Krótko o polskich filmach
Underdog (2018, reż. Maciej Kawulski)

Mam tak, że jeżeli film w opisuje fabuły wspomni o sportach walki, to z urzędu chcę go obejrzeć. Zwiastuny i recenzje oraz wszystkie inne sygnały mogą być najgorsze na świecie - nadal chcę to zobaczyć. Pójdę nawet krok dalej i dodam, że w trakcie seansu to uczucie nadal działa. Tym sposobem dochodzę do pierwszego problemu z filmem "Underdog", który reklamowany jest jako pierwsza w Polsce produkcja o MMA. W nim nie ma MMA. Nie ma tutaj mowy o jakimś "KSW: The Movie" - absolutnie nic z tych rzeczy. I ok - to w sumie samo w sobie nic złego, więc nie chodzi mi o to, że takie podejście jest problemem samym w sobie. Nie jest. Przecież najlepsze dramaty sportowe w historii również nie były nigdy filmami ściśle o sporcie, który brały za punkt wyjścia. Problemem jest to, że w "Underdogu" tego MMA mogłoby w ogóle nie być. No tylko wtedy film by nie powstał - taki paradoks.

Jeżeli ktoś przeoczy pierwsze 5 minut filmu, to nie będzie za bardzo miał pojęcia, że główny bohater to postać ze świata mieszanych sztuk walki. Bo "Underdog" to prosta, nawet jakoś tam życiowa historia o człowieku, który się pogubił i czuje, że przegrał. Jest to jednak napisane bardzo ciężką ręką, więc bohater ma brata na wózku, trudne relacje z ojcem, pije, ma parszywą robotę. Wszystkie te wątki składają się na pierwszy sygnał ostrzegawczy przed tym, że ktoś przedobrzył. Drugi chowa się w dialogach. Bohaterowie w tym filmie nie rozmawiają - wymieniają się hasłami, które w założeniu miały być cool. Nie mam tutaj normalnych dialogów, bo po co skoro w każdym zdaniu można próbować wsadzić one-linera. Trzecie ostrzeżenie to reżyseria i idąca za nią cała warstwa realizacyjna. Debiutujący w roli reżysera filmowego szef KSW chciał dobrze - autentycznie w to wierzę. No tylko właśnie tak bardzo chciał dobrze, że starał się za bardzo. Tym sposobem pół filmu nakręcono w zwolnionym tempie, pod co drugą scenę podłożono jakieś piosenki, a na sceny nakładano presety kolorystyczne z jakiejś paczki "blockbuster look", czy czegoś podobnego. Krótko mówiąc rozciągnięto tutaj stylistykę ze spotów reklamujących gale KSW do 120 minut. No nie jest to najłatwiejsza w odbiorze forma.

Film skupia się w 100% na głównym bohaterze i tutaj twórcy mieli szczęście, że trafili na niezłego Lubosa. Gość tworzy swoją rolę w zasadzie bez scenariusza - ten służy mu niestety wyłącznie przy treści wypowiadanych zdań. Chociaż miejscami miałem wrażenie, że aktor dodawał coś od siebie, bo kilka fragmentów było na wyraźnie lepszym poziomie. No i Lubos dwoi się i troi w tej historii o niczym. No a sam oglądam to ze świadomością, że gdzieś tam w tle jest to MMA i zaraz może reżyserowi się o tym przypomni. No i przypomina, bo od połowy film jest montażem treningowym. Klarując - przez pół filmu na ekranie widać Lubosa zakopującego się w różnych życiowych problemach, a następnie można podziwiać go ćwiczącego w zwolnionym tempie. No i gdzieś tam jeszcze ma miejsce walka, którą z jakiegoś powodu jednak nakręcono w taki sposób, żeby absolutnie nie przypominała rzeczywistej walki MMA.

Jak to jest, że film robiony w zasadzie przez federację zajmującą się sportami walki, REŻYSEROWANY przez szefa tej federacji nie posiada żadnej normalnej sceny walki? Wydano pieniądze, wykonano sporo pracy, zrobiono film kinowy i zmarnowano szansę na zaprezentowanie swojego sportu na wielkim ekranie. To jest coś czego nie pojmuję. Zatrudniono tutaj przecież nawet do jednej z ról polską ikonę MMA - Mameda Khalidova. No i co? Po to, żeby mógł sobie pogadać przed kamerą? Dziwna decyzja. Warto dodać, że wspomniany Mamed wypadł spoko. Z nim zresztą wiąże się chyba najlepsza scena w filmie, które bardzo fajnie rozbija klasyczny model fabularny w filmach sportowych, a więc konflikt protagonisty z antagonistą. Gdyby tak ktoś to wszystko lepiej ogarnął - szkoda, że zmarnowano tak dobry pomysł.

Moja sympatia, a w zasadzie wręcz fakt bycia fanboyem filmów ze sportem w tle nie pozwala mi tak jednoznacznie "Underdoga" nie lubić. Czuję, że komuś tutaj zależało. No, ale właśnie paradoksalnie to też ten film pogrzebało. Czasami nie jest dobrze, jak chce się za bardzo. Tak samo jak nie jest najlepszym pomysłem robienie filmu o MMA bez MMA.

3/10 ale z takim żółwikiem dla twórców
.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Wiadomości w tym wątku
Krótko o polskich filmach - Crov - 17-06-2015, 11:34
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 17-06-2015, 12:55
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 17-06-2015, 13:28
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 16-12-2015, 09:57
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 24-11-2016, 09:40
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 24-11-2016, 18:14
RE: Krótko o polskich filmach - Juby - 10-05-2017, 15:56
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 07-05-2017, 01:57
RE: Krótko o polskich filmach - Reno - 21-05-2017, 15:22
RE: Krótko o polskich filmach - Reno - 21-05-2017, 16:13
RE: Krótko o polskich filmach - Corn - 29-07-2017, 10:08
RE: Krótko o polskich filmach - Corn - 31-10-2017, 16:13
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 23-02-2018, 12:05
RE: Krótko o polskich filmach - srebrnik - 11-01-2019, 23:38
Krótko o polskich filmach - srebrnik - 30-09-2019, 00:37
RE: Krótko o polskich filmach - Kuba - 23-11-2019, 19:08
Krótko o polskich filmach - PropJoe - 29-12-2019, 18:19
Krótko o polskich filmach - srebrnik - 12-02-2020, 19:59
RE: Krótko o polskich filmach - Corn - 02-04-2020, 16:26
Krótko o polskich filmach - PropJoe - 04-04-2020, 16:24
RE: Krótko o polskich filmach - Crov - 15-04-2020, 15:05
Krótko o polskich filmach - Nemo - 01-06-2020, 03:19

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dystrybucja polskich filmów na świecie Pai-Chi-Wo 9 1,158 04-10-2018, 19:45
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Efekty dźwiękowe w polskich filmach... pawian 25 5,239 08-08-2007, 08:31
Ostatni post: Massimo



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości