Ankieta: Watchmen rz
Tak
Tak
[Wyniki ankiety]
 
 





Komiksy (dyskusje, recenzje, pytania)
#21
Strummer napisał(a):
Cytat:Ted McKeever stworzyl kilka ciekawych, klimatycznych rzeczy, ale wpadek mial naprawde sporo. Gdyby urodzil sie we Francji bylby dzis bogiem komiksu.
Łaj?
McKeever potrafi tworzyc rzeczy z zacieciem psychologicznym, nie popadajac przy tym w banal, a to w specyficznym medium jakim jest komiks zdarza sie naprawde rzadko. Niestety jakos nie udalo mu sie przylgnac na dluzej do serii, autorskiej lub nie, ktora przynioslaby mu uznanie na miare jego talentu. Mysle, ze w Europie mialby latwiej, bo tu proporcjonalnie wiecej wydaje sie pojedynczych albumow niz serii. W Stanach seria to podstawa.

Odpowiedz
#22
Właśnie skończyłem czytać "Arkham Asylum" Morrisona i McKeane'a. Ten komiks jest zdecydowanie jednym z najmroczniejszych i najbardziej klimatycznych jakie czytałem. Najbardziej podobały mi się rysunki(szczególnie Joker!), które są po prostu szalone, o ile tak można nazwać rysunki. Nigdy nie czułem takich dreszczy czytając komiks z Batmanem. POLECAM. A na deser(jak ktoś chce poczuć jeszcze więcej dreszczy)prześwietny fan-film "arkham asylum" :


Odpowiedz
#23
Batman: Dark Victory
Przy okazji plotek o potencjalnym pojawieniu się Robina w trzecim filmie Nolana, wypłynął ten tytuł, jako przykład interesującej historii wprowadzenia do świata Batmana tego chłopaczka w śmiesznym wdzianku. Scenarzystą jest autor(Jeph Loeb) odpowiedzialny za świetne "Long Halloween", tytuł tej mini-serii już wcześniej mi się obił o oczy, więc najwyższy czas było się z nim zapoznać.
Wrażenia? Ot, taka tam opowiastka o Batmanie, klimatycznie rysowana, względnie dobrze napisana, ale niczym nadzwyczajnym nie jest. Rozwiązanie całej intrygi nie powoduje szczękoopadu, wzrusza się ramionami, mówi: "aha, więc to tak" i przechodzi do codziennej prozy życia. Przeczytać warto, bo nieźle napisane, interesująco zilustrowane, kilka ciekawych patentów zawiera, ale niczym wybitnym z całą pewnością nie jest.

Batman: Hush
Czyli jedna z głośniejszych opowieści z Mrocznym Rycerzem ostatnich lat, napisana przez wyżej wspomnianego Loeba, zilustrowana odpicowanymi jak zwykle rysunkami Jima Lee(kto czytał polskie wydania X-menów ten na pewno kojarzy tego pana). I jak to zwykle z historiami, w które zamieszany jest Lee bywa, jest to w dużej mierze kolorowa wydmuszka, ładna i śliczna, ale w sumie pusta. Panowie Loeb-Lee upychają do opowieści kogo się da, przez całą historię przewija się cała plejada trykociarzy, Loeb próbuje mylić tropy, ale praktycznie od samego początku można się spodziewać, kto okaże się odpowiedzialny za całą aferę. Do tego Lee, jak to u niego bywa, nieco przesadza z bajerami, wtykając w łapy Batmana różne fajerwerkowate gadżety, co nijak mi nie pasuje do opowieści o mrocznym detektywie. No i jakkolwiek na panie w jego interpretacji przyjemnie się patrzy, to jednak większość jest rysowana według stałego(seksownego) schematu a zmieniają się tylko kolorki i wygląd ubrania. Ale żeby nie było, czytało i patrzyło się na to przyjemnie. Fajnie było dzięki tym dwóm opowieściom powrócić do świata Batmana, w których dość dawno już nie gościłem.


Ktoś może poradzić jeszcze jakieś ciekawe historie Gackiem, bo trochę wypadłem z obiegu? Oczywistości takie jak "DKR", Arkham Asylum" i "Black and white" możecie sobie rzecz jasna odpuścić ;)

Odpowiedz
#24
Spróbuj Batman: City of Crime. Tutaj uzasadniam swój wybór:

http://www.belowradars.com/index.php?dzial=teksty&typ=artykuly&tekst=196
Niech żyje modlitwa Świętych z Bostonu!

Odpowiedz
#25
Ooo, czegoś takiego jak ten artykuł właśnie potrzebowałem, szukałem czegoś w tym guście na Batcave ale po pobieżnym oglądzie nie znalazłem. Dzięki.

EDIT: Oczywiście chciałeś dać tego linka. ;)

Odpowiedz
#27
Wolverine:The End
Rzecz o zdziadziałym, dwustuletnim(!) Loganie, który jak wszystko wskazuje, jest już o krok od ostatecznego pożegnania się z tym padołem. Refleks i siły już nie te co kiedyś, bujne sterczące włosy pokryte siwizną, umysł trapiony starczą demencją. I wtedy to pojawia się okazja rozwiązania w końcu największych sekretów z jego przeszłości, które to bezskutecznie tropi odkąd go znamy. Pamięć zabrana przez projekt Weapon X, szczegóły dzieciństwa, to wszystko zdaje się być w końcu w zasięgu ręki. A takiego, jak zwykle z wielkiej chmury mały deszcz. Początkowo smakowicie zapowiadająca się fabuła(już sam tytuł sugeruje, że tak jak "Wolverine:Origin" było pierwszym rozdziałem w historii Logana, tak "The End" będzie ostatnim) zostaje szybko sprowadzona do standardowej młócki w walce o ocalenie ludzkości/świata/homo sapiens/sąsiadki spod siódemki. W sumie zawód, do tego przeciętnie rysowany.

Odpowiedz
#28
Mnie tylko ciekawi, jakie jeszcze (po Origin i Weapon X) tajemnice skrywa zycie Wolverine'a.

Odpowiedz
#29
Wiemy jak wyglądało pierwsze kilka lat jego dzieciństwa i wiemy skąd ma szkielet z adamantium. Ale te dwa wydarzenia dzieli około 50 lat. Powiedziałbym, że to dosyć długi okres życia i sporo w międzyczasie zdążył przeżyć :)

Odpowiedz
#30
Jasne ze mogl, ale nie ma juz TAJEMNICY - wiadomo kim jest, czyim synem, jakie mial dziecinstwo i skad ma szkielet. Jesli nagle nie wymysla jakiejs ultrakonspiracji ktora w niejasny sposob sie z nim wiaze, to cale te 50 lat jest rownie intrygujace co losowe 50 numerow X-men nie zwiazanych z mitologia serii. :) Albo ten cross-over w ktorym sily X-ow zmieszaly sie z silami F4 - takiej zenady wiecej na oczy nie widzialem, wiec jesli to ma byc tajemnica tego typu, niech sobie daruja. :)

Odpowiedz
#31
No ale właśnie już wcześniej w serii pojawiały się ślady jego przeszłości, które chyba wciąż nie zostały szerzej wyjaśnione, chociażby jego aktywność w okresie II Wojnie Światowej. A i z samym Weapon X wiąże się jeszcze wiele tajemnic. Dlaczego wybrano Logana?(ok, wiadomo dlaczego, to oczywiste, ale jak do tego doszło i kto go wybrał). Kim jest doktor w okularach odpowiedzialny za cały projekt? Czy Logan stracił pamięć wskutek programy Weapon X, czy też doszło do tego już wcześniej wskutek jakiegoś traumatycznego ważnego w jego życiu(wymazanego z pamięci przez jego mutacyjną moc). Czy naprawdę ma syna(a pojawiały się takie sugestie). Przy czym zaznaczam, że jestem do tyłu o kilka lat z amerykańskimi komiksami o mutantach, utknąłem gdzieś tak w końcówce lat 90. więc pewnie coś tam z wyżej wymienionych zostało już wyjaśnionych, albo nie wiem o jakiejś innej istotnej nierozwiązanej tajemnicy wiążącej się z Loganem.

A co do X-men/Fantastic Four, to kupiłem sobie pierwszy numer i to wystarczyło, żeby skutecznie odstraszyć mnie od tej historii i od dalszych numerów. Tak głupawej historii dawno nie widziałem. A już najbardziej mnie zirytowało bezsensowne rzucanie się sobie do gardeł uskuteczniane przez superbohaterów, połączone z tragicznymi onelinerami. Żałość.

Tak na marginesie, damn, ależ geekowska rozmowa... :)

Odpowiedz
#32
Zapraszamy do zapoznania się z 51. odsłoną Magazynu Miłośników Komiksu „KZ” (http://www.kazet.bial.pl).
Niech żyje modlitwa Świętych z Bostonu!

Odpowiedz
#33
Ostatnio liznąłem Kaznodzieję (a.k.a. Preacher). Troszkę wyrządziłem sobie krzywdę, bo przeczytałem części 13 (ostatnią), następnie 6, a ostatnio zakupiłem 3 (spodziewałem się, po recenzjach i opiniach, bardzo porypanej historii, a okazała się... umiarkowanie porąbana). Muszę przyznać, że komiks mnie bardzo zainteresował i nie raz i nie dwa rozbawił. Na 200% będę zbierał kolejne odsłony, aż zdobędę wszystkie, bo jest to opowieść w moim stylu (mocno, kontrowersyjnie, choć z tą kontrowersyjnością też bez przesady, i zabawnie). Troszkę nie podoba mi się rzucanie mięchem na lewo i prawo. Czasami "do kroćset fur beczek!" znajduje się tam, gdzie trzeba, a czasem jest rzucona "aby była". Styl rysunków też troszkę mi nie pasi (troszkę zbyt... jasno? Daje się zauważyć nutkę pogodności, pomimo juchy i flaków). Ogólnie bardzo solidne komiksy.
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#34
Ostatnio motywacje do życia daje mi Batman. Zarówno sięganie po nowe rzeczy z nim związane, jak i odświeżanie pozycji, które już znam. Wziąłem się w końcu też za komiksy.

Zacząłem od The Dark Knight Returns Franka Millera i zaprawdę powiadam wam - komiks ten awansował na najlepszą powieść graficzną jaką czytałem. Po pierwsze Miller cudownie rozumie tę postać, po drugie potrafi genialnie budować społeczne - a w tym przypadku także polityczne - tło historii, w końcu po trzecie ten komiks ma bardzo dobrze poprowadzoną i zbudowaną historię oraz NIEPOWTARZALNY klimat. Miliardy genialnych pomysłów (narracja!) i scen. Prawdziwe arcydzieło.

Moja ulubione momenty - scena z kobietą, która kupiła dziecku farbki i ostatnia strona komiksu - "To dobre życie".

Wiem, że powstał też sequel - miałem to kiedyś w ręku, ale do niego nie wrócę. Po pierwsze - to ponoć straszna kupa. Po drugie - jak można dopisywać zakończenie do końca?

W końcu też sięgnąłem po kultowe The Long Halloween. Bardzo dobra pozycja. Fajny kryminalny klimat, bardzo mocno wciągająca historia i przede wszystkim świetne relacje Dent-Gordon-Batman (widać, że Nolan jest fanem tej pozycji, ale wzorując się na niej mógł zrobić z TDK coś o wiele lepszego...). Dwa zasadnicze minusy - wplątanie w to super-przeciwników (ograniczyłbym się do Catwoman, Jokera i Riddlera) i to jak brzydko narysowana jest wspomniana już Kobieta Kot.

Z pewnością jedna z ewangelii w biblii Batmana.

Po Dark Victory postanowiłem sięgnąć już drogą legalną. Dlatego czekam na zastrzyk gotówki :).

Dwa pytanka:
- Czy reedycja "Powrotu Mrocznego Rycerza" od Egmontu jest szyta? Po w mojej pierwszej edycji rozkleiło mi się już pół ostatniej księgi :(.
- Co polecicie z Batmana jeszcze? Właśnie chodzi mi o takie filary - jak Long Halloween, TDKR czy Year One, a nie jakieś tam Knightfalle czy No Man's Landy :). Teraz pobrałem Monster Men.

Odpowiedz
#35
"Rok pierwszy" i "Zabójczy żart" są genialne! Pierwszy jest brudny, realistyczny (przy komiksie Millera "Batman Begins" ogląda się jak film Schumachera), ze świetnie poprowadzoną fabułą. To w sumie nie tylko historia początków Batmana, ale i Gordona, tuż po jego przyjeździe do Gotham. Kapitalna rzecz!
"Zabójczy żart" Moore'a to wręcz broszurka. Ma może z 50 stron, ale jest to jedne z najlepszych 50 stron, jakie dane mi było przeczytać. Jest krwawo, histerycznie śmiesznie (w końcu to Joker), ze świetnym i dosyć niespodziewanym finałem. Komiks ma też wspaniałe (!) rysunki i choćby dlatego warto po niego sięgnąć.
Ponoć "Hush" jest rewelacyjny, ale wciąż nie czytałem.
Radzę za to unikać "Batmana i syna". Wyszedł kilka lat temu w Polsce, ale poza świetną szatą graficzną, jest mało zajmujący i wydaje się początkiem większej całości.

Odpowiedz
#36
"Rok pierwszy" to mój ulubiony komiks. Mam na półce. W szafce też leży "Zabójczy Żart" od TM-Semica, ale szczerze mówiąc nie przepadam za tym komiksem i nie bardzo rozumiem jego fenomenu. "Hush" też dumnie sobie u mnie stoi. Bardzo lubię ten komiks - głównie za rysunki i pokazanie uniwersum pełną gębą (występują Oracle, Robin, Nightwing, Huntress, Superman i MASA superprzeciwnków).

"Batmana i syna" nie miałem w planach czytelniczych. Z tego co się orientuje to po prostu kilka numerów "Batmana", które wydano w naszym kraju (gdzie każdy komiks jest na wagę złoto) chyba przypadkowo.

Odpowiedz
#37
Zabójczy Żart czytałem po raz pierwszy mając lat 11. Wygrzebałem go ze stosu komiksów w księgarni-antykwariacie w którym wydawałem czasami całe kieszonkowe. Świetne rysunki, a plan Jokera z tegoż komiksu chyba zainspirował Nolana. Najbardziej zapadły mi w pamięci spotkanie z fałszywym Jokerem, scena w mieszkaniu Gordona na początku, oraz dowcip Jokera i facet na słoniu :). Do tego dochodzi jeszcze przeplatająca się z głównym wątkiem historia Red Hooda. Świetne ilustracje i klimat, Oczywiście do tej pory mam ten komiks.

Venom - po cichu liczyłem, że w TDKR znajdą się jakieś nawiązania nie tylko do Knightfallu ale i do tej właśnie historii (będącej swego rodzaju prologiem do Knightfallu). Zapadł mi w pamięć naćpany Bruce łażący po ulicach w prochowcu, czy grożący bandziorowi wyrwanym ze ściany kaloryferem, a także cała akcja na wyspie.

Batman Vs Predator - o ile kontynuacje to już pomyje, tak pierwsza część tej historii to jeden z moich ulubionych komiksów ever, kupiłem go w dniu zakończenia roku szkolnego w 1993 roku. Genialne ilustracje, świetny końcowy pojedynek, no i ta zbroja Batmana, którą chciałbym kiedyś zobaczyć na ekranie... Jedno z nielicznych, naprawdę udanych tego typu połączeń.

Z tego co wydał TM-Semic lubiłem jeszcze swego czasu Mroczny Rycerz mrocznego miasta (8/91) historyjka o Riddlerze, który próbuje przywołać demona Barbathosa i potrzebny mu do tego zadania Batman. Parę interesujących motywów, choć cybernetyczne zombiaki to już było przegięcie :) Niezły był też Miecz Azraela.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#38
A to wątek tylko o Batmanie?:)

Bo z Batmana czytałem i polubiłem TDKR, Knightfall (zwłaszcza to), BvP (to też) i Venom (który nie jest jednak aż tak dobry - ma fajny motyw przewodni, ale jest mocno naiwny). Nie znoszę za to Arkham Asylum - głównie ze względu na rysunki. Chętnie przeczytałbym Gotham by Gaslight, Miecz Azraela czy Killing Joke, ale w moim okolicznym sklepie komiksiarskim tego nie ma.:)

Natomiast spoza Batmana - uwielbiam Asteriksy, zwłaszcza te wczesne - inteligentne, bo pisane przez Goscinnego. Polubiłem się z Sin City. Świetne jest AVP, trylogia Aliens kontynuująca losy Hicksa i Newt, i Aliens: Labirynt (i to tyle, jeśli chodzi o dobre komiksy o Obcych - czytałem większość, i większość to śmieci).

Hmm, trochę za bardzo szeroki ten temat, żeby gadać o konkretnych komiksach.

Odpowiedz
#39
Cytat:Hmm, trochę za bardzo szeroki ten temat, żeby gadać o konkretnych komiksach.
Jak coś przeczytasz, to po prostu napisz :).

Cytat:A to wątek tylko o Batmanie?:)
Absolutnie nie. Akurat teraz czytam Baty.

Cytat:Gotham by Gaslight
Bardzo fajny i klimatyczny pomysł, ale niestety komiks jest strasznie krótki, przez co marnuje trochę potencjał. Ale warto przeczytać.

All-Star Batman and Robin - seria nigdy nie dokończona. Miał ją Miller dokończyć ponoć w czymś o nazwie "Dark Knight: Boy Wonder", ale chyba mu nie wyszło. Nie dziwię się, bo jak skończyć dziesięcioodcinkową serię, w której mnoży się wątki i postaci, ale w ogóle nie pcha fabuły do przodu, w sześć numerów? W każdym razie komiks ten to strasznie słaba pozycja. Czyta się to jak nieudaną parodię stylu Millera - miliardy narracyjnych ramek, które w pewnym momencie zacząłem pomijać, słabe dialogi, psychopatyczny i debilny Batman... Na plus świetne rysunki Lee i fakt, że czasami to robiło się tak głupie, że aż wyglądało na zamierzone i przez co śmieszne - Batman i Robin wymalowani farbą na żółto w celu pokonania Zielonej Latarni :).

Podsumowując - absurdalna, niewciągająca i męcząca w czytaniu historia bez historii ze świetnymi rysunkami (te kobiety....).



Odpowiedz
#40
Nikt nie wspomniał apropo komiksów o Batmanie o "Batman - Zagłada Gotham". Całkiem niezłe połączenie Batmana i postaci z jego świata z klimatem mitów Cthulhu H.P. Lovecrafta. Scenariusz napisał Mike Mignola więc Elseworlds jest udany :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości