Hotel Transylvania (2012-2021)
#1
Hotel Transylwania (2012) reż. Genndy Tartakovsky

Podczas gdy DUX w swojej recenzji rozpisuje się o niesamowitości "Hotelu", ja przeżyłem w kinie chyba największy zawód roku 2012.

Większość tegorocznych filmów była przereklamowana i pewnie wiele osób się ze mną zgodzi, że najmilej zaskakiwały te, po których niczego specjalnego nie można było się spodziewać. Nawet nie próbuję się oszukiwać, że moje oczekiwania względem "Meridy Walecznej" zostały choć w większej części spełnione. Ale "Merida" to wciąż bardzo dobry film, choć nie rewelacyjny. "Hotel" nie jest dobrym filmem, a smutek jest tym większy, że chyba od 2-3 lat żadnej animacji nie oceniłem poniżej 5 (czyli zdecydowanie bliżej słabego niż dobrego). Ostatnio tak źle było tylko z "Rysiem i spółką" oraz "Planetą 51" (jakieś hiszpańskie badziewia).

Najnowszy film Tartakovsky'ego uważam za słaby z dwóch prozaicznych powodów: banalna w gruncie rzeczy historia i przeważnie słabe nieśmieszne dialogi. Zjazd upiorów wszelkiej maści nie był dla mnie absolutnie żadną nowością, bo widziałem około 10-15 lat temu bardzo podobny motyw w Disneyowskich "Kaczych opowieściach" w odcinku 32. pod tytułem: "Przegląd horrorów". Tam też dostajemy Frankensteina, Drakulę, Wilkołaka i wiele innych, zwalających się na głowę Sknerusowi McKwaczowi. Zasadnicza różnica polega na tym, że w filmie Genndy'ego klasyczne potwory przedstawione są jako poczciwe nieszkodliwe stworzenia, które nie skrzywdziłyby muchy. Odwrócenie biegunów i uczynienie z młodej wampirzycy drugiej Roszpunki, straszonej przez ojca złem tego świata to za mało, żeby zaskarbić moją sympatię. Zwłaszcza, że jej "książę" Jonathan nie był, tak jak opisał go DUX, "zakręcony i nieco zarozumiały", lecz po prostu tępy jak but.



Zarzut nieśmiesznych dialogów oczywiście nie dotyczy wszystkich scen i gagów. Jest kilka mistrzowskich one-linerów np. w sytuacji, w której Drakula widzi fragment "Zmierzchu". Kilka zabawnych scen z dziećmi wilkołaka oraz niewidzialnym kolesiem. Jest też niestety masa sucharów: od nocy poślubnej pcheł począwszy, przez naprawdę tępe spostrzeżenia wzmiankowanego wcześniej Jonathana, na żenujących scenkach śpiewanych i tańczonych skończywszy. Tak, bo piosenki, które pojawiają się w filmie są okropne, choć nie ma ich wiele. Doskonale (i na pewno świadomie) oddają poziom współczesnej muzyki - przestery nałożone na głosy, jakieś słabe rapsy, tekst kompletnie niezrozumiały w partiach wykonywanych przez Jonathana. Warto dodać, że na seansie doświadczymy dwukrotnie "Sexy and i know it", którym przynajmniej ja już rzygam.

To co jest niezaprzeczalnie świetne w tym filmie to oczywiście estetyka animacji, ale dziś to już właściwie standard. Ciekawa "kreska" nieco karykaturalna, niebrnąca ślepo w oddawanie realizmu, po prostu cieszy oko. Nie jest to co prawda ani "Merida", ani "ParaNorman", ale warto docenić.

Moja ocena 4/10.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy

Odpowiedz
#2
(12-11-2012, 15:43)Persona non grata napisał(a): Zjazd upiorów wszelkiej maści nie był dla mnie absolutnie żadną nowością, bo widziałem około 10-15 lat temu bardzo podobny motyw w Disneyowskich "Kaczych opowieściach" w odcinku 32. pod tytułem: "Przegląd horrorów".

Rodzinę Addamsów też można tak traktować - zjazd był? Był. Były upiory różnej maści? Były. A że to członkowie rodziny... :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
Persona, zgadzam się prawie ze wszystkim - to jest słaby film, w wielu miejscach bardzo niedorobiony i kompletnie nie wykorzystujący swojego potencjału. Jakoś jutro/pojutrze będzie kontrrecenzja :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#4
Jedynkę oceniłem tak średni, bym napisał - 6/10 - bo potencjał był, ale wszystko tam gdzieś zahaczało o humor, ślizgało się po temacie. Oczywiście Mavies przesympatyczna, ojczulek stereotypowy ale cała gromada raczej na plus. Zdecydowanie ubolewam nad brakiem świezości w fabule od warstwy "morału". Ale już 2 część wbija się w świetnie w konwencję i to, co zasiano w jedynce bardzo fajnie rozwija się w kontynuacji. Jest tam bardziej trafiony humor, fabuła pędzi do przodu i konkretnego celu i choć nadal są klisze, to w ramach tego świata bardzo miło jest je zobaczyć, a i sprawdza się niemal w każdym aspekcie. Podobało mi się nawet bardzo!

Jedynka: 6/10
Dwójka: 8/10
loading podpis...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wreck-It Ralph / Ralph Breaks the Internet (2012-2018) Lawrence 102 20,114 05-10-2019, 20:22
Ostatni post: Lawrence
  Brave (2012) - pol. Merida Waleczna Persona non grata 51 13,552 27-04-2019, 21:45
Ostatni post: Pehov
  ParaNorman (2012) Szaman 6 2,961 26-05-2014, 02:53
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości