Krótko o polskich filmach
Chciałem w sobotę pójść na nowych Bad Boys do mojego pobliskiego Heliosa. I co? GÓWNO wielkie. Zdjęli ich po 2 tygodniach grania na rzecz 14 seansów (!!!) 365 dni - prawdopodobnie największej chujni, jaką wyprodukowaliśmy za PLNy. Ja p*erdole, ten kraj jest z papieru i dykty na każdym możliwym polu. 

14 seansów, średnio co 30 minut w każdej sali, do tego w tak absurdalnych porach jak 10:00 czy 11:00 (powodzenia dyrektorze kina, już widzę te tłumy na filmie o ruchaniu w porze lunchu).
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Szkoły przyjdą :D

W CC Bad Boys jeszcze leci w przyszłym tygodniu, ale chyba już się nie dam rady wybrać.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
365 dni

Jeżeli ktoś ma z jakiegoś dziwnego powodu potrzebę obniżenia sobie poprzeczki we wszystkich kwestiach związanych z kinematografią, to polecam. Po seansie tego dzieła, nagle twórczość Vegi, czy jakieś tam nijakie komedie romantyczne, w sumie wydają się znośne.

Moje pierwsze wrażenie - i to takie, które pojawiło się w dość wczesnej fazie seansu - było takie, że główni decydenci odpowiedzialni za tę produkcję nie za bardzo wiedzą, o co chodzi w robieniu filmów. Jest tutaj za to dużo takiej naiwnej fantazji. Mam wrażenie, że na planie i podczas montażu dużo było ekscytacji, radości i niezdrowego wręcz podniecenia na widok tego, co im się udało nakręcić. Spoko, ich prawo. Problem polega na tym, że jako film to się "nie opowiada" w ogóle. Nie ma tutaj żadnej narracji, żadnego stylu, żadnej historii w zasadzie. Fabuła teoretycznie jest, ale o niej osobno. Konstrukcja filmu to w zasadzie sklejanie scen, które komuś wydawały się fajne, cool, sexy i tak dalej. Nie ma w tym żadnej konsekwencji. Powoduje to, że o bohaterach koniec końców nie da się powiedzieć nic, bo ich "postacie" nie mają czegoś takiego jak charakter. Skąd w sumie on miałby się wziąć? Rolą bohaterów jest tu jedynie branie udziału w różnych sytuacjach, które twórcom wydają się fajne. Przyznam się, że trudno mi wskazać jakiś tytuł, który mógłbym tutaj rzucić dla porównania. Nie widuje się czegoś takiego zbyt często. Najlepszym tropem byłyby chyba jakieś youtubowe filmiki typu "20 typowych zachowań na wakacjach". To jest taka narracja. Do tego dobudowane jest jeszcze mnóstwo teledysków. Część to jakieś reklamy perfum, w których pani w ładnych ciuchach chodzi i się rozgląda, część to jakieś akcje typu wypad z koleżanką do fryzjera i kosmetyczki, no i sceny seksu. I o nich chwilę. Które miały być niby wielką atrakcją tej produkcji. Niby, bo finalnie można o nich powiedzieć tylko tyle, że są. Od pewnego momentu jest ich dość dużo.

Tutaj zatrzymam się na chwilę przy zdjęciach. Bo teoretycznie można je docenić. Tylko - no właśnie - one są ok jako ilustracja reklamy perfum. Oderwane od całości wyglądają spoko. Gdyby wyciąć z tego filmu wyłącznie krótkie formy, to też by działały. Jednak w sytuacji, kiedy tak opowiadany jest cały film, to mogę powiedzieć jedynie, że jest to wszystko przestylizowane i męczące. Minusa w tej kategorii dałbym finalnie reżyserce (Reżyserom? To jest już trochę niejasne), która na ten film nie ma żadnego pomysłu. Idzie od sceny do sceny i ma być "sexy". Nie jest.

Wrócę do tej fabuły. Czegoś tak idiotycznego nie widziałem dawno. Wszystkie filmy o robotach z przyszłości, potworach z dnia oceanu i innych ludziach z super mocami uważam za mądrzejsze. O wiele mądrzejsze. I to na każdym poziomie. W "365 dniach" natomiast jest najgorsza możliwa fabularnie sytuacja, czyli połączenie kompletnie bezsensownej, kuriozalnej i niewiarygodnej historii z totalną powagą oraz sileniem się na realizm. Właśnie, ta powaga. Ten film jest okrutnie poważny. Nie ma tutaj mowy o jakimś wentylu bezpieczeństwa. Nawet kiedy w końcu pojawia się jakaś postać niosąca ze sobą trochę humoru, to w sumie ona jest poważnie potraktowana - bo w końcu przecież kobieta musi mieć taką "szaloną" kumpelę. Realnie nie wprowadza to żadnego luzu. Nadal historia próbuje udawać poważną i życiową.

Podsumowując, uważam ten film za szkodliwy. Rozumiem, że ludzie miewają marzenia, fantazje i jakieś tam odloty swoje. Spoko, super. Jednak nie jest najlepszym pomysłem traktowanie ich jako jakichś prawd objawionych o prawdziwym świecie. Jeżeli doda się do tego jakąś kompletną niekompetencję i jednak ignorancję w materii filmowej samej w sobie, to wychodzi właśnie "365 dni".

Tragiczne. Katastrofalnie tragiczne.
.

Odpowiedz
Jakiś włoski mafiozo groził, że wymorduje ci rodzinę jeśli nie obejrzysz?
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
[Obrazek: 84437989_3015362468521388_11774422331089...e=5F0379BC]
Czy ta recenzja oddaje ducha filmu?
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
Chciałem jaja tego Włocha zobaczyć.
Ta recenzja prawdziwa, chociaż jakiś może jestem mało uważny, bo tylko właśnie te jaja dostrzegłem :-( Stąd pewnie moja zaniżona ocena.

Mam takie masochistyczne potrzeby czasami. Stąd te moje chore ilości seansów kinowych.
.

Odpowiedz
Zenka będę chciał zobaczyć z jednego powodu. Oglądałem film Disco Polo i też nie był beznadziejny a raczej mi się podobał.
Nie lubię snobów, hipsterów i internetowych cwaniaków

Odpowiedz
A wiecie, że "Zenek" nie jest beznadziejny?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dystrybucja polskich filmów na świecie Pai-Chi-Wo 9 1,055 04-10-2018, 19:45
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Efekty dźwiękowe w polskich filmach... pawian 25 5,047 08-08-2007, 08:31
Ostatni post: Massimo



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości