Le petit prince
#1
[Obrazek: le-petit-prince-de-mark-osborne_5322537.jpg]

Gdyby nie fakt, że kilka dni wcześniej widziałem absolutnie genialny, nowy pełnometrażowy film Pixara, do którego nie ma startu większość tegorocznych kinowych premier, to aktualnego kandydata na najlepszy animowany film tego roku miałbym już pewnego. Byłby nim „Mały książę”. 

No cóż, życie jest nie fair, a francuski film niefortunnie trafił na amerykańską konkurencję u szczytu formy. Ale spokojnie, skradnie nie jedno serce i zamiesza w wielu przyszłorocznych nagrodach filmowych. Oparta na wiadomej opowieści dla dzieci, nie jest jednam typową ekranizacją. 

Historia opowiada o małej dziewczynce i jej mamie, obsesyjnie skupionej na pchnięciu latorośli na trasę wiodącą do wielkiego zawodowego sukcesu. Celuje w najlepszą szkołę, zagrzewa do ciągłego samodoskonalenia i wymaga, wymaga, jeszcze raz, wymaga. Grafik dnia małej dziewczynki jest rozplanowany co do minuty, każda czynność ma określone ramy czasowe, w których musi się zmieścić. Wszystko jednak trafia szlag, gdy mała bohaterka poznaje sąsiada, ekscentrycznego starszego pana budującego na ogródku dwupłatowca, którym zamierza polecieć do dawnego znajomego, Małego Księcia. Poprzez starszego pana poznajemy właśnie klasyczną opowieść, równolegle śledząc dalszą historię dziewczynki.

Nie sposób się nudzić na filmie Marka Osborne’a, przy realizacji zastosowano aż trzy różne techniki realizacji. Współczesny wątek opowiedziano przy pomocy nowoczesnej animacji komputerowej, historię Małego księcia zaprezentowano w animacji poklatkowej, a resztę rzeczy dopowiedziano posiłkując się klasyczną animacją.

Równie bogaty jest scenariusz, dbający o odpowiednią ilość wzruszeń i śmiechu, podbijając do tego emocje energetyczną sceną akcji. A przy tym obfituje w głębsze treści, oferując garść ciekawych przemyśleń na temat dorastania, umierania oraz kultury korporacyjnej. Gorąco polecam.
 
8/10
 

 

 

Odpowiedz
#2
Dobrze to wszystko słyszeć. :) Czyli już zapowiadają się dwie świetne animacje w tym roku. I miejmy nadzieję, że tym razem Akademia nagrodzi tę słuszną.

Aha, naturalnie muszę się zapytać odnośnie muzyki? Czy była dobrze słyszalna  w filmie i tak w skrócie jak wrażenia związane z nią?
 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#3
Oj, co za rozczarowanie. Filmowa adaptacja największego arcydzieła wśród książek dla dzieci, obiecująca już w zwiastunach rozwinięcie historii cherubinka z asteroidy B-612, jednocześnie zaplatając ją z opowieścią osadzoną w rzeczywistym świecie. Zrobiona przez Francuzów, którzy jak mało który naród potrafią kręcić kino subtelnie, lekko i z dużą szczyptą poetyzmu. Nie przesadzone, nie patetyczne, a jednocześnie chwytające za serce i najzwyczajniej... ładne. Zresztą przecież sam Antoine de Saint-Exupery był Francuzem.

W dodatku ocena 8.1 na filmwebie.

Dlatego niemal do końca seansu wpatrywałem się w ekran z przekonaniem, że czeka mnie jakaś błyskotliwa puenta, która z miałkiej i łopatologicznej, pozbawionej spójności - ba, nawet konkretniejszego sensu, opowiastki (zaznaczam - nie chodzi o fabułę książki, która jest tu na dalekim planie, a o główną oś fabularną, osadzoną w rzeczywistym świecie) zrobi opowieść mocno zapadającą w pamięci. 
Niestety nic z tego - zakończenie jest praktycznie pieczątką tej gorszej, leniwej strony Hollywoodu. Widz zastanawia się jeszcze przez chwilę po napisach - czy to naprawdę było tak banalne, czy nie potrafię dostrzec drugiego dna? Moim zdaniem tego dna tam w ogóle nie ma.

No, jest oczywiście w cutscenkach pokazujących fragmenty książki. Cutscenek jest jednak tyle co kot napłakał i nie oferują nic a nic oprócz odtwórstwa.
Brakuje mi wyważenia emocjonalnego i zabarwienia postaci, takiego jak choćby u Disneya, Pixara, albo Miyazakiego. Dość powiedzieć, że postać lisa albo węża ma w sobie więcej głębi, niż dowolna z ludzkich postaci.

Jest kilka intrygujących momentów, które miały potencjał. I to naprawdę, naprawdę duży. Ale zarżnęły go złe dialogi, brak pomysłu i urywanie wątków. Wciąż jednak Mały książe pozostaje Małym księciem i miło zobaczyć animacje kultowych scen z książki. Nie ma teraz w kinach wielkiego wyboru i dlatego, albo ze względu na sentyment, warto się skusić - dla nostalgii i paru wzruszeń.

7-/10
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#4
Dzisiaj również byłem w kinie na tym filmie i cholera - zgadzam się z Kapitanem. To nie jest zła animacja, ale zabrakło w niektórych momentach pierdyknięcia. Było kilka momentów, że zacząłem sobie myśleć "o cholera, myślałem że Pixarowi już nic w tym roku nie zaszkodzi, a tu Francuzi robią takie kino" albo druga myśl była taka, ze mogę dostać pełnometrażowy prolog piksarowskiego Odlotu. Niestety przeliczyłem się. Do tego wydaje mi się, że nie każdy dzieciak polubi tę animację - mimo wszystko za mało w niej humoru, a za dużo treści którą twórcy chcą przekazać. Myślałem, że dziadek będzie trochę bardziej kopnięty.

To co jednak było absolutnie na najwyższym światowym poziomie to muzyka. Dla mnie małe arcydzieło. Sam film ode mnie 7/10.

Odpowiedz
#5
Hans Król, dawać mu tego drugiego Oscara


Odpowiedz
#6
Jak uważam "Małego Księcia" za wspaniały film (9/10), tak Oscara za muzykę dałbym Giacchino za "Inside Out". Zimmer się postarał, ale dla mnie nic w tym roku nie przebije tego.

Maciek Niedźwiedzki, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Sep 2013.

Odpowiedz
#7
(09-08-2015, 20:52)Pelivaron napisał(a): Hans Król

Taa, on szczególnie :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#8
Mam problemy z tym filmem. Z jednej strony może chciałbym bardziej wiernej adaptacji tej ponadczasowej książki, z drugiej strony podświadomość mi mówi, że byłoby to dość ciężkie i chyba rzeczywiście starczyłoby może na film krótkometrażowy.
I tak otrzymujemy ten chyba kontrowersyjny trzeci akt, gdzie w jak większości animacjach musi być jakaś scena akcji, pojedynek itd. Nie żeby było to złe, ale będąc z całą rodziną w kinie w tym także z mamą, po seansie najczęściej pojawiały się odpowiedzi w stylu: "Trochę inaczej to sobie wyobrażałam".

Same fragmenty z Małego Księcia naprawdę piękne i czuć magię oryginału. Choć uważam, że jednak mimo, że to bajka dla dzieci, można było dać planetę z pijakiem, czy też latarnikiem. A tak widzimy je tylko w przelocie.

Od strony wizualnej pierwsza klasa, podobnie jak i muzycznej.
Jestem trochę rozdarty w ocenie, ale chyba mimo wszystko mi się podobało i jednak książkową magię czułem.

-8/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#9
Ogólnie na ten film poszedłem wraz z mamą (To ona chciała być na tym filmie) Efekt: Bardzo fajna opowieść, że każdy był kiedyś dzieckiem i miał wyobraźnię, nawet pomimo dorastania. Poza tym fajne CGi.
Podsumowując: w 2015r. był godnym konkurentem "Inside Out" do Oscara (choć i tak ten drugi tytuł był lepszy).
Ocena: 9/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości