Ankieta: Jak oceniasz "Kingsman: The Golden Circle" (2017)?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Kingsman / The King's Man (2015-2020)
#21
Normalnie by mi to przeszkadzalo, ale w tym filmie Colin moze wracac - w kazdej formie:

http://www.slashfilm.com/kingsman-2-ideas/
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#22
Mnie bardziej w tym newsie podkręciło, że wygląda na to iż dwójka jest już praktycznie zaklepana.

Odpowiedz
#23
No film zarobił bardzo ładnie, wiec nic dziwnego. Już 85 milionow (a kosztowal 81).
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#24
No tak, ale do zwrotu kosztów potrzeba mu jeszcze drugie tyle. Do 200 milionów pewnie dobije, ciekawi mnie tylko, czy w samych Stanach zgarnie setkę. Fajnie by było, a przewiduję, że w tamtejszych kinach będzie notował małe spadki.

Odpowiedz
#25
(18-02-2015, 12:32)nawrocki napisał(a): No tak, ale do zwrotu kosztów potrzeba mu jeszcze drugie tyle.
Mniej wiecej polowa zyskow idzie do kin, wiec wadomo, ale 36 milionów w likend dla świeżej marki z Rką to mysle, ze naprawde dobry wynik. Te 80 milionów wrozy, ze spokojnie sie zwroci. Sequel raczej zaklepany, wiec spoko. :)

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#26
Myśle, że paradoksalnie "Kingsman" pomogła w uzyskaniu takiego wyniku premiera w ten sam weekend co "Pisiont twarzy Greja" - bo znalazło się dużo ludzi, którzy mając do wyboru to drugie woleli film Vaughna. :))

Odpowiedz
#27
Przyjemne kino, ale ma sporo problemów. Przede wszystkim jego lista inspiracji i nawiązań działa przeciwko niemu, bo całość jest momentami tak kiczowata, że wręcz żenująca. Poza tym już dawno nie spotkałem się z filmem, w którym bad guy... miałby rację. Co prawda jego działania są aż nadto radykalne (co oczywiste), ale idea za tym stojąca jest do bólu trafna, co w połączeniu z luzackim i dającym się lubić (choć nie wiem po jaką cholerę aż tak przerysowanym) Samuelem sprawia, że wcale nie życzymy mu źle. To z kolei sprawia, że na główną intrygę ma się w sumie wyjebane - szczególnie, że wszystko i tak podane jest w sosie autoparodii. Czyni to film z miejsca gorszym od Kick-Ass, za którym stała mimo wszystko jakaś większa puenta, jakaś konkretna myśl uderzająca dość trafnie w poważny ton, kiedy było trzeba. W Kingsmanie krew gęsto zalewa ekran, ale powoduje raczej znużenie stylem. Historia w ogóle ma nudniejsze momenty i ponieważ jedzie na schematach, to trudno naprawdę mi było dać się porwać, a w pewnym momencie poczułem nawet przesyt wizualnego szaleństwa. Bardzo długo tym samym myślałem nad marnym 6 / 10, ale, mimo wszystko, kilka pojechanych akcji, całkiem zgrabny - choć oczywiście przedobrzony - finał oraz, a może przede wszystkim Firth i ten młody, ratują film, sprawiając, że jest on po prostu sympatyczny.

7 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#28
Cytat:Poza tym już dawno nie spotkałem się z filmem, w którym bad guy... miałby rację. Co prawda jego działania są aż nadto radykalne (co oczywiste), ale idea za tym stojąca jest do bólu trafna
Co z tego, że idea jest trafna, skoro działania, mające na celu wcielić ją w życie polegają na
? Z miejsca stawia to działania Valentine'a w bardzo negatywnym świetle (delikatnie mówiąc) i pomimo tego, iż faktycznie nie żywi się do niego większej nienawiści, to jednak ja kibicowałem Kingsmanom, żeby udaremnili jego plan.

Poza tym, to że koleś jako bad guy wreszcie nie robi wszystkiego dla kasy/zawładnięcia światem/zemsty na głównym bohaterze, tylko z dość racjonalnych pobudek, bardziej dodaje filmowi, niż ujmuje.

Odpowiedz
#29
(18-02-2015, 21:58)nawrocki napisał(a): Co z tego, że idea jest trafna, skoro działania

napisałem dokładnie jakie były

Cytat:to jednak ja kibicowałem Kingsmanom, żeby udaremnili jego plan

A mnie to jebało SPOILER wybijająca się grupa ludzi, którzy jak wygłodniałe psy rzucili się wcześniej na darmowy internet jest mniej więcej tak przejmująca jak niedzielny obiad :) Nie mówiąc już o tym, że koleś postąpił mniej więcej tak samo, jak Noe - o czym zresztą wspomina - stawiając na tych, którzy będą do czegoś przydatni i będą w stanie sobie poradzić w nowym świecie, więc od strony logicznej ma to sens. Poza tym emocjonalnie to nie jest jakiś porywający film - ot, rozpierducha z dowcipem, więc fakt, że uratują świat staje się tu drugorzędny, by nie rzec, iż w ogóle powiewający.

Cytat:Poza tym, to że koleś jako bad guy wreszcie nie robi wszystkiego dla kasy/zawładnięcia światem/zemsty na głównym bohaterze, tylko z dość racjonalnych pobudek, bardziej dodaje filmowi, niż ujmuje.

Bardziej dodaje samemu bad guyowi, niż filmowi - wszak nie jest to jakoś specjalnie rozwinięty wątek i sprowadza się, koniec końców, do opanowania świata, co już takie oryginalne nie jest :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#30
(18-02-2015, 22:11)Mefisto napisał(a): Poza tym emocjonalnie to nie jest jakiś porywający film - ot, rozpierducha z dowcipem, więc fakt, że uratują świat staje się tu drugorzędny, by nie rzec, iż w ogóle powiewający.
Od kiedy w tego typu komediach chodzi o emocje i przejmowanie się fabułą, która jest przecież wyłącznie pretekstowa?

Odpowiedz
#31
Cytat:wybijająca się grupa ludzi, którzy jak wygłodniałe psy rzucili się wcześniej na darmowy internet jest mniej więcej tak przejmująca jak niedzielny obiad
No ta grupa ludzi zapewne stanowi jakieś 60% ludzkiej populacji, no ale nie będę się kłócił. Dodam tylko, że sam bym się pewnie rzucił na darmową kartę SIM, bo rachunki za neta coraz droższe. :) Poza tym, jak na tego typu film, ciężar emocjonalny jest raczej wystarczający.

Cytat:Nie mówiąc już o tym, że koleś postąpił mniej więcej tak samo, jak Noe - o czym zresztą wspomina - stawiając na tych, którzy będą do czegoś przydatni i będą w stanie sobie poradzić w nowym świecie, więc od strony logicznej ma to sens.
No jeśli wg Ciebie masowe ludobójstwo jest logiczne, to nie wiem, chyba nie mamy o czym gadać. :)


Cytat:Bardziej dodaje samemu bad guyowi, niż filmowi - wszak nie jest to jakoś specjalnie rozwinięty wątek i sprowadza się, koniec końców, do opanowania świata, co już takie oryginalne nie jest :)
Jako ze bad guy stanowi integralną część filmu - ergo, sam film plusuje. :) A opanowanie świata to akurat skutek uboczny jego ratowania, przynajmniej patrząc z perspektywy planu Valentine'a.

Odpowiedz
#32
(18-02-2015, 22:24)nawrocki napisał(a): No ta grupa ludzi zapewne stanowi jakieś 60% ludzkiej populacji, no ale nie będę się kłócił. Dodam tylko, że sam bym się pewnie rzucił na darmową kartę SIM, bo rachunki za neta coraz droższe. :)

Jak dla mnie to oczywista krytyka konsumpcjonizmu - zapłacili za swoją chciwość :)

Cytat:Poza tym, jak na tego typu film, ciężar emocjonalny jest raczej wystarczający.

Może tak, może nie. Mi pasowała chemia młody-Firth, no i jeszcze ta lasia. Cała reszta po prostu sobie była. Znam bardziej emocjonujące akcyjniaki/komedie :)

Cytat:No jeśli wg Ciebie masowe ludobójstwo jest logiczne, to nie wiem, chyba nie mamy o czym gadać. :)

Nigdzie nie napisałem czegoś takiego - jedynie, że plan ratowania bogatych/artystów (i podejrzewam, że także jakichś naukowców, etc.) i fakt, że miał wyjebane na standardowych Kowalskich, ma sens.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#33
Cytat:Znam bardziej emocjonujące akcyjniaki/komedie :)
Ja również, znam też ogólnie lepsze akcyjniaki/komedie, niż film Vaughna, ale nie będę mu za to obniżał oceny. :) Akurat od tego typu kina nie wymagam głębszych emocji - jeśli film je dostarczy, to dobrze, jeśli nie, to okej, ważne że jest fun.

Cytat:jedynie, że plan ratowania bogatych/artystów (i podejrzewam, że także jakichś naukowców, etc.) i fakt, że miał wyjebane na standardowych Kowalskich, ma sens.
Miałby sens, jeśli byłaby to sytacja w obliczu nieuchronnego końca świata - np. gdyby za tydzień/dwa w Ziemię miałaby pierdolnąć asteroida.

Odpowiedz
#34
(18-02-2015, 22:42)nawrocki napisał(a): Miałby sens, jeśli byłaby to sytacja w obliczu nieuchronnego końca świata - np. gdyby za tydzień/dwa w Ziemię miałaby pierdolnąć asteroida.

A co za różnica, skoro ich zachowanie to cel nadrzędny w obu przypadkach, bez względu na nikczemność pozostałych działań bad guya. W obu tych przypadkach jest to zresztą fakulec wymierzony w podatników, ale rozumiem, że w tym drugim zatwierdzasz, bo za działania odpowiada rząd, a nie samotny szaleniec :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#35
Cytat:ale rozumiem, że w tym drugim zatwierdzasz, bo za działania odpowiada rząd, a nie samotny szaleniec :)
Nie, nie zatwierdzam, jestem raczej za wolnością wyboru w takiej sytuacji, tj. żeby nikt - ani rząd, ani samotny szaleniec - nie dokonywał go za mnie. ;) W tym wypadku równałoby się to sposobowi, w jaki chce zginąć, no ale zawsze to coś. :)

Zresztą, schodzimy powoli na jakieś ideologiczne pierdololo, więc eot z mojej strony.

Odpowiedz
#36
(15-02-2015, 21:45)Crov napisał(a): Jednak nie lubie za bardzo takich przegiętych filmów, bo to ten rodzaj filmu co WANTED (choc lepszy jakościowo) - niby poważny, ale jednak na tyle absurdalny, ze nie da sie go brac na powaznie. Wiem, ze taki byl zamysl (tworcy ustami postaci zreszta mowia to wprost do widza), ale jak dla mnie film jest za mało pokrecony, zaskakujący i zabawny, by kompletne go kupić.

Mogę się mylić, ale czy przypadkiem nie lubisz serii "Fast & Furious"? Jeżeli tak to nie do końca rozumiem ten zarzut jeżeli chodzi o "Kingsman: The Secret Service".
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#37
Czego nie rozumiesz? Że "nie lubie za bardzo takich" filmów? Co oznacza to, co napisalem, Lolrens? Przeanalizujmy. Czy oznacza, ze nienawidze te filmy zawsze? Albo, ze zawsze je neguje? A może oznacza, ze nie przepadam za tego typu kinem i trudniej mi sie do niego przekonac? Niemniej Fast & Furious to nie ten sam rodzaj kina, bo tam bohaterowie mimo wszystko traktuja rzeczy calkiem powaznie - nie ma ciągłej beki z wydarzeń, zabijania, śmierci i przeciwnika.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#38
(20-02-2015, 11:26)Crov napisał(a): Niemniej Fast & Furious to nie ten sam rodzaj kina, bo tam bohaterowie mimo wszystko traktuja rzeczy calkiem powaznie - nie ma ciągłej beki z wydarzeń, zabijania, śmierci i przeciwnika.

W wanted też nie ma ciągłej.

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#39
jaki jest tytuł piosenki użytej przy pokazywaniu rozrób na świecie w końcówce filmu?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Venom 2 (2020) Szaman 20 2,138 21-04-2020, 19:16
Ostatni post: Kuba
  Morbius (2020) Szaman 33 2,585 28-03-2020, 09:36
Ostatni post: Craven
  Kajko i Kokosz (2015) military 20 5,627 16-09-2018, 16:07
Ostatni post: OGPUEE



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości