Marvel a kino rozrywkowe
#1
Męczyłem, męczyłem i ostatecznie nie wymęczyłem. Chyba nawet nie dotrwałem do połowy. Kapitan Ameryka tylko potwierdził moje i tak już mocno ugruntowane oraz poparte wieloletnią analizą przekonanie, że Marvel to rak, który zjada współczesne kino akcji i maksymalnie ogłupia oraz wypacza kino rozrywkowe. Że kino amerykańskie bez Marvela byłoby kinem po stokroć lepszym. Że gnioty Marvela są jeszcze bardziej beznadziejne od gniotów Baya.

A podobno tym razem miało być niesztampowo i stylowo. Recenzje chwaliły tytuł za to, że to nie kolejny superbohaterski twór z fabułą opracowaną od linijki, ale niegłupie i wciągające kino szpiegowskie, i to jeszcze nakręcone w duchu starych, dobrych thrillerów szpiegowskich z lat 70-tych.

Większego gówna dawno nie słyszałem.

Ok, fabularnie rzeczywiście przypomina to thriller szpiegowski, ale co z tego? Fory za lekki skok w bok w konwencji gatunkowej? To jakby powiedzieć, że jak kino szpiegowskie, to musi być dobre. A nie musi, wystarczy spojrzeć na, nie przymierzając, Sumę wszystkich strachów, Stan oblężenia czy Peacemakera.

Kapitan Ameryka pomimo brawurowego rozwiązania w postaci zbudowania fabuły w oparciu o filmy szpiegowskie, powtarza najgorsze błędy najsłabszych reprezentantów tego gatunku. Jest głupi, do bólu przewidywalny, a przez to totalnie odstręczający. Nudnawe sceny dialogowe poprzeplatane są pretekstowymi i słabymi scenami akcji, a wszystko na tle durnej intrygi i banalnych zwrotów akcji.

Ogromny sukces Marvela i fascynacja każdym nowym wypuszczanym przez tę stajnię bzdetem jest dla mnie niezbitym dowodem uwstecznienia współczesnej widowni, której wymagania względem kinowej rozrywki są bliskie zera. Wystarczy znana komiksowa postać, masa efektów, parę one-linerów i garść mrugnięć okiem/nawiązań/geekowych niespodzianek, żeby posrać się z zachwytu.

Pierdolę Marvel.

Odpowiedz
#2
Dzięki Jakuz za info, że nie lubisz Marvela, ale może napiszesz coś konkretnego o filmie? ;) Sceny akcji nie są pretekstowe, są uzasadnione, a film nie jest głupi. Bum, kontrargumentami wlasnie Cie rozłożylem! I do tego jest przewidywalny - źli przegrywaja na końcu. Takie samo gówno jak ten gówniany Indiana Jones, gdzie też źli przegrywają. ;)

(04-09-2014, 22:24)Jakuzzi napisał(a): Ogromny sukces Marvela i fascynacja każdym nowym wypuszczanym przez tę stajnię bzdetem jest dla mnie niezbitym dowodem uwstecznienia współczesnej widowni, której wymagania względem kinowej rozrywki są bliskie zera. Wystarczy znana komiksowa postać, masa efektów, parę one-linerów i garść mrugnięć okiem/nawiązań/geekowych niespodzianek, żeby posrać się z zachwytu.
To najgłupsze, co dotychczas przeczytałem w kwestii sukcesu Marvela. Zwłaszcza w kontekście tego filmu. Efekty specjalne w nim są oczywiscie (co w tym dziwnego?), ale przez większość filmu są zaskakująco stonowane, zwłaszcza jak na blockbustera. Jeżeli chodzi o argument o rozpoznawalności komiksowej postaci jako elementarnej zasadzie sukcesu filmów Marvela to argument nie tyle głupi, co z dupy, bo właściwie jedyną naprawdę znaną postacią Marvela jest Hulk. Potem Cap, ale to tyle. Każda inna postac to bohaterowie, którzy stali się znani po powstaniu filmów Marvela - nawet Cap. Natomiast "garść mrugnięć okiem" byłaby źródłem sukcesu filmów Marvela, gdyby nie to, że geekowska widownia to może 10% wszystkich, którzy chodza na te filmy do kina.

Więc WTF?

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#3
Zgadzam się z Jakuzzim co do tego, że filmy Marvela to rak. Samego Winter Soldiera nie skrytykuję, bo usnąłem koło połowy, ale gdy jeszcze byłem przytomny, to zastanawiałem się co tam takiego dobrego, że się całe forum podnieca. Czekałem aż stanie się coś czego nie widziałem w dziesiątce poprzednich filmów komiksowych, nie doczekałem się, poszedłem w kime.

Odpowiedz
#4
Polecam Ide, tam masz wszystko, czego nie ma w filmach komiksowych. Odradzam kino przygodowe, bo jest przewidywalne i ma banalne zwroty akcji.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#5
:*

A żebyś wiedział, że oglądam coraz mniej kina przygodowego/rozrywkowego, czy jak je tam nazwać. Za bardzo mnie wkurza ta przewidywalność. Capitana włączyłem, bo Scarlett.
Ale fajnie, że Wam się podoba :)

Odpowiedz
#6
(05-09-2014, 11:16)simek napisał(a): Zgadzam się z Jakuzzim co do tego, że filmy Marvela to rak.

W jaki sposób to, że komuś się jakiś film nie podoba czyni go rakiem?

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#7
W taki, że są przerzuty tego raczka i komiksowych filmów mamy teraz od zajebania.

Odpowiedz
#8
(05-09-2014, 11:49)simek napisał(a): W taki, że są przerzuty tego raczka i komiksowych filmów mamy teraz od zajebania.

A to jest w jaki sposób problem dla kogoś kto ich nie ogląda, nie jest przywiązany do fotela w kinie?

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#9
(05-09-2014, 11:30)simek napisał(a): A żebyś wiedział, że oglądam coraz mniej kina przygodowego/rozrywkowego, czy jak je tam nazwać.
Wiec nie widze powodu do krytykowania, bo to nie wasz typ kina. Jezeli ty czy Jakuzzi nie lubicie kina przygodowego, to nie ma co się znęcac nad filmem, który wam nie podejdzie. Ja np. nie oglądam slasherów, bo mnie nie jara ten gatunek.

(05-09-2014, 11:49)simek napisał(a): W taki, że są przerzuty tego raczka i komiksowych filmów mamy teraz od zajebania.
I co? Jesteś zmuszony je oglądać? ;)

Nazywanie filmów Marvela rakiem to czysta ignorancja albo antykonformizm, by byc kul rebel. Jako jedyny z niewielu wśród blockbusterów, Marvel próbuje czegoś innego w kinie przygodowym. Miesza gatunki, klisze, pokazuje coś nowego. Nie wywraca kina przygodowego kompletnie do góry nogami, wiadomo, ale jest znacznie ambitniejszy pod wieloma wzgledami niż dekada filmów przygodowych przed nim.
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#10
(05-09-2014, 11:50)Crov napisał(a): Nazywanie filmów Marvela rakiem to czysta ignorancja albo antykonformizm, by byc kul rebel. Jako jedyny z niewielu wśród blockbusterów, Marvel próbuje czegoś innego w kinie przygodowym. Miesza gatunki, klisze, pokazuje coś nowego. Nie wywraca kina przygodowego kompletnie do góry nogami, wiadomo, ale jest znacznie ambitniejszy pod wieloma wzgledami niż dekada filmów przygodowych przed nim.

Ciągle trzeba takie rzeczy ludziom mówić w XXI wieku? :)

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#11
(04-09-2014, 22:24)Jakuzzi napisał(a): gnioty Marvela są jeszcze bardziej beznadziejne od gniotów Baya.
W życiu nie spodziewałbym się po tobie tak żałosnej prowokacji.


Odpowiedz
#12
Ja się przyłączę do tych, którzy twierdzą, że filmy Marvela to jedna z najciekawszych obecnie rzeczy w kinie komercyjnym.

Ale gdy widzę, że niektórzy oglądają chyba tylko filmy o superbohaterach, to mnie trochę przeraża:)

Odpowiedz
#13
OK, zapewne dla wielu to nie będzie zaskoczeniem i wielu na mnie naskoczy i nawet się domyślam z jaką argumentacją, ale ja pozwolę sobie stanąć po stronie Jakuzziego i simka.

Co do "Kapitana Ameryki" to też nie mogę się w pełni wypowiedzieć, gdyż też filmu do końca nie oglądnąłem. Ale też cieszę się, że wielu się podobało i spędziło miło czas. Nikomu źle nie życzę wszak.

Akurat porównanie Marvela do raka nie jest takie złe i widzę tylko, że wielu nie do końca je zrozumiało. Rak wcześnie niewykryty, nieleczony, nieusunięty zaczyna się rozprzestrzeniać i potem jest już za późno na ratunek.
I oczywiście zawsze można wyjść z tekstem: "Nie podoba się to nie oglądajcie, nie ma przymusu". Tylko to właśnie jest rak, który już przeniósł się na większość kina rozrywkowego.
Ja też na te filmy nie chodzę do kina, ale poza tym wybór robi się coraz mniejszy. Oczywiście wielkie sukcesy komercyjne Marvela też wprowadziły pewne zmiany w myśleniu w wielkich studiach.
I tak 2/3 wychodzących blockbusterów to właśnie sequelo-adaptacjo-komiksowe filmy. I naturalnie nie musimy na to chodzić, ale jednak mam obawy, że jeżeli chodzi o szeroko pojęte kino rozrywkowe, blockbustery to niedługo nie będzie na co chodzić.

(05-09-2014, 12:25)Phil napisał(a): Świeżość i pasja wśród zalewu bezdusznych blockbusterów.

Wybacz Phil, ale tutaj absolutnie nie mogę się zgodzić. Może do czasu pierwszych Avengersów było w tym jeszcze coś fajnego i może trochę świeżego, ale te ostatnie, ta tzw. "druga tura" to właśnie leci kompletnie na ogranych schematach, o których to Jacuzzi wspomniał.
Jacuzzi mówi o raku, ja bym mówił bardziej o tzw. McFilmach. Produkcje Marvela to taki filmowy fastfood. Podane na szybko, receptura znana, można zjeść/oglądnąć z puszką coli, ale nie jest to produkt ani odżywczy, ani jakiś wartościowy i tak naprawdę jak to z fastfoodami bywa - sycący, ale tylko na chwilę i potem głód powraca na "prawdziwe" jedzenie.

Proteus swego czasu w temacie z Kawałami wrzucił taką ciekawą tablicę jak to jest z umierającymi bohaterami u Marvela. I niestety w pewnym sensie tak jest, że przynajmniej te filmy niczym nie zaskakują i nie angażują. Oglądając ostatnio filmy Marvela ani razu nie poczułem tego skurczu, tego napięcia, że coś się dzieje ważnego. Wszystko spływa też z tym przekonaniem, że i tak się nic złego nie stanie.
Crov przywołał tutaj Indianę Jonesa i sam nie wiem czemu, ale oglądając po raz milionowy pościg z Poszukiwaczy Zaginionej Arki, czy przejażdżkę wagonikami ze Świątyni Zagłady, czuję napięcie, czuję emocje mimo, że wiem, że nasz bohater da radę. Tak samo oglądając po raz milionowy jak Luke Skywalker swoim X-Wingiem przemierza przez korytarz w Gwieździe Śmierci. U Marvela tego nie czuję, czuję nieźle podany McFilm, ale bez tego czegoś.

A na zakończenie skoro i tak pojedziecie ze mną jak z tajską prostytutką, to użyję i tego argumentu. Można sobie myśleć o Batmanach Nolana co się chce i można krytykować jego podejście, nie zabraniam i rozumiem.
Ale u niego była próba podejść jakoś inaczej do komiksowego bohatera. Wielu to się spodobało, wielu nie, ale była próba jakiegoś innego podejścia, była pewna odwaga.
Wbrew temu co się sądzi, ale produkcje Marvela nie są wcale jakieś odważne i raczej opierają się na otartych i już trochę nudnych w kinie komercyjnych schematach.

Dziękuję uprzejmie za uwagę i Waszą wyrozumiałość.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#14
(05-09-2014, 20:43)Lawrence napisał(a): I tak 2/3 wychodzących blockbusterów to właśnie sequelo-adaptacjo-komiksowe filmy. I naturalnie nie musimy na to chodzić, ale jednak mam obawy, że jeżeli chodzi o szeroko pojęte kino rozrywkowe, blockbustery to niedługo nie będzie na co chodzić.
Ale tak było zawsze, mistrzu. Można sobie gęgać, jak to teraz jest źle, ale wypadaloby chociaż nie byc hipokrytą i pamiętać, że sam 'gatunek' filmu wakacyjnego i blockbustera powstał dzieki adaptacji (Jaws) oraz serii filmów (Star Wars, Indiana Jones - przy czym obie serie to też nihili novi sub sole, tylko odswiezona wersja starych historii). Wiec mozna sobie jęczeć jak to kiedyś było lepiej, a teraz to wszystko dla debili, a nie takiego 'wyrafinowanego widza, który na byle co nie chodzi', ale bądź gotów, że zostaniesz wyśmiany.

Cytat:Wybacz Phil, ale tutaj absolutnie nie mogę się zgodzić. Może do czasu pierwszych Avengersów było w tym jeszcze coś fajnego i może trochę świeżego, ale te ostatnie, ta tzw. "druga tura" to właśnie leci kompletnie na ogranych schematach, o których to Jacuzzi wspomniał.
Jakuzzi nie wspomniał o żadnych schematach. Tj. wspomnial, że jakieś są, ale jakie to niewiadomo. Że jest zły i on przegra? No wow. Że zły zdradza, czy coś? Wow. Filmy Marvela wprowadziły więcej świeżości do blockbusterów w ostatnich latach niż jakikolwiek inny film rozrywkowy ostatniej dekady albo i dwóch. Tak jak mowilem - opierają sie na archetypach i schematach kina rozrywkowego, ale wielokrotnie je przełamują i odświeżają. Niekoniecznie spektakulranie pozując na wielkie dzieło, jak niektóre filmy, a po prostu usprawniając to, co zawsze dzialało.

Cytat:Jacuzzi mówi o raku, ja bym mówił bardziej o tzw. McFilmach. Produkcje Marvela to taki filmowy fastfood. Podane na szybko, receptura znana, można zjeść/oglądnąć z puszką coli, ale nie jest to produkt ani odżywczy, ani jakiś wartościowy i tak naprawdę jak to z fastfoodami bywa - sycący, ale tylko na chwilę i potem głód powraca na "prawdziwe" jedzenie.
No to mówie - do oglądania "Idy" marsz. Założeniem blockbusterów i kina rozrywkowego w ogole jest ... rozrywka. Tak jak celem zjedzenia lodów nie jest dobre odżywienie sie, a zjedzenie czegoś słodkiego, przyjemnego.

Cytat:Tak samo oglądając po raz milionowy jak Luke Skywalker swoim X-Wingiem przemierza przez korytarz w Gwieździe Śmierci
No patrz. A ja nie czuje ekscytacji w tych scenach i nigdy nie czułem. Bo to McFilm?

Cytat:Ale u niego była próba podejść jakoś inaczej do komiksowego bohatera. Wielu to się spodobało, wielu nie, ale była próba jakiegoś innego podejścia, była pewna odwaga.
Nie było żadnej odwagi, bo nie bylo przekraczania żadnej granicy. A poważne podejście do superhero miałeś już u Singera, który zresztą zrobil to lepiej.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#15
Fan Christophera Nolana stawia śmiertelną diagnozę kinu rozrywkowemu. To naprawdę nie jest zabawne...

Odpowiedz
#16
Jak to nie? :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#17
(05-09-2014, 20:43)Lawrence napisał(a): OK, zapewne dla wielu to nie będzie zaskoczeniem i wielu na mnie naskoczy i (...)

Dziękuję uprzejmie za uwagę i Waszą wyrozumiałość.



Cytat:Crov przywołał tutaj Indianę Jonesa i sam nie wiem czemu, ale oglądając po raz milionowy pościg z Poszukiwaczy Zaginionej Arki, czy przejażdżkę wagonikami ze Świątyni Zagłady, czuję napięcie, czuję emocje mimo, że wiem, że nasz bohater da radę. Tak samo oglądając po raz milionowy jak Luke Skywalker swoim X-Wingiem przemierza przez korytarz w Gwieździe Śmierci. U Marvela tego nie czuję, czuję nieźle podany McFilm, ale bez tego czegoś.

Też nie wiem czemu.

Za to wiem, że w żadnych Dżonsach i żadnych Starłorsach nie czułem takiego napięcia jak w finałowych scenach (ogólnie słabiutkiego) TASM2 :)

A że dużo robią adaptacji komiksowych - niech robią, superhero to mój ulubiony gatunek :)

Cytat:Można sobie myśleć o Batmanach Nolana co się chce i można krytykować jego podejście, nie zabraniam i rozumiem.

Nolan zrobił dwa świetne filmy komiksowe po czym z impetem wyrżnął ryjem o beton i przejechał po nim walec z logiem Marvela (w postaci CA:WS i Guardiansów). Temu panu już dziękujemy (przynajmniej do czasu aż się zrehabilituje i czymś pozytywnie zaskoczy).

AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#18
(05-09-2014, 21:10)Crov napisał(a):
Cytat:Jacuzzi mówi o raku, ja bym mówił bardziej o tzw. McFilmach. Produkcje Marvela to taki filmowy fastfood. Podane na szybko, receptura znana, można zjeść/oglądnąć z puszką coli, ale nie jest to produkt ani odżywczy, ani jakiś wartościowy i tak naprawdę jak to z fastfoodami bywa - sycący, ale tylko na chwilę i potem głód powraca na "prawdziwe" jedzenie.
No to mówie - do oglądania "Idy" marsz.
Crov, ale trochę oszukujesz stawiając Idę po przeciwległej stronie w stosunku do Marvelów. Dla mnie przeciwieństwem filmów komiksowych jest np. Wilk z Wolf Street, też blockbuster, a jakże inne podejście - wykpij Scorsese jakeś taki mądry ;)
Trzymając się porównania do jedzenia, to Marvele są jak McDonalds, czyli od lat to samo, na równym poziomie, ale jak człowiek głodny i w obcym mieście, to idzie do sprawdzonej marki. Ida to, powiedzmy, coś w stylu karczocha, za którym przepadam, ale większość albo nie zna, albo nie lubi, a taki Wilk to krwisty befsztyk z argentyńskiej wołowinki.


Odpowiedz
#19
(06-09-2014, 09:56)simek napisał(a): Dla mnie przeciwieństwem filmów komiksowych jest np. Wilk z Wolf Street, też blockbuster, a jakże inne podejście
No dobra simku, ale jaki morał ma wynikać z tego co piszesz?

Bo wiesz, w 1989 roku był Batman, a rok później Chłopcy z ferajny. No i?

Jeśli w 2014 roku rewelacje pt. "Kino rozrywkowe to nie tylko komiks" mają na kimkolwiek zrobić wrażenie, to zachowujesz się jak Lady Gaga, która rok temu odkryła istnienie pop artu i próbowała wmówić ludziom że jest pierwszą osobą w historii, która łączy muzykę pop ze sztuką.

Odpowiedz
#20
Odniosłem wrażenie, że próbujecie nam tutaj wmówić, że jak się nie podoba Marvel, to nie pozostaje nam nic innego jak wracać do kina artystycznego, a mi chodzi o to, że nawet w kinie rozrywkowym powstają filmy odważniejsze, ciekawsze, mniej banalne, lepsze po prostu, dlatego leję ciepłym moczem na większość komiksów.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Sony Pictures Universe of Marvel Characters Pelivaron 74 8,137 01-05-2020, 17:23
Ostatni post: Pelivaron
  Rozpiska nadchodzących komiksowych adaptacji: FOX/WB/MARVEL/SONY zombie001 67 30,376 03-05-2019, 15:13
Ostatni post: zombie001
  DC vs. Marvel military 29 6,014 11-08-2007, 16:26
Ostatni post: Crov



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości