Marvel a kino rozrywkowe
#21
Odniosłem wrażenie, że próbujecie nam tutaj wmówić, że jak się nie podoba Marvel, to nie pozostaje nam nic innego jak wracać do kina artystycznego, a mi chodzi o to, że nawet w kinie rozrywkowym powstają filmy odważniejsze, ciekawsze, mniej banalne, lepsze po prostu, dlatego leję ciepłym moczem na większość komiksów.

Odpowiedz
#22
(06-09-2014, 09:56)simek napisał(a): Crov, ale trochę oszukujesz stawiając Idę po przeciwległej stronie w stosunku do Marvelów. Dla mnie przeciwieństwem filmów komiksowych jest np. Wilk z Wolf Street, też blockbuster, a jakże inne podejście - wykpij Scorsese jakeś taki mądry ;)
Trzymając się porównania do jedzenia, to Marvele są jak McDonalds
Ale oszustwo nie jest moje tylko twoje i Lolrence'a. Bo wg was Marvel = McFilm, a wg mnie McFilm = blockbustery, mainstreamowe, wysokobudżetowe kino przygodowe w ogóle. I róznica polega na tym, że dla mnie Marvel to McRoyal (czyli jedyna kanapka z Maka, którą lubie), a wiele innych to to jakiś MakCziken czy inne suche gówno.*

Ja sie nie kloce, ze filmy Marvela to jakaś ambitna rozrywka - bo nie jest. To po prostu dobra rozrywka. Tylko traktowanie ich jakby one pierwsze były rozrywką bez wielkich ambicji jest albo przejawem ignorancji, albo próbą manipulowania.

Jak zauważył Mierzwiak: Batman, a potem Goodfellas. Powiem wiecej: Superman (niepodważalnie bardziej infantylny i przystępny niż Batman Burtona), a potem Raging Bull.

Wilk z Wall Street to ciągle inny gatunek. To jest kino z ambicją i artyzmem. Tylko zrobione po amerykańsku czyli mające przy tym angażować i bawić. Zresztą Scorsese to specyficzny przypadek, bo on zawsze tak filmy robił - mało w którym nie ma humoru na przykład. Choć Wilk to komedia, wiec w ogole nie to.

To nie jest kino przygodowe. W kinie przygodowym liczy się przygoda - akcja, większe niż życie historie, niesamowci bohaterowie. Kino przygodowe to Star Wars, Indiana Jones, Star Trek, Batman, James Bond, Captain America.

Tak samo jak pierdolenie, że superbohaterowie niszczą kino rozrywkowe jest błędne (bo superbohaterowie byli w nim zawsze zawsze, tylko nie zawsze nosili trykoty), tak samo gadanie, że Marvel coś niszczy to głupota. Marvel, nawet jezeli czasem kręci od linijki albo ma jakiś niewypał, to przynajmniej pokazuje coś nowego. Już sam fakt, że to dzielone uniwersum wprowadza powiew świeżości i nową dynamikę do tych filmów.

Ja rozumiem, ze komuś sie nie podoba film czy świat Marvela - spoko, nie moja brocha. Ale nie udawajmy, że blockbustery to jest jakaś nowość i nagle kino schodzi na psy, bo powstał Marvel, a kiedyś to było inaczej. Jest teraz więcej kasy, większe studia, wiecej filmów. Dzięki temu, ze takie filmy wielkie zarabiają to mogą powstawać też te za małe pieniądze, bo producenci mogą sobie na to pozwolić. Więc tym bardziej nie widze w tym nic zlego.

*A dla Gilliama McFilmy to jeszcze filmy Spielberga. Czy Spielberg jest rakiem Hollywoodu?

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#23
Cytat: Ale nie udawajmy, że blockbustery to jest jakaś nowość i nagle kino schodzi na psy, bo powstał Marvel, a kiedyś to było inaczej.
Tutaj zgoda, Lawrence przesadził mówiąc, że to od Marvela się zaczęło, a 10 lat temu były same zajebiste filmy rozrywkowe. Kiepskie blockbustery były raczej zawsze, mnie po prostu wkurza, że teraz jest nadreprezentacja tego komiksowego-superbohaterskiego tałatajstwa, a ja bym chciał, żeby była moda na blockbustery o II WŚ albo o rycerzach, albo o kosmosie :) No i żeby fabuły nie były takie same w innych ciuszkach.

Odpowiedz
#24
No i okej, tutaj sie rozumiemy i zgoda. Choc ja caly czas bede obstawal, ze moda na superbohaterów była zawsze, tylko czasem nie nazywali się Captain America tylko Arnold Schwarzenegger. ;)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#25
Superbohaterowie w sensie, że mieli moce większe (niekoniecznie od razu laser w oczach) od zwykłego człowieka to byli gdzieś tak od Pieśni o Rolandzie :) Chodzi mi o osobną tożsamość dla takiego superbohatera, a nie jak w przypadku Arniego, że po prostu jest kozakiem i rozwala wszystkich jedną ręką.

Odpowiedz
#26
No tak, ale mozemy dywagowac teraz czym jest ta tożsamość superbohatera. Czy Indiana Jones był superbohaterem? Czy James Bond? Czy Terminator? Czy dopiero jak ktoś założy specjalny strój to jest superbohaterem? To czy Jedi są superbohaterami? RoboCop? ;)

A propos: http://www.filmmonthly.com/behind_the_scenes_exclusive/does_indiana_jones_qualify_as_a_superhero.html
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#27
(06-09-2014, 10:30)simek napisał(a): Tutaj zgoda, Lawrence przesadził mówiąc, że to od Marvela się zaczęło, a 10 lat temu były same zajebiste filmy rozrywkowe. Kiepskie blockbustery były raczej zawsze, mnie po prostu wkurza, że teraz jest nadreprezentacja tego komiksowego-superbohaterskiego tałatajstwa, a ja bym chciał, żeby była moda na blockbustery o II WŚ albo o rycerzach, albo o kosmosie :) No i żeby fabuły nie były takie same w innych ciuszkach.

OK jestem w stanie przyznać, że może trochę się zagalopowałem, że od Marvela się wszystko zaczęło. Przy czym mogłem też być źle zrozumiany, gdyż naturalnie złe blockbustery były już wcześniej.
Przy czym simek chyba po części może znalazł odpowiedź na mą awersję do Marvela: po jest tego po prostu za dużo. Szczególnie w ostatnim czasie.

Crov powołuje się tutaj, moim zdaniem niesłusznie, na Gwiezdne wojny, Indianę Jonesa i inne klasyki. Tylko, że takie Gwiezdne wojny to się pojawiały co trzy lata nie mówiąc też o przerwach między Indianą Jonesem, a innymi filmami. Pojawienie się takiego filmu było jednak wydarzeniem.
A teraz wraz z popularnością, kiedy co roku filmy Marvela wychodzą, czasami nawet dwa w jednym roku i kiedy wszystkie postępuję wedle znanej formuły, to człowiek ma prawo czuć przesyt i stąd też skojarzenie z McDonaldsem. Nie czekamy w restauracji dłużej na przygotowaną oprawę, ale od razu mamy co chwila gotowy McFilm.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#28
Nie lubię żarcia z McDonaldsa, więc tam nie jadam. Rozumiesz analogię?

Odpowiedz
#29
(06-09-2014, 11:28)Lawrence napisał(a): Tylko, że takie Gwiezdne wojny to się pojawiały co trzy lata nie mówiąc też o przerwach między Indianą Jonesem, a innymi filmami. Pojawienie się takiego filmu było jednak wydarzeniem.

No pewnie, kiedyś to było lepiej, bo trzeba było 10 lat czekać na sequel :D
Dziwnym nie jest, że wtedy TO BYŁO WYDARZENIE.
Rozumiem, że jakby marvel zwolnił tempo chociaż do jednego filmu na 5 lat, to wtedy koledzy byliby zadowoleni?

Ja rozumiem, że można marvela nie lubić, ale jednak trzeba być ślepym, żeby nie doceniać. Jak wygląda sztampowy nudny superheroblockbuster można zobaczyć na przykładzie ostatnich spidermenów, tu jest oczywista różnica klas. Jeśli marvel produkuje mcfilmy, to reszta jest chyba wyjadaniem ze śmietnika.

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#30
(06-09-2014, 11:28)Lawrence napisał(a): OK jestem w stanie przyznać, że może trochę się zagalopowałem, że od Marvela się wszystko zaczęło. Przy czym mogłem też być źle zrozumiany, gdyż naturalnie złe blockbustery były już wcześniej.
Nie zostaleś źle zrozumiany, po prostu piszesz pierdoły.

Cytat:Przy czym simek chyba po części może znalazł odpowiedź na mą awersję do Marvela: po jest tego po prostu za dużo. Szczególnie w ostatnim czasie.
Więc po co to oglądasz, skoro jest ci za dużo? Ja nie ogladam slasherów czy found footage i nie narzekam, że jest tego pełno i to taki straszny rak, bo horrory upadły.

Cytat:Crov powołuje się tutaj, moim zdaniem niesłusznie, na Gwiezdne wojny, Indianę Jonesa i inne klasyki. Tylko, że takie Gwiezdne wojny to się pojawiały co trzy lata nie mówiąc też o przerwach między Indianą Jonesem, a innymi filmami. Pojawienie się takiego filmu było jednak wydarzeniem.
No to w koncu co jest twoim zarzutem, bo coś się kręcisz w zeznaniach. Jakość filmu czy częstotliwość jego pojawiania się? Czy jakość ma wpływ na częstotliwość pojawiania się? Breaking Bad to serial, pojawiał się co tydzień przez pare miesięcy, przez pare lat. Ale jest lepszy niż Transformers, które pojawia się raz na dwa-trzy lata. Więc o co chodzi? Bo teraz nie podoba Ci się, że w ogole powstaje, tak jakbyś był siła zmuszany do oglądania tego za każdym razem, gdy wyjdzie. Przeszkadza Ci, że inni dobrze się bawią na tych filmach?

Nie mowiac juz o tym, ze wymienilem te najpopularniejsze marki, a przecież poza nimi pojawialy sie tez inne.

Cytat:A teraz wraz z popularnością, kiedy co roku filmy Marvela wychodzą, czasami nawet dwa w jednym roku i kiedy wszystkie postępuję wedle znanej formuły, to człowiek ma prawo czuć przesyt i stąd też skojarzenie z McDonaldsem. Nie czekamy w restauracji dłużej na przygotowaną oprawę, ale od razu mamy co chwila gotowy McFilm.
A jaka jest ta znana formuła? Bo już któryś raz pieprzysz coś o formule, schematach itp., ale ani razu nie wyjaśnileś o co chodzi. Pokaż mi tę formułę zestawiając Iron Mana 3, Captaina America: WS i Guardians of the Galaxy.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#31
(06-09-2014, 10:30)simek napisał(a): Kiepskie blockbustery były raczej zawsze, mnie po prostu wkurza, że teraz jest nadreprezentacja tego komiksowego-superbohaterskiego tałatajstwa

Które, co najważniejsze, nie cechuje się absolutnie niczym szczególnym, wyróżniającym się. Wszystkie marvelowe fabuły produkowane są taśmowo, według tej samej, sprawdzonej receptury, nad którą siedziały rzesze analityków mających na celu złapanie jak najszerszego targetu. W tym kontekście podoba mi się porównanie do McDonalda, bo Marvel jak najbardziej działa w podobny sposób.

Ktoś tutaj, chyba Crov palnął, że Marvel cechuje pasja i ambicja. Myślałem, że pęknę ze śmiechu. Chyba pasja i ambicja w pokonywaniu kolejnych rekordów kasowych.

Autentycznie nie rozumiem jak, mając więcej niż 12 lat, można być fanem tego hollywoodzkiego molocha, którego filmy wyglądają, jakby tworzyli je marketingowcy wespół z geekami, a nie jacykolwiek autorzy. Molocha, którego twory - uwaga, znowu będzie "prowokacyjny" zwrot - psują kino rozrywkowe. Ogłupiają, zeszmacają i zamieniają w jedną pstrokatą, zestandaryzowaną papkę dla nieletnich.

Wiadomo, że nie od Marvela się zaczęło, bo kino rozrywkowe idzie w dół już od długiego czasu. Ale to Marvel obecnie rozdaje karty w branży i jego wpływ na inne firmy produkcyjne jest niewątpliwy. Nie trzeba przy tym brać Indiany Jonesa czy Gwiezdnych Wojen, żeby stwierdzić, że to nie ten sam poziom. W porównaniu z Indianą i GW mało który film rozrywkowy wypadłby korzystnie. Wszystkie marvelowe produkcje posiadają grzechy słabych blockbusterów, ale niektóre pozycje, przy zaciśnięciu zębów, da się nawet oglądać. Mnie bardziej irytuje skala, jakie osiągnęło to zjawisko, swoista marvelowa mania rokrocznie rozdmuchiwana dennym Comic-Conem. Sukces produkcji Marvela doprowadził do tego, że obecnie praktycznie nie szuka się pomysłu na film wysokobudżetowy, tylko kolejnego komiksu z suberbohaterem, który można by zekranizować. I to zekranizować w sposób sztampowy, według sprawdzonej receptury, bo roboty Marvela ani myślą eksperymentować z gatunkiem i dorzucić autorskich trzech groszy, jak dajmy na to Nolan z (jakkolwiek krytykowanymi) Batmanami. Jakby w kontakcie z Marvelem wszyscy twórcy tracili nagle jaja i mózgi.

Doprawdy, przerażające i smutne to zjawisko.


(06-09-2014, 11:35)Mierzwiak napisał(a): Nie lubię żarcia z McDonaldsa, więc tam nie jadam. Rozumiesz analogię?

Ale pozwolisz, że pokrytykujemy tego McDonaldsa, na forum, które m.in. właśnie do tego zostało stworzone?


Odpowiedz
#32
Jakuzzi, napisaleś drugi raz to samo i podales jeszcze mniej wartosciowych uwag. Chciałeś podyskutować, jak sugerujesz przy drugim cytacie, czy tylko beknąć w naszą stronę? Czy to naprawde trudno wypisać ten schemat, który łączy Iron Mana 3, Guardians of the Galaxy i CapA: WS? Ten schemat, który jest tak dużo gorszy od schematu ze Star Wars czy Indiany Jonesa? Jaka jest ta sprawdzona receptura, którą się wszyscy posluguja? Pisales jakies bzdury o tym, ze są nawiazania do komiksów i łanlajnery, podczas gdy w filmie, o ktorym rzekomo dyskutujesz jest tego mniej niż w drugich X-Men.

Nie przypominam sobie, zebym pisal o pasji i ambicji, swoja droga. Ale może, kto wie.

Cytat:Ale pozwolisz, że pokrytykujemy tego McDonaldsa, na forum, które m.in. właśnie do tego zostało stworzone?
Nie. Jezeli masz po prostu pisać puste posty, w których nie próbujesz dyskutować tylko zaznaczasz swoją obecność, to nie dziw się, że nikt nie traktuje ich jako coś więcej niż trolling i prowokacje. Nie odniosleś się do kompletnie niczego w dyskusji, żadnego argumentu. Bardzo fajnie, ze rozśmieszają Cię niektóre argumenty przemawiajace za Marvelem, ale ogólnie wnosi to do dyskusji wielkie gówno. ;)

Cytat:Sukces produkcji Marvela doprowadził do tego, że obecnie praktycznie nie szuka się pomysłu na film wysokobudżetowy, tylko kolejnego komiksu z suberbohaterem, który można by zekranizować.
Bzdura. Bo sukces produkcji Marvela nie opiera się na fakcie, ze sa adaptacjami komiksu superbohaterskiego (a na tym, ze sa sprawnie zrealizowanym eskapizmem). Ale po co mialbys to wiedziec, co nie? Lepiej napisac bzdety. Franczajzy i szukanie marek do zekranizowania to problem, który ma już conajmniej 20 lat, albo i więcej (początków szukałbym przy Lucasie podpisującym prawa do Ewoków w trzecich Star Wars albo i dalej). Zawsze, gdy w grę wchodzily duze pieniadze, studia szukały czegoś, co już ma jakąś marke - nawet minimalną. Dlatego na potęgę sprzedawały się licencje do niezależnych komiksów w latach 90-ych i 00, bo były to tytuly, ktore teoretycznie juz zadzialaly. (Uprzedzając: NIE, nie tylko do komiksów superbohaterskich.)
#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#33
Jakuzzi napisał(a):Które, co najważniejsze, nie cechuje się absolutnie niczym szczególnym, wyróżniającym się. Wszystkie marvelowe fabuły produkowane są taśmowo, według tej samej, sprawdzonej receptury, nad którą siedziały rzesze analityków mających na celu złapanie jak najszerszego targetu. W tym kontekście podoba mi się porównanie do McDonalda, bo Marvel jak najbardziej działa w podobny sposób.

Jeśli produkowane są taśmowo to Marvel ma doskonałą fabrykę.

Kolejne filmy Marvela są coraz lepsze - osiągają naprawdę dobry poziom.

Iron Man 1 był dobry, potem Avengers, X-Men First Class był niezły, świetny Captain America: Winter Soldier, X-Men Days of Future Past bardzo dobry... teraz Guardians of the Galaxy znowu podbiło poprzeczkę.

Szacunek z mojej strony, bo nie tak łatwo zrobić naprawdę dobry film o KAPITANIE AMERYCE. W tym pokazać go jako interesującą postać.

Jakuzzi napisał(a):Autentycznie nie rozumiem jak, mając więcej niż 12 lat, można być fanem tego hollywoodzkiego molocha, którego filmy wyglądają, jakby tworzyli je marketingowcy wespół z geekami, a nie jacykolwiek autorzy. Molocha, którego twory - uwaga, znowu będzie "prowokacyjny" zwrot - psują kino rozrywkowe. Ogłupiają, zeszmacają i zamieniają w jedną pstrokatą, zestandaryzowaną papkę dla nieletnich.

I dlatego ich filmy są z najwyższej półki obecnych filmów rozrywkowych?
Nie powiesz mi chyba, że woliesz Transformersy, Zmierzch, Herculesa, Królewnę Śnieżkę i Łowcę?
A może Szklaną Pułapkę 5? Albo Red? Albo Niezniszczalnych?

Jakuzzi napisał(a):Wiadomo, że nie od Marvela się zaczęło, bo kino rozrywkowe idzie w dół już od długiego czasu. Ale to Marvel obecnie rozdaje karty w branży i jego wpływ na inne firmy produkcyjne jest niewątpliwy. Nie trzeba przy tym brać Indiany Jonesa czy Gwiezdnych Wojen, żeby stwierdzić, że to nie ten sam poziom. W porównaniu z Indianą i GW mało który film rozrywkowy wypadłby korzystnie.

Ta, szczególnie czwartej części Indiany Jonesa którą zjada większość filmów Marvela obecnie.
O prequelach Gwiezdnych Wojen nie mówię, bo to już kompletne gnioty i nie zasługują nawet na porównanie z DOFP/GotG/CA:WS/Avengers/Iron Man 1.
Druga część Indiany Jonesa też nie porywa.

Przywołujesz tutaj dwa największe klasyki kina przygodowego (inny gatunek) i kina s-f sprzed ~40 lat.

To tak jakbyś każdy wychodzący teraz film gangsterski przyrównywał do Ojca Chrzestnego i jeśli jest słabszy to od razu nazywał gniotem. I mówił że psuje poziom filmów gangsterskich.

Jakuzzi napisał(a):Wiadomo, że nie od Marvela się zaczęło, bo kino rozrywkowe idzie w dół już od długiego czasu. Ale to Marvel obecnie rozdaje karty w branży i jego wpływ na inne firmy produkcyjne jest niewątpliwy.

No właśnie. Kino ROZRYWKOWE IDZIE JUŻ W DÓŁ OD DŁUGIEGO CZASU.

A filmy Marvela idą wyraźnie w górę, one PODNOSZĄ poziom obecnych filmów rozrywkowych/blockbusterów. Ewidentnie wyróżniają się na tle innych "dzieł" celujących w box office.
I to się Marvelowi chwali.

No i ostatni absurd jaki napisałeś.

Jakuzzi napisał(a):Sukces produkcji Marvela doprowadził do tego, że obecnie praktycznie nie szuka się pomysłu na film wysokobudżetowy, tylko kolejnego komiksu z suberbohaterem, który można by zekranizować. I to zekranizować w sposób sztampowy, według sprawdzonej receptury, bo roboty Marvela ani myślą eksperymentować z gatunkiem i dorzucić autorskich trzech groszy, jak dajmy na to Nolan z (jakkolwiek krytykowanymi) Batmanami. Jakby w kontakcie z Marvelem wszyscy twórcy tracili nagle jaja i mózgi.

Wyraźnie nie przemyślałeś tego akapitu.

GUARDIANS OF THE GALAXY - film s-f gdzie w ekipie głównych bohaterów jest szop z rakietnicą i gadające drzewo?
TO jest sprawdzona receptura?
Ten cholernie oryginalny film i to w sytuacji gdzie Marvel wcale nie musi tak eksperymentować i ryzykować?

Idąc dalej... Captain America: Winter Soldier.
Film szpiegowski o Kapitanie Ameryce? To jest mało oryginalne?

Jeśli chodzi o Nolana no to sorry, ale zgoda na mroczną ekranizację Batmana padła ze względu na tragicznego Batman i Robin, który na wiele lat zniszczył całą serię. Widzowie zwyczajnie musieli dostać obietnicę czegoś odwrotnego by pójść do kina.
A ten cały mrok Batmanów jest jednocześnie ich zaletą ale też WADĄ.
Bo filmy Nolana o Batmanie biorą siebie zbyt serio!
Brak humoru w momentach które zwyczajnie nie trzymają się kupy, lub są kiczowate/przedramatyzowane, odbija się w drugą stronę.

Osobiście uważam, że CA:WS, DOFP i GotG są filmami lepszymi od dowolnego z trylogii Nolanowskiej Batmana. Którą bardzo lubię, ale na pewne dziury fabularne, "nolanizmy" (kiczowate sceny, durny patos, marnowanie postaci, głupota wylewająca się z ekranu) nie mogę przymrużyć w pełni oczu.
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#34
Cytat:Ktoś tutaj, chyba Crov palnął, że Marvel cechuje pasja i ambicja. Myślałem, że pęknę ze śmiechu. Chyba pasja i ambicja w pokonywaniu kolejnych rekordów kasowych.

Ja też nie widzę tam ambicji i pasji (mam tu na myśli tylko filmy wchodzące w skład MCU, bo X-Menów uwielbiam). Lubię kino superbohaterskie i filmy Marvela całkiem przyjemnie mi się ogląda, pierwszego Iron Mana i drugiego Kapitana Amerykę wręcz polubiłem, ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że wszystkie filmy produkują od linijki, taśmowo. Większość to przeciętna, rzemieślnicza robota bez żadnego błysku i ambicji. Można pochwalić Marvela za stworzenie całego uniwersum, przeplatanie się bohaterów i wątków pomiędzy filmami, ale z drugiej strony to działanie bardziej marketingowe niż artystyczne, bo ta spójność uniwersum jest bardzo powierzchowna.

A czy Marvel jest chorobą trawiącą kino rozrywkowe? Chyba nie (przynajmniej w tym roku zobaczyłem zbyt wiele fajnych blockbusterów, żeby tak uznać). Marvel na pewno ma na nie wielki wpływ, ale jaki? Tego nie wiem, może będzie można to ocenić za kilka lat.

Cytat:Ja nie ogladam slasherów czy found footage i nie narzekam, że jest tego pełno i to taki straszny rak, bo horrory upadły.

Ale mógłbyś krytykować, bo nie ma w tym nic dziwnego i bezsensownego. Nie mówię o tym, że Simek czy Jakuzzi mają rację, ale takie found footage naprawdę ma spory wpływ na kino grozy i nie można podobnej sytuacji zbyć słowami "to nie oglądaj".

Odpowiedz
#35
(06-09-2014, 17:44)patyczak napisał(a):
Cytat:Ja nie ogladam slasherów czy found footage i nie narzekam, że jest tego pełno i to taki straszny rak, bo horrory upadły.

Ale mógłbyś krytykować, bo nie ma w tym nic dziwnego i bezsensownego. Nie mówię o tym, że Simek czy Jakuzzi mają rację, ale takie found footage naprawdę ma spory wpływ na kino grozy i nie można podobnej sytuacji zbyć słowami "to nie oglądaj".
Ale nie sięgam po filmy found footage, jezeli z zalozenia nie lubie gatunku, bo wiem, ze mi się nie podobają. Ewentualnie nie krytykuje założeń gatunku, bo mi sie nie podobaja - nie krytykuje horroru dlatego, że próbuje mnie straszyć. Ale Simek napisal, ze jego już blockbustery tego typu nie jarają, więc do tego się odniosłem. Inna sprawa, że jest róznica między wytknięciem konkretów czy niechęcią do gatunku, a trollingiem jaki uprawia Jakuzzi pisząc "to rak, nie wierze, ze mozna byc tak głupim, by mając więcej niż 12 lat to oglądać, lol, parsknąłem śmiechem".

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#36
(06-09-2014, 17:39)Capt. Nascimento napisał(a): Nie powiesz mi chyba, że woliesz Transformersy, Zmierzch, Herculesa, Królewnę Śnieżkę i Łowcę?
A może Szklaną Pułapkę 5? Albo Red? Albo Niezniszczalnych?

Nie napisałem, że nie ma gorszych blockbusterów od blockbusterów Marvela.

(06-09-2014, 17:39)Capt. Nascimento napisał(a): Przywołujesz tutaj dwa największe klasyki kina przygodowego (inny gatunek) i kina s-f sprzed ~40 lat. To tak jakbyś każdy wychodzący teraz film gangsterski przyrównywał do Ojca Chrzestnego i jeśli jest słabszy to od razu nazywał gniotem. I mówił że psuje poziom filmów gangsterskich.

Przecież napisałem dokładnie to samo. Na przyszłość radzę przeczytać ze zrozumieniem post, zanim na niego odpiszesz.

(06-09-2014, 17:39)Capt. Nascimento napisał(a): GUARDIANS OF THE GALAXY - film s-f gdzie w ekipie głównych bohaterów jest szop z rakietnicą i gadające drzewo?

Słuchaj, w innych filmach Marvela facet zamienia się w zielonego wielkoluda. Szok.

(06-09-2014, 17:39)Capt. Nascimento napisał(a): Idąc dalej... Captain America: Winter Soldier.
Film szpiegowski o Kapitanie Ameryce? To jest mało oryginalne?

Taki z Kapitana Ameryki film szpiegowski, jak z Marvela firma z pasją i ambicjami.


(06-09-2014, 17:50)Crov napisał(a): trollingiem jaki uprawia Jakuzzi pisząc "to rak, nie wierze, ze mozna byc tak głupim, by mając więcej niż 12 lat to oglądać, lol, parsknąłem śmiechem".

Musisz bardzo kochać Marvela, bo sprawa najwidoczniej bardzo Cię dotknęła. ;)
I jeśli ja uprawiam trolling, to nie wiem jak nazwać to co Ty uprawiasz - trudno znaleźć post, w którym nie wyrywasz czegoś z kontekstu, nie przeinaczasz wypowiedzi, nie stosujesz ironicznej złośliwości lub osobistego podjazdu. Dogaduj mi więcej, miszczu. ;)


Odpowiedz
#37
(06-09-2014, 17:59)Jakuzzi napisał(a):
(06-09-2014, 17:50)Crov napisał(a): trollingiem jaki uprawia Jakuzzi pisząc "to rak, nie wierze, ze mozna byc tak głupim, by mając więcej niż 12 lat to oglądać, lol, parsknąłem śmiechem".

Musisz bardzo kochać Marvela, bo sprawa najwidoczniej bardzo Cię dotknęła. ;)
I właśnie o tym mowie. Trzeci post, zero konkretów. Ale spoko, mnie dotkneło, bo przecież obnażyłes brutalną prawdę, a ja kocham wszystkie filmy Marvela. <ok> Ale nie udawaj wiecej, ze probujesz prowadzic dyskusje.

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
#38
Crovie, z Tobą nie będę nawet próbował - ewidentnie nie ma sensu. Ale postaraj się z łaski swojej nie powoływać więcej na moją osobę w kolejnych postach.

Odpowiedz
#39
Cytat:Osobiście uważam, że CA:WS, DOFP i GotG są filmami lepszymi od dowolnego z trylogii Nolanowskiej Batmana. Którą bardzo lubię, ale na pewne dziury fabularne, "nolanizmy" (kiczowate sceny, durny patos, marnowanie postaci, głupota wylewająca się z ekranu) nie mogę przymrużyć w pełni oczu.

A u Marvela tego nie ma? Nie ma głupot, kiczu (i niby w Batmanach jest go więcej?), patosu?:) Te cechy widzę też w ich filmach, po prostu mniej kłują w oczy. One jedynie nie udają czegoś czym nie są, a są zazwyczaj poprawnie wykonaną rozrywką bez pretensji do czegoś innego. Ale nie rozumiem czemu to dążenie do przeciętności, ta makdonaldyzacja ma być ich największą zaletą. A takie mam wrażenie przez to krytykowanie mroku Nolana w opozycji do Marvela.

Rozumiem, że to wszystko jest relatywne i że na pewne rzeczy irytujące w kinie ambitniejszym, w kinie lżejszego kalibru nie zwraca się uwagi, ale bez przesady. Nolan może ma wiele za uszami, ale te ciągłe krytykowanie za mrok, brak humoru, za kręcenie filmów, które biorą się zbyt serio sprawia na mnie wrażenie pochwały konformizmu. Jest tam patos, gromkopierdność, niewybuchające barki, naiwność i infantylizm, które nie pasują do tej powagi, w którą Nolan celuje, ale widzę też dużo rzeczy, które są świetne i wychodzą poza schemat. W filmach Marvela tego nie dostrzegam. Chociaż może dlatego, że mrużę oczy:)

Odpowiedz
#40
Cytat:Słuchaj, w innych filmach Marvela facet zamienia się w zielonego wielkoluda. Szok.

Hulka zna każdy. I nie ma tam wielkiej teorii - ot, gostek nabiera muskułów i zielenieje. W ramach kina komiksowego jest to normalka.

A Guardians to już inna półka, bo gdy w zwiastunie lub na plakacie widać na samym środku drzewo i szopa z bazooką to niemal wszyscy mieli reakcję "wtf?". Pomijając już że akcja dzieje się w kosmosie uniwersum Marvela.

Jak to nie jest dla Ciebie oryginalne, za to chwalisz oryginalność Mrocznego Rycerza to ja już nic nie poradzę. Bo mroook jest w porządku, ale już pastisz z humorem i obracaniem klasycznych schematów w żart - nie no to jest lipa.
Mniejsza z tym, że Guardiansi to pierwszy taki film w swoim rodzaju.

Cytat:Taki z Kapitana Ameryki film szpiegowski, jak z Marvela firma z pasją i ambicjami.

Firma z pasją i ambicjami... póki co na taki zwrot nie zasługują.
Jeszcze nie sięgneli takiego poziomu.
Poza tym to nie ja użyłem tego zwrotu, więc niepotrzebnie go przywołujesz.

Kapitan Ameryka ma elementy filmu szpiegowskiego, przez pierwszą 1/3 główny bohater biega w bluzie kryjąc się przed oddziałem Shield i próbując rozwikłać czemu agencja zwróciła się przeciw niemu.
I przez tą 1/3 film jest w klimacie klasycznego filmu szpiegowskiego, oczywiście w ramach kinach komiksowego.
Owszem - w kinie komiksowym był to powiew świeżości.

Ja rozumiem, że oczekiwałeś poziomu szpiegostwa conajmniej równego połączeniu Pozdrowień z Rosji i Tinker Tailor Soldier Spy, ale co poradzić.

Jakuzzi napisał(a):Nie napisałem, że nie ma gorszych blockbusterów od blockbusterów Marvela.

No to wymień mi jakieś lepsze z ostatnich 5 lat. Jestem bardzo ciekaw.
Tylko nie rozśmieszaj mnie Mrocznym Rycerzem albo jego Powstaniem.

Jakuzzi napisał(a):Przecież napisałem dokładnie to samo. Na przyszłość radzę przeczytać ze zrozumieniem post, zanim na niego odpiszesz.

Nie wiem teraz już do czego dążysz. Spójrzmy na poziom blockbusterów ostatnich 5 lat. Ta cała moda na super epickie kino fantastyczne z efektami zaczęła się chyba od Władcy Pierścieni.
No i ok, to była solidna trylogia (choć trzecia część już nieco słabowała).

Teraz mamy dwie części Hobbita które wypadają przy dobrych filmach Marvela (czyli ostatnio większości) słabo.
Mamy sagę Zmierzch, Transformersy, Żółwie Ninja, kino random fantasy czyli wszelakie Herculesy i Księżniczki i Łowcy, pochodne Zmierzchu w podobnym klimacie...
Film który ma naprawić sytuację i przywrócić stare dobre s-f, a więc Prometeusz, zawodzi na całej linii i również jest zdecydowanie słabszy od czołowych produkcji Marvela.
Podobnie zresztą uważam o Pacific Rim (który już jest nieco lepszy, ale do czołówki Marvela nie sięga) i nawet o Avatarze (Guardians, DOFP, CA:WS i Iron Man 1 lepsi).

Do tego random horrory które oprócz właściwie jednego (Conjuring) co po prostu żenujące.
I komedie z Sandlerem czy inne komedie które również oprócz wyjątków (Sąsiedzi, 21 i 22 Jump Street) są denne.

Zostaje pseudo wybitna trylogia Nolana o Batmanie, która również jest daleka do ideału choć to już całkiem fajna rozrywka.

Zostają właściwie dwa fajne projekty - Grawitacja i Incepcja.

Ogólny poziom blockbusterów kina rozrywkowego jest fatalny, zdarzają się drobne wyjątki (choć póki co nic wyjątkowego).

Na tym tle Marvel wyraźnie podnosi poziom, stale podnosząc poprzeczkę.
Pisze coraz lepsze scenariusze, stara się wprowadzać błyskotliwy humor, dba o chemię między postaciami. Oczywiście raz na jakiś czas zdarzy się słabizna, ale poziom większości idzie wyraźnie w górę.
Więc póki co to bardziej wygląda mi na to, że Marvel ratuje kino rozrywkowe.

Nie wiem więc do czego masz tak właściwie pretensje.

Na koniec pytanie: oglądałeś X-Men:Days of Future Past i Guardians of the Galaxy?
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rozpiska nadchodzących komiksowych adaptacji: FOX/WB/MARVEL/SONY zombie001 71 28,068 03-05-2019, 15:13
Ostatni post: zombie001
  DC vs. Marvel military 29 5,669 11-08-2007, 16:26
Ostatni post: Crov



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości