać najlepszego epizodu.

Odpowiedz
#47
Harry Potter i Czara Ognia

Ten film kontynuuje oczywiście stylistykę poprzedniej części, jednocześnie coraz mocniej stawiając na mrok, Hogwart przestaje odgrywać znaczącą rolę, to i znika całkowicie ta "magia i tajemnica" znane z pierwszych dwóch filmów. Można powiedzieć, że "magia i tajemnica" zamieniły się w "mrok i zwroty akcji", a to nie jest to samo.

Sama fabuła i klimat mimo to mi się podobał, choć, trochę irytował mnie Harry, który jakby się zmienił na tle poprzednich filmów, wcześniej był otwarty, pewny siebie, dumny i odważny, co było istotne.
Teraz nagle stał się nieśmiały, przerażony i często był taki zmieszany, miewał momenty odwagi, ale to już nie było to samo.

Poza tym wydaje mi się, że tutaj Voldemort zaliczył najlepszy swój występ, także wizualnie wyglądał najlepiej.

9/10 to moje ocena, historia jest klimatyczna, bardzo fajna ścieżka dźwiękowa, wyróżnia się w niej więcej motywów niż w reszcie filmów. Wahałem się czy dać 8/10, bo to by była sprawiedliwa ocena, ale... bardzo mi się podobał finał oraz ten ponury nastrój budowany konsekwentnie od samego początku.

Odpowiedz
#48
Cytat:Poza tym wydaje mi się, że tutaj Voldemort zaliczył najlepszy swój występ, także wizualnie wyglądał najlepiej.
To na pewno. Voldemort u Yatesa w ogóle nie spełnia swojej funkcji.

Odpowiedz
#49
Ja pamiętam, że Czarę Ognia zawsze lubiłem najmniej. Głównie ze względu na to, jak bardzo film odbiegał od książkowego pierwowzoru. Wszystko mknęło bardzo szybko, od zadania do zadania. Bal nie miał tego niesamowitego klimatu i uroku, jak u Rowling.

Ostatnio też powtarzam sobie filmy i jestem po czterech i kurde. Z upływem lat to własnie Czara Ognia podoba mi się najbardziej z czterech pierwszych części! Zakonu Feniksa też nigdy nie lubiłem (nawet książki, moja najmniej lubiana część) - ciekawe jak to będzie wygladalo wraz z upływem lat.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#50
Pamiętam, że kiedy ukazała się "Czara Ognia" to byłem raczej zawiedziony. Pewnie też, że "Więzień Azkabanu" niesamowicie wysoko podniósł poprzeczkę i też miałem trochę inną filmową wizję tego tomu. Nawet z moją młodszą siostrą żartowaliśmy, że największym trollingiem jaki mogliby zrobić, to pominąć Mistrzostwa Świata w Quidditchu, albo przynajmniej zrobić scenę, gdzie Harry i reszta dyskutuje jakże niesamowity był to mecz, którego naturalnie my widzowie nie zobaczymy. I niestety w pewnym sensie to się sprawdziło :( W ogóle początek niesamowicie gna na łeb na szyję i jest trochę chaotyczny. Dom Riddle'ów, skaczemy szybko do Nory, OK, wybieramy się szybko na Mistrzostwa Świata w Qudditchu załatwione, szybko wstep, meczu, szybko atak Śmierciożerców,szybko pojawienie się Mrocznego Znaku, szybko podróż do Hogwartu, szybko pojawienie się innych szkół, szybko prezentacja tych szkół i szybko prezentacja Czary Ognia. I wtedy wreszcie film zwalnia i nabiera normalnego tempa. Ja wiem, że jest to książka strasznie długa i niestety jakoś trzeba to było wszystko upchać.
I jak wspominałem wcześniej, to właśnie w tym filmie do dzisiaj pamiętam tę scenę jak Harry i Snape rozmawiają w korytarzu w tle są obrazy i w ogóe się nie ruszają. Może dla niektórych szczegół, ale dla mnie to jednak się nie podobało i trochę zasmuciło. Podobnie jak sam Snape, który w książce miał wiele świetnych momentów, tutaj został całkowicie skrócony.

Ale jestem świadom, że to trochę takie narzekanie książkowego fana. I niestety wraz z filmami Yatesa, dopiero zacząłem doceniać film Newella. Przede wszystkim udało mu się dość wiarygodnie oddać młodzieńcze zachowania, jest niezły humor i rzeczywiście czuć, że to jest szkoła, szkolne problemy, młodzież itd. I niestety Yates próbował to samo stworzyć i niestety wyszło u niego coś takiego jak "Książę Półkrwi", czy też "Zakon Feniksa", gdzie jakoś to wszystko sztuczne się zdaje, a humor jest dość prosty i wymuszony.

I też zgadzam się, że Voldemort wypada w tym filmie najlepiej i scena na cmentarzu jest dobra. Podobnie jak lubię wyzwanie ze smokiem, naprawdę dobre. Szkoda tylko, że ze wszystkich jest najciekawsze i dlatego te następne wypadają już mniej emocjonalnie.

Co do samego Harry'ego, to co niektórym może się nie podobać, że właściwie bardzo mało rzeczy dokonuje on sam. Znaczy dokonuje, ale ciągle ktoś mu pomaga w wyzwaniacha itd. Wiem, wiem że tak też było w książce i oto chodziło Voldemortowi w jego planie, ale trochę wychodzi tutaj Harry na oszusta.

P.S. Aha i na koniec, o ile ponoć sukienka balowa Hermiony w książce była, prosta, niebieska, elegancka, tutaj poszli w bardziej kiczowaty model :)
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#51
(30-11-2016, 15:30)Szpeku napisał(a): 9/10 to moje ocena, historia jest klimatyczna, bardzo fajna ścieżka dźwiękowa, wyróżnia się w niej więcej motywów niż w reszcie filmów.

Akurat muzyka w GoF nigdy specjalnie mi się nie podobała, a pogrubiony fragment biorę jako nieśmieszny żart i idę słuchać dalej muzyki Williamsa.

Odpowiedz
#52
No możesz brać za żart, motywy Williamsa przewijają się tak czy owak i nadają klimatu całości, ale tylko w Czarze Ognia usłyszałem wyróżniające się kawałki które nie były autorstwa Williamsa, a mimo to były przyjemne, charakterystyczne i idealnie podkreślały dane sceny.

Mam jeszcze jedną uwagę apropo Czary Ognia, a dokładnie Dumbledora, ogólnie lubię to jak aktor go gra, ale w tym filmie, całkowicie zmienił swoją postawę.

W trzeciej części, mimo zmiany aktora, to wciąż był, ten łagodny, spokojny i żartobliwy Dumbledore, jednocześnie świadomy swojej siły, zaś w Czarze Ognia często krzyczy, panikuje i nie jest to podobne do tej postaci i niestety utrzymuje się to do końca serii, z jednej strony nadaje trochę więcej cech charakteru taka gra, z drugiej trochę ujmuje tej legendy stoickiego mistrza magii.



Harry Potter i Zakon Feniksa

Moim zdaniem to nie najgorsza część, a raczej najmniej dopracowana, bo są w niej dobre elementy, ale skupiono się zbyt mocno na Harrym, tak, że reszta postaci czy otoczenia ledwie widniała na ekranie.

Tak dla przykładu, Hagrid w środku filmu pojawia się by poinformować, że był tu i tam, za chwilę mówi, że znowu zniknie i nie pojawia się do końca filmu, przez co nie czuć tych więzi z bohaterami czy z samym Hogwartem, wszystko w tej kwestii jest potraktowane po macoszemu.

Fabuła jest skąpa i ma strasznie przygnębiający nastrój, znajdzie się też oczywiście humor, ale atmosfera przytłacza, nie jest już mroczno tylko ponuro i smutno.
I to chyba jedyny film który nie ma jakiejkolwiek angażującej tajemnicy, po prostu oglądamy zatroskanego Harry'ego aż do finału, nie wiem jak to było w książce, ale mam wrażenie, że całkowicie inaczej.
W filmie praktycznie nie poruszono samego wątku szkoły, nauki, wszystko zeszło na kwestie Harry'ego i ministerstwa, co też ujęło sensu tego, że akcja dzieje się w szkole, może byłby na to czas, gdyby nie skupiono się i to absolutnie bez sensu na romansie Pottera i Cho.

Tak czy owak, muszę jednak pochwalić za coś, a mianowicie, film nie ogląda się aż tak źle i posiada w moim odczuciu najlepszą walkę z całej serii, bo to co się dzieje podczas walki Voldemonrt - Dumbledore, nie widziałem już ani wcześniej, ani później w tej serii.

Ocena zawyżona praktycznie o punkt za tą właśnie walkę 7/10


Harry Potter i Książę Półkrwi

Od razu zaznaczę, że jak nie znoszę Yatesa za wiele rzeczy, tak ten film mu się udał.

Wreszcie powraca trochę tej magii (trochę, bo to dalej nie jest poziom dwóch pierwszych części), znowu uczestniczymy w jakichś zajęciach, poznajemy nowe eliksiry, zaklęcia, widzimy szkolne życie tych bohaterów.

Jednocześnie w tle znowu przewija się jakaś tajemnica i intryga, co ciekawsze, Yates musiał po poprzednim, dość przygnębiającym filmie dostac po uszach, bo tutaj jest to idealnie zbalansowane.
Dostajemy oczywiście mnóstwo mroku i ponurych momentów, ale to nie wpływa na ogólny ton, jest mnóstwo żartów, fajnych postaci, także tych nowych jak Slughorn.

I co dziwne, a co mnie cieszy, powrócił, stary Harry Potter, wreszcie jest odważny, wreszcie się śmieje i to bez przerwy, widzimy odrobinę tej postaci której losy śledziliśmy przez pierwsze 3 części.
Jedyne do czego mam uwagi, to do niektórych wątków, tzn. cieszę się ogromnie, że jest więcej Snape'a i wokół niego obraca się fabuła, ale szkoda, że znowu nie ma Dursleyów, nie wiem jak było w książce, ale trochę szkoda, że ich tutaj nie ma.

Poza tym większych uwag nie mam, wiem, że ten film nie cieszy się dobrą opinią, ale moim zdaniem jest o wiele lepiej manewruje między humorem, mrokiem i akcją niż następne dwie części jak pamiętam i ma świetne tempo.

9/10

Odpowiedz
#53
"Harry Potter i Kamień Filozoficzny" - Idealny początek magicznej serii. Powtórka po dwóch latach była bardzo przyjemna. Film bardzo długo się rozkręca, a nazwa samego tytułowego kamienia pada dopiero w połowie czasu ekranowego. To nie przeszkadza, bo dzięki temu na pewno nie czujemy niedosytu, co najwyżej lekki przesyt, ale naprawdę lekki, bo nie ma tu sceny, którą bym wywalił. CGI czasami trochę słabuje, a czasami jest poprawne, dopiero teraz zauważyłem, że Harry siedzący na trollu jest komputerowy, słabo to wyglądało. Za to świetne są praktyczne efekty i sam Hogwart, który dzięki zdjęciom wygląda naprawdę potężnie. Największe wrażenie sprawia chyba wygląd goblinów w Banku Gringotta. Daniel, Rupert, a zwłaszcza Emma super zagrali główne postaci, nie wyczułem w nich fałszu. Jeśli chodzi o drugi plan no to mamy tu same perełki: Richard Harris, Robbie Coltrane, Maggie Smith, nawet John Cleese. Świętej pamięci Alan Rickman jest po prostu genialny w roli zimnego sukinsyna, jakim jest tutaj Snape, świetnie wprowadzona postać. Jeśli mowa o wprowadzaniu, to wszystko się tutaj ładnie zaczyna, nie znamy tu prawie jeszcze Weasley'ów, bliźniaków, nawet sam Dumbledore nie odgrywa tu aż tak wielkiej roli. Quirrell to w sumie taki mało znaczący przeciwnik, właściwie służy tylko wprowadzeniu Voldemorta, ale sama postać jest dobra. Początek u Dursley'ów też bardzo dobry. Chris Columbus stworzył klimatyczny film, gdzie czuć tę magię. Jest to kino familijne, ale w końcu jest to film o jedenastolatkach. To film mojego dzieciństwa i zawsze będę miał do niego sentyment. Muzyka Johna Williamsa robi tu świetną robotę, ale słychać czasami podobieństwa do muzyki z "Kevina", nie przeszkadza mi to, fajny smaczek. Co jak co, ale muzyka w każdej części jest świetna. Tak jak wcześniej napisałem, zdjęcia są piękne. I jeśli chodzi o Święta, to w tej serii są najlepiej przedstawione. 8.5/10 Myślę, że jest to idealna ocena, bo ten film nie potrzebuje więcej. Jest idealnym wprowadzeniem do całej historii i mimo, że trwa ponad 2,5 godziny (pierwszy raz oglądałem extended, nowe sceny nie są jakoś szczególnie ważne, ale to dodatkowa gratka dla fanów) to jest to mile spędzony czas. Samych książek nie czytałem ale znam różnice między filmami, a oryginałami i raczej nie zmieniłbym nic w ekranizacjach. Sam powrót do mojej uwielbianej serii wzbudza we mnie ogromny pozytywizm.
Tak jak mówiłem, Święta są tu piękne.
[Obrazek: latest?cb=20080619200904]    

Odpowiedz
#54
Harry Potter i Komnata Tajemnic" - Ta część zawsze mi się dłużyła. Tym razem dłużyła mi się tylko pierwsza połowa, ale jakoś od ataków Bazyliszka już było super. Tym razem znowu obejrzałem rozszerzoną wersję. W pierwszej części dodane sceny nie były konieczne, ale tutaj dodatkowe 13 minut naprawdę są potrzebne. Aż sam się zdziwiłem czemu wycieli tak ważne sceny, w których np. dowiadujemy się, że Colin Creevey i Justin są "szlamami", i to dlatego zaatakował ich Bazyliszek. Film ma o wiele lepsze efekty specjalne niż poprzednik, zdjęcia są jeszcze piękniejsze, a muzyka Johna Williamsa jeszcze bardziej magiczna (bardzo dobre użycie muzyki z "Ataku Klonów" podczas Quidditcha), czyli mówiąc krótko, sequel jest lepszy od oryginału. Cała obsada na plus, a zwłaszcza Kenneth Branagh jako Gilderoy Lockhart, rewelacyjnie odegrana postać szczerzącego się czarusia. Richard Harris świetnie zagrał spokojnego, dziadkowatego Dumbledore'a, szkoda, że zmarł, ale ciężko jest mi sobie wyobrazić jego pojedynek z Voldemortem w "Zakonie Feniksa". W każdym razie Chris Columbus stworzył dwa świetne filmy, których magiczny klimat jest niepowtarzalny. Nie mogło być lepszego rozpoczęcia tej serii. 9/10.

Odpowiedz
#55
"Harry Potter i Więzień Azkabanu" - Alfonso Cuaron nadał filmowi specyficzny klimat, który ciężko jest opisać. Widać tu jak reżyser jest bardzo ważny, gdyż Daniel gra tu najlepiej ze wszystkich filmów. Pierwszy raz widzimy, gdy Harry jest naprawdę zły, i Daniel bardzo dobrze to przedstawił. Michael Gambon jest dobrym następcą Harrisa, ale w tej części nie miał tak dużo scen. John Williams wiedział kiedy zejść ze sceny i na pożegnanie zrobił świetną muzykę, np, w scenie lotu na Hipogryfie lub napisów końcowych. Największym plusem filmu jest Gary Oldman. Jego Syriusz, który ma za sobą 12 lat spędzonych w Azkabanie jest idealnie pokazany. Czuć jego szaleństwo i to, że jest wrakiem człowieka. Poprawiły się też efekty i od tej części CGI w serii jest już naprawdę świetne. 9.5/10 za sam klimat wykreowany przez Cuarona.

"Harry Potter i Czara Ognia" - Nigdy mi się tak dobrze nie oglądało tego filmu. Ani chwili nudy, a akcji jest tu chyba najwięcej z całej serii. Wielokrotnie miałem ciary, np. podczas zadań Turnieju, w scenie przesłuchania Karkarowa, pojedynku z Voldemortem itd. Już prawie na samym początku mamy scenę ataku Śmierciożerców, która jest GE-NIA-LNA, wyglądają jak jakiś pieprzony Ku Klux Klan napadający na czarnoskórych. Rogogon Węgierski jest chyba nawet lepiej zrobiony niż Smaug w "Hobbicie". Największa frajdę mi sprawia David Tennant jako Barty Crouch Jr.. Widać, że to psychol i w dodatku jest mega przyciągający. Ten jego tik z językiem to też bardzo charakterystyczna cecha, a scena, gdy w postaci Alastora Moodiego spotyka swojego ojca i wykonuje ten sam ruch, a Barty Crouch rozpoznał co jest grane jest świetnie i emocjonalnie przedstawiona. Ralph Fiennes to świetny Voldemort, a tu zalicza chyba najlepszy występ. Gambon jako Dumbledore nie był dobrze pokierowany w scenie, gdy pyta się Harrego, czy to on wrzucił swoje nazwisko do Czary Ognia. Jest porywczy i agresywny. Rozumiem powagę sytuacji, ale warto tę scenę porównać z "Komnatą Tajemnic", gdzie Dumbledore-Harris nawet nie pyta Harrego czy ma coś wspólnego z atakami, gdyż wie, że tego nie zrobił. W dalszych scenach już jest okej. Muszę pochwalić Patricka Doyle'a, który po przejęciu pałeczki po Williamsie zrobił idealny soundtrack. Jego muzyka jest podniosła i np. w scenie zadania w jeziorze robi świetną robotę. Mike Newell zrobił film prawie idealny, bo niestety film trochę się dłuży pomiędzy pierwszym, a drugim zadaniem. Albo to po prostu ja nie mogłem doczekać się mojego ulubionego zadania. 9.5/10.

"Harry Potter i Zakon Feniksa" - Oglądało mi się lepiej niż poprzednim razem. David Yates bardzo leci po łebkach jeśli chodzi o fabułę, ale wydaje mi się, że główną przyczyną szybkości i takiego braku wyczucia rytmu filmu jest brak scenariusza Steve'a Klovesa, który był scenarzystą wszystkich innych części. Uważam, że gdyby nie zrezygnował, to film mógłby być tylko lepszy, bo to być może dzięki niemu, pozostałe filmy nie spieszą się z akcją. Film jest momentami energiczny, a czasami siada. Film bardzo dobrze się ogląda gdzieś do momentu rozbicia Gwardii Dumbledore'a, ale potem tylko czeka się na finał. Najbardziej nudzą momenty u Hagrida i ten z Olbrzymem, mimo, że jest ich mało. Jeśli chodzi o sam finał w Departamencie Tajemnic, jest to rzecz, na którą warto czekać cały film. Najpierw prawdziwa akcja z rozmachem ze Śmierciożercami, a potem świetna walka Dumbledore'a z Voldemortem, gdzie czuć potęgę obu tych postaci. Dzięki tej scenie Gambon jest już dla mnie pełnoprawnym odtwórcą Dyrektora Hogwartu. Helena Bonham Carter jako Bellatrix idealnie szalona. Fajnie się ogląda też treningi w Pokoju Życzeń. Gdyby film tak nie pędził to naprawdę nie odstawałby od pozostałych, a tak to jest trochę słabszym ogniwem. Razem ze zmianą reżysera znowu zmienił się kompozytor i co jak co, ale Nicholas Hooper świetnie sobie poradził, a np. motywy muzyczne bliźniaków Weasley podczas wtargnięcia na SUM-y, gdy Harry z członkami Zakonu lecą na miotłach do głównej siedziby i podczas napisów końcowych to potwierdzają. Brawa też dla Imeldy Staunton za zagranie Umbridge, nie cierpię suki, ale została zagrana rewelacyjnie. 8/10, a dwa lata temu było 6.5/10.

Odpowiedz
#56
"Harry Potter i Książę Półkrwi" - Wrócił Kloves jako scenarzysta i film znowu ma odpowiednie, niespieszące się tempo. Tom Felton w końcu mógł się wykazać, a scena pojedynku Draco z Harrym chyba najlepsza w całym filmie. Równie rewelacyjna jest cała sekwencja jaskini z fałszywym horkruksem. Muzyka i pokazanie potęgi Dumbledore'a wybijającego wszystkie Ciała po prostu genialne. Jedynie mogę się przyczepić do tego, że przez cały czas na obraz naniesiony jest trochę brzydki filtr, nawet nie umiem określić jego koloru. 9/10.

"Harry Potter i Insygnia Śmierci: Część I" - Mega spokojne tempo i kameralny klimat wyróżniają tę część na tle pozostałych. Jest tu mniej akcji ale sceny w lesie, namiocie, przemieszczania się bohaterów z miejsca na miejsce naprawdę dobrze się ogląda. Alexandre Desplat zrobił fenomenalną muzykę, a zwłaszcza utwór "Obliviate". 9/10.

Ostatniego filmu nie chciało mi się już oglądać, i tak pamiętam go prawie na pamięć. Jedyne do czego mogę się przyczepić to to, że finałowy pojedynek dzieje się przed Hogwartem bez żadnego świadka, gdy w książce dział się on w Wielkiej Sali na oczach wszystkich uczestników bitwy. Na dobrą sprawę Harry nie ma nawet żadnego dowodu na to, że zabił Voldemorta. Pojedynek w Hogwarcie zapewniłby tez o wiele więcej emocji. 8.5/10 było przy ostatnim seansie i myślę, że nic by się tu nie zmieniło. Godny finał, ale nie idealny.

Całość prezentuje się tak: HP4 > HP3 > HP7 > HP6 > HP2 > HP8 > HP1 > HP5

Odpowiedz
#57
Aaaaaaa <3


Odpowiedz
#58
[Obrazek: latest?cb=20151128165432]

Mierzwiak... co Ty robisz po nocach?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości