Indie, czyli gry niezależne
widmo klimatu Hardware :)

Swoją drogą, jaki to klimat ten Hardware?

Odpowiedz
http://www.imdb.com/title/tt0099740/
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz


[Obrazek: resonance1.jpg]

[Obrazek: igqqscd4gdu3z.jpg]

Ależ świetna przygodówka! I to z gatunku takich, jakie cenię sobie najbardziej - takich, w których zagadki są logiczne (co nie oznacza, że proste) i w których liczy się przede wszystkich zdolność kojarzenia faktów, spostrzegawczość, a nie wymuszanie próbowania "wszystkiego na wszystkim". Wystarczy krótszy, bądź dłuższy czas pomyśleć i rozwiązanie samo przyjdzie do głowy. Nowatorskim w gatunku rozwiązaniem jest wprowadzenie dwóch dodatkowych elementów - "pamięci krótkotrwałej" i "długoterminowej". Ta pierwsza sprawdza się w przypadku rozmów pomiędzy postaciami grywalnymi i NPC, kiedy chcemy dowiedzieć się więcej o jakimś przedmiocie, miejscu, czy wydarzeniu. Tym sposobem sami decydujemy, o co i kogo chcemy zapytać i bywa, że odpowiednio zadane pytanie znacząco popchnie fabułę do przodu. Pamięć długoterminowa, służy przede wszystkim przypominaniu dotychczasowego rozwoju fabuły, ale również ma wpływ na postęp, kiedy np. któryś z bohaterów musi sobie przypomnieć, gdzie widział dany przedmiot, napis, postać, gdzie słyszał o jakimś wydarzeniu. Na przykład, szukamy, jakiegoś przedmiotu, który MUSI znajdować się (zgodnie z tym, co mówi pewien NPC) w danej lokacji, ale go tam nie ma. Wówczas, sięgamy do wspomnień z pamięci długotrwałej, odtwarzając rozmowę z tą postacią, a wtedy okazuje się, że użyła ona potrzebnego nam przedmiotu, do wydostania się z miejsca zagrożenia i w stresie zapomniała o tym, że włożyła ów przedmiot do kieszeni.

Fabularnie jest bardzo dobrze, a co najważniejsze bywa zaskakująco. Lekki technothriller z fajnymi postaciami, z których każda wnosi coś interesującego do historii. Jest dziewczyna zmagająca się z traumami z dzieciństwa, jest młody naukowiec, stary policyjny wyga i dziennikarz śledczy, opętany manią zdobycia Pulitzera. Przez większość gry kierujemy postaciami naprzemiennie, nierzadko korzystając ze wszystkich bohaterów w jednej lokacji - to jest, dla przykładu, jedna zagaduje NPC, żeby druga mogła przemknąć niezauważona i włamać się do komputera, kiedy trzecia tymczasem odciąga od o komputera innego NPC. Itd. Są lokacje, do których dostać się mogą tylko niektórzy bohaterowie i tak samo przedmioty, których użyć potrafi tylko specyficzna postać. Jedna ma uprawnienia, żeby przebywać na zamkniętym piętrze szpitala, inna może wejść do niedostępnych lokacji na posterunku policji, a odcisk palca jeszcze innej da dostęp do urządzeń w laboratorium.

Zdarzają się momenty podnoszące ciśnienie - do takich zaliczyć etapy, w których "odgrywane" są traumatyczne wspomnienia z dzieciństwa Anny (jedyna postać kobieca w "drużynie). Bywa że trzeba wykonać coś szybko, będąc ściganym przez mordercę, tak lawirować w rozmowie, aby utrzymać na linii telefonicznej przestępcę na tyle długo, by dał się namierzyć, czy odwieść od zamiaru zastrzelenia nas kolesia z bronią. Zginąć, co prawda nie można, bo po, hm, śmierci, gra cofa na o kilka kroków, do momentu, w którym podejmujemy kluczowy dialog, czy czynność wymagającą refleksu.

Do tego dodać trzeba świetnie zagrane dialogi (w jednej z ról narrator z Bastionu) i ogólny feeling przygodówki z wczesnych lat 90. Trochę sentymentu, ale też zaskakująco wciągająca historia, sprawiła, że wczoraj przez większość czasu w pracy myślałem tylko o Resonance - rozkminiając jedną z zagadek i myśląc, jak to się wszystko dalej potoczy (byłem akurat bo cholernie zaskakującym twiście.

Fanom gatunku i retro-grania bardzo polecam!

P.S. Zapomniałem dodać, że gra daje również możliwość załatwiania spraw na różne, to jest preferowane sposoby. Na przykład - nie ma takiej sytuacji w grze, ale działa to mniej więcej w ten sposób - pewna osoba nie chce nam wydać potrzebnego dokumentu, i możemy tak kombinować, aby nas polubiła (robiąc coś, czym zyskamy szacunek), albo zaszantażować ją (tu też trzeba zdobyć odpowiednie dowody). Takich sytuacji jest kilka w grze, i choć scenariusza znacząco nie zmieniają, to jednak pozwalają na moment poczuć, że ma się jakiś wpływ na wydarzenia. Dodatkowo mamy, co najmniej, dwa różne zakończenia (z których oba są raczej pesymistyczne).

Raz jeszcze polecam!
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
Chwila prywaty - moja recenzja Primordii: http://grastroskopia.pl/do-zrodla-energii-recenzja-primordii/

Co do Resonance (tego samego wydawcy, zresztą powtarza się kilku aktorów dubbingujących) - gra jest świetna, i polecam równie mocno. System pamięci naprawdę fajnie "komplikuje" dialogi.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Bardzo zachęcająca recenzja. Chociaż ta pikselowa grafika tak dalej mnie trochę razi.
Zaś co do muzyki. Przesłuchałem soundtrack wiele razy. To raczej nie "Tron", a bliżej temu do "Follouta" zmieszanego z "Blade Runnerem". Elektroniczny dark ambient, bardzo klimatyczny zresztą.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Jak pisałem - nie znam się na tym, preferuję muzykę z instrumentami ;) najlepiej gitarą, perkusją itp. Takie coś jak "elektroniczny dark ambient" to dla mnie magia. Blade Runnera nie oglądałem z 3 lata, a w Fallouta zbyt wiele nie grałem, więc nie mam takich skojarzeń.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Też mnie nakręciła ta recka. Jak wyjdzie na XBLA, to kupię.:)

Odpowiedz
[Obrazek: E7nQibs60o01lt6Okbhg8L_43ZfnCWHC-0Ar4Atj...-h400-e365]

Don't Starve - z ciekawości chciałem sprawdzić produkcję, która ma tak intrygującą szatę graficzną i wciągnęła mnie. Na początku bałem się, że będzie to jakiś klon Minecrafta, tyle że z ładniejszą grafiką, jednak jest to pełnoprawna gra survivalowa, gdzie nie chodzi o budowanie jakiś domków z drzewa, a potrzebę przeżycia w nieprzyjaznym bohaterowi świecie.
Mechanika jest prosta, zbieramy wszystko, zabijamy to, co nie może zabić nas, gotujemy, rozpalamy ogień, budujemy przedmioty. System craftingu jest skonstruowany dosyć prosto i nie nastręcza większych trudności, a eksploracja świata wciąga, gdy za każdym rogiem (czyt. nową wyspą, gdyż świat gry zbudowany jest z szeregu wysp połączonych drogami) czają się nowa dziwne potwory (pająki, macki, psy, bawoły, jednookie wysokie cosie(?)), dochodzi do tego nieustanny głód i szybko zapadający zmrok, przyciągajacy kolejne niemiłe stworzenia.
Czy są jakieś minusy? Jasne - ta gra na dłuższą metę nudzi. Ze zdziwieniem czytałem historię ludzi, którzy twierdzili, że przeżyli w grze 365 dni - ja już po tygodniu odczuwałem znużenie i najczęściej ginąłem nie dostatecznie przygotowując się do wyprawy w dalsze części wyspy.
Mimo wszystko warto spróbować, dla obłędnej ścieżki dźwiękowej (dźwięki jakiegoś puzona zastępują w tej grze głos głównego bohatera), obłędnej grafiki (ręcznie malowana?) i rosnącej bohaterowi brody.
Dla ciekawskich gier niezależnych - warto spróbować, zwłaszcza, że gra jest cały czas aktualizowana i na pewno jeszcze nie raz zaskoczy graczy.

Odpowiedz
[Obrazek: Shank-2.jpg]

Shank 2
Nie jestem pewien, czy to jeszcze indie, czy już "zwykła" gra, ale niech będzie tutaj. Shank 2 ma ten urok niszowości typowy dla indie :)

O co chodzi - nie mam pojęcia, nie słuchałem dialogów - biegniemy w prawo krojąc, strzelając i miażdżąc każdego, kto stanie nam na drodze. Shank to twardziel łamiący orzechy udami, w prostej linii potomek Rambo i Matrixa, facet odpowiedni do obalania dyktatorów i wyrzynania armii. Umożliwia to prosty system walki (osobny przycisk na noże, broń ciężką i dalekiego zasięgu) pozwalający tworzyć śliczne kombosy, szybko i efektownie eliminując przeciwników. Wyrzucić jednego w powietrze, w drugiego wpakować ołów, naskoczyć na pierwszego i wykończyć piłą, by po chwili skontrować kolejnego adwersarza... Można też skorzystać z otoczenia i wrzucić koleżkę e wielkie piły lub rozbić czachę zdobycznym baseballem. Jeśli pojawiają się momenty platformówkowe, to tylko by usprawiedliwić kolejne natarcie przeciwników. A ci są różnorodni - strzelający z dystansu, upierdliwe kurduple atakujące w zwarciu, i bossowie, którzy potrafią napsuć sporo krwi. Nie jest łatwo, ale też nie jakoś wybitnie trudno - tak w sam raz, a dla lepszych graczy jest wyższy poziom trudności. Jest też kooperacyjny survival, ale nie można zaliczać we dwoje kampanii - za to minus. Drugi za raczej krótki czas rozgrywki - w okolicach 4-5h.

Warto osobno powiedzieć o grafice - prosta, dwuwymiarowa i bardzo krwista. Animacje są dokładne, planszom nie brak szczegółów, a zgonom odpowiednio komiksowej lekcji anatomii. Całości dopełnia dynamiczny soundtrack.

Grindhouse, na jaki ostatnio wiele filmów pozuje, ale nigdzie nie wychodzi to tak dobrze jak w Shanku. Jestem na tak :)

Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
SINE MORA
Wynalezione podczas przeszukiwania Steam. Uwielbiam takie gierki. W zasadzie można napisać, że to nic nowego, bo leci samolot w prawo i strzela. Rozwala jednak klimat diesel-punk oraz ciekawe wykorzystanie grafiki 3D, dzięki czemu trasa lotu "zakręca", a bossowie wyłażą lub wyjeżdżają zza dekoracji. Big-kozacy to w ogóle perełka w tej grze - fajnie zanimowani, ciekawie zaprojektowani i z zupełnie klasycznymi metodami ich rozwalania. Świetnie z tym wszystkim komponuje się muzyka. Porwało mnie na kilka pięknych godzin.

Polecam jak ktoś lubi dobre strzelanki bez tego nowoczesnego hajpu o pierdyliardach technologii i latach produkcji.



I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott

Odpowiedz
Bastion przeszedłem - gra na pewno warta uwagi, ale głównie ze względu na narrację. Chciałem dowiedzieć się, co będzie dalej, a opowiadanie wszystkiego, co dzieje się na ekranie, to genialny patent - zwłaszcza z takim narratorem. Jest klimat, jest ciekawy świat... i niestety to wszystko zawarte w średniej grze. U podstaw Bastion to mocno przeciętna rąbanka - na dodatek niestety zbyt długa. Gra w końcu zaczęła mnie nużyć i męczyć, a przy ekranie trzymała tylko fabuła. Gdyby była o połowę krótsza, dałbym wyższą ocenę, a tak - 7/10.

Odpowiedz
FTL: Faster Than Light


[Obrazek: FTL_logo.jpg]

Kapitalna gra. Chyba najlepszy "indyk" 2012 z powodzeniem mogący konkurować z dużymi produkcjami.

Cała fabuła brzmi: jesteś kapitanem statku kosmicznego federacji, przewozisz kluczowe dane, ale wiedzą o tym także rebelianci, którzy już siedzą Ci na ogonie. Trzeba przemierzyć 8 sektorów unikając pościgu na tyle umiejętnie, by jednocześnie eksplorować wszechświat i ulepszyć statek do poziomu pozwalającego przetrwać starcie z finałowym bossem. A boss to skurwysyn jakich mało. Żeby nie było że tych brakuje po drodze - najemnicy, międzyplanetarni piraci i handlarze niewolników należą do notorycznie spotykanych na drodze przeszkód. Te, podobnie jak same jump-pointy (do przemieszczania pomiędzy którymi używamy właśnie tytułowe technologii FTL) są generowane losowo, tak samo sklepy i ich asortyment, misje i nagrody z walki. Gra nie posiada save'a - siadasz, uciekasz póki możesz, i ewentualnie, za którymś razem być może wygrasz z bossem :) co wcale nie oznacza końca gry, bo losowość, duża różnorodność (8 statków do odblokowania poza podstawowym) i poziom trudności (literówki w grze: zamiast "hard" pisze "easy", zamiast "insane" jest "normal") zachęcają do ponownego rzucenia wyzwania rebelii.

Nie napisałem chyba najważniejszego, czyli jak gramy: decydujemy o przydzieleniu załogantów do obsługi systemów lub używamy do naprawy czy też desantu. Statek wyposażony jest w osłony, broń, silniki i parę innych zabawek, które możemy odblokować w trakcie rozgrywki. Nic nie stoi na przeszkodzie, by po szybkim przetrzebieniu systemów przeciwnika zdesantować drużynę celem wybicia załogi. No, może poza koniecznością wykupienia upgrade'u i zasilenia go - zarządzanie energią jest chyba najtrudniejszym zadaniem, gdyż reaktor jest ograniczony i nawet po maksymalnym ulepszeniu nie jest w stanie wygenerować energii dla wszystkich pożądanych systemów. Zresztą i tak przeważnie nie będziemy mieć kasy na ulepszenie wszystkich, więc lista priorytetów jest kluczowa i zdradliwa. Ważny jest też dobór uzbrojenia, ras załogi, jej doświadczenie - w dodatku przeciwnik nie czeka i niejednokrotnie staniemy w sytuacji zmuszającej do wykonywania trudnych wyborów i rozwiązywania właściwie niewykonalnych problemów.

W skrócie - trudny, klimatyczny, i szalenie wciągający tytuł. Znajomy kiedyś popełnił coś takiego i zgadzam się z każdym słowem o tym tytule. Przez 20h wygrałem raz i to na easy :) i ani o grosz nie zmniejsza to mojej fascynacji FTL. Na stronie twórców przeceniony na 5$, ale jest szansa że za 3 dni znowu będzie za 2,5$ (Steam + DRM-free).
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Fenomenalna gra, tydzień w nią już tłukę i oderwać się nie mogę. Jeżeli ktoś chce się poczuć jak Han Solo ganiający po Sokole i naprawiający wszystko na bieżąco - to gra dla niego. Złożoność możliwych strategii i opcji rozwala - nadal np. odkrywam nowe opcje przy random eventach w zależności od posiadanej broni czy rozwinięcia. Wujo, jakim statkiem grasz i jaką strategię rozwoju z grubsza masz?
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
Różnie, zależy przecież od statku, a cała zabawa polega na odkrywaniu najlepszej w danym momencie :) Dobrze mi poszło Torusem z ofensywnym dronem mk 2, do tego standardowe działko jonowe, któryś beam i chyba jeszcze jakaś rakieta; tzn. tutaj dobrze wyglądało w ten sposób, że wygrałem 2 z 3 rund z bossem (na easy) po czym chciałem złapać naprawę i skubaniec doskoczył do bazy :) wygrałem korzystając z ulepszonego teleportera i dwóch "mant" usuwających mu bronie wspartych standardowym uzbrojeniem Kestrela, Hull Laserem i Heavy Laserem mk2 walącymi po tarczach i maskowaniu/sterowaniu dronami. Przy czym wcale nie miałem jakoś bardzo dużo upgrade'ów wykupionych, za to ostatnio dostałem korzystając ze statku federacji w drugiej rundzie pomimo niemal wszystkich ulepszeń wykupionych, bo w pierwszej straciłem ekipę desantową z własnej winy - nie wyłączyłem automatycznego promienia znajdującego się w tej jednostce. Zresztą z teleporterem mi idzie beznadziejnie, co chwilę tracę desant bo nie odwołuję załogi odpowiednio wcześnie. Broń jonowa jest fajna, ale ciężko ją zdobyć. Drony niby ok, ale AI strzela czasem bez sensu. Średnio wypadają bronie nastawione wyłącznie na powłokę, no i trochę brakuje mi uzbrojenia stricte przeciwko załodze. Maskowanie miałem ze dwa razy i wiecznie o nim zapominałem :) teraz chyba będę się bawił statkiem federacji, ale chciałbym odkryć pozostałe mi Mant, Zoltan, Ślimaków i Crystali.

I ponownie pobity boss, tym razem było to aż za łatwe. Znowu dwie manty niszczyły bron, a decydujące obrażenia zadawały lasery (burst mk2 + hull mk 1) wsparte torpedą klasy Pegasus, oraz rozwinięty na 3 poziom Artilery Beam, bo jak wspominałem wyżej, walczyłem statkiem federacji Osprey. W takcie wędrówki odblokowałem też statek Zoltan i musiałem zrezygnować chyba z 5 członków załogi, tak mi się trafiali często :D Świetne jest weapon pre-igner zachowujący uzbrojenie broni w czasie skoku, przez co walkę otwieramy zawsze salwą. Chyba czas na podniesienie poziomu trudności :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Ja jeszcze niestety nie ubiłem bossa ani razu - raz już kończyłem i mi prąd zabrali :)
Odblokowałem na razie drugi model podstawowego statku, Oba modele tego drugiego i pierwszy model kamulców. Ten ostatni jest naprawdę MEGA jeżeli nastawić się na abordaż - rakietami ściągam uzbrojenie jeżeli widzę jakieś rakiety, wysyłam ekipę i często zdobywam statek bez jednego wystrzału, co swoją drogą daje w uj dodatkowo stuffu, głównie broni i załogi. No i często można wygrać bez choćby jednego wystrzału.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
(30-06-2013, 01:40)wujo444 napisał(a): Kapitalna gra. Chyba najlepszy "indyk" 2012 z powodzeniem mogący konkurować z dużymi produkcjami.
Prawie bym się zgodził, ale rok 2012 moim zdaniem należał zdecydowanie do Hotline Miami (niebawem kontynuacja!). :)

Odpowiedz
Wycieczka statkiem Rock A zakończyła się odblokowaniem statku Crystali (ponoć bardzo rzadki event, 3 razy musi się do nas uśmiechnąć szczęście, a mnie się udało za drugim razem jak wpadłem na pierwszą część) ale z bossem wymiękłem w drugiej rundzie. Zły dobór uzbrojenia.

Jakby co, to jeszcze przez 18h jest przeceniona na 2,5$, klucz Steam + wersja DRM http://www.ftlgame.com/

@rogaluz: pewnie niedługo wypróbuję, bo leży już troszkę u mnie. Niemniej, nie spodziewam się takiego replayability. Indyki kolejny rok bardzo mocne...
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Shoot Many Robots - ale wygrzew. Strzelanina 2d w stylu Contry, ale z absurdalnymi ilościami wrogów. Na szczęście levelowanie postaci i broni pozwala poczuć POWER. Świetna, kolorowa, wesoła gierka z naprawdę dobrą oprawą graficzną i muzyczną. Do tego intensywna jak skurbisyn (choć na początku jest trochę drętwo - trzeba pograć z pół godziny, odblokować lepsze bronie i dojść do mocniejszych leveli). Uwielbiam takie rzeczy - staroszkolny fun w nowoczesnej oprawie. 9/10

Battle: Los Angeles - z ciekawości rzuciłem okiem (może gra lepsza od filmu?). Reakcja: opad szczęki. Tak badziewnej, nieporadnej, brzydkiej gry FPS nie widziałem od dawna. Leży wszystko: sterowanie, strzelanie, DŹWIĘK, a zwłaszcza grafika. Cut-scenki choć rysowane ręcznie, są paskudne, a grafika w grze to poziom wczesnego PS2. Tragedia, dramat, śmiech na sali. Wywaliłem po około 8 minutach. 0/10

Odpowiedz
Papers please - wątek urzędniczy na forum był jakiś czas temu gorący, więc myślę, że dla kilku osób gra wyda się interesująca. Wcielamy się w pogranicznika w wyimaginowanym państwie totalitarnym i naszym zadaniem staje się weryfikacja dokumentów osób próbujących dostać się do naszego cudownego kraju. Kraju który staje powoli na skraju rewolucji, a tajemnicza organizacja knuje spisek przeciwko skorumpowanej władzy. Z tego powodu biurokracja z każdym dniem staje się bardziej rozbudowana...
Gra wymagająca spostrzegawczości, dobrej pamięci i cierpliwości z sympatycznie archaiczną grafiką. Kilka moralnych wyborów w wątku "kampanii" z kilkoma możliwymi zakończeniami.
[Obrazek: papers_please_3.jpg]

Odpowiedz
Kuźwa czad. Jak tylko wyjdzie spolszczenie to gram. ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Wierzę w ciebie, Uwe! czyli Postal military 34 7,317 29-08-2013, 20:52
Ostatni post: MOLQ
  pobożne życzenia, czyli jaki film przenieść na monitory Never Fuck With Me 42 6,954 25-03-2013, 14:01
Ostatni post: zombie_sidekick
  pobożne życzenia, czyli jaką grę przenieść na kinowy ekran Phil 52 7,676 20-02-2013, 19:12
Ostatni post: Sephiroth



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości