Inferno (2016) reż. Ron Howard
#21
Lubię obie poprzednie części, ale ta wygląda tak bardzo "tak samo" i nieciekawie, że już bardziej się chyba nie dało.

Może obejrzę kiedyś w BDripie. :P

Odpowiedz
#22
Anioły i Demony jednak nadal pozostają najlepszą częścią "serii".

Generalnie Inferno ogląda się przyjemnie i bezboleśnie, ale... brakuje jakiejś konkretnej atmosfery i polotu. Akcja pędzi na złamanie karku,  ale nie ma przez to sensownego poczucia progresu. Wszystkie zagadki rozwiązywane są w locie, ale wypada to jeszcze mnie prawdopodobnie niż w poprzednich filmach.

Zdecydowanie na minus zakończenie:


Jak na ironię też, mimo że jest tu zdecydowanie więcej prawdziwych lokacji (w porównaniu z CGI wnętrzami z Aniołów), to pokazywane są one  jeszcze bardziej oszczędnie i właściwie nie ma kiedy zawiesić na nich oka. Dodatkowo strasznie wkurzał mnie zmieniony aspect ratio i fakt, że obraz za bardzo walił cyfrówką. Kod Da Vinci oraz Anioły i Demony wizualnie były jednak lepsze pod tym względem. Zawodzi też Zimmer, bo poza finałowym nie ma tu absolutnie żadnego ciekawego kawałka.

Tym razem przydałoby się jednak dodatkowe 20 min, bo całość jest ewidentnie mocno poszatkowana i zbyt dużo elementów traktuje po łebkach. Poprzednie filmy doczekały się wersji rozszerzonych, więc może tu będzie podobnie.

Odpowiedz
#23
Ależ to słabe albo inaczej nijakie, ze wskazaniem na słabe.
Sama historia kiepska i wtórna (pewnie w książce było jeszcze gorzej), narracja rwana, zbyt szybka (nie idzie się w ogóle wczuć w przygody bohaterów), realizacyjnie ŹLE - film wygląda biednie, bliskie plany, zbliżenia, "przypadkowe" kąty kamery, AR 16/9 - całość wygląda TANIO.
Nawet muzyka nie robi żadnego wrażenia - nie ma (lub nie odnotowałem) żadnego dobrego motywu.

W sumie, w połączeniu kiepskiej historii i słabej realizacji całość wygląda jak ciut droższy film telewizyjny, ze znanymi twarzami. Tylko tu też nie jest lepiej, np. Hanks się postarzał, sprawia wrażenie zmęczonego.

"Anioły" wyglądają przy tym jak arcydzieło, "Kod" podobnie - jak bardzo dobry, przemyślany film. A ten?
Nie pasuje w ogóle jako część trylogii.

Daje 4/10 bo, o dziwo, film nie nuży, ogląda się go "szybko" choć trwa 2 godziny.

PS - muszę chyba cofnąć słowa, że "to nie może być gorsze niż Zaginiony Symbol" bo jeśli książka jest taka, jak film to... jest
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#24
Lubię poprzednie części, zwłaszcza Anioły i demony. Ale tu nie ma tej otoczki spisków i wiekowych, historycznych tajemnic. Zamiast starodawnego stowarzyszenia mamy jakąś dziwną, współczesną organizację, która przez większość czasu zajmuje się nie wiadomo czym. A wizje Langdona zamiast intrygować, budzą raczej konsternację, bo wyglądają jak wyjęte z jakiegoś filmu fantasy. Fabuła jest denna, niepotrzebnie pokomplikowana, antagonista ginie na samym początku, więc jakby go nie było i czuć niski budżet - poprzednie części prezentowały się ładniej i było czuć rozmach w pokazywaniu zabytków. Zimmer, co się stało z muzyką?!

I choć uwielbiam Hanksa, to tutaj ewidentnie nie mógł się odnaleźć.

4/10

Odpowiedz
#25
Oglądając ten film starałem się przypomnieć sobie książkę i nie zapamiętałem z niej nic poza tym, że głównym bohaterem jest (znowu) Langdon. A pamięć mam dość dobrą.

Na plus słodka buzia Felicity Jones i Hanks ale tu chyba bardziej z sympatii do aktora.

Końcowa szarpanina mnie wymęczyła, na siłę starano się budować napięcie a wyszło to słabo.

Jaki film, taka książka. Czytadła Browna przelatują przez głowę jak piwo przez pęcherz to i z filmem będzie podobnie.
Hey, give me another cookie

Odpowiedz
#26
(10-05-2016, 09:02)Mierzwiak napisał(a): Wydzielam temat, Arahan usunąłem trailer z twojego posta bo jest wyżej.

Mierzwiak, popraw się. Do serii filmowych z nim.

Odpowiedz
#27
Pierwszych kilkanaście minut to takie realizacyjne dno (praca kamery, kadry i te komiczne wizje Langdona) że omal nie wyłączyłem ale dobrze że dałem radę, bo ominąłby mnie jeden z najgłupszych filmów ever.

To dość częste w filmach, w końcu dobro musi zwyciężyć, ale tutaj wyjątkowo skutecznie "czarne charaktery" robią wszystko, żeby ich plan nie wypalił. Przecież cały ten plan z ukryciem wirusa i prowadzącymi do niego wskazówkami to autosabotaż jakich mało. Nie mogę, po prostu nie mogę. Boli mnie głowa (również od ekspozycji) chce mi się śmiać i płakać jednocześnie. Wystarczyło po prostu... wypuścić wirusa. Gdziekolwiek, ale nie, po co. FUUUUUCK!!!!!!!!!

3/10.

PS. Bardzo chciałbym by filmy nie tylko przestały mnie w formie napisów informować o miejscu akcji, ale również o godzinie. Niczego to nie wnosi, nic mi to nie mówi. Do czego mam odnieść ten czas? Ktoś rzuca "zostało X godzin" ale co z tego? Nie pamiętam jaka 10 minut na ekranie temu była godzina, nie będę tego liczyć. Zgiń przepadnij filmowy czasie!

Odpowiedz
#28
"Znowu Dante. Zawsze Dante. Dlaczego Dante?" - Robert Langdon, w połowie tego filmu...
I ja, wybuchając śmiechem gdy tak główkuje. XD

[Obrazek: Tom-Hanks-Inferno-2016.jpg]

Po pierwsze, czy moda na wszechstronnie uzdolnione, wyglądające na 20-25 lat panie Doktor, może w końcu zdechnąć? Poprzednia część, tak jak i dojrzalsza partnerka Langdona, była najlepsza, a tutaj występuje jeden z elementów, który w obecnym Hollywood strasznie mnie drażni. W 2015 roku Emma Stone miała takie dwie role (czym mocno u mnie zminusowała), w tym roku była jeszcze ta wiedźma w Suicide Squad, a teraz tutaj - doktor medycyny (a może nie?) mówiąca trzema językami, potrafiąca rozwiązywać anagramy, chodząca alfa i omega. Nosz kur...

Po drugie, Omar Sy był fajny w Nietykalnych, ale czy Hollywood może mu nie dawać więcej ról w filmach anglojęzycznych. Kiedy zaczyna mówić to... boli.

Po trzecie, czemu to jest tak fatalnie wyreżyserowane? Postacie podchodzą do siebie, recytują swoje kwestie, wygląda to trochę jak jakiś tani kryminał telewizyjny. Udawana policjantka chodzi, jeździ, skrada się, coś tam robi, wszystko to takie beznamiętne, nietrzymające w napięciu, po prostu błąka się gdzieś w tle. No i byłą brzydka.

Wprowadzenie postaci Irrfana Khana i spotkanie Langdona ze starą przyjaciółką nastąpiły zdecydowanie za późno.

All in all, mega głupi film. Najgorsza część. 3/10 przy jakichś 6-7 dla Kody i A&D.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Independence Day: Resurgence (Roland Emmerich) 2016 Danus 388 48,294 05-11-2019, 13:24
Ostatni post: Grievous
  Seria Bourne (2002-2016) Anonymous 408 50,325 12-08-2019, 12:32
Ostatni post: Pelivaron
  Arnold S. i R.E. Howard Yossa 11 3,386 09-02-2018, 17:01
Ostatni post: Kluski
  Angels & Demons (2009) reż. Ron Howard Phlogiston2 105 22,892 26-12-2013, 23:14
Ostatni post: Khet



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości