Kung Fu Panda
#21
Jeśli chodzi o drugą część to zgadzam się z Mefisto tyle tylko, że dałabym niższą notę.
Byłam w kinie na 3D i po raz pierwszy naprawdę tego żałuję - przez ciemną scenerię i szybką akcję czasem ciężko było mi dojrzeć co się właściwie dzieje (może to tylko subiektywne odczucie). Poszłabym na 2D, ale jakoś nie mam ochoty - poczekam aż brat zakupi sobie na dvd.
Film ani nie był specjalnie ciekawy, ani zabawny. Niektóre wątki służyły tylko jako zapychacze czasu (np. wątek tygrysicy - zasugerowany i w ogóle nierozwinięty).
Całą fabułę można zamknąć w zdaniu: pojawił się groźny wróg i nasi bohaterowie poszli go zniszczyć. I tyle. No może plus retrospekcje kilkukrotnie ukazujące to samo.
5/10

Ciekawe czy zrobią też trzecią część
"I think we can put our differences behind us. For science. You monster."

Odpowiedz
#22
no ja akurat byłem na 2D i obraz jak żyleta - poza tym jednak wziąłem poprawkę na to, że to bardziej dla dzieci, a tym się na seansie podobało na tyle, że była niemal cisza absolutna :) Niemniej do jedynki się nie umywa tak czy siak.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#23
3 seanse i wciąż bawi. Świetna, chyba jedna z najlepszych bajek animowanych komputerowo.
Sporo zabawnych momentów, miła historia, nie popadająca w patos, sympatyczne ale nie durne postaci, dobre zdjęcia, praca kamery, muzyka... w zasadzie nie ma się do czego przyczepić.

9/10 i... wkrótce oglądam cz.2. Oby bardzo nie zawiodła.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#24
zdjęcia i praca kamery? WTF?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#25
Czesc druga to straszna kupa, na rowni moge ustawic z druga czescia Mulan.

Odpowiedz
#26
(10-03-2012, 20:32)Mefisto napisał(a): zdjęcia i praca kamery? WTF?
Tak, w filmach animowanych też jest coś takiego jak zdjęcia. Zgadnij od czego konsultantem przy Rango był Roger Deakins.

Widzę że zapomniałem się wypowiedzieć: sequel bardzo mi się podobał, może nawet bardziej niż jedynka.

Odpowiedz
#27
(10-03-2012, 20:32)Mefisto napisał(a): zdjęcia i praca kamery? WTF?

Widzę, że Mierzwiak już odpisał. Nie rozumiem co Cię dziwi.

(10-03-2012, 22:45)MOLQ napisał(a): Czesc druga to straszna kupa, na rowni moge ustawic z druga czescia Mulan.
(11-03-2012, 00:27)Mierzwiak napisał(a): Widzę że zapomniałem się wypowiedzieć: sequel bardzo mi się podobał, może nawet bardziej niż jedynka.

Ha. Chcę jednak ufać Mierzwiakowi, że to dobry film. Choć, na wszelki wypadek, na cuda się nie nastawiam.

Obejrzałem dziś, a raczej próbowałem oglądać, fragmenty "Open Season 2"(Sezon an misia). I tylko utwierdziłem się w przekonaniu jak świetna jest Kung Fu Panda.

Większość tych filmów animowanych ma tylko dobre fragmenty, pojedyńcze żarty, grepsy, postaci drugoplanowe itp. (jak ktoś zauważył).
Ale patrząc całościowo- sporo brakuje.
A takich problemów nie ma powyższy czy Shrek 1 (może nawet 2).

Przede mną projekcje Rango i Zaplątani. Skusiłem się pozytywnymi recenzjami.




welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#28
(11-03-2012, 00:27)Mierzwiak napisał(a): Tak, w filmach animowanych też jest coś takiego jak zdjęcia. Zgadnij od czego konsultantem przy Rango był Roger Deakins.

Od rzeczy typu: światło i cienie w danej scenie i rzeczy faktycznie związanych ze zdjęciami, co jednak automatycznie nie oznacza, że w filmie animowanym takie rzeczy jak zdjęcia i praca kamery istnieje.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#29
Jeśli fakt że film nie został zarejestrowany fizyczną, ale wirtualną kamerą oznacza dla ciebie, że zdjęcia i praca kamery nie istnieją, to masz bardzo blade pojęcia na temat tego czym w ogóle są zdjęcia w filmie.

Wspomniany Rango, dla mnie najlepsza wizualnie animacja do tej pory, jest najlepszym przykładem na to, że granica między zdjęciami realnymi i wirtualnymi totalnie się zatarła; w dodatkach na BD w pewnym momencie jest nawet mowa o rodzajach soczewek (!!!). Piszesz o tym z takim lekceważeniem, jakby kadrowanie, głębię ostrości, ruchy kamery i całą resztę robił komputer, tymczasem o tym wszystkim ktoś zadecydował.

PS. http://evanerichards.com/2009/427 :

Cytat:Cinematographer (Camera): Jeremy Lasky
Jakieś pytania? Swoją drogą którykolwiek kadr z Wall-E niczym konwój walców miażdży twoje kuriozalne stwierdzenie, że w animacjach nie ma zdjęć.

Odpowiedz
#30
(11-03-2012, 00:56)Mefisto napisał(a): Od rzeczy typu: światło i cienie w danej scenie i rzeczy faktycznie związanych ze zdjęciami, co jednak automatycznie nie oznacza, że w filmie animowanym takie rzeczy jak zdjęcia i praca kamery istnieje.

Kadrowanie danego widoczku to... zdjęcia. Latająca kamera wokół naparzających się zwierzaków to... praca kamery.

Zdjęcia- przecinek- praca kamery. Nazywaj to jak chcesz. To SĄ ZDJĘCIA.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#31
(11-03-2012, 01:15)Mierzwiak napisał(a): to masz bardzo blade pojęcia na temat tego czym w ogóle są zdjęcia w filmie.

Za to Ty jak zawsze wszystko wiesz najlepiej :)

Cytat:Piszesz o tym z takim lekceważeniem, jakby kadrowanie, głębię ostrości, ruchy kamery i całą resztę robił komputer, tymczasem o tym wszystkim ktoś zadecydował.

No shit, że ktoś zadecydował. Tak samo jak i są osoby odpowiedzialne za dobór kostiumów i wygląd danych postaci animowanych - i często są to faktyczni kostiumografowie lub ludzie z odpowiednich dziedzin/stanowisk/whatever. Ale czy powiesz tym samym, że w Kung fu pandzie podobały ci się kostiumy w dosłownym znaczeniu tego słowa?

Cytat:miażdży twoje kuriozalne stwierdzenie, że w animacjach nie ma zdjęć.

Bo zdjęć rzeczywistych nie ma - jest ich imitacja, bo i na tym to polega, żeby jak najlepiej odwzorować faktyczne zdjęcia i oddać rzeczywistość świata, jak właśnie w WALL-E.

PS. Shamar: kadrowanie to kadrowanie, coś co reżyser robi już za pomocą paluszków :) Zdjęcia to mimo wszystko bardziej złożona rzecz :) Ale ja się tam nie znam przecież, co nie? :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#32
Jeśli mowa byłaby o starszych, rysowanych ręcznie animacjach, to zgodziłbym się, że ciężko mówić o czymś takim jak zdjęcia, jednak z tego co mi się wydaje, to współczesne komputerowe animacje powstają tak, że tworzy się modele 3D każdej postaci, wrzuca do otoczenia i te modele sobie odgrywają daną scenę, a wirtualną kamerą można to uchwycić na miliard sposobów, dokładnie jak w zwykłym aktorskim filmie. Kamera nie istnieje fizycznie, ale trzeba ją odpowiednio ustawić, zaplanować jej ruch, dokładnie wiedzieć co chcemy zmieścić w kadrze - jeśli tego nie robi autor zdjęć, to czyja to działka w animacji i jak to nazwać?

Odpowiedz
#33
(11-03-2012, 02:17)Mefisto napisał(a): Bo zdjęć rzeczywistych nie ma - jest ich imitacja, bo i na tym to polega, żeby jak najlepiej odwzorować faktyczne zdjęcia i oddać rzeczywistość świata, jak właśnie w WALL-E.

PS. Shamar: kadrowanie to kadrowanie, coś co reżyser robi już za pomocą paluszków :) Zdjęcia to mimo wszystko bardziej złożona rzecz :) Ale ja się tam nie znam przecież, co nie? :)

To też są zdjęcia bo wirtualną kamerę też musisz ustawić.

Na tej zasadzie mógłbyś mówić, że w filmie aktorskim jakieś widoki np. gór, drapaczy chmur to nie są stricte zdjęcia bo te góry czy drapacze to tylko praca grafików wstawiona na bluebox.

Wirtualna, nie wirtualna ale jest ustawienie wobec obiektów, ruch kamery, zbliżenia, głębia ostrości i pewnie milion innych pierdół.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#34
(11-03-2012, 02:17)Mefisto napisał(a): Ale czy powiesz tym samym, że w Kung fu pandzie podobały ci się kostiumy w dosłownym znaczeniu tego słowa?
Nie, ale rzecz w tym, że uparłeś się że zdjęcia = fizyczna kamera postawiona na planie.

Cytat:Bo zdjęć rzeczywistych nie ma - jest ich imitacja, bo i na tym to polega, żeby jak najlepiej odwzorować faktyczne zdjęcia i oddać rzeczywistość świata, jak właśnie w WALL-E.
Rzeczywiste, nierzeczywiste. Są zdjęcia i tyle, a w jakiej formie to akurat mało ważne.

Odpowiedz
#35
(11-03-2012, 13:50)shamar napisał(a): Na tej zasadzie mógłbyś mówić, że w filmie aktorskim jakieś widoki np. gór, drapaczy chmur to nie są stricte zdjęcia bo te góry czy drapacze to tylko praca grafików wstawiona na bluebox.

No nie, bo to akurat jedynie część kadru :) Ale olać
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#36
Na tym filmie (części drugiej) można wykazać jak bardzo różnią się gusta.

Zawiodłem się. I to bardzo. Wszystkiego jest więcej, mocniej, ale nie lepiej. Od początku ma się wrażenie, że część robiona na siłę. Cały czas fajna praca kamery, zdjęcia, muzyka ale brakuje tego sytuacyjnego humoru (niby jest ale wygląda jak wstawiony na siłę i nie śmieszy). Więcej - nie znaczy lepiej - tu jest przesyt- to co sprawiało frajdę tam tutaj męczy.

A gwoździem do trumny jest zinfantylizowanie... na boga, ostatnia rzecz jakiej się spodziewałem po tym.
Już przeżyłbym dziecięce króliczki podczas pościgu ale... postaci, które dostając w gębę krzyczą: "Mój nos" to już za dużo. Przypominają mi się od razu żenujący Flinstonowie czy podobne niskiej jakości bajeczki od Hanny i Barbary.

Spory zawód. Ledwo obejrzałem.

Jak 1 daje 9/10 to 2 maksymalnie 6/10.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#37
Wrażenia po 2. seansie praktycznie identyczne.

* za mało humoru (a jak już - to wysilony)
* za dużo łubu-dubu
* zbyt infantylne (mimo poważnego tematu)

Słaba kontynuacja świetnej jedynki.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#38
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#39
Nie wiem czemu, ale mam jakieś nieodparte wrażenie, że ten plakat może wzbudzić jakieś lekkie kontrowersje :D

[Obrazek: UhdjRLd.jpg]
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#40
Plakat świetny :D I może właśnie tak miało być ;) ostatnio trafiłam na jakiś serial Kung Fu Panda.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości