Hollywood (Netflix, 2020) - nowy miniserial Ryana Murphy'ego
#1


Nowy ministerial Ryana Murphy'ego i Iana Brennana — Hollywood — to opowieść o grupie ambitnych aktorów i filmowców, którzy tuż po II wojnie światowej próbują odnieść sukces w fabryce snów. Nie cofną się przed niczym. Historia każdego z bohaterów uchyla rąbka tajemnicy zza błyszczącej kurtyny złotej ery Hollywood, odsłaniając niesprawiedliwy system i uprzedzenia dotyczące rasy, płci i seksualności, które w dzisiejszych czasach wcale nie straciły na aktualności.

W Hollywood wystąpili: David Corenswet jako Jack, Darren Criss jako Raymond, Jeremy Pope jako Archie, Laura Harrier jako Camille, Samara Weaving jako Claire, Dylan McDermott jako Ernie, Holland Taylor jako Ellen Kincaid, Patti LuPone jako Avis, Jim Parsons jako Henry Willson, Jake Picking jako Rock Hudson, Joe Mantello jako Dick i Maude Apatow jako Henrietta. Producentami wykonawczymi serialu są jego twórcy: Ryan Murphy i Ian Brennan, a także Alexis Martin Woodall i Janet Mock, która jest też autorką scenariusza i reżyserką.

Premiera 1 maja 2020 roku.
__

Niezły ten zwiastun, w ogóle to coś czuję, że to może być produkcja, która spodoba się tym, którym nie spodobał się nowy Tarantino.

Ja czekam - bo tematyka mnie interesuje, bo mimo wszystko wierzę w Murphy'ego, no i po trzecie najważniejsze - Samara Weaving :)

Odpowiedz
#2
Przecież to wygląda słabo - kolejne hasełka równościowe wpisane w niby tam jakąś historię Hollywood, a tak naprawdę opowiadającą obecny stan rzeczy. W dodatku brakuje temu zwiastunowi jakiegoś klimatu oldskulu - wszystko wymuskane do zasrania i udawane retro. Pass.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
Jeśli to będzie poziom najlepszych seriali Murphy'ego, takich jak 1 i 2 sezon American Crime Story, Pose i Feud (z tym fabularnie ma najwięcej wspólnego, bo też o dawnym Hollywood), to będzie dobrze. Ale to Murphy, u niego nigdy nie wiadomo jaki będzie poziom, czy dobry, czy słaby, a nawet w samym sezonie poziom odcinków to może być sinusoida.

A obsada u niego to złoto, nie tylko Samara, ale też np.Criss, który był genialny w 2 sezonie ACS.

Odpowiedz
#4
Zgodnie z oczekiwaniami - średniawka.
https://www.rottentomatoes.com/tv/hollywood/s01

Odpowiedz
#5
Jestem po trzech odcinkach i podoba mi się, chyba zaczynam się wkręcać w ten świat. Nie do końca tego się spodziewałem, bo w sumie na razie jest tutaj pokazana dosyć ciemna strona Hollywoodu i szczerze powiedziawszy mam nadzieję, ze zostanie tak do końca.

Zdziwiłem się, że Ryan Murphy aż tak bardzo będzie komunikował w nowej serii obłudę i hipokryzję hollywoodzkich producentów i agentów, którzy traktują aktorów przedmiotowo, niczym posągi, które można wymieniać jeden po drugim. Hollywoodzkie elity są tutaj niemalże w całości zepsute - intrygi, zdrady, seks za jakieś przywileje, gejowskie imprezy za zamkniętymi drzwiami.
No i są tutaj też te hasełka równościowe, o których napisał Mefisto, ale są one podane w całkiem przystępny sposób i często mam tak, że przy tego typu rzeczach wkurzam się. A tutaj oglądam dalej z zaciekawieniem - pewnie dlatego, że Murphy widzi w swojej serii nie tylko uciśnionych Afroamerykanów.

Dużo w tym wszystkim hollywoodzkiego blichtru - piękne kostiumy, auta, wielkie domy, biżuteria itd. I może faktycznie jest aż za ładnie, no ale fajnie to kontrastuje z tym brudnym światem hipokrytów, w któym pod złotkiem skrywa się śmierdząca kupa.

Na ten moment Jim Parsons w roli wulgarnego agenta kradnie każdą scenę.

Oglądam dalej :)

Odpowiedz
#6
I tak miałem obejrzeć, a przynajmniej sprawdzić, więc cieszy pozytywna opinia Pelivarona, mimo negatywnych głosów z USA, ale też na tyle znam twórczość Murphy'ego, że jestem świadom tego, że serial może się w połowie/końcówce posypać:)

Odpowiedz
#7
Oho, czwarty odcinek mnie zaniepokoił. Oczywiście zobaczę do końca, jak to wszystko się potoczy, ale lekko mnie zaniepokoiło to co właśnie zobaczyłem. Możliwe, że wiem już dlaczego niektórzy recenzenci piszą o wizji Hollywood Murphy'ego, która nie istnieje :)

@michax czyżbyś miał rację i faktycznie Murphy'emu od połowy serialu zaczęło się coś psuć? No to czekam na Twoją opinię i ciekawi mnie czy odcinek czwarty też będzie dla Ciebie taką linią po przekroczeniu, której "Hollywood" zaczęło iść w złym kierunku.
___

Ciekawe, że Murpy zdecydował się na tak mało znane twarze - w zasadzie poza Weaving, która tez nie jest przecież jakąś pierwszoligową gwiazdą, są tutaj aktorzy i aktorki znani raczej z ról drugo czy trzecioplanowych. Ale rozumiem ten zabieg zważywszy na tematykę, którą porusza serial.

Odpowiedz
#8
Darren jest rozpoznawalnym, cenionym, zwłaszcza w telewizji, aktorem i to nie wiem czy nie bardziej od Weaving.

Odpowiedz
#9
Poza "Glee", którego nie widziałem, ale coś tam słyszałem (sam serial mnie nie interesuje), widzę w jego filmografii ze znanych tytułów tylko inne seriale Murphy'ego. Teatr i Broadway jest dla mnie zerowym wyznacznikiem bo się na tym nie znam.

Za największą gwiazdę byłbym w stanie uznać Jima Parsona, ale wymieniłem Weaving bo jej coraz więcej w hollywoodzkich filmach.

Odpowiedz
#10
Może jestem nadmiernym optymistą, ale chciałbym wierzyć że człowiek który grał w Hamburger Hill, Hardware i Na Linii Ognia jest bardziej rozpoznawalny niż Sheldon i pizduś z Glee razem wzięci.

Odpowiedz
#11
Dylan McDermott dosyć kluczowa rola dla fabuły, ale szkoda, że tak mało go jest. Mimo wszystko w pojedynku na rozpoznawalność stawiam na Sheldona Coopera :)

Odpowiedz
#12
Napiszę. Pewnie w weekend całość obejrzę, bo za wiele odcinków nie ma. No chyba, że mi pierwsze odcinki totalnie nie wejdą, ale ja lubię twórczość Murphy'ego, nawet w słabszej formie, a jak totalnie odlatuje, to tym bardziej, choć nie mówię, że wszystkie jego odloty kupuję (z 911 obejrzałem niecałego Pilota).

Co do Crissa to ja gościa widziałem pierwszy raz w 2 serii American Crime Story, Glee nigdy nie widziałem. Gość stworzył fenomenalną rolę, nie dał się przyćmić pozostałym aktorom, a m.in. pojawia się Penelope Cruz. W sumie to on gra pierwsze skrzypce w ACS i jest doskonały w roli mordercy.




Odpowiedz
#13
Nie neguję jego aktorskich umiejętności, chodzilo mi bardziej o rozpoznawalnosc. O przyciągnięcie widzów znaną mordą. Ja oglądam stosunkowo dużo a gdyby nie Hollywood nie znałbym jego nazwiska, jakby ktoś mi się zapytał.

Odpowiedz
#14
Dobra, skończyłem ten serial i cóż... Naprawdę chciałem żeby się udało, chciałem go polubić, podszedłem do niego z wielkim kredytem zaufania. Do trzeciego odcinka byłem nawet zadowolony z tego co zobaczyłem, podobało mi się, że Ryan Murphy, o niektórych rzeczach mówi tak głośno i odważnie. Zaskoczyło mnie to.

Niestety po seansie czwartego odcinka zaskoczyło mnie również to, jak łatwo ten bądź co bądź doświadczony twórca potrafi wszystko popsuć - no, ale z wypowiedzi forumowych kolegów wynika, że u niego to dosyć powszechne (sam widziałem tylko historię O.J., która była świetna i kilka sezonów AHS). Nagle historia Hollywoodu została napisana na nowo - źli agenci i producenci zostali odsunięci, jakby na bok, a na wierzch powoli zaczynała wypływać społeczna niesprawiedliwość, która doskwiera oczywiście czarnoskórym aktorom i osobom homoseksualnym. Na czele ruchu - w tym wypadku studia filmowego - postawiono oczywiście kobiete, która nagle pod nieobecność męża (ruchacza zdradzającego żonę i prawdopodobnie rasisty - to co się z nim później dzieje to już w ogóle beka) zaczyna rządzić wytwórnią.

W ogóle cała historia nagle zaczyna mieć tempo wyścigówki, wszystko robione jest po łebkach, brak tu jakiegoś realizmu, niby chce poruszyć ważne wątki, ale jest to ledwo liźnięte. Problemy rozwiązują się same. Ten serial to jakaś hollywoodzka utopia wymyślona w głowie Murphy'ego. Finał serialu to 1/10 - jeden z najgorszych odcinków jakie dane mi było zobaczyć kiedykolwiek. I nie chodzi tutaj konkretnie o jakaś scenę, po prostu - cały odcinek.

Cały serial oceniam na 4/10, ale głównie dzięki trzem pierwszym odcinkom, później mam wrażenie, jakbym odpalał coś zupełnie innego.

PS Wolałbym zobaczyć prawdziwą powojenną historie Hollywoodu zza kulis niż jakieś fantazje i alternatywne wersje "co by było gdyby..."

Odpowiedz
#15
(03-05-2020, 16:37)Pelivaron napisał(a): doskwiera oczywiście czarnoskórym aktorom i osobom homoseksualnym. Na czele ruchu - w tym wypadku studia filmowego - postawiono oczywiście kobiete, która nagle pod nieobecność męża (ruchacza zdradzającego żonę i prawdopodobnie rasisty - to co się z nim później dzieje to już w ogóle beka) zaczyna rządzić wytwórnią.

Przecież to wszystko było oczywiste już po trailerze - nie wiem skąd to zdziwienie, ale gratuluję zaparcia :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#16
Pelivaron obejrzałem 3 pierwsze odcinki Hollywood i tak mnie znudziły, że odpuszczam. Porównuje się z filmem Tarantino, ale mimo tego, że Dawno temu w Hollywood to jeden ze słabszych filmów QT, to i tak się lepiej bawiłem na fantazji o Hollywood od reżysera Django, jak na alternatywnej wersji od Murphy'ego, choć lubię jego (nierówną) twórczość, No i czy rzeczywiście to taka bajeczka w pierwszych trzech odcinkach, skoro (prawie) wszyscy dostają role dzięki seksowi, czyli tak jak jest pewnie w rzeczywistości.

Nie polubiłem na tyle bohaterów, żebym oglądał dalej. O wiele lepiej mi podszedł Murphy'ego poprzedni serial dla Netflixa czyli The Politician, choć też nie był idealny (wciąż pamiętam rolę Pathrow gdzie naśmiewa się ze swojego wizerunku), ale to normalka u tego showrunnera (jego jedyne równe seriale to 2 sezony ACS, Feud o konflikcie między Bette Davis i Jean Crawford, 1, 2, 6 i 8 sezon AHS i Pose, reszty nie widziałem na tyle dużo by się o nich wypowiadać). Więc nawet to, że lubię Crissa i Weaving nie spowoduje, że obejrzę do końca.

Powiem tak, że jakieś tam emocje we mnie wywołał jedynie Wilson, a to nie jest pozytywna postać (scena tańca w jego domu, typowa dla Ryana, ale i tak strzeliłem facepalma), a ci pozytywni są nijacy. Choć intryguje mnie co takiego się wydarzyło w czwartym odcinku, bo w prawie każdej recenzji jest wspomniany ten epizod, z tych co czytałem. Ale nie chce mi się oglądać, więc napiszesz co takiego się stało, że odbiłeś się od odcinka? Jestem ciekaw co takiego Murphy w swoim stylu, czyli zapewne kiczowego, campowego, porąbanego pokazał w tym odcinku, że nawet w recenzjach prawie wszyscy zwracają uwagę na 4 epizod (moja wyobraźnia szaleje, znam jego twórczość, może jakaś zoofilia, seks z lalką, coś w tym stylu?) , czy chodziło Ci ogólnie o to, że pokazany jest bajkowy świat Hollywood o jakim showrunner marzy?

Murphy zaskakiwał mnie w ostatnich latach, bo mimo kręcenia miliona seriali rocznie, to jakiś tam poziom wciąż utrzymywał, przynajmniej tych co oglądałem (podobno 911 nie jest takie złe, ale nie podeszło mi) , ale coś zmieniło się od AHS 1984, który dla wielu jest jednym z lepszych sezonów antologii, a dla mnie od 1 odcinka to była nudna i nijaka produkcja. Podobnie z Hollywood jest, 3 odcinki obejrzałem, wizualnie to co u Murphy'ego, ale oprócz tego to nijakie i nudne bardzo. Czyżby w końcu dopadł go kryzys twórczy, nie da się być na dobrym poziomie cały czas, jak się kręci tyle seriali dla FX, a teraz doszedł mu jeszcze Netflix:)

Odpowiedz
#17
(03-05-2020, 18:41)michax napisał(a): Choć intryguje mnie co takiego się wydarzyło w czwartym odcinku, bo w prawie każdej recenzji jest wspomniany ten epizod, z tych co czytałem. Ale nie chce mi się oglądać, więc napiszesz co takiego się stało, że odbiłeś się od odcinka? Jestem ciekaw co takiego Murphy w swoim stylu, czyli zapewne kiczowego, campowego, porąbanego pokazał w tym odcinku, że nawet w recenzjach prawie wszyscy zwracają uwagę na 4 epizod (moja wyobraźnia szaleje, znam jego twórczość, może jakaś zoofilia, seks z lalką, coś w tym stylu?) , czy chodziło Ci ogólnie o to, że pokazany jest bajkowy świat Hollywood o jakim showrunner marzy?

Gorzej :) Napiszę streszczenie mniej więcej co się działo do końca, pewnie trochę chaotycznie bo się spieszę :P



(03-05-2020, 18:41)michax napisał(a): Powiem tak, że jakieś tam emocje we mnie wywołał jedynie Wilson, a to nie jest pozytywna postać

Apropo Wilsona to:


Odpowiedz
#18
Po tym co napisałeś nie wiem co mam odpisać i dlatego tyle zwlekałem z odpowiedzią. Dobrze, że zdradziłeś całą fabułę, bo więcej miałem przyjemności z czytania  Twojego tekstu, jak z tych trzech odcinków serialu:)

Zwłaszcza nie wiem jak zareagować na to, jak te wszystkie negatywne postacie się zmieniły, na czele z Wilsonem i właścicielem wytwórni, który leży w śpiączce, tego to się akurat nie spodziewałem. Spodziewałem się bardziej w pójście w camp, kicz, chamówy, w chore akcje pasujące bardziej do American Horror Story, np. z Wilsonem, że coś zrobią (okaże się np. mordercą, pedofilem, czyli tego typu atrakcje), a okazało się, że jest bardziej bajkowo jak w Hollywood Tarantino:)

Odpowiedz
#19
No niestety. Dlatego sobie i Wam życzę, żeby kiedyś doszło do sytuacji, w której znajdzie się jakiś twórca i telewizja, którzy opowiedzą na poważnie historię powojennego Hollywoodu i nie będą się bawili w jakieś bezsensowe fantazjowanie.

"Hollywood" to taki "Człowiek z Wysokiego Zamku", który pokazuje alternatywną wersję tego, co by było gdyby na przełomie lat 40. i 50 ktoś zaryzykował w Mieście Aniołów i zaczął walczyć z uprzedzeniami rasowymi i homofobią poprzez kino.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  OZARK (Netflix) Mental 66 9,734 13-05-2020, 23:33
Ostatni post: Mental
  The Witcher (Netflix, 2019-) Crov 1,456 100,133 13-05-2020, 00:21
Ostatni post: Lawrence
  Devs (FX, 2020) reż. Alex Garland nawrocki 69 4,609 10-05-2020, 10:44
Ostatni post: nawrocki
  Gangs of London (Sky/Cinemax, 2020) nawrocki 10 658 04-05-2020, 01:45
Ostatni post: Paszczak
  The Eddy (Netflix, Chazelle i... Kulig) Kryst_007 10 1,583 14-04-2020, 22:32
Ostatni post: Kuba
  Narcos (Netflix) Pelivaron 179 33,544 07-04-2020, 13:08
Ostatni post: shamar
  Stranger Things (Netflix, 2016-) Pelivaron 492 65,599 07-04-2020, 13:05
Ostatni post: shamar
  Dark [Netflix] Indroman 20 5,396 05-04-2020, 19:03
Ostatni post: Snappik
  Dracula (Netflix & BBC, 2019) Kuba 67 5,074 02-04-2020, 16:44
Ostatni post: nawrocki
  The Crown (Netflix, 2016-) patyczak 49 7,919 09-03-2020, 00:40
Ostatni post: Dr Strangelove



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości