Monster
#1
Ile to razy od nazbyt gorliwych fanów japońszczyzny da się usłyszeć stwierdzenie "anime to takie filmy, tylko rysowane zamiast z aktorami". W 99% jest to trzecia góralska prawda. Jednak nie w tym przypadku. Monster to bodaj jeden z najbardziej dojrzałych seriali animowanych, jakie wyszły spod ręki Japończyków. Nie uświadczymy tu durnych min, jakiegoś absurdalnego przerysowania bohaterów, niezrozumiałych wahań nastroju w przeciągu jednej sceny czy nawet nadmiernej deformacji twarzy bohaterów. Otrzymujemy za to całkiem sprawnie zrealizowany sensacyjny thriller psychologiczny o odpowiednim dla animacji ciężarze gatunkowym. Jeśli miałbym wyprowadzić porównania do czegoś innego w świecie szeroko pojętych kreskówek, to raczej musiałbym złożyć broń. Widzę tu za to odległe echa Millenium czy jeszcze odleglejsze Archiwum X, przychodzi mi na myśl także pewnie mocno dzisiaj zapomniany Nowhere Man.

Sama fabuła to materiał na porządną książkę. Akcja rozpoczyna się w RFN roku pańskiego 1986, zaś bohaterem jest japoński neurochirurg, Kenzo Tenma, pracujący w lokalnym szpitalu, mający przed sobą błyskotliwą karierę, a przy sobie córkę dyrektora szpitala, w którym pracuje. Sielankowe życie przerywa akt buntu - zamiast zoperować burmistrza Dusseldorfu postanawia uratować chłopca z postrzałem głowy, który zresztą niedługo po operacji znika. Radzie szpitala takie podejście do "interesów" niezbyt przypada do gustu, a kariera protagonisty staje pod znakiem zapytania. Niedługo potem członkowie rady zaczynają ginąć. Policja oczywiście podejrzewa Tenmę, natomiast bez dowodów nie mogą pociągnąć go do odpowiedzialności. Akcja przenosi się dziewięć lat później. Pod opiekę bohatera dostaje się mamroczący o tytułowym Monstrum kryminalista. Podczas obchodu Tenma znajduje zwłoki policjanta pełniącego służbę przed drzwiami sali pana zbója i udaje się w pościg za zbiegiem. Okazuje się jednak, że to nie on zamordował policjanta, a Johan, uratowany dziewięć lat wcześniej chłopiec. Policja jednak o wszystko oskarża Tenmę i od tej pory jest on zbiegiem.

Nie jest to wielki spoiler, to są wydarzenia z może dwóch pierwszych odcinków na 74, a jakoś muszę wprowadzić w zamysł serii. Późniejsze epizody dotykają różnych ciekawych spraw: mamy tu eugenikę, eksperymenty na dzieciach w NRD, neonazistów szukających nowego Fuhrera, byłych agentów Stasi i snującego swoją własną intrygę mocno psychopatycznego Johana. Wszystko zrobione z rzadko spotykanym w japońskiej animacji smakiem i nawet odrobiną subtelności. Wyszukiwarka forumowa wyrzuciła jakieś szczątkowe rozmowy o Monsterze, ale to stanowczo za mało.

Czołówka:




Fanowski zwiastun:


Haru no yuu
taenamu to suru
kô o tsugu

Wieczór wiosenny
niknie zapach kadzidła
zapalę drugie

Odpowiedz
#2
Widziałem, oglądało się z zapartym tchem. Ale nie zgodził bym się że serial jest realny. Pierwsza rzecz. Japończyk który jest oskarżony o morderstwo, poruszą się bez problemu po niemczech. Osoba innej narodowości szczególnie by się wyróżniała w innym kraju. Drugi Aspekt, brat bliźniak przebierający się za siostrę, i każdy się na to nabiera. W normalnym świecie, jeśli mamy bliźniaków różnorodnych płci, to są dwujajowi, a przez to nie są identyczni. Pamiętam że te dwa motywy strasznie mnie raziły, i wiedziałem ze z tego serialu nie dało by się zrobić, 1 do 1 normalnego serialu, z aktorami. Ale po za tym fabuła była bardzo ciekawa. Szczególnie z perspektywy Polaka, znający okres transformacji.
Posiadam PlayStation 3 oraz PS Vita

Odpowiedz
#3
Nie twierdzę, że Monster jest wyjątkowo realistyczny, natomiast jak na animacje i to z Japonii wiele mu w tym względzie nie brakuje. Głupsze motywy ze zbiegami można zaobserwować chociażby w Prison Break. Z bliźniakami masz pełną rację, ale przymknąłem na to oko ze względu na to, że są efektami eksperymentów, a na dodatek zdarzają się jakieś anomalie, przy których jednojajowe bliźnięta mają różną płeć (nie pamiętam dokładnie o co chodziło, ale są to przypadki ekstremalnie rzadkie).
Haru no yuu
taenamu to suru
kô o tsugu

Wieczór wiosenny
niknie zapach kadzidła
zapalę drugie

Odpowiedz
#4
Serial zaliczony i jestem zadowolony, choć nie do końca, biorąc pod uwagę kilka opinii, które przewinęły się przez forum.

Podobał mi się klimat serialu, miejsce akcji i czasy w których się dzieje. Świetnie pokazano wpływy komunistycznych władz, nawet po obaleniu komunizmu. Serial japoński, ale poza językiem równie dobrze mógł powstać w Niemczech czy Czechach. Poza tym podobały mi się poruszane tematy, eksperymenty na dzieciach, seryjni mordercy, ale także bardziej przyziemne tematy jak odpowiedzialność lekarza za swoich pacjentów.

Niestety scenariusz ma też swoje słabsze strony. Serial mógłby być o wiele krótszy i nic by na tym nie stracił. Część odcinków to niemal osobne historie będące niepotrzebnymi wypełniaczami. Kilka wątków praktycznie do niczego nie prowadzi jak wątek Schuwalda. Poza tym sama postać Johana jest trochę naciągana. Jego zbrodnie są zbyt doskonałe, a jego plan (obejmujący wiele lat i wielu ludzi) zbyt dokładny. Nikomu nie udało by się tak precyzyjnie przewidzieć choćby tego, że
. Szkoda też, że scenariusz został tak napisany, żeby ani Tenma, ani Nina nie pobrudzili sobie rąk. Zawsze znajdzie się ktoś kto ich uratuje od wyboru zabić czy nie, a nawet jeśli
Poza tym kreska mogła być lepsza, zwłaszcza twarze wyglądały groteskowo.

Mimo wszystko serial wciągnął i bezboleśnie obejrzałem te 74 odcinki. Gdyby Monster był gorszy pewnie nie chciało by mi się oglądać w całości. Może lekkie rozczarowanie, ale to bardzo solidna produkcja z niezłą historią i klimatem. 7/10


(16-01-2013, 21:39)Zły Człowiek napisał(a): Monster to bodaj jeden z najbardziej dojrzałych seriali animowanych, jakie wyszły spod ręki Japończyków. Nie uświadczymy tu durnych min, jakiegoś absurdalnego przerysowania bohaterów, niezrozumiałych wahań nastroju w przeciągu jednej sceny czy nawet nadmiernej deformacji twarzy bohaterów.

W zasadzie Monster pozbawiony jest niemal wszystkich charakterystycznych cech anime. Jedyne co zostało to typowo japońskie dialogi czy charakterystyczne zachowanie postaci (nawet mimo tego, że akcja dzieje się w Niemczech i Czechach, zresztą to zachowanie wynika niejako z języka jakim się posługują)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#5
http://www.filmweb.pl/news/Guillermo+Del+Toro+adaptuje+mang%C4%99+dla+HBO-95160

Monster idealnie nadaje się na serial aktorski. Do tego HBO i Del Toro. Nic tylko czekać.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#6
O do kroćset fur beczek!.

Nie czekać, tylko MODLIĆ SIĘ, żeby to doszło do skutku.

Odpowiedz
#7



Oczywiście tylko dla tych, którzy już skończyli Potwora

Odpowiedz
#8
Znakomite wideo, aż nabrałem ochoty na powtórkę całości.

Odpowiedz
#9
Ja obejrzałem na razie 30 odcinków z 70. Niesamowicie polecam. To serial również dla osób które nie lubią stylu anime - nie ma głupiego humoru, skaczących okrągłych oczu i innych głupot. Pełnokrwisty thriller, momentami horror. Myślę że spokojnie można by to przełożyć na serial aktorski, i wiele by nie trzeba było zmieniać w scenariuszu. Monster wolno się rozkręca, ale kiedy w końcu serial nabiera swojego tempa, wciąga. Strasznie mnie urzeka że główny bohater to taki dobry chłopak, który właśnie przez swoją dobroć wplątał się w niezłe szambo. Ciekawe jest to, że znajdują się tu też odcinki poświęcone innym postaciom, nikt nie jest pominięty. Nawet postaci z pozoru nie ważne mają swoje miejsce w fabule. Ciężko mi znaleźć jakieś wady Monstera, naprawdę. To prawdopodobnie najlepsze anime jakie widziałem.

Kiedyś najbardziej lubiłem Death Note, ale przy Monsterze widzę że tamta produkcja była jednak troszkę bardziej przekoloryzowana (nie mówię że to źle, taka konwencja).

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości