Jack Reacher
#21
Cytat:Ten film mialby kilkukrotnie wieksze pierdolniecie, gdyby zamiast Tomka byl jakis kawal lekko zarosnietego luja - pierwsza mysl, Hardy

Hardy jest za niski, ale poza tym pasowałby idealnie. Z wypowiedzi osób, które czytały książkę, wyłania się inny obraz Reachera aniżeli przedstawiony w adaptacji - ponad dwumetrowy, dobrze zbudowany, małomówny typ ala Eastwood czy Bronson.

Odpowiedz
#22
No niski, niski - choc chyba tomek jest jeszcze mniejszy :)

Swoja droga, ktos marudzil w temacie Die Hard, ze syn Johna to jakis wymoczek...juz wtedy moj zmysl mi podpowiadal, ze gowno prawda. Syn Johna jest tutaj zajebisty, naprawde kawal zlego skurwiela, a motyw z reczna pilka jest zwyczajnie boski :)
I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#23
(03-05-2013, 15:15)Bucho napisał(a): Przy okazji, film sie jak rozumiem nie sprzedal, a materialu jest na zajebista serie.

"Nie sprzedał" to za dużo powiedziane. 216 baniek na całym świecie (przy 60mln. budżecie) daje nadzieje na sequel, choć wolałbym, aby już nie robiono z Reachera chodzącej legendy, jak to ma miejsce w ostatnim monologu Barra.
Materiał na zajebistą serię? Być może. Znam tylko "Poziom śmierci" - zacne czytadło. Ale po przeczytaniu opisów wszystkich książek Childa, większość z nich ma tę samą fabułę - Reacher przyjeżdża do małego miasteczka, w którym jakiś bonzo rządzi mocną ręką, i się z nim rozprawia (nie bez kłopotów). Przy okazji jest jakaś lasia, z którą Jack nawiązują romansik, a że nigdzie nie zagrzewa długo miejsca, to mówi lasce bon voyage i jedzie do innego miasta. "Jednym strzałem" odbiega od schematu, ale pewnie dlatego wybrali tę właśnie książkę na pierwszy film.

Odpowiedz
#24
Cytat:Syn Johna jest tutaj zajebisty

Zajebisty, bo przez cały czas gra złego skurwiela. Nie chciałbym widzieć tego aktora w roli fajnej cool wygadanej pozytywnej postaci aspirującej do Popcorn Movie Awards.

Odpowiedz
#25
Apropo wyników finansowych Jacka Reachera - gdzieś kiedyś czytałem, że studio zainwestuje w kolejną część, jeśli film zarobi conajmniej 250mln. Jak widać, do tego wyniku sporo zabrakło, więc szanse na sequel są raczej marne.

Odpowiedz
#26
Zastanawiające jest w tym wszystkim to, że jeden film ma problem z otrzymaniem kategorii wiekowej PG-13 bo pada w nim o jeden "fuck" za dużo a inny film taki jak Jack Reacher gdzie już w pierwszej scenie otwierającej film trup sieje się gęsto a nawet strzela się do matki z dzieckiem, gdzie łamane są kończyny, paluchem wydłubywane oczy, odgryzane palce i mózg rozbryzguje się na ścianie nie ma z przyznaniem tej kategorii najmniejszego problemu. Ale wystarczy tylko spojrzeć na to kto maczał palce w produkcji tego filmu i od razu wiemy kto i jakiego żyda przekupił. Tak więc Hitch nie marudź, że ten film ma niską kategorię wiekową bo w tym przypadku to pic na wodę jest.

Odpowiedz
#27
ROTFL. W tym filmie nie ma w ogóle przemocy. Trupy padają poza kadrem (a jeśli już w kadrze to bez jakichkolwiek graficznych zabiegów), połamane gnaty (też bez detali) są poprzedzone śmiesznym "semper-fu", a o odgryzaniu palców to się tylko gada. Dajecie się mamić sprawnym montażem tak samo jak przy równie kid-friendly "Taken" lub "True Grit".

Co do samego filmu... Widziałem go już parę dni temu, ale nie miałem najmniejszej ochoty wracać do niego nawet myślami, co by skrobnąć parę słów. Solidny technicznie, mega bezpłciowy i totalnie zachowawczy - w sam raz do oglądania przy niedzielnym obiadku z dzieciakami. Cruise się stara jak tylko może, ale jakoś nie potrafi wstrzelić się w postać, o której wszyscy dookoła mówią w podnieceniu przez cały film. No ale chociaż próbuje, czego nie można powiedzieć o reszcie obsady.

Historia mi się podobała. Miała potencjał i chętnie bym ją zobaczył napisaną przez i dla dorosłych ludzi.

5/10 + znak jakości "ni to w dupę, ni to w oko"
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#28
Aj tam scena snajperska jest sprytnie nakręcona. Przed prawie każdym strzałem - trafieniem w ostatniej chwili następuje delikatne cięcie (
). Dużo dramaturgii dodaje echo wystrzałów i krzyków to wszystko. Oni tylko upadają nie ma jakiegoś mega pieprznięcia, odrzutu ofiar itp. To po prostu sprytnie sfilmowana i zaplanowana sekwencja, która nie pokazuje za dużo a robi piorunujące wrażenie. Najmocniejsza sekwencja, która wywyższa to Pg-13 nad inne produkcje to
. ;)

Odpowiedz
#29
Hitch. to teraz ja sobie z Twojego postu ROTFlnę: hahaha! xD

Odpowiedz
#30
Predatorze, mi to wprowadzenie skojarzyło się z produkcyjkami typu "CSI: Miami". Także żadnego wrażenia nie stwierdzono, poza może "super, pokazali bad guya od razu - pies wszamał ewentualne śledztwo i emocje". W ogóle często ten film ma strasznie serialowy, tani klimat. To kosztowało 60 milionów? Ile z tego zainkasował Tomcio Paluch? 55?

Moniko, cóż za treściwa replika. Idealnie oddaje moje uczucia podczas czytania pozytywnych opinii o tym synonimie nijakości. Znowu ludzi trafiła jakaś zbiorowa paranoja :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#31
Nigdy nie widziałem CSI , ale podczas oglądania rzeczywiście od czasu do czasu ma się wrażenie że to kolejny odc. JAG: Wojskowe biuro śledcze :) Na szczęście muzyka i zdjęcia stoją na wysokim poziomie i szybko, sprawnie odciągają widza od tych nagłych skojarzeń. Tomek mógłby tu podczas sekwencji walk i przemocy zachowywać się jak w Collateral i byłoby idealnie. Mimo to film bardzo mi się podobał (miejscami kojarzył mi się trochę z Edge of Darkness z Melem ;) ) i dołączy 15tego do kolekcji blu.

Odpowiedz
#32
Reachera nie oglądałem, ale umiejętne przycięcie scen śmierci to sposób na MPAA który popieram. Nie popieram scen w których spadają z 20 metrów, otrzepują się i idą dalej lub Matthew Modine zasypia po nieumiejętnym montażu.

Odpowiedz
#33
Więc "Jack Reacher" ci się spodoba - prawie wszyscy w tym filmie giną w ten drugi sposób.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#34
Obejrzałem bo wśród głosów większości, że film to beznamiętna chujnia, pojawiały się też opinie osób (których zdanie cenię), że "Jack Reacher" to tak naprawdę ukryta, oldschoolowa sensacja, pozbawiona efekciarstwa dzisiejszego kina akcji, ze stuprocentowym badassem w roli głównej oraz poziomem brutalności naginającym pg-13.

I za cholerę nie mogę doszukać się tutaj tej prawdziwej "staroszkolności", widzę jedynie nieudolną zgrywę i miałkość udające autentyczne kinowe badasserstwo. Oglądając ten film nie do końca wiadomo, które fragmenty są na poważnie, a które to samoświadoma zabawa konwencją. Film nie działa i w jednym i w drugim przypadku. Piszą, że niby nie ma tu efekciarstwa, ale cała postawa głównego bohatera, sposób jego przedstawienia i ogólna narracja to jedno wielkie efekciarstwo. Bo "Reacher" może i zrywa z niektórymi naleciałościami dzisiejszego kina akcji, ale zamiast tego przywołuje kicz lat przeszłych. I to, że całość może być zgrywą z konwencji, wcale nie czyni tego lepszym. Doceniam starania reżysera w przywołaniu bezkompromisowego herosa zamierzchłej ery, ale oprócz paru dobrych bijatyk, kilku przebłysków uroku głównego bohatera oraz
, to tutaj nie ma właściwie nic wartego uwagi. Wszystko w tym filmie pomiędzy scenami akcji to tandeta.

Za cholerę nie mogę się w tym doszukać "poważnej, spokojnie prowadzonej sensacji". Intryga jest śmieszna i trąci myszką, a całe śledztwo opiera się na komiksowych skrótach i następujących po sobie magicznych dedukcjach i objawieniach głównego bohatera, z którego jest taki mega-detektyw, że tożsamość i DNA sprawcy pewnie potrafi wyniuchać nosem z powietrza. W ogóle cały ten motyw organizacji przejmującej firmy budowlane i szwarccharaktera z obgryzionymi paluchami jest tak naciągany i karykaturalny, a jednocześnie niedopowiedziany, że w końcowych momentach filmu gdy Reacher spotyka się z "Więzniem", to miałem przez moment wrażenie, że Herzog zaraz założy na plecy jetpack, odleci przez sufit śmiejąc się jak maniak i okaże się, że przez cały czas pracował dla organizacji Cobra z GIJoe. Niektórzy chyba zbyt pochopnie to wszystko łyknęli tylko dlatego, że film na pierwszy rzut oka wygląda jak coś z lat 90'

Co do samego Reachera - choć wiem, że z jego 170cm wzrostu i metroseksualnym wizerunkiem Cruise pewnie nie kojarzy się wszystkim z twardzielem, ale nadal uważam, że mało który leading man w holly wypada tak dynamicznie w scenach akcji. Facet na poważnie podchodzi do filmowej choreografii i sceny naparzanek z jego udziałem mają dynamikę, intensywność i pierdolnięcie, pomimo jego postawy pokurcza i gładkiej twarzy modela. Tak więc przyjemnie oglądało się jego akrobacje. Ale kurde, tak karykaturalnego Cruisa nie oglądałem od czasów MI2, gdy napierdalał u Johna Woo z dwóch pistoletów z białymi gołębiami w tle. I tutaj niby też zgrywa, niby zabawa konwencją i celowe przerysowanie głównego bohatera, ale nic z tego nie wynika. Nie ważne czy ta karykaturalność jest świadoma czy niezamierzona, ona po prostu w tym filmie nie działa. Nie mam nic do przerysowanych twardzieli, ba w sumie to teoretycznie nie mam nawet nic do tej ciągle przywoływanej karykaturalności, jeżeli ją dobrze wykorzystać. Taki mega przerysowany Jack Reacher na papierze ma spory potencjał, jeżeli użyć go z głową i nawet byłbym gotów dać tej postaci szanse przy okazji jakiegoś sequela, ale w tym filmie wykorzystanie tego gościa to jeden wielki meh'. Bo "Reacher" nie działa zarówno jako zabawa konwencją (za mało tu tej zabawy, za mało jaj, za mało lekkości i pamiętnych elementów, by usprawiedliwić umowność) i nie działa jako poważna sensacja (Intryga traci myszką na kilometr, a narracja filmu i główny bohater bardziej zalatują kiczem i tandetą niż prawdziwym, poważnym, Eastwoodowskim twardzielstwem).

Sceny akcji oglądało się zacnie, badasserstwo Jacka momentami robiło wrażenie, a końcowy myk z zabójstwem Herzoga był świetny (btw. występ Wernera to tylko ciekawostka dla filmoznawców), ale to za mało bym się jarał tym obrazem. Coraz więcej filmów dzisiaj na siłę aspiruje do bycia staroszkolnymi festiwalami epy. Analogowi bohaterowie w cyfrowym świecie bla, bla, bla, pierdu pierdu. Ale wychodzą z błędnego założenia, że jak tylko puszczą oko do twardzieli epoki minionej to film będzie od razu zajebisty. Z tych aspiracji nie zawsze wychodzi cokolwiek konkretnego. Pomimo ciągłego pitolenia o zniewieścieniu i dominacji PG-13 w amerykańskim kinie akcji, to tak naprawdę w ostatnich dziesięciu latach jankeskie akcyjniaki miały wystarczającą ilość swoich własnych, zajebistych, charakterystycznych twardzieli. Na pewno wystarczającą bym nie musiał na siłę wyszukiwać Jacków Reacherów. Jakoś nie doskwiera mi aż tak duży głód narkotyczny epy.

Duvall i tak był w tym wszystkim najlepszy.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#35
Cytat:w ostatnich dziesięciu latach jankeskie akcyjniaki miały wystarczającą ilość swoich własnych, zajebistych, charakterystycznych twardzieli.

Z ciekawości: kogo masz na myśli? Bo chyba nie tego pizdusia Bourne'a granego przez Matusia Damona, którego nienawidzę? ;)


Odpowiedz
#36
(04-05-2013, 16:08)Mental napisał(a): Matusia Damona, którego nienawidzę? ;)

Ty też tak masz ?? ;) Każdy film z tym ryjskiem w roli głównej, wywołuje u mnie odruchy wymiotne :P


Odpowiedz
#37
Spoko wodza, Bourne ani mnie nie grzeje ani nie ziębi. Mam go w dupie generalnie. Damon jest tak bezpłciowy i nijaki w tej roli, że można byłoby go zastąpić każdym, białym leading manem z Holly i nie wyszłoby to tej postaci na gorsze. do kroćset fur beczek! nawet Matthew McConaughey z czasów swojej kariery w komediach romantycznych, by się nadał jakby ogolić my łeb, założyć coś innego od hawajskiej koszuli i kazać przestać się uśmiechać. Nikt by poczuł różnicy, bo Jason w wykonaniu Damona to totalny bezpłciowiec.

Nad takiego Bourna spokojnie postawię Craig'owego Bonda. Każdego dnia.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#38
Proteus, ale co z tymi twardzielami, których rzekomo dorobiło się amerykańskie kino w przeciągu ostatnich 10 lat? Wymieniaj albo giń, dziwko! :)

Odpowiedz
#39
(04-05-2013, 16:11)Predator895 napisał(a):
(04-05-2013, 16:08)Mental napisał(a): Matusia Damona, którego nienawidzę? ;)
Ty też tak masz ?? ;) Każdy film z tym ryjskiem w roli głównej, wywołuje u mnie odruchy wymiotne :P

Nie tyle film co ten koleś. Ale Elysium mimo to obejrzę ;)



Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#40
Cholera Mental mam Ci robić spis powszechny IMDB z ostatnich dziesięciu lat? ;)

Już nawet patrząc na samego Cruisa, koleś miał lepszych badassów na koncie. Taki Jack Reacher to śmieszna, karykaturalna papka przy Vincencie z Collateral. Vicent nie dość, że jest w pełni przekonywujący i realistyczny, to jednocześnie jest 100% bardziej zajebisty, zimny, morderczy, autentyczny i przy nim Reacher jawi się jako jakieś śmieszne, popkulturowe kuriozum. Cholera, nawet Ethan Hawk z jego dwóch ostatnich MI, chociaż dużo bardziej "pegietrzynastkowy" od Reachera i również niepozbawiony przerysowania, jest lepiej wykorzystany w tych filmach i lepiej się go ogląda.

Do tego of the top of my head: Bond Craiga, który jest tak zajebisty, że oddzielnego posta o nim należałoby skleić, Dredd Urbana, postacie grane przez Hardy'ego, Bale'a (Harsh Times anyone), Erica Bana, Butlera, Neesona, Brolina.
Już w samym tylko 2012 mieliśmy "Dredda", "The Raid" i "Skyfall" z zajebiście oldschoolową końcówką. I to tylko biorąc pod uwagę "staroszkolne" odniesienia. Do tego dochodzi od cholery świetnych tytułów i bohaterów PG-13 ostatnich 10 lat, którzy może nie rzucają mięchem na lewo i prawo i nie wylewają hektolitrów juchy, ale i tak są jak najbardziej zajebistymi postaciami, których nawet nie będę wymieniał bo wiem, że Ci pikawa skoczy :)

Zresztą nie chodziło mi tylko i wyłącznie o pierwszoplanowych bohaterów stricte kina akcji, ale ogólnie o badassów w kinie. Jest od cholery świetnych drugoplanowoców, których teraz nawet nie byłbym w stanie spamiętać. Zawsze znajdzie się jakiś twardziel, który odgrywać będzie taka rolę jak Duvall, w tym filmie. Do tego mnóstwo zajebistych twardzieli w amerykańskim TV. Wiem, że telewizja się dla niektórych nie liczy, ale to co oglądam regularnie w serialach, też buduje mój ogólny obraz tego co powstało w ostatnich latach i nie widzę w tym dziury aż tak dużej, bym musiał na siłę zapychać je takimi marnującymi potencjał średniakami jak Reacher i spuszczać się nad filmem tylko dlatego, że ktoś wpakowuje badguy'owi kulkę w łeb zamiast posłać go do pierdla.

Pomysł Reachera był fajny, wykonanie gorsze.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jack Ryan Mefisto 25 5,773 17-10-2016, 19:46
Ostatni post: SonnyCrockett



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości