Neon Genesis Evangelion
#21
Poszukaj na necie interpretacji.

Odpowiedz
#22
Nie Crave, na razie podziękuję. Dziwnie się czuję psychicznie po maratonie dwudniowym, doła złapałem po tym wszystkim. Za mocne, za dziwne ...
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#23
Jakoś mnie to nie dziwi. Miałem podobnie. Jak pisałem wyżej - przy ilości schizów i zarówno fizycznej jak i psychicznej dawki brutalności NGE przebija chyba wszystko co widziałem. No dobra, może jakieś chore NC-17 horrory albo dzieła typu Human Centipiede czy twórczość Pasoliniego są cięższe ale NGE plasuje się w ścisłej czołówce :)

(15-12-2012, 04:30)Arahan napisał(a):
Cytat: Fajnie, że założyłeś ten temat, Craven.
Spoko, nie ma problemu ;)

Szfak, sorry. Starość nie radość :)

(15-12-2012, 04:30)Arahan napisał(a): Nie wiem co się stało, jak potoczyła się woja z aniołami, co z bohaterami ... noż!

Tak to jest jak Ci odcinają budżet na końcu serii... trzeba improwizować :P

Odpowiedz
#24
(16-12-2012, 02:04)Rodia napisał(a): Jakoś mnie to nie dziwi. Miałem podobnie. Jak pisałem wyżej - przy ilości schizów i zarówno fizycznej jak i psychicznej dawki brutalności NGE przebija chyba wszystko co widziałem. No dobra, może jakieś chore NC-17 horrory albo dzieła typu Human Centipiede czy twórczość Pasoliniego są cięższe ale NGE plasuje się w ścisłej czołówce :)
Hmm jak się nad tym zastanawiam to chyba nic poza Old Boy'em mi nie przychodzi do głowy. Horrory NC-17 są durne i głupie, więc nie są w stanie tak sponiewierać.


Odpowiedz
#25
Kurdę, przespałem się z tym i dalej siedzi mi NGE w głowie. Myślę o bohaterach i o końcowej symbolice

Obrazy z tego serialu i filmu prześladują moją głowę.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#26
Skuteczny mindfuck jest skuteczny. A właśnie... Jak się podobał
Co do końcówki:

Nie jest Ci szkoda, że serial poszedł właśnie w klimacie mniej lub bardziej bełkotliwej symboliki i zrytej psychiki postaci? Powiem szczerze - nie raz sobie myślę, że fajnie byłoby napisać remake dla Hollywood. W takim paskudnym amerykańskim stylu ]:-> Spuścić w kiblu jazdy bohaterów a skupić się na nie-tak-wszechmocnym Bogu, motywie jednostek, których pancerze nie są pancerzami, na tym, że prowadzić je mogą tylko dzieci urodzone po Drugim Uderzeniu itd.

Odpowiedz
#27
Nie chcę namieszać, bo NGE/EoE oglądałem baaaardzo dawno temu, ale babrałem się kiedyś we wszelkich interpretacjach i Evangelionowych encyklopediach, więc może to, co mi zostało w głowie będzie jakąś wskazówką.

Jak coś mi się jeszcze przypomni, to chętnie dam znać, ale, mówię - niektóre motywy z NGE pamiętam jak przez mgłę.

Co do Rebuild of Evangelion - wizualny orgazm (niesamowite walki), ale sama treść, to już raczej ciekawostka. O ile pierwsza część nie zaskakuje niczym (drobne zmiany) i jest po prostu sprawnym przeniesieniem pierwszych odcinków serialu, tak już część druga... No cóż, tam już zmiany są dosyć duże, wspomnę tylko o zupełnie nowej bohaterce (pilotce) i cliffhangerze, który... Uch. ;) To już jest alternatywna wersja NGE, a część trzecia podobno idzie jeszcze dalej.

Odpowiedz
#28
Craven

Generalnie byłbym przeciw upraszczaniu tego przez amerykanów. Właśnie dzięki temu, że psychika bohaterów jest tak rozbudowana ten serial podoba mi się tak bardzo. Oczywiście przesadzono w odcinkach 25 i 26, ale pozostałe są ok. Może trochę za dużo tej paranoi, jednak ma ona swój klimat i moc.

Co do zakończenia

Nie umiem tego serialu wyrzucić z głowy. Nie pamiętam żeby kiedykolwiek coś tak bardzo dotknęło mnie w środku, że odczuwam wręcz fizyczny dyskomfort. W głowie mam tak jakby ktoś mikserem w nim zamieszał ... mocna rzecz. Moje pierwsze anime (Pokemonów nie liczę) i ostro mnie poryło.

EDIT: ten serial budzi we mnie moje autodestrukcyjne pragnienia. Poryło mnie, a mimo to NON STOP o nim myślę. Szukam opracowań i interpretacji i katuję cały czas opening. Już fragmentami oglądam Evangelion 2.0 na YT. Z tego co zauważyłem grafika została tak dopieszczona, że szok.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#29
Wszyscy przez to przeszliśmy :)

(16-12-2012, 13:09)Craven napisał(a): Nie jest Ci szkoda, że serial poszedł właśnie w klimacie mniej lub bardziej bełkotliwej symboliki i zrytej psychiki postaci? Powiem szczerze - nie raz sobie myślę, że fajnie byłoby napisać remake dla Hollywood. W takim paskudnym amerykańskim stylu ]:-> Spuścić w kiblu jazdy bohaterów a skupić się na nie-tak-wszechmocnym Bogu, motywie jednostek, których pancerze nie są pancerzami, na tym, że prowadzić je mogą tylko dzieci urodzone po Drugim Uderzeniu itd.

Nie? No stary, ale po co? Przecież NGE zostało właśnie stworzone z myślą z o psychicznych jazdach bohaterów - zabierasz ten element i zostajesz z dość banalną historią pod względem wartości oscylującą gdzieś w okolicach Power Rangers, gdzie nastolatki walczą ze złymi kosmitami i za każdym razem muszą wzywać swoje zordy, żeby ich pokonać :P
Jak Amerykanie chcą zrobić coś w tym stylu to niech wymyślą coś własnego :) (i wymyślili - vide Pacific Rim :))

Odpowiedz
#30
SPOILERY

No nie wiem... Jak dla mnie motyw, że zmusza się dzieci do prowadzenia walki z najeźdźcą z kosmosu, którym może być Bóg, motyw, że potem okazuje się, że Evangeliony są niejako kopią technologii obcych, czyli żywymi istotami i dzieci wsadza się do środka tych monstrów, to że później okazuje się, że pancerze służą tylko od pętania ich i ograniczania ich potencjału, to że są one związane z duszami ludzi (przynajmniej jednostka 01 z matką Shinjiego), to nie jest poziom Power Rangers.
Jak dla mnie to kurewsko mocarna dawka klimatu.

I nie potrzebuję emo-depresyjnych faz, żeby posrać się z wrażena w kinie, kiedy zobaczę jak robot ożywa i wpada w berserk. Bóg chce zniszczyć ludzkość - to mi wystarczy, żeby mieć przekonanie, że oglądam czegoś banalnego.

Odpowiedz
#31
I Ty naprawdę sądzisz, że gdyby Amerykanie zrobili remake to cała ta treść by tam była? :) Daj spokój. Oni słowa "Bóg" w filmach unikają jak mogą, a unikają go zwłaszcza w filmach za 200 milionów dolców, którą to kwotę musieliby wyłożyć, gdyby chcieli zrobić NGE :)

No i dla mnie właśnie w dziele Anno najważniejsze było to, że mamy tu historię, którą - generalnie - można sprowadzić do walki wielkich robotów z wielkimi kosmitami, pełną efekciarstwa, wybuchów, epy, a DO TEGO niesamowicie głęboką i poruszającą historię osobistą bohaterów. A to jest połączenie wszech-mocarne, czego Amerykanie jeszcze nie rozumieją, ale może kiedyś zrozumieją :)

Nigdy też nie miałem wrażenia, że NGE jest pretensjonalne. Wydaje mi się, że oglądając różne rzeczy odbiorca intuicyjnie wyczuwa czy coś jest głębokie, tzn. że naprawdę przekazuje sobą jakąś treść tą głębią czy pseudogłębokie, tzn. że pod płaszczykiem udawanej głębi tak naprawdę jest merytorycznie jałowe. To się wie.

Donnie Darko zawsze będzie dla mnie 1000 razy lepszy niż The Fountain. Bo mimo, że ani jednego ani drugiego nie rozumiem to intuicyjnie wiem, że to pierwsze coś sobą przekazuje :)

I podobne wrażenie mam z NGE. Potwierdzane zresztą przez moje internetowe śledztwa w sprawie interpretacji historii dokonywane parę lat temu :)

Odpowiedz
#32
(16-12-2012, 22:28)Rodia napisał(a): I Ty naprawdę sądzisz, że gdyby Amerykanie zrobili remake to cała ta treść by tam była? :)
Nie no ja mówię, żebyłoby fajnie napisać to w taki sposób by umieścić wszystkie te klimatyczne motyty to a olać deprechę autora rzutowaną na bohaterów.


(16-12-2012, 22:28)Rodia napisał(a): Donnie Darko zawsze będzie dla mnie 1000 razy lepszy niż The Fountain. Bo mimo, że ani jednego ani drugiego nie rozumiem to intuicyjnie wiem, że to pierwsze coś sobą przekazuje :)
No ba. To drugie to tylko bełkot.

Odpowiedz
#33
Tak się składa, że Amerykanie chcieli zrobić aktorską wersję Evy, (Nie)stety projekt podzielił los gry Duke Nukem Forever...


Cytat:najeźdźcą z kosmosu, którym może być Bóg,
Boga bym w to raczej nie mieszał. ;)

Hail to the king, baby!

Odpowiedz
#34
A dla mnie jednak, seria jest odpowiednio wyważona. W sensie, z jednej strony zgadzam się z Cravenem, że cała mitologia, motyw Aniołów i wkurzonego Boga, to kurewsko dobry myk, na podstawie którego można by pociągnąć autonomiczny, zajebisty serial. Z drugiej strony psychodeliczne jazdy bohaterów i ich wewnętrzne problemy, to dla mnie integralna część serii, która idealnie uzupełnia jej mitologię i wspomaga ją. Spójrzcie chociażby na taki wątek Evy 01 jako
O ile słabszy byłby ten motyw, gdyby nie wcześniejsze przedstawienie psychiki Shinkiego oraz jego tęsknoty za matką i love/hate relationship z ojcem. Albo chociażby End of Evangelion, który z jednej strony był jednym wielkim festiwalem psychodeli, deprechy, wewnętrznych monologów i stopniowego wywalania na wierzch problemów oraz prawdziwej natury bohaterów; z drugiej strony cały czas kontynuowano tam główne wątki serialu i jego mitologię. Jedno i drugie się uzupełniało.

Bo te motywy psychologiczne idealnie współgrają z głównym wątkiem Aniołów i Boga. Co innego, gdyby "Aniołowie" byli po prostu jedynie kosmitami, a serial opowiadał o zwykłej, przyziemnej walce mechów z inwazją obcych. Wtedy rzeczywiście klimaty emo byłyby niepotrzebne. Ale gdy zaczynamy mówić o Bogu, nadchodzącym armagedonie oraz prawdziwej naturze ludzkości, która w serialu okazuje się być inna niż ktokolwiek przypuszczał, to normalne jest, że będziemy mieć do czynienia z dużym stopniem filozofowania, psychodeli i bohaterów kwestionujących sens swojego życia. Na papierze może wyglądać to jak bełkot, ale myślę, że pomimo kilku potknięć, ekipa z Gainax zdecydowanie wyszła z tego obronną ręką. Zresztą często jest tak, że nawet ci, którzy piszą, że NGE to pretensjonalna pseudofilozofia, piszą tak po tym, gdy przez pare dni czy tygodni, mają z powodu serialu totalne zrycie beretu. Nie odmawiałbym więc serii pewnego powera.

(16-12-2012, 22:53)Ash napisał(a): Tak się składa, że Amerykanie chcieli zrobić aktorską wersję Evy

A to nie byli przypadkiem Nowozelandczycy? Wprawdzie pomysł aktorskiego NGE krążył w eterze odkąd seria powstała, ale pierwszą osobą, która na poważnie i konkretnie zaproponowała taką możliwość, był Richard Taylor z Weta Workshop. Jackson, z tego co pamiętam, też deklarował pełne poparcie i pomoc przy projekcie, jeżeli doszłoby do konkretów.



Odpowiedz
#35
No były concept arty Wety, ale obstawiam, że to za amerykańską kasę miało być.

[Obrazek: weta_eva.jpg]
http://www.cgsociety.org/index.php/CGSFeatures/CGSFeatureSpecial/neon_genesis_evangelion_concept_art_from_weta

Odpowiedz
#36
Tak tylko, że Taylor z tego co pamiętam był jednym z ojców chrzestnych projektu. Tak więc podejrzewam, że gdyby miało to dojść do skutku, to mogłaby powtórzyć się sytuacja jak przy Władcy. Amerykańska kasa i produkcja osadzona w NZ z nowozelandzką ekipą.

Odpowiedz
#37
Jestem po pierwszym Rebuild i trochę to rozjaśnia serial. Tzn. niby taki skrót z lepszą animacją, ale Shinji nie jest taką łajzą. Dodano też kilka scen, które wyjaśniają niektóre wątki.
Odnośnie końcówki pytanko:
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#38
Jak się podobał Ramiel (ośmiościan) i jego krzyk?

Trochę wyjaśnia ale jak zobaczysz później, trochę też Rebuild idzie w innym kierunku (i jak rozumiem w 3.0 jeszcze bardziej).

Odpowiedz
#39
Ramiel był świetny, to co z nim zrobili w Rebuild w porównaniu z serialem to było naprawdę coś świetnego.

Dzisiaj łyknę 2.0
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#40
Obejrzałem wczoraj i przedwczoraj oba Rebuildy, i już zupełnie nie wiem, co reżyser chciał osiągnąć. Ani to film dla miłośników serialu (bo łopatologii masa, i sporo odstępstwa od serialu) ani dla nowych (bo wszystko strasznie po łebkach, a zakręcone jeszcze bardziej). Mam wrażenie, że tylko jeszcze bardziej popierdolił wszystko to, co było dotąd wiadome. Nowy pilot zupełnie z dupy. Wygląda momentami genialnie, ale muzykę ma denną.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości