Loving Vincent (Reż. Dorota Kobiela, Hugh Welchman)
#1
[Obrazek: loving_vincent.jpg]

Nie ukrywam, że bardzo czekam na ten brytyjsko-polski, pełnometrażowy film animowany techniką malarską inspirowaną twórczością i życiem Vincenta Van Gogha.
Za film odpowiadają osoby między innymi odpowiedzialne za oscarową krótkometrażowkę "Piotruś i Wilk".
Tutaj zwiastun, wygląda to pięknie:






A jakby tego było mało za muzykę odpowiada Clint Mansell, którego pierwszy utwór też możemy usłyszeć:






W ogóle utwory na soundtracku są nazwane jak obrazy Van Gogha.

W Polsce film ma się ukazać na początku października, a w Niemczech dopiero pod koniec Grudnia :(
Ale będę czekał.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
Chyba najbardziej przehajpowany film 2017 roku :)

Doceniam oczywiscie walory estetyczne, ale jak się zaczyna czytać o tych różnych apkach pozwalających przerabiać filmy/kadry na obrazy Van Gogha to zachwyt już nie jest tak ogromny.
Sama fabuła raczej pretekstowa, śledztwo i intryga kryminalna istnieje tylko teoretycznie, wszystko idzie, jak po sznurku. Jako biografia też nie odkrywa i nie pokazuje niczego ciekawego. Prawdopodobnie, gdyby nie forma to nikt by o tym filmie nawet nie wspomniał, a potencjalni widzowie zapomnieli o nim po wyjściu z kinowej sali.

Ode mnie mocno naciągane 6/10 właśnie za wspomnianą eksperymentalną formę oraz znakomitą muzykę Clint Mansella. Na Oscarach i innych tego typu całym serduszkiem za Coco <3

Odpowiedz
#3
(17-01-2018, 00:19)Pelivaron napisał(a): Chyba najbardziej przehajpowany film 2017 roku :)

To nie temat o Blade Sranerze dwatysiąceczterdzieścidziewięć ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#4
A jeszcze nie oglądałem :) więc są spore szanse że jest jak mówisz.
You betrayed me! You're not good. You, you're just a chicken. Chip-chip-chip-chip-cheep-cheep. - Johnny

Odpowiedz
#5
Forma filmu i jego wykonanie to dla mnie 10/10, cała reszta to solidna szósteczka. tak więc daję 8/10, zapewne dostanie nominację do Oscara, ale w tym roku zwycięzca w kategorii film animowany jest tylko jeden i jest to najlepszy film 2017 i najlepszy film Pixara w ogóle czyli "COCO" :)
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#6
Wreszcie dane mi było zobaczyć ten film i to jeszcze podczas moich urodzin. I muszę przyznać, że to bardzo ładny prezent. Oczywiście można krytykować fabułę, przy czym dla osób znających biografię Van Gogha nie jest ona jakoś odkrywcza. Ale nie widzę nic złego w tym wypadku w przeroście formy nad treścią. Tym bardziej jeżeli forma jest tak piękna. Widać włożoną pracę w ten film. Każdy kadr jest drobnym dziełem sztuki. A muzyka Clinta Mansella tylko dopełnia to niesamowite audiowizualne przeżycie. 
9/10
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#7
Zdawało mi się, że już gdzieś na forum zostawiałem swoją recenzję, a okazuje się, że mi się tylko zdawało :)
Dałem naciągane 6/10 - fabuła nie jest głupia, ale niespecjalnie chciało mi się ją śledzić, niezbyt angażowała. Konstrukcja a'la Obywatel Kane czy Rashomon już od dawna nie robi wrażenia i nie jest żadną szczególną zaletą, zwłaszcza, że tutaj jest zastosowana zupełnie bez polotu, bez niuansów.
Z formą też jest pewien problem, niby mam szacunek dla ekipy, że to wszystko sami namalowali, ale mnie nieszczególnie kręci odwzorowanie stylu malarza 1:1, zwłaszcza takiego jak van Gogh, czyli mega charakterystycznego, no i nie oszukujmy się - dosyć prostego w odtworzeniu, z takim Vermeerem, Caravaggiem, van Eyckiem już nie poszłoby tak łatwo :) Inna kwestia, że taka forma, czyli mocne pastelowe kolory i uproszczone kształty, jest trochę męcząca - coś co sprawdza się jako pojedynczy, statyczny obraz niekoniecznie działa jako obraz ruchomy przez 90 minut. Więc: jako ciekawostka jest super, ale jako pełnoprawny film już niezbyt.

Odpowiedz
#8
@simek Mnie się ciągle marzy film/animacja oparta o obrazy Beksińskiego :) I naturalnie odbieram i rozumiem Twoją krytykę, ale jej nie podzielam. Sam nie zaliczam Van Gogha do moich ulubionych malarzy, ale film ten mnie urzekł. I co do samej formy to bardzo szybko ją zaakceptowałem. I według mnie ten film nie jest długi. Ja dłużyzn i zmęczenia formą nie odczułem. Ale wiadomo tyle opinii ile osób.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#9
Nie wiem czemu ale byłem przekonany że to nie typowa fabuła, ale artsy-fartsy impresja bazująca na obrazach Vinniego. Tymczasem okazało się że film opowiada nawet ciekawą, choć niezbyt oryginalną historię. Forma faktycznie wynosi go poziom wyżej (muzyka też), no ale przecież o to tu chodziło.

Styl Van Gogha stylem Van Gogha, ale i tak najbardziej podobały mi się czarno-białe sceny retrospekcji, namalowane w bardziej realistyczny, oparty na światłocieniu sposób. Na plus również bardzo dobry polski dubbing; wolałbym obejrzeć w oryginale, ale Netflix nie daje wyboru. 7/10

Odpowiedz
#10
Mierzwiak chwalący polski dubbing? Koniec świata :).

Ale pełna zgoda co do dubbingu. Cytując siebie z polskiej krótkiej piłki:
(31-10-2017, 12:38)OGPUEE napisał(a): I polski dubbing jest naprawdę świetny. Aktorzy nie brzmiący jak z kreskówki, bez szarżowania, jakby grali na planie filmuj fabularnego. Widzicie dubbingowcy? To jest DOBRY dubbing, a nie te rzygi w 90% filmach komiksowych, którym dajecie niezasłużone 10/10 (tym bardziej, że przed filmem puszczali zwiastun JL z polskim dubbingiem - o mateczko...).

@simek
Nie martw się. Sam myślałem, że film nie swego tematu i dałem opinię w Krótko o polskich filmach.

Odpowiedz
#11
(29-12-2019, 21:09)OGPUEE napisał(a): Mierzwiak chwalący polski dubbing? Koniec świata :)
Nie jestem pewien do czego pijesz :) Dubbingu nie lubię z definicji, ale to nie tak że każdy uważam za zly, wręcz przeciwnie. W przypadku filmów animowanych, mając wybór, wybiorę napisy, ale jeśli już zdarza mi się oglądać z dubbingiem to zazwyczaj nie mam do niego zastrzeżeń. W sumie nie przypominam sobie żadnej animacji, w której coś by mi w dubbingu nie pasowało.

W przypadku filmów aktorskich to co innego, tu nawet nie ma o czym rozmawiać, mój mózg po prostu nie akceptuje znanych mi twarzy z zupełnie innymi, często kompletnie innymi, nawet nie podobnyni do oryginalnych głosami. W przypadku Vincenta, nawet jeśli większość aktorów da się rozpoznać, to jednak taka a nie inna forma pomaga i łatwiej w tym przypadku zaakceptować polskie głosy, które w dodatku są naprawdę dobrze zagrane. Tyle :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości