Ojciec chrzestny - najlepsza trylogia świata:)
#41
nowak napisał(a):
BezcelowyAlbatros napisał(a):bo to prawie 12 godzin filmu

jak to 12?

No, może trochę przesadziłem. :)

A poza tym, mówcie co chcecie, mnie GODFATHER wzruszał non-stop. Najbardziej chyba potargał mną eksponowany w trylogii wątek upadku i niemożliwości przeciwstawienia się losowi, może nawet predestynacji. Jakby na to nie patrzeć, nikt tak naprawdę tam nie tryumfuje, każdy coś traci, każdy "upada". Końcówka "jedynki", kiedy capo całują rękę Michaela to dla mnie nie pokazanie jego wzniesienia się na wyżyny, ale upadku własnie, ostatecznego pogodzenia się z losem, jakiego nie chciał. Inny przykład - Connie, w trzeciej części - pamiętacie, jak złorzeczyła Michaelowi w drugiej części a tu nagle staje się taką czarną wdową mafii.

Rzeczywiście, fllmy bardzo depresyjne, muszę przyznać.
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#42
freak_outXP napisał(a):Ten film jest po prostu cholernie mądry i życiowy i nie w jakiś tam zawikłany, erudycyjny sposób. Tylko tak delikatnie między oczy. Nigdy nie widziałem porównywalnie tak mądrych i tak prawdziwych filmów jak cała trylogia Godfather. To nie jest prostacka rozrywka dla mas, Coppolę powinni puszczać w ramach zajęć każdemu 18-latkowi, żeby wiedział co go w życiu może spotkać. Intryga tu jest mało istotna, odwrotnie do postaci Michaela Corleone i tego kim chce być, kim się staje i dlaczego, dalej - kim jest u szczytu i jak kończy. Pytanie o istotę władzy - albo jesteś szaraczkiem i robisz co ci każą grubsze ryby (u nas w kraju urzędasy i każdy, od którego jesteś zależny - np. pani w okienku, lekarz), albo bierzesz ster w swoje ręce - tak czy siak za wszystko i tak zapłacisz. Za wszystko! Albo brakiem forsy na lekarstwa, marną emeryturę, życiem na granicy ubóstwa i tym, że w wieku 50. lat będzie wyglądał na 70.; albo tym, że Twój własny brat wbije Ci nóż w plecy, Twoja siostra Ciebie znienawidzi, żona zabije w łonie Twoje dziecko i Cię opuści, Twoje dzieci nie będą chciały Cię znać, będą strzelać w Twoją rodzinę, będziesz robił rzeczy wbrew sobie - z zimną krwią zabijał lub kazał zabijać, kłamał, szantażował, łamał innych, manipulował ludźmi, Twoja córka zginie, a Ty stary cap po zawale, z cukrzycą, schorowany i opuszczony przez wszystkich, zapomniany cień dawnej potęgi, wyzioniesz ducha w jakiejś włoskiej pipidówie rozpamiętując do końca swoje życiowe wybory i porażki. "Co zrobiłem nie tak ?" Jak to co zrobiłeś ? Nic - takie życie, nie ma od niego instrukcji obsługi. Amen.

Poczułem potrzebę wklejenia tego tu, bo to nie do pomyślenia, żeby wypowiedź zamykająca wszystkie dyskusje o genialności trylogii siedziała zakurzona w martwym temacie.

Odpowiedz
#43
No, w końcu przypomniane po latach i to wielu, więc praktycznie jakbym po raz pierwszy oglądał.

The Godfather - kapitalne kino, z pewnością w jakimś stopniu arcydzieło, jednak czegoś mi zabrakło do oświecenia. Buldogowaty Brando często irytuje swoją teatralnością, a początkowe 30 minut jest zwyczajnie nudne (ot jakieś wesele, na którym cały czas gadają i gadają). Potem jest jednak coraz lepiej, a końcówka z Michaelem mówiącym "nie", a potem drzwi zamykające się przed Kay - miazga! Pacino w ogóle rządzi, takoż i Caan, Duvall oraz Cazale (choć tego ostatniego jeszcze tu mało). Talia Shire też mocna, ale ona akurat bardziej w kolejnych częściach mi się podobała. Niesamowite sceny egzekucji - szczególnie momenty przeplatane ze chrztem na końcu. Mocny, konkretny film, choć bardziej o rodzinie, jak o mafii. 9/10 - bo jednak niepełny.

The Godfather, Part II - zdecydowanie lepsza część, dzięki której jedynka jedynie zyskuje. Żywsza, konkretniejsza, no i świetnie pokazuje losy zarówno dalsze, jak i wcześniejsze rodziny Corleone. Co prawda nijak w De Niro nie widzę przyszego Brando (niby mimika i ruchy perfekcyjnie oddane, ale to jednak nie on), a fakt pomyłki z nazwiskiem i ucieczka młodego Vito z rąk oprawców są zwyczajnie idiotyczne, ale poza tym nie ma się do czego przyczepić. Pacino jeszcze lepszy niż w jedynce, takoż i Duvall. Niesamowita scena, w której Kay mówi Michaelowi o ciąży, a potem druga, gdy on zamyka jej drzwi przed nosem bez słowa. Końcówka świetna, choć nie przypadły mi do gustu te 3 krótkie retrospekcje - wygląda to po prostu dziwnie gdy Michael najpierw siedzi w budynku i męczy się z myślami, potem niepotrzebna retrospekcja do czasów dzieciństwa i potem Michael nagle na zewnątrz na krzesełku pośród jesieni. Końcówka zresztą aż prosi się o ciąg dalszy, bo choć niby cały sens został pokazany, to jednak aż człowieka ciekawość zżera, co dalej z Michaelem. Dodatkowe punkty za scenę retrospekcyjną przy kolacji (?) i jeszcze przez moment Caan cieszył oko i serce. Minusik za planszę z Przerwą - raz, że na dvd mógł sobie to Coppola darować (tym bardziej, że trwa to z 10 sekund), dwa, że zupełnie nietrafione miejsce nań - winni podzielić film na równe połówki jeśli już. No, ale to detale. Cała reszta świetna. Także 9/10. Obie części razem wzięte - bo trzeba je traktować, jako nierozłączną całość - to już oczywiście 10/10.

The Godfather, Part III - Bardzo dobry film. Odstaje od pozostałych, ale moim zdaniem był potrzebny - inna sprawa, że Coppola za późno go zrobił i może dlatego tak się nie klei. Pacino jest tu chyba najlepszy z całej trylogii - zmęczony, oczy puste, bez iskry, człowiek-cień. Świetny jest też Garcia i w swej krótkiej roli Mantegna. Całość bardzo dobrze uzupełniają Wallach i masakrycznie zimna Shire. Reszta obsady ok, choć Fonda i Hamilton jak dla mnie zbędni. Do młodej Sophii nie mam się co przyczepić - zagrała w miarę dobrze, inna sprawa że mogli jej coś zrobić z tą wargą, bo przez to wygląda śmiesznie. Śmieszne są także jej miłosne sceny z Garcią - na szczęście tych mało. Dziwnie wyszedł także motyw jej śmierci, choć ostatnie 30 minut miażdży, a ból Pacino po stracie córki, to chyba najbardziej porażający moment całej sagi Corleone. Na duży minus brak Hagena - WTF? Coppola naprawdę nie mógł przywrócić tej postaci? Wielka szkoda, bo dzięki niemu film na pewno byłby lepszy. Ponownie świetne sceny egzekucji, choć może juz nie tak dramatyczne jak w poprzednich częściach. Końcówka znowu nieco z dupy - cięcie i nagle Michael sam z psami. Niby skrót potrzebny i wystarczająco przygnębiający (aczkolwiek czy musieliśmy oglądać śmierć Michaela, żeby zrozumieć jego upadek? wątpię), ale i tak mnożą się przezeń pytania - ja np nie wierzę, iż Vincent i Connie mogli opuścić Michaela. Więc co się stało? Tak czy siak film jednak gorszy od poprzednich, niewiele, ale jednak. 8/10

Ocena całej trylogii: 10/10 - mimo wszystko znać trzeba. Może chwilami jest to zbytnio zagmatwane, a niektóre sceny przydługie, ale jednak to świetna saga przestępczej familii.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#44
Mefisto napisał(a):Na duży minus brak Hagena - WTF? Coppola naprawdę nie mógł przywrócić tej postaci? Wielka szkoda, bo dzięki niemu film na pewno byłby lepszy.
Zdaje się za dużo chciał pieniędzy...

Odpowiedz
#45
Najpierw w ogóle nie chciał tam grać, a potem powiedział że jak ma zagrać to za dużą kasę. I wtedy im się odechciało.

Odpowiedz
#46
najlepsza fota w internecie:

[Obrazek: pacinodenirosp1710468x5.jpg]

Odpowiedz
#47
Oglądał kto w ogóle usunięty sceny z trylogii? Jest kilka kapitalnych, polecam zwłaszcza alternatywne rozpoczęcie trzeciej części - dialog Micheala z kardynalem z takim oto tekstem padającym z usta duchownego "w dzisiejszym świecie moc darowania długów jest większa niż odpuszczania grzechów". Nie weszła do *** może dlatego, że jest troche za mocna i równo jedzie po kościeli, no i jest jakby na to nie patrzeć troche śmieszna, co tak troche średnio pasuje na początek powaznego filmu. Rozwala mnie też scena w ktorej Michael przepytuje narzeczonego córki Sonny'ego, nawet nie będę opowiadał, zobaczcie sobie sami. Mistrzostwo. Z takich szczegulików to dowiadujemy się na przyklad, że największa fajtłapa Fred jeździ zajebistym samochodem - 300SL. Jest też fajna scena z młodym Clemenza bzykającym laskę. No oglądajcie po prostu bo warto.

Odpowiedz
#48
simek napisał(a):dialog Micheala z kardynalem z takim oto tekstem padającym z usta duchownego "w dzisiejszym świecie moc darowania długów jest większa niż odpuszczania grzechów". Nie weszła do *** może dlatego, że jest troche za mocna i równo jedzie po kościeli

Nie wiem w jakim kontekście te słowa padły, bo filmu nie widziałem, ale na mój gust to tutaj czuć gorzką ironię.

Odpowiedz
#49
Raczej o to kardynałowi chodziło, znaczy może nie dokładnie o to, ale po tym tekscie doskonale wiadomo o co mu chodzi :twisted:

Odpowiedz
#50
ale czy przypadkiem linijka o mocy darowania długów nie weszła do kinowej wersji? bo coś mi się wydaje, że jednak weszła - przynajmniej tak ją pamiętam z wersji dvd.

[Obrazek: the-godfather-family-album10.jpg]

Odpowiedz
#51
Tak, te slowa padaja z ust kardynala w wersji kinowej
I drive truck, break arms, and arm wrestle. It's what I love to do, it's what I do best.

Odpowiedz
#52
Hm, sorry, dawno nie oglądałem samego filmu. Pewnie wepchali do tej sceny kawałki dialogów z innych scen.

Odpowiedz
#53
Osobiście jestem fanem dwóch pierwszych części "Ojca chrzestnego", trzecią uważam już za typowo komercyjny produkt. Część trzecia przyciąga tylko tytułem i wspomnieniem wcześniejszych filmów z Corleone. Można się spierać, która z części jest najlepsza, w pierwszej moim zdaniem więcej się dzieje. Natomiast druga zawiera dużo retrospekcji i nie ma już takiego tempa jak pierwsza. Podobnie jak wiele osób, które pisały na forum o tym filmie, ja również najpierw przeczytałem książkę Puzo. Potem dopiero zobaczyłem film. Książka to dobry wabik dla widza. Film z rodzaju tych, które ogląda się przez całe życie.

Odpowiedz
#54
syzyf napisał(a):trzecią uważam już za typowo komercyjny produkt.

Co przez to rozumiesz?
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#55
Nie twierdze, że to kompletny gniot ale przyznasz że w porównaniu z wcześniejszymi częściami jest bardzo kiepska. Tak jak część 1 i 2 można bez kontrowersji uznać za arcydzieło tak 3 jest daleka od ideału. Rozumiem że reżyser chciał zakończyć cykl i opowiedzieć historie rodziny do końca. Jednak wygląda to jak dla mnie zbyt wymuszenie, na siłę. Zbyt wiele rzeczy w tym filmie denerwuje, nie mówiąc już o tym że film nie ma takiego rytmu i płynności jak wcześniejsze. Nieporównywalny z klasycznymi częściami był też klimat. Jedynie początek, czyli standardowo wielkie rodzinne przyjęcie i zdjęcie całej rodziny podczas niego nawiązuje do tego klimatu. Potem już nie ma ani klimatu, ani dialogów, które zapadły by w pamięć. Aktorstwo też pozostawia wiele do życzenia, w 1 i 2 każda nawet epizodyczna postać zapada w pamięć, w 3 wyróżnia się tylko Andy Garcia, próbuje ratować sytuacje ale gdzie mu do Brando, Pacino czy De Niro. Dlatego napisałem, że jest to niestety komercyjny produkt- kontynuacja kontynuacji. Próba sprzedania widzowi ładnie opakowanego, bardzo przeciętnego filmu.

Odpowiedz
#56
Ja jestem tylko ciekaw o ile lepiej by był oceniany ten film, gdyby nie zagrała w nim Sofia Coppola :)

Odpowiedz
#57
syzyf napisał(a):Próba sprzedania widzowi ładnie opakowanego, bardzo przeciętnego filmu.

Bardzo trafna wypowiedź z pierwszej strony tematu, z którą zgadzam się w 100%

Landers napisał(a):Nie wiem czemu trzecia część jest tak w niełasce; dla mnie jest przynajmniej równie dobra, co dwie pierwsze. Udane wprowadzenie mafijnej rzeczywistości we współczesność: przestępczość, która bardziej teraz przypomina biznes i politykę, sięga najwyższych szczebli władzy, także duchownej, ale metody są wciąż tak samo brutalne i krwawe, jak kilkadziesiąt lat temu; zwrócono też zgrabnie uwagę na działalność różnych fundacji i instytucji jako mafijnych; zaznaczono potęgę mediów, mamy nowoczesny - jakby nie było - atak helikopterem. Oczywiście są też typowe dla tej sagi elementy konfliktu mafia-rodzina, które mimo wszystko, choć silnie powiązane ze sobą i właściwie uzupełniające się, są jednak w szerszym wymiarze nie do pogodzenia. Vincent, podobnie jak Michael, dowiaduje się o tym właściwie już na samym początku swej kariery gangstera i tylko od niego zależy, jak postąpi dalej. Bo wyjść jest kilka: albo zrezygnować całkowicie z przestępczej działalności, albo poświęcić się jej całkowicie i bez reszty, nie angażując nigdzie więcej swoich uczuć, lub, tak jak Michael, spróbować pogodzić te dwie rzeczy, ukryć się pod maską bezwzględnośći i cynizmu... i prawdopodobnie przegrać - ze wspomnieniami, marzeniami i czasem, który jakoś nie zawsze chce leczyć rany.
I nie wiem, co się każdy czepił biednej Sofii, chyba nawet złotą malinkę dostała za najgorszy aktoski debiut; jak dla mnie była w porządku, szczególnie gdy lepiła sobie pierożki (czy co to było) z Andym, albo w jej ostatniej scenie, gdy patrzyła na ojca... Zagrane bardzo naturalnie.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#58
Mi się zdaje, że wiem czemu wielu ludzi nie trawi zakończenia trylogii - jest ona mniej fajna, ma zupełnie inny klimat, nie ma takiej stylizacji, bo pokazane są czasy bardziej współczesne, pozostały tylko takie same problemy, albo przynajmniej taki sam ciężar dramatów bohaterów. Czy się to nam podoba, czy nie to ogromna ilość widzów lubi pierwsze dwie części dlatego, że mamy ładne zdjęcia, muzykę, klimat lat 40. i 50., kozackiego Brando, pamiętne teksty, strzelaniny i w ogóle jest ładnie pokazana, jak to niektórzy dosyć niesłusznie twierdzą "romantyczna strona gangsterstwa", rzekoma pochwała takiego życia. Jeśli się nad tym nie zastanawiać, to I i II są po prostu czymś w stylu fajnego, męskiego kina sensacyjnego, natomiast w III mamy właśnie to co wkleił Azgaroth wyżej, czyli przestępczość jako biznes i polityka, rzecz bardziej dla intrygantów i "biznesmenów", niż chłopców chcących trzymać dzielnicę w szachu udowodniając swoją męskość - mniej atrakcyjny materiał na film, więc i sam film mniej atrakcyjny, a że przy okazji jest to kontynuacja znanych dwóch filmów, to jeszcze łatwiej po niej pojechać twierdząc, że to komercha.

Odpowiedz
#59
simek napisał(a):Jeśli się nad tym nie zastanawiać, to I i II są po prostu czymś w stylu fajnego, męskiego kina sensacyjnego, natomiast w III mamy właśnie to co wkleił Azgaroth wyżej, czyli przestępczość jako biznes i polityka, rzecz bardziej dla intrygantów i "biznesmenów", niż chłopców chcących trzymać dzielnicę w szachu udowodniając swoją męskość - mniej atrakcyjny materiał na film, więc i sam film mniej atrakcyjny, a że przy okazji jest to kontynuacja znanych dwóch filmów, to jeszcze łatwiej po niej pojechać twierdząc, że to komercha.
Dla mnie sam ważny, wzniosły temat to nie wszystko trzeba go jeszcze dobrze przedstawić w filmie. Trzecia część jest kontynuacją dwóch bardzo dobrych wcześniejszych filmów, którym niestety nie dorównuje. Materiał na film jest równie atrakcyjny jak w 1 i 2 tylko nie tak dobrze wykorzystany. Skoro robi się tak dobre dwa pierwsze filmy to dziwne, żeby kolejnego do nich nie porównywać.

Odpowiedz
#60
Ja na przykład nie lubię w tym przypadku porównań i robię je troche na siłę, bo trylogię traktuje jako całość. Bardzo ciężko obejrzeć, a co dopiero mówić o sprawiedliwiej ocenie i zrozumieniu, trójkę bez znajomości dwóch poprzednich części. Dla mnie to konieczne zamknięcie całej opowieści.

Już tak zwracając się bezpośrednio do Ciebie, to skoro twierdzisz, że wady trójki to:
-brak rytmu, płynności
-brak klimatu z poprzednich częście(przecież go tam nie mogło być, skoro kompletnie inne czasy i sytuacja, dla mnie to jeden z mocnych elementów trójki - pokazanie jak głowa takiej tradycyjnej mafii radzi sobie(albo nie) w nowych czasach)
-brak kultowych dialogów
-aktorstwo
to w takim razie do niczego Cię nie mogę przekonać, bo to żadne konkrety i to samo mógłbyś mówić o dwójce w stosunku do jedynki, gdybyś odniósł takie wrażeni.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Trylogia wietnamska Olivera Stone'a military 7 9,709 13-02-2020, 02:53
Ostatni post: Gieferg
  Trylogia The Mummy (1999-2008) Danus 89 15,767 01-02-2020, 22:09
Ostatni post: Arahan
  Trylogia Back to the Future (1985-1990) Lukash 174 32,568 25-11-2019, 17:01
Ostatni post: Doppelganger
  Trylogia Martwe zło (Evil Dead, 1981-1992) Szaman 24 8,154 08-06-2019, 14:37
Ostatni post: Szaman
  Żołnierze kosmosu - (już wkrótce) trylogia military 105 26,062 10-04-2018, 21:33
Ostatni post: shamar
  Trylogia dolara- TO dopiero jest najlepsza trylogia świata;) apone 96 20,799 16-07-2017, 10:47
Ostatni post: Szpeku
  Trylogia Duch Goro Gondo 1 1,652 14-07-2012, 18:37
Ostatni post: shamar
  Trylogia Millennium Hannibal 110 15,697 13-01-2012, 10:51
Ostatni post: Snappik
  Trylogia Ocean's military 0 1,173 12-04-2011, 10:07
Ostatni post: military



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości