Ankieta: Jak oceniasz Jojo Rabbit?
Zajebisty!
Film roku!!
Za dobry na Oscary!
Przereklamowany
Wciąż go trawię
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Jojo Rabbit (2019), reż Taika Waititi
#1
Jojo Rabbit - W "Marriage Story" ScarJo przebiera się za Davida Bowiego z "Let's Dance" i główny 10-letni bohater cały czas przypominał mi ją (w "Jojo" jego matkę) w tym przebraniu, no i na końcu miałem niespodziankę, za którą dałbym spokojnie 10/10. Film trochę słabuje w pierwszej połowie, ale od pewnego ważnego momentu byłem wkuty w ekran. Świetny dzieciak, świetna Żydówka, bardzo dobry Rockwell oraz Scarlett. Sam Waititi jako Adolf pojawia się sporadycznie. 8.5/10.

Odpowiedz
#2
Jojo Rabbit - fatalne. Niemal w każdym aspekcie. Młody w roli głównej jest tutaj chyba jedynym plusem. Cała reszta to siermiężna błazenada, z humorkiem z rodzaju tych, gdzie szczytem komizmu jest mały grubasek w nazistowskim mundurze, upuszczający rakietnice, Rebel Wilson pierdoląca suchary o Rosjanach zjadających nazistów i kopniecie Hitlera w jaja. Dziwi mnie, że niektórzy chwalą go za satyryczne podejście, przecież ten film jest kompletnie nieudolny w jej serwowaniu, wszystko opiera sie tutaj na karykaturze karykatury, z pajacującym reżyserem w centrum.

Największą kontrowersją związaną z tym tytułem jest jak dla mnie fakt, że coś tak potwornie nieśmiesznego zdobywa jakikolwiek poklask. O waleniu emocjonalną taniochą w drugiej połowie nawet nie wspominam. O użyciu Bowiego w końcowce również, to takie granie na najprostszych instynktach widowni. Nie widze w tym żadnej urokliwości, raczej twórczą kalkulację. Generalnie lubię Taikę, ale tym razem przestrzelił kompletnie.

PS. Główny bohater uważa siebie za okaleczone monstrum ze względu na fakt, że ma na twarzy coś, co wygląda jak zadrapania, powstające w wyniku spaceru po lesie i otarcia się o wystajace gałązki, ewentualnie intensywnej zabawy z kotem. Za każdym razem kiedy ktoś okreslal go mianem "kaleki", "brzydala", "potwora", miałem ochotę rzucić czymś w telewizor.

Odpowiedz
#3
(22-12-2019, 20:55)Krismeister napisał(a): Jojo Rabbit (...) Świetny dzieciak, świetna Żydówka, bardzo dobry Rockwell oraz Scarlett. Sam Waititi jako Adolf pojawia się sporadycznie. 8.5/10.
Czy ty oglądałeś jakiś inny film niż ja? Mniejsza o ocenę, bo mogło ci się podobać, ale pisanie, że Waititi pojawia się sporadycznie?! Przecież on tam ma chyba (trzeba by policzyć) więcej czasu ekranowego niż Scarlett i Żydówka, porównywalnie do Rockwella. Pojawianie się w co trzeciej scenie to nie jest sporadycznie. Sporadycznie to pojawiają się Yorkie albo Finkel.
A co do filmu to cóż, jak dla mnie jest fatalny. Po zwiastunach zastanawiałem się o co chodzi z tą nędzną zgrywą i siermiężnym humorem, czemu to zbiera dobre recenzje, no ale z krytykowaniem poczekałem na obejrzenie całości, obejrzałem i nadal nie wiem skąd to ciepłe przyjęcie. Prawdę mówiąc to chyba najgorszy film nominowany do Złotego Globa jaki pamiętam :/ No bo cóż my tutaj mamy? Chowam w spoilerze, bo film jeszcze nie miał premiery:
Pomysł na historię miał potencjał, gdyby chłopak był ze 3-4 lata starszy i zrobić z niego kogoś NAPRAWDĘ zafascynowanego nazizmem (a przecież nietrudno o to, skoro większość Niemców była nim zafascynowana) i potem pociągnąć fabułę w taką samą stronę jak w filmie. No ale nie, Waititi bierze wszystko w gigantyczny nawias, mruga okiem, wciska bezsensowne humorystyczne wstawki rodem z najgorszych żartów o Hitlerze i liczy nie mam pojęcia na jaki efekt. Poza tym jego rola fuhrera jest na poziomie bekowych filmików z YT.
Na pochwałę zasługuje właściwie tylko rola dzieciaka, który ciągnie na barkach cały film i spisuje się bardzo dobrze (ale bez przesady żeby mu dawać jakieś nominacje), poza tym wykonane jest to bardzo ładnie, no ale to norma w Holly gdy kasy nie brakuje. Scarlett nie ma co grać, no jest sobie i gada z pseudo niemieckim akcentem. Wystep Rockwella ok, ale jego postać jest kiepska.
Straszny, straszny film. Najgorszy seans 2019 w jego ostatnim dniu. 3/10

Odpowiedz
#4
Wczoraj wieczorem włączyłem Ad Astra, jednak po 30 minutach (z przerwą na drzemkę w środku) byłem nim tak zmęczony, że zrezygnowałem i zaproponowałem dziewczynie inny film, którego trailer puszczony przed Le Mans '66 w ubiegłym miesiącu zrobił na nas dobre wrażenie. Ten trailer:



Nie jestem fanem trzeciego Thora, więc nie interesowałem się następnym filmem Taiki, bo spodziewałem się kolejnych dwóch godzin błazenady. Otrzymałem o wiele więcej.

Gdy Jojo biegł za motylkiem i podniósł głowę, a obok niego w kadrze znalazło się to, co się znalazło
[Obrazek: Shocked.gif]
[Obrazek: giphy.gif]

No i ten niemiecki Bowie na koniec - aż zacząłem tańczyć.

Hail Taika!

PS
ScarJo jest aktorką roku! W 2019 odhaczyła swój najlepszy występ jako Wdowa w MCU, najlepszą rolę w karierze w Marriage Story, a teraz skradła moje serce tutaj. Brawo!

Odpowiedz
#5
(02-01-2020, 13:32)Juby napisał(a): Gdy Jojo biegł za motylkiem i podniósł głowę, a obok niego w kadrze znalazło się to, co się znalazło.
Jak dla mnie typowy przykład szokowania widza, bo nie ma się nic innego w zanadrzu. Do tego momentu filmu zdążyłem nabrać obojętności wobec wydarzeń na ekranie, więc pierwsza myśl po zobaczniu w kadrze tych
to było "ah, no tak, czyli za to te wszystkie nominacje". Inna kwestia, że ten zwrot akcji nie ma właściwie żadnych konsekwencji dla fabuły, a chyba powinien, najbardziej oczywiste czego mi zabrakło to
Niby można to tłumaczyć chaosem wojennym, ale przecież wszystko jest przedstawione tak, że miasto działa znakomicie aż do wkroczenia Amerykanów, to nie Warszawa po Powstaniu, tylko śliczne niemieckie miasto wyglądające pięknie nawet po "bitwie". Zresztą jak dla mnie w tej konstrukcji świata nic nie trzyma się kupy - ze świecą szukać w kinie gorszego połączenia karykatury/groteski/wzięcia w nawias z poważnym tematem.


Jeszcze dodam, że ja widziałem nie screenera, tylko byłem w kinie i czułem się trochę jakbym wrócił do czasów gimnazjum, czyli każde pojawienie się Hitlera i jakikolwiek jego tekst: publiczność się śmieje, jak Hitler robi głupią minę: wszyscy się śmieją.

Odpowiedz
#6
Cytat:czułem się trochę jakbym wrócił do czasów gimnazjum, czyli każde pojawienie się Hitlera i jakikolwiek jego tekst: publiczność się śmieje, jak Hitler robi głupią minę: wszyscy się śmieją.
To nam chyba tłumaczy nagrodę publiczności w Toronto.

Odpowiedz
#7
Jak dla mnie świetny, ciepły film. Wiadoma scena działa fenomenalnie, choć oczywiście patrząc obiektywnie to sprawdzony chwyt. Bo ten film ogólnie nie jest (i nie ma być) odkrywczy. Nie kojarzę, żebyśmy mieli taką satyrę w ostatnich latach i nie widzę nic złego w tym, że ktoś zrobił tak pyszne, nawet jeśli odgrzewane danie.
Mam wrażenie, że w przypadku Jojo dużo rozbija się o oczekiwania. I przyznam, że ja bałem się, że będzie to kolejny Taika z wygłupami i improwizacją. Tymczasem zrobił solidną rzemieślniczą robotę i nie zmarnował świetnych talentów dzieciaka, Rockwella i ScarJo. Dla mnie kciuk bardzo w górę.

Odpowiedz
#8
Ja miałem zerowe oczekiwania, w ogóle nie wczytywałem się w opisy filmu, obejrzałem dawno temu jeden trailer i szedłem do kina z nastawieniem, że Waititiego dosyć lubię (What We Do in the Shadows to mocne 7, Ragnarok to jeden ze świeższych Marvelów), więc niech pokaże na co go stać. Początek był jeszcze obiecujący (Beatlesi w czołówce), byłem zaintrygowany tym całym leśnym obozem dla dzieci, z ekscytacją czekałem na wyjaśnienie o co w tym dziwnym świecie chodzi. Okazało się, że... o nic? Nie wiem, kurde, idę szukać jakichś entuzjastycznych recenzji żeby dowiedzieć się co ludzie w tym widzą, przy czym wcale nie jestem odosobniony w takiej ocenie - film pojawia się na wielu listach najgorszych/przecenianych filmów 2019.

Odpowiedz
#9
Pamiętam czasy kiedy nie było internetu, nikt nie był ekspertem w temacie filmów, nikt nie oglądał ich przez pryzmat cyferek, wiedzy, że są za coś doceniane / w czymś nominowane, nie doszukiwał się grania na najprostszych instynktach widowni, czy typowych przykładów szokowania widza, bo nie ma się nic innego w zanadrzu, nie zastanawiał się, czy coś jest ograne, czy może jest rewolucją w kinie, tylko zwyczajnie starał się wciągnąć i emocjonować tym, co ogląda.

Fajne czasy. Szkoda, że się kończyły :(

@simek - może ukryj w spoilerze, co znalazło się w kadrze, o którym pisałem. Na wszelki wypadek, żeby później ktoś nie przewidział / dał się ponieść emocjom.

A w kwestii twoich wątpliwości

Odpowiedz
#10
Fajne słowa Juby, też zwróciłem na to uwagę.
- I don't advise a haircut, man. All hairdressers are in the employment of the government. Hairs are your aerials. They pick up signals from the cosmos, and transmit them directly into the brain. This is the reason bald-headed men are uptight.
- What absolute twaddle.  

Odpowiedz
#11
Come on, jakby film nie miał nominacji do Globa, albo obejrzałbym go w kwietniu zeszłego roku, to bym wystawił takie samo 3/10, ponarzekałbym tak samo na to, co mi się nie podobało, jedyna różnica taka, że o filmie już bym zapomniał, po wsadzeniu do szufladki "nieśmieszne filmy o których nie warto pamiętać", a że nominacja i wysokie oceny są, to mnie to po prostu intryguje cóż ludzie w tym widzą.

Odpowiedz
#12
@simku, ale to nie jest atak w twoim kierunku i w przypadku tylko tego konkretnego filmu. Po prostu mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach, kiedy dostępność filmów jest dużo większa, ludzie oglądają ich dużo więcej, mają więcej możliwości porozmawiać z innymi - często bardziej obeznanymi w temacie filmowym - osobami, a każdy youtuber może trafić na listę profesjonalnych krytyków największych portali typu rottentomatoes, granice się tak pozacierały, że każdy, nawet podświadomie, czuję potrzebę analizowania filmów aż do przesady, czego jeszcze przed laty nikt nie robił. Widzę to nawet po sobie i od jakiegoś czasu zaczynam sam się szczypać, żeby z tego stanu wyjść. W tym roku jest co najmniej kilka tytułów, które moim zdaniem nie odstają poziomem od wielu kultowych tytułów, które powstały w złotym okresie kina, a mimo to znajdują się spore grupy "rozczarowanych", którzy mają z nimi jakieś absurdalne problemy, np.

Knives Out - bo oklepany, nie dość nieprzewidywalny, bo "reżyser myślał, że jest sprytniejszy niż w rzeczywiści jest" - nosz kurcze pieczone. Jeśli coś jest robione w duchu klasycznych historii Agaty Cristie, to wiadomo, że będzie się wydawało znajome, a w czasach spoilerów w sieci i gdy widziało się już takie twist-mastery jak Szósty zmysł, czy Siedem, wiadomo że coraz trudniej zaszokować widza. Ato czy reżyser myślał, to już jedynie nasze domysły.

Le Mans '66 - bo typowa biografia, bo bardzo amerykański, bo "crowd pleaser". Trudno wyjść z szablonu biografii jak z mało którego gatunku, a amerykańskie filmy zawsze były i są amerykańskie i podobnie jak bycie na tyle sympatycznym filmem, żeby cieszyły się tobą tłumy, nie wiem czemu uważane jest to za wadę. To samo było przed rokiem z Bohemian Rhapsody.


Co ludzie widzą w Jojo? Mogę pisać tylko za siebie, ale przede wszystkim fajną, angażującą historię o dorastaniu, która umiejętnie łączy absurdalny humor, z elementami kina grozy (jedna scena mogłaby trafić do któregoś z japońskich horrorów o dziewczynkach wychodzących ze studni, czy coś) i wstrząsającymi scena dramatycznymi. To super zagrany, nietypowy, "ciepły film" (jak to napisał Craven), który pozostawia po sobie jakieś wrażenie i dziś - 24h po obejrzeniu, wciąż o nim myślę. I wyjebane mam czy scena zbyt oczywiście szokuje, czy wykorzystano przy niej ograne chwyty, itp. Jeśli działa, to po co drążyć?

Odpowiedz
#13
(02-01-2020, 18:29)Juby napisał(a): Jeśli działa, to po co drążyć?
W tym cały problem, że na mnie nie działa :p a żeby wam to jakoś uzasadnić, no to cóż - muszę trochę drążyć.

Odpowiedz
#14
dołączam się do rozczarowanych. wyszło z tego takie średnie kino familijne na niedzielne przedpołudnie. jakoś słabo ze stawką, słabo z konsekwencjami zdarzeń, naciągane rozwiązania.
takie 3,6 diatłowów bym wystawił
tak że o.

Odpowiedz
#15
Nie wiem. Nic tu nie wiem. Może czegoś nie rozumiem? Nie wiem.

Ok, po kolei. Fabuła jest bardzo prosta, a i tak miewa problemy. Te związane z nią jednak uderzały mnie najmniej. Pewnie gdyby o nich pogadać, to nawet dałoby się je jakoś - mniej lub bardziej sensownie - obronić. Generalnie historia jest pretekstowa i chodzi w niej o wykrzesanie pewnych emocji i przede wszystkim ma być symboliczna. Tutaj ciągle wszystko kumam. Chyba.

To od czego się zupełnie odbiłem to konwencja. Pominę chwilowo, że błaznujący Niemcy są fatalni i nie rozbawili mnie nawet na pół sekundy, ale jak to ma działać? Film traktuje o ukrywaniu Żydów w czasie wojny. Poważna sprawa, bo konsekwencje takich działań były w razie wykrycia dosłownie fatalne. Tymczasem Waititi robi z potencjalnego zagrożenia bandę debili. Takich ekstremalnych debili, których spokojnie można wziąć z tego filmu i wrzucić do polskich kabaretów, a nikt nie zauważy zgrzytu. Jednocześnie ci debile do samego końca filmu stanowią zagrożenie. O co tu chodzi?

Ok, staram się to interpretować najprościej jak można. I jak zresztą sam film sugeruje. Jest tutaj nadana dziecięca perspektywa. No dobrze. Tylko w takim wypadku nie istnieje tutaj kompletnie coś takiego jak konsekwencja. A jeżeli w ramach konwencji nie ma konsekwencji, to wszystko się wali. Tym samym "Jojo Rabbit" jawi mi się jako monstrualny bałagan. Coś zupełnie nieprzemyślanego. Aż głupio mi to mówić, ale mam wrażenie, że byłem świadkiem takiego taniego szokowania. "Hehe żarty z Hitlerem" - to mogłaby być "myśl" przewodnia podczas produkcji.

Apogeum nieudanego motywu z karykaturalnym przedstawieniem nazistów, jest sam Hitler w wykonaniu reżysera. Ponownie - polskie kabarety przełożone 1:1. Dokładnie ten poziom, czyli dno dna. Ponownie też występuje w jego portrecie brak konsekwencji. Główny bohater fascynuje się nim, bo co? Bo ten jest śmiesznym pajacem? To jak w takim razie to się ma do bycia przywódcą wspaniałego dumnego narodu? Nic tu nie ma sensu.

Ładnie jest to wszystko nakręcone. Chłopiec grający tytułowego Jojo nieźle zagrał. Nawet reżysersko niektóre sceny są spoko. Jako całość mnie to jednak odrzuca totalnie. Z początku byłem nawet ciekawy do czego to wszystko zmierza. Całe młodzieżowe szkolenie małych Niemców, konsekwencje wypadku. Okazało się, że nie ma tutaj żadnego celu. Że chodziło o prostą historię okraszoną fatalnym humorem. W dodatku kopiącą się samą ze sobą w kwestiach formalnych.

3/10. Nie wiem, może nie rozumiem. Nie wiem.
.

Odpowiedz
#16
Ah, czekałem na tą recenzję od mojego "ulubionego" recenzenta: https://film.dziennik.pl/recenzje/artykuly/6427004,jojo-rabbit-komedia-hitler-antysemityzm-recenzja.html W skrócie: film ośmiesza nazizm, a wszyscy wiemy, że nazizm jest zły, więc film jest kapitalny. Oczywiście dostało się też Korwinowi, bez odniesienia do niego w ogóle nie ma sensu interpretować tego filmu, najpewniej Waititi go w ogóle nakręcił bo go Janusz wkurzał :D

Odpowiedz
#17
Ze wszystkich nominowanych filmów zdecydowanie ten zasługiwał na to najmniej. Nie nazwę go fatalnym, bo za takowy go nie uważam, ale za przereklamowany już jak najbardziej.

Najlepsze były momenty, w których młody rozmawia z żydowską dziewczyną - ich pierwsza konfrontacja i czytanie listów, naprawdę super. Niestety, jak coś zaczynało się dziać, a historia wzbudzała we mnie wreszcie jakieś emocje, reżyser postanowił to zepsuć. Nie wiem co mnie bardziej irytowało - ten w zamierzeniu sarkastyczny humor czy sam Taika Waititi w roli Hitlera. Nawet ta wiadoma scena na placu na mnie nie wpłynęła tak jak powinna. Strasznie niekonsekwentne kino, które raz jest takie, a raz siakie. Momentami miałem wrażenie, jakbym oglądał kino będące dalekim kuzynem twórczości Wesa Andersona. Najgorsze dzieło Waititiego z czterech jego filmów, które miałem okazję zobaczyć.
Mocno naciągane 6/10 bo były jednak elementy, które doceniam.

Raczej do niego nie wrócę, co najwyżej do pojedynczych scen. Nie moje kino. Jeśli mam już oglądać film wojenny widziany oczami dziecka, to wolę zdecydowanie sięgnąć po "Labirynt Fauna". Bez błaznowania i żenujących momentów.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Midway (2019) reż. Roland Emmerich Martinipl 48 4,645 03-04-2020, 21:14
Ostatni post: Snappik
  Uncut Gems (2019) reż. Josh i Benny Safdie nawrocki 38 3,641 31-03-2020, 02:11
Ostatni post: Lawrence
  Knives Out (2019) reż. Rian Johnson Kuba 115 12,016 29-03-2020, 22:21
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Parasite (2019) reż. Bong Joon-hoo Kryst_007 88 8,706 26-03-2020, 22:11
Ostatni post: simek
  Last Christmas (2019) reż. Paul Feig Lawrence 7 755 24-03-2020, 04:22
Ostatni post: Mefisto
  Dragged Across Concrete (2019) reż. S. Craig Zahler Mental 167 17,949 22-03-2020, 14:15
Ostatni post: nawrocki
  6 Underground (2019) reż. Michael Bay Trailery Srailery 14 1,620 15-03-2020, 12:45
Ostatni post: Gieferg
  Gemini Man (2019) reż. Ang Lee Martinipl 69 5,110 14-03-2020, 12:29
Ostatni post: Snappik
  Ford v. Ferrari (2019) reż. James Mangold Lawrence 51 6,031 11-03-2020, 16:53
Ostatni post: Predator895
  1917 (2019) reż. Sam Mendes Kuba 129 11,688 19-02-2020, 21:21
Ostatni post: Ash_9001



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości