Neon Genesis Evangelion
#1
Zainspirowany porównaniami Pacific Rim do NGE postanowiłem sprawdzić fragmentami na yt czym jest owy twór. Po chwili ani się spostrzegłem jak oglądałem 1 odcinek, a za nim 2,3,4 i tak do 10.

Dawno, naprawdę dawno nie widziałem czegoś co tak bardzo wciągnęło by mnie w rzeczywistość bohaterów, ich relacje i problemy. Niby serial jest o walkach biomechów z groźnymi przybyszami zwanymi "aniołami", ale tak naprawdę traktuje o psychice bohaterów, ma masę symboliki i dramatyzmu. Po pierwszych 4 odcinkach złapałem ogromnego doła, bo to co się działo na ekranie było przykre, a jednocześnie dziwnie znajome.
W późniejszych epizodach robi się luźniej, ale dochodzą watki takie jak rywalizacja, chęć bycia najlepszym, tęsknota, itp, itd.
Nie na walki tutaj czekamy, ale na kolejną porcję rozmów, wspomnień i scierania się postaci z rzeczywistością.

Podobno reżyser i scenarzysta Hideaki Anno cierpiał na depresję i chodził na spotkanie z terapeutą i widać to w jego dziele. Momentami klimat jest naprawdę gęsty i nieprzyjemny, a do tego zdarzają się odcinki brutalne, takie w których krew i flaki są na porzadku dziennym. Sporo jest również odniesień do erotyki i sexualności, a nagość nie jest czymś obcym.

Dialogi są mądre, a aktorzy podkładający głos naprawdę dają radę. Oczywiście to japoński, więc trudno cokolwiek zrozumieć, ale czuć emocje, które przekazują.

Serial operuje bogatą symboliką. Odnosi się do zagłady świata, religijności (ewangelia, biblia, Adam i Ewa) i gatunku ludzkiego.

Ciężko pisać więcej po 10 odcinkach, ale teraz siedząc w pracy nie myślę o niczym innym jak o tym, żeby wrócić i dorwać się do kompa.

Polecam, polecam i jeszcze raz polecam, a także zaprszam do dyskusji i tutaj prośba. Jeżeli chcecie rzucać spoilerami oznaczcie je :)

[Obrazek: Neon-Genesis-Evangelion-Logo.jpg]
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#2
NGE to seria niestety zrujnowana właśnie przez ten dryft w kierunku deprechy głównych bohaterów. Z czasem przekonasz się, że wszyscy tam są posrani i to zdominuje serial.

W dal pójdzie niesamowity motyw inwazji prowadzonej prawdopodobnie przez Boga, który najwyraźniej nie jest wszechmogący i najwyraźniej jest o coś wkurzony. End Of Evangelion trochę to nadrabia ale nie w pełni.

Mimo wszystko to klasyka, ma szereg naprawdę imponujących motywów i sekwencji, Rebuild jest ruchem w ciekawą stronę ale numer 3, który trafił do japońskich kin całkiem niedawno ponoć słabuje mocno i niektórzy mówią że "Hideaki trolled us again".

Całość wspiera momentami bardzo epiczna muza Shiro Sagisu, oraz porcyjki ładnej klasyki (z mind-rape "hallelujah" na czele).

Odpowiedz
#3
(14-12-2012, 17:25)Craven napisał(a): NGE to seria niestety zrujnowana właśnie przez ten dryft w kierunku deprechy głównych bohaterów. Z czasem przekonasz się, że wszyscy tam są posrani i to zdominuje serial.

A co w tym takiego złego było? :)


Odpowiedz
#4
Generalnie to...
W ogole jest cała tajna organizacja dążąca do osiągnięcia powyższego spoilera...


Rebuilda chyba nie oglądałem, co tam się dzieje?
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#5
Stare dobre czasy, jeden z pierwszych seriali anime jakie oglądałem i w sumie podobał mi się bardzo. Może kiedyś przyjdzie czas na odświeżenie dla przypomnienia. Oglądałem serial coś około 10 lat temu i już niewiele pamiętam, dlatego też przydałoby się odświeżyć.

Odpowiedz
#6
(14-12-2012, 23:28)Rodia napisał(a): A co w tym takiego złego było? :)
Jeśli czuję niechęć do każdej postaci w filmie, to jest to wada. Gdyby tylko ta pizda Shinji był taki, byłoby OK, ale tu wszyscy są daremni i do odstrzału.


Odpowiedz
#7
Bardzo młody byłem, jak to oglądałem. Ciężko mi się oglądało początek, ale to dlatego, że miałem "kaca" po tym, jak Hyper przestał emitować GTO, jednak szybko się wkręciłem. Bardzo mi się podobało do powiedzmy 3/4 (chyba) serii, po czym zrobił się z tego mózgojebny niedostrawienia dramat psychologiczno-filozoficzny. Finał świetny.

Tak to zapamiętałem. Może powinienem sobie odświeżyć, pewnie dziś inaczej bym spojrzał na to anime.
- Are you an idiot?
- No, sir, I'm a dreamer.

Odpowiedz
#8
(15-12-2012, 00:17)Craven napisał(a):
(14-12-2012, 23:28)Rodia napisał(a): A co w tym takiego złego było? :)
Jeśli czuję niechęć do każdej postaci w filmie, to jest to wada. Gdyby tylko ta pizda Shinji był taki, byłoby OK, ale tu wszyscy są daremni i do odstrzału.

U Dostojewskiego też tak jest i mimo to koleś jest uważany za jednego z najwybitniejszych pisarzy wszechczasów :)

Nie no, ale serio: nigdy nie rozumiałem za bardzo tych zarzutów do dwóch ostatnich odcinków NGE. Owszem, skończyła im się kasa i musieli się jakoś poratować, ale jestem zdania, że Anno mimo wszystko w miarę zgrabnie z tego wyszedł - po prostu zamiast pokazać zewnętrzny koniec świata, pokazał wewnętrzny, ot co.

No i psychologiczny stuff, który się rozgrywa w tym serialu jest naprawdę, NAPRAWDĘ ciężki. Przynajmniej dla mnie. NGE momentami jest dla mnie zwyczajnie chore. Europejskie dramaty mogą się schować pod względem poziomu złych emocji i schiz jakie NGE rzuca na odbiorcę. A jeśli się do tego doda olbrzymią dawkę brutalności otrzymujemy jeden z najbardziej pojebanych tworów kultury popularnej jaki widziały moje oczy :)

Cały serial razem z End of Evangelion widziałem parę lat temu i kompletnie nic z niego nie zrozumiałem. Będę musiał sobie powtórzyć, może przy okazji Rebuilda. Fajnie, że założyłeś ten temat, Craven.

Odpowiedz
#9
Neon Genesis można łatwo nazwać pretensjonalnym i cynicznie machnąć na niego ręką (bo na siłę depresyjny, bo za dużo filozofii, odniesień i religijnej symboliki), jednak moim zdaniem wypacza to obraz serialu i zupełnie pomija jak wiele ma do zaoferowania i iloma wyjebistymi motywami jest wypełniony. NGE to jedno z tych odrobinę onieśmielających dzieł, o których człowiekowi nawet nie chce się pisać, bo wie, że za dużo roboty by potrzeba by serial trafnie podsumować. Napisz krótkiego posta, a za huja nie oddasz prawdziwej natury serii, ani tego co oferuje. Spróbuj napisać coś konkretniejszego, a łatwo możesz popaść w gromkopierdność i skleić tekst, za który posądzą cię właśnie o pretensje i gust podatny na toporną symbolikę.

NGE oglądałem jeszcze gdy byłem gówniarzem i wtedy wywarł na mnie olbrzymie wrażenie. Do całej serii mam bardzo duży sentyment (zarówno do anime i dwóch kinówek, jak i mangi). Od lat planowałem wrócić do serialu, ale bałem się, że dziś odebrałbym go negatywnie jako napuszone, pseudofilozoficzne pitolenie, będące publicznym wywalaniem podepresyjnych problemów autora. Od tego czasu odświeżyłem sobie wyrywki i stwierdziłem, że nadal jestem fanem. Jasne, są pewne momenty i motywy przy których teraz zgrzytam zębami. Mogli by też nieco zelżeć z akcentami EMO (choć nie zgadzam się z Cravenem, że wszystkie postaci stają się przez to wkurzające). Przyjmuję też możliwość, że gdybym serial obejrzał dziś po raz pierwszy, to być może byłbym dużo bardziej skłonny by go zlekceważyć i machnąć ręką. Ale jednak zdecydowana większość nadal do mnie trafia. Ta mocno pokręcona poetyka nadal się ze mną zgadza, a seria i filmy mają kilka motywów, które do dziś uważam za jedne z najbardziej sugestywnych rzeczy jakie widziałem w kinie i tv. Tak czy siak, cieszę się, że ktoś w końcu założył taki temat.

Odpowiedz
#10
Cytat: Fajnie, że założyłeś ten temat, Craven.
Spoko, nie ma problemu ;)

Jestem po 19 odcinku i naprawdę ostatnie dwa epizody i dummy plug w wykonaniu jednostki 01 i późniejsza akcja - jedno wielkie WOW. Krew i flaki w takim wymiarze muszą robić wrażenie.

Co do bohaterów tak naprawdę wkurza mnie tylko Asuka. Shinji jest pizdowaty, ale da się go kupić, zaś laska doprowadza mnie do szału.
Od razu za to polubiłem Rai i szkoda, że ta postać tak mało się odzywa.

Dzisiaj pewnie ukończę serial i naprawdę po tym co widziałem wczoraj ciężko mi przewidzieć jak to się skończy.

Aaa, jeszcze jedno. Wygląd jednostki Adam jest niesamowity...
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#11
To ja poczekam z komentarzami do jutra, żebyś skończył się wypowiedział :)

Odpowiedz
#12
Cytat:Rai
Rei, nie Rai!
Hail to the king, baby!

Odpowiedz
#13
(15-12-2012, 04:30)Arahan napisał(a): Dzisiaj pewnie ukończę serial i naprawdę po tym co widziałem wczoraj ciężko mi przewidzieć jak to się skończy.

Koniecznie sięgnij też po "End of Evangelion"

Tak przy okazji. Ktoś tutaj oglądał te nowe filmy z serii rebuild? Bo wszędzie widzę sprzeczne opinie. Dla jednych spłyca i ogłupa serię, dodając niepotrzebne pierdoły, dla innych jest zgrabniejszy niż oryginalny serial.

Odpowiedz
#14
Spokojnie Proteus, możliwe, że jeszcze dzisiaj zobaczę, ale nie ukrywam, że po odcinkach 20-23 boli mnie głowa i jestem strasznie zmieszany. Raz, że faktycznie za dużo zagłębiania się w filozofię postaci (tak jak pisałeś Craven - tam każdy ma solidnie nasrane i każdy ma jakąś traumę), a dwa, że cała ta otoczka strasznie męczy. Adam, Bóg, Aniołowie, rada - to wszystko podane jest w taki sposób, że fascynuje i ciekawi, ale męczy, katuje psychicznie. Nie mniej wciąga i szalenie jestem ciekawy końcówki.

Ash nie spinaj się ;) Swoją drogą jej motyw też jest dziwny tak jak i ona.
Cala ta zabawa w stwórcę jest mega niebezpieczna.

Asukę to bym Włócznią Longinusa przebił, tak mi na nerwy działa.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#15
(15-12-2012, 13:15)Proteus napisał(a): Tak przy okazji. Ktoś tutaj oglądał te nowe filmy z serii rebuild? Bo wszędzie widzę sprzeczne opinie. Dla jednych spłyca i ogłupa serię, dodając niepotrzebne pierdoły, dla innych jest zgrabniejszy niż oryginalny serial.
Ja widziałem dwa pierwsze, teraz czekam na trzeci.
Średnio już pamiętam, ale trochę pozwijali to w krótszą spójną formę, trochę atrakcji graficznych - świetnie np. przerobili lustrzany ośmiościan. Pewne rzeczy są uporządkowane. No i chyba w pierwszym Shinji nie jest taką pizdą. Wprowadzili też nową postać, która wie podejrzanie dużo o Evach (nowa pilotka). Więc generalnie byłoby to zachęcające. Ale ponoć trzeci film jest po pierwsze słaby (zieje nudą) a po drugie idzie w kompletnie innym kierunku (akcja dzieje się lata później i w ogóle jest dziwnie). Ale dopóki nie zobaczę to nie mogę nic potwierdzić. Niestety to wciąż będzie dopiero 3/4, więc nawet jakby film był dobry, to wciąż wszystko można spartaczyć w czwartym Rebuildzie.


Odpowiedz
#16
Ok jestem po finale i ... nie wiem co myśleć ...
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#17
Pewnie, że nie wiesz co myśleć, w końcu nie masz pojęcia co zobaczyłeś, prawda?

Odpowiedz
#18
Dokładnie ... tego nawet nie ma jak interpretować, 1,5 odcinka pseudofilozoficznego bełkotu, jakiejś podróży w głąb bohaterów z której nic nie rozumiem, a na końcu totalny mindfuck.

Nie wiem co się stało, jak potoczyła się woja z aniołami, co z bohaterami ... noż!
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#19
:)

Spoko, End of Evangelion powinien być pomocny, bo w przeciwieństwie do dwóch ostatnich odcinków nie dzieje się w głowie głównego bohatera.

Odpowiedz
#20
Obejrzałem End of Evangelion i o ile pierwsza połowa była klarowna o tyle w drugiej chyba jednak przegięto z symboliką i w dalszym ciągu nie wiem jak to się skończyło, no bo niby:

.

Albo to jest dzieło totalne, którego nie jestem w stanie zrozumieć, albo ... sam nie wiem.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości