Ankieta: Jak oceniasz najnowszą część - "Dead Men Tell No Tales" aka "Salazar's Revenge"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Pirates of the Caribbean (2003-2017)
#61


Making of Na krańcu świata. Pewnie niedługo zniknie, więc kto chce, niech się pospieszy. ;)

Odpowiedz
#62
CAłY PONIżSZY TEKST TO JEDEN WIELKI SPOILER, WIęC NIE CZYTAJ JEśLI NIE CHCESZ ZEPSUć SOBIE "ZABAWY"!
Jestem zbyt leniwy, aby w każdym miejscu wstawiać ostrzeżenia, a będzie tego dużo.

Na dzień dobry mamy wizytę w China town i śpiewanie przez Elizabet Tajnej Pirackiej Pieśni (notabene znanej przez wszystkich jak leci). W tym tekście, tak samo jak i w filmie, pojawi się dużo więcej elementów pirackiej kultury pisanych z dużej litery, a każdy głupszy od poprzedniego. Gadka szmatka z żółtkami podczas której dowiadujemy się o Tajnym Zebraniu Głów Rodzin Pirackich (odniosłem dziwne wrażenie, że któryś z piratów będzie się nazywał Barzini ;)), które są identyfikowane poprzez Tajną Piracką Monetę. Okazuje się jednak, że bez Jacka, który nie przekazał swojej jakiemuś następcy, nic z tego nie wyjdzie (nigdy się to nie zdarzyło w przeszłości?), więc autorzy fundują nam wyprawę do Luku Jonesa. Ta ultra trudna wyprawa mogłaby być trasą wycieczek niedzielnych, bo wprawdzie widać, że ktośtam wypada z pokładu, ale są to małe, komputerowe kukiełki których twarzy nawet nie poznamy. Na miejscy okazuje się, że Jack przerobił Czarną Perłę na pojazd gąsienicowy (a raczej krabowy). Skąd się ona tam wzięła? Taki mieli zamysł twórcy scenariusza, uzasadniając to w sposób "bo tak". Niech będzie, oglądamy dalej. Cała wesoła drużyna płynie sobie i spotyka ojca Elizabeth. I co się okazuje? Uratowanie Jacka z tego, co jest o wiele gorsze od normalnej śmierci, to bułka z masłem, ale nie mogą uratować gubernatora, zwykłego zmarłego, bo... mają komplet? Znowu tłumaczenie "bo tak".
Tutaj zaczyna się najdłuższa (przynajmniej dla mnie) część filmu, ale nie mogę o niej za dużo powiedzieć bo zapomniałem zabrać mojego Notatnika Do Zapisywania Kto Z Kim Spiskuje Przeciwko Komu. Widz jest bombardowany knowaniami i zanim zdąży je przetrawić i wyłapać nieścisłości ma już kolejną porcję do przetworzenia. Bardzo podobała mi się scena w której Julio namawiał Pablo, aby zjednoczyli siły przeciwko Huanicie, ale nie mógł wiedzieć o tym, że Pablo i Huanita zawiązali już spisek z Enrique przeciwko Horhe. Scena warta przynajmniej trzech Oskarów. Pomiędzy poszczególnymi rozmowami coś w tle się dzieje, ale ma to za zadanie tylko nie pozwolić usnąć widzom oraz doprowadzić do kolejnej dyskusji w innym już plenerze.
Tajne Spotkanie Piratów w Tajnej Pirackiej Kryjówce (przez litość nie skomentuję jej wyglądu). Ohoho! Teraz dopiero zaczyna się zabawa. Widzimy kupę cudaków, których obecność w filmie jest minimalnie dłuższa niż w trailerze. Ot, są tylko pokazani po to, aby można było ich obejrzeć i sprzedać potem naklejki, figurki, plakaty oraz nakręcić serial Kroniki Pirackich Lordów.
Dowiadujemy się, że Tajne Pirackie Monety nie są Tajnymi Pirackimi Monetami, a Tajnymi Pirackimi Śmieciami ("nazwali to dziewięć rzeczy które akurat mieli pod ręką". Ha. Ha. Ha. Boki zrywać.)
Dowiadujemy się, że Tajne Pirackie Śmieci są potrzebne do uwolnienia bogini Kalipso, o której słyszeliśmy wcześniej w rozmowie Hektora z Antonio. Swoją drogą ciekawe, jak po spaleni będą identyfikować Pirackich Lordów.
Dowiadujemy się, jak wygląda Tajny Piracki Kodeks, który jest czytany przez Tajnego Strażnika Pirackiego Kodeksu. Po co została wprowadzona ta postać, tego nie wiem. Może aby umożliwić powstanie Kronik Strażnika Pirackiego Kodeksu?
Dowiadujemy się, że istnieje coś takiego jak Tajny Piracki Król (prawda, że każdy kolejny element tego rodzaju jest głupszy od poprzedniego?), którym zostaje Elizabeth. To naprawdę ciekawe. Baba w ciągu jednego dnia zostaje kapitanem statku dlatego, że klęczy nad zwłokami poprzedniego kapitana z jakimś wisiorkiem w ręku. Luz.. zero sprzeciwu, mimo, że większość załogi widzi ją po raz pierwszy. Potem zostaje Tajnym Królem Piratów, mimo, że nikt o niej nie słyszał. Luz... zero sprzeciwu.
Pani Elizabeth pani się nie boi, trzy czwarte piratów za panią stoi.
Piratom udaje się uwolnić Kalipso (fragment dla wielbicieli przygód Guliwera), która natychmiast znika, bo scenarzyści nie mieli pomysłu jak to zakończyć, a czymś trzeba zapchać film. W sumie możnaby wyciąć ten zbędny wątek, ale wtedy nie byłby sensu sprowadzanie Sparrowa, a co za tym idzie film zarobiłby o 325,67 dżyliarda zielonych mniej.
Zapomniałbym o "wielkiej bitwie", czyli spotkaniu flot. Tak jakoś wyszło, że w walce brały udział dwa statki, a na pozostałych okrętach przypłynęli kibice, którzy objadali się popkornem oglądając potyczkę. Całość wyglądała tak, jakby scenarzyści zapisali w tym momencie tylko ""teraz jest ten moment, kiedy wszyscy się biją", po czym ktoś dopisał długopisem "w gigantycznym wirze na środku morza". I tak zrobili.
Przewija nam się przez ekran (wydawałoby się) jeden z głównych wątków, czy Rzemyk Turner. Całość trwa 10 minut, podczas których to mamy coś dla miłośników Gwiezdnych Wojen ("Rzemyk, jestem twoim synem!").
Następuje również scena, w której Barbossa w dramatycznych okolicznościach udziela ślubu Willowi i Elizabeth (scena przebija komicznością dialog Trinity i Neo z Matriksa 3).
Po zakończeniu bitwy Czarna Perła wypływa z wiru,"bo tak", a Jack Sparrow robi ukłon w stronę wielbicieli MacGyvera i robi spadachron latający do góry, "bo tak".
"Walka" Czarna Perła&Holender vs okręt flagowy Marynarki to istny majstersztyk. Na początku filmu widzimy, jak Holender rozwala w ten sposób dwa statki. Teraz widzimy sytuację dokładnie odwrotną. Czemu? Zgadliście, "bo tak". Tutaj ujawnia się słynny humor Piratów, który widzimy w scenie zawieszenia kapitana i skakaniu wokoło niego jego zastępcy, który dopytywał się o rozkazy (hmm.. myślę, że "Ognia!" to dobry pomysł, ale ja się nie znam). Co ciekawsze mamy niesamowity pokaz lojalności żołnierzy. Nie było rozkazu ataku, więc damy się wystrzelać jak kaczki. Niestety niektórzy wykazują się niesubordynacją opuszczając statek bez rozkazu dowódcy (!!!). I scena "wyparowywania" statku. Jeden. Wielki. Lol.
Po tym cała reszta floty odpływa, bo przecież mają przewagę tylko jeden do 50. Na ich miejscu też bym nie ryzykował.

KONIEC SPOILERÓW

Tak więc wiemy już, że Piraci to dylogia, przynajmniej do czasu pokazania się części czwartej, która może coś zmieni w tej kwestii. Na końcu świata stoi daaaleko za Skrzynią, nie wspominając o Perle.

Odpowiedz
#63
Yossa napisał(a):Na miejscy okazuje się, że Jack przerobił Czarną Perłę na pojazd gąsienicowy (a raczej krabowy).
Długa recenzja, jak na kogoś kto nie oglądał filmu.

Cytat:Skąd się ona tam wzięła? Taki mieli zamysł twórcy scenariusza, uzasadniając to w sposób "bo tak".
Jak widać "Skrzyni umarlaka" też nie widziałeś, co udowodniłeś nie tylko w tym miejscu.


Zadziwiające, że kiedy mamy do czynienia z filmem w którym nie ma fabuły wszyscy narzekają, a kiedy tylko okazuje się że na filmie trzeba choćby odrobinę wysilić szare komórki, nagle znajdują się przeciwnicy i tego. Godne politowania.

Odpowiedz
#64
Mierzwiak napisał(a):Jak widać "Skrzyni umarlaka" też nie widziałeś.

Oglądałem. Nie ma tam ani słowa o tym. Ahh... chodzi Ci o zniszczenie jej przez Krakena? Tyle tylko, że to nic nie tłumaczy.

Godne politowania są wycieczki osobiste zamiast argumentu. Poza tym... Na końcu świata wymaga wysilania szarych komórek? Bez jaj.

P.S.
Jeśli twierdzisz, że jest to recenzja, to znaczy, że nie znasz znaczenia tego słowa.

Odpowiedz
#65
Yossa napisał(a):Ahh... chodzi Ci o zniszczenie jej przez Krakena? Tyle tylko, że to nic nie tłumaczy.
Nie, nie o zniszczenie, znowu udowadniasz że nie oglądałeś filmu.

Kraken z Jackiem w paszczy ZATOPIŁ Perłę.
Kraken jest na usługach Davy'ego Jonesa.
Jack i Perła znaleźli się w Luku Jonesa.

Teraz łapiesz czy trzeba napisać wprost?

Cytat:Poza tym... Na końcu świata wymaga wysilania szarych komórek? Bez jaj.
Twoje własne słowa:

Cytat:nie mogę o niej za dużo powiedzieć bo zapomniałem zabrać mojego Notatnika Do Zapisywania Kto Z Kim Spiskuje Przeciwko Komu. Widz jest bombardowany knowaniami i zanim zdąży je przetrawić i wyłapać nieścisłości ma już kolejną porcję do przetworzenia. Bardzo podobała mi się scena w której Julio namawiał Pablo, aby zjednoczyli siły przeciwko Huanicie, ale nie mógł wiedzieć o tym, że Pablo i Huanita zawiązali już spisek z Enrique przeciwko Horhe.
Jak widać dla niektórych tak proste rzeczy są zbyt skomplikowane, ale to nie mój mój problem.

Cytat:Jeśli twierdzisz, że jest to recenzja, to znaczy, że nie znasz znaczenia tego słowa.
Masz rację, to nie recenzja, to paszkwil świadczący o tym że autor albo większość filmu przespał, albo w ogóle go nie oglądał, skoro wypisuje bzdety typu "Jack przerobił Czarną Perłę na pojazd gąsienicowy". To jest dopiero LOL.

Odpowiedz
#66
Mierzwiak napisał(a):Kraken z Jackiem w paszczy ZATOPIŁ Perłę.
Kraken jest na usługach Davy'ego Jonesa.
Jack i Perła znaleźli się w Luku Jonesa.

Teraz łapiesz czy trzeba napisać wprost?

Napisz wprost, bo dalej nie łapię czemu martwy, pozbawiony duszy, przedmiot znalazł się tam. Wszystkie statki idą do nieba?

Co P jak Piraci ma wspólnego z wysilaniem komórek? Twierdzisz, że w Matriskach: Re, w których poziom bełkotu był podobny, też trzeba było wysilać komórki?

Cytat:skoro wypisuje bzdety typu "Jack przerobił Czarną Perłę na pojazd gąsienicowy". To jest dopiero LOL.

To jest lol.
Lol? To! jest! IRONIA!

Przy okazji ta właśnie scena wyglądała o wieeele lepiej w filmie niż w trailerze i naprawdę mi się podobała.

Odpowiedz
#67
Yossa napisał(a):Napisz wprost, bo dalej nie łapię czemu martwy, pozbawiony duszy, przedmiot znalazł się tam. Wszystkie statki idą do nieba?
Został tam zabrany przez Krakena i żadna więcej informacja nie jest potrzebna. To jest fantasy, fakt że Kraken zostawił Jacka i jego statek w Luku jest dla mnie w ramach tej konwencji logiczny i spójny.

Cytat:Co P jak Piraci ma wspólnego z wysilaniem komórek? Twierdzisz, że w Matriskach: Re, w których poziom bełkotu był podobny, też trzeba było wysilać komórki?
Jak widać mają skoro zrozumienie kto aktualnie z kim i dlaczego stanowiło dla ciebie taką trudność.
I nie porównuj kolejnych sojuszów w Piratach z lawiną biblijnych imion, pseudofilozofii i fabularnej ubogości sequeli Matriksa.

Cytat:To jest lol.
Lol? To! jest! IRONIA!
Dalej nie łapiesz. Rozumiem że chodzi ci o to że Perła "sunęła" po piasku, ale TEGO NIE ZROBIŁ JACK. Jak już mówiłem, najwyraźniej przysypiałeś.

Odpowiedz
#68
Mierzwiak napisał(a):dla mnie w ramach tej konwencji logiczny i spójny.

Dla mnie nie jest. Tyle na ten temat.

Cytat:Jak widać mają skoro zrozumienie kto aktualnie z kim i dlaczego stanowiło dla ciebie taką trudność.
I nie porównuj kolejnych sojuszów w Piratach z lawiną biblijnych imion, pseudofilozofii i fabularnej ubogości sequeli Matriksa.

Faktycznie, przesadziłem. Bełkotu z Matriksów nic nie przebije. ;)
Nie stanowiło to problemów, bo każdy spisek był wykładany na tyle łopatologicznie, że jego przyswojenie nie było szczególnie wymagające intelektualnie. Było jedynie niesamowicie męczące i jak dla mnie niepotrzebnie przedłużało film kompletnie nic do niego nie wnosząc, jednak przybliżając do niebezpiecznie do "spisków" znanych z brazylijskich seriali liczonych w setkach odcinków. Połowa z tych dywagacji mogłaby być wycięta nie zmieniając w żadnym stopniu końcówki.

Cytat:TEGO NIE ZROBIŁ JACK. Jak już mówiłem, najwyraźniej przysypiałeś.

Jak już mówiłem użyłem ironii. Zresztą na tym etapie miałem jeszcze uśmiech od ucha do ucha i wpatrywałem się w ekran jak zaczarowany.

Dodam jeszcze parę słów odnośnie gry aktorskiej.
Pan Rush pokazał klasę. Naprawdę, to był jego film.
Depp wydawał się zmęczony rolą i pokazywał to samo co wcześniej, tyle, że bardziej, co niekoniecznie dobrze robiło kreacji. Nie oznacza to, że zagrał źle, ale po nim oczekiwałem naprawdę wiele, bo uważam go za geniusza w swoim fachu.
Bloom to Bloom, komentować nie trzeba.
A na koniec będzie pani Knightley. Mam szczerą nadzieję, że już nigdy, ale to nigdy nie zobaczę jej na ekranie. Przez cały czas trwania filmu prezentowała dwie miny:
a) Jaka to nie jestem twarda
b) Will kocham Cię!
Na boga (dowolnego)! To już Arni w Termiatorach był bardziej ekspresyjny.

Odpowiedz
#69
A co Knightley miała wyrażać? Rozdarcie wewnętrzne i głęboki szok spowodowany widokiem morskich potworów? Chłopie, ty chyba oczekujesz od filmu przygodowego, żeby był głębokim dramatem. To tak, jakby czepiać się Forda że jako Jones używa tylko dwóch min: "jestem cwaniak" i "jak ja nie cierpię węży". Naprawdę szkoda, że nie zagrał człowieka bardziej pogłębionego psychologicznie, na którym długoletnie, samotne wyprawy odcisnęły głebokie piętno... Ale czekaj, czy tak w ogóle napisano jego rolę?

Co do Perły w luku jak zrozumiałem to tak: Jack miał cierpieć. Co może być dla niego większym cierpieniem niż osadzenie jego ukochanego statku - PUSTEGO, czyli niezdatnego do czegokolwiek - na środku pustyni, skąd nie można go ruszyć? To była zaplanowana złośliwość Jonesa. A "pojazd gąsienicowy" to nie zasługa Jacka tylko Kalipso, jakbyś nie zauwazył - jej ingerencję widać już na początku filmu, kraby to "jej" stworzenia. Fajnie rozwiązana sprawa.

Ojca Elizabeth nie mogli uratować, ponieważ on nie płynął tam gdzie Jack - czyli do luku. On płynął "na drugą stronę", Jones miał przewozić tam dusze. Luk był miejscem, do którego posyłał wrogów żeby cierpieli. Poza tym Jacka dało się uratować, ponieważ trafił tam RAZEM Z CIAŁEM. Gubernator zginął na ziemskim padole, widzieli tylko jego podróżującą duszę.

Kurna, Yossa, ty chyba rzeczywiście przespałeś połowę filmu...

Odpowiedz
#70
Czy ty poważnie pisałeś te słowa porównujące Knightley do Forda?

Cytat:A "pojazd gąsienicowy" to nie zasługa Jacka

do kroćset fur beczek!. Czy gdybym napisał, że T-1000 wskoczył w płynny metal żeby sobie popływać, to też tłumaczylibyście mi 127 razy, że było inaczej?

military napisał(a):Luk był miejscem, do którego posyłał wrogów żeby cierpieli.

Czyli uratowanie martwego człowieka z miejsca katorgi, piekła, ojejku, jejku wszystko co najlepsze, to pryszcz bo scenarzyści wymyślili jakiś kruczek, a uratowanie zwykłego zmarłego to wielki wysiłek, bo nie przydałby się w dalszej części filmu?

Odpowiedz
#71
Tak, pisałem o Knightley poważnie, bo nawet Hellen Mirren nie zagrałaby lepiej roli, którą można określić jako "machająca mieczem, czasem ostra, czasem czuła kobieta".

Cytat:do kroćset fur beczek!. Czy gdybym napisał, że T-1000 wskoczył w płynny metal żeby sobie popływać, to też tłumaczylibyście mi 127 razy, że było inaczej?

Cóż, powiedziałbym że tyle razy wykazałeś niezrozumienie fabuły filmu, że trzeba to powtórzyć chyba jeszcze parokrotnie... Do pozostałych wyjaśnień oczywiście się już nie ustosuknowałeś. "Bo tak".

Odpowiedz
#72
Jack i Elizabeth na spadochronie to była typowo przesadzona scena, ale czy po zapadnięciu się takiego wiru powietrze nie zostaje wypchnięte do góry?

Odpowiedz
#73
military napisał(a):tyle razy wykazałeś niezrozumienie fabuły filmu

Nie myl braku zrozumienia z kwestionowaniem logiki względem serii/filmu.

military napisał(a):Do pozostałych wyjaśnień oczywiście się już nie ustosuknowałeś. "Bo tak".

Do pozostałych, czyli teorii, że Jones umieścił tam Perłę, jedyny sposób ucieczki z tego miejsca, po to, żeby zrobić na złość Jackowi? Nie bądź śmieszny.

military napisał(a):Tak, pisałem o Knightley poważnie, bo nawet Hellen Mirren nie zagrałaby lepiej roli, którą można określić jako "machająca mieczem, czasem ostra, czasem czuła kobieta".

Twierdzisz, że gdyby Indianę zagrał kołek w stylu Orlando Blooma, Vin Diesela, albo jakiś raper, ta postać byłaby równie fascynująca?

Odpowiedz
#74
Yossa napisał(a):jeden z głównych wątków, czy Rzemyk Turner. Całość trwa 10 minut, podczas których to mamy coś dla miłośników Gwiezdnych Wojen ("Rzemyk, jestem twoim synem!").
Skoro nie oglądałeś Skrzyni umarlaka, to tak:
- Will i Rzemyk spotkali się w poprzedniej części
- W tej części Rzemyk jest znacznie bardziej zrośnięty ze statkiem i ma zaniki pamięci. Will krzyczy więc, że jest jego synem. To wszystko. Po co ten tekst o GW? Ano tak, nie widziałeś Skrzyni, dodatkowo myślisz że błyśniesz złośliwością.

Cytat:Następuje również scena, w której Barbossa w dramatycznych okolicznościach udziela ślubu Willowi i Elizabeth (scena przebija komicznością dialog Trinity i Neo z Matriksa 3).
To będzie dla ciebie szok, więc lepiej usiądź - ta. scena. miała. być. komiczna. I taka właśnie jest.

Cytat:Po zakończeniu bitwy Czarna Perła wypływa z wiru,"bo tak"
lepiej nie oglądaj Władcy Pierścieni, zapiszesz się na śmierć wypisując kolejne naciągane uszczypliwości w kierunku filmu FANTASY.

Powtórzmy:

FANTASY

Jedna rada na przyszłość: lepiej nie pisz więcej o filmach których nie rozumiesz, których nie oglądałeś, albo przez większość których spałeś. Tylko się ośmieszasz.

Odpowiedz
#75
Specjalnie dla Yossy wyjaśnienie nurtujących go kwestii:

Yossa napisał(a):Na dzień dobry mamy wizytę w China town i śpiewanie przez Elizabet Tajnej Pirackiej Pieśni (notabene znanej przez wszystkich jak leci).

Prawdziwej pirackiej piosenki, która była już obecna w pierwszej i drugiej części. Śpiewając ją ludzie idący na szubienicę wyrażali sprzeciw, a Elizabeth płynąca w obcym kraju dodawała sobie odwagi. Nie wiem czego się czepiasz.

Cytat:Gadka szmatka z żółtkami podczas której dowiadujemy się o Tajnym Zebraniu Głów Rodzin Pirackich (odniosłem dziwne wrażenie, że któryś z piratów będzie się nazywał Barzini ;)), które są identyfikowane poprzez Tajną Piracką Monetę.

Tak, to takie nawiązanie do mafii, uzasadnione ezoteryczną stroną filmu. Musieli się zjednoczyć żeby zapanować nad morzem, tzn. uniezależnić się od bogów (a dokładniej od Kalipso) - połączyli swe siły żeby ją zniewolić. Znów nie wiem czemu czepiasz się tego rozwiązania.

Cytat:Okazuje się jednak, że bez Jacka, który nie przekazał swojej jakiemuś następcy, nic z tego nie wyjdzie (nigdy się to nie zdarzyło w przeszłości?)

Nie bardzo, bo raz, że celem spotkania było: 1) pokonanie Kompanii Wschodnioindyjskiej, która miała siły, jakim jedna flota piracka by się nie oparła, i o których nigdy nawet nie myślano, oraz 2) uwolnienie Kalipso, czego przenigdy nawet nie zakładano.

Cytat:Skąd się ona (Perła) tam wzięła? Taki mieli zamysł twórcy scenariusza, uzasadniając to w sposób "bo tak".

Jack miał cierpieć. Co może być dla niego większym cierpieniem niż osadzenie jego ukochanego statku - PUSTEGO, czyli niezdatnego do czegokolwiek - na środku pustyni, skąd nie można go ruszyć? To była zaplanowana złośliwość Jonesa. A "pojazd gąsienicowy" to nie zasługa Jacka tylko Kalipso, jakbyś nie zauwazył - jej ingerencję widać już na początku filmu, kraby to "jej" stworzenia. Fajnie rozwiązana sprawa.

A Perła była w Luku, bo ten statek jest dziełem Davy'ego - w końcu Jack zaoferował swoje usługi za możliwość bycia kapitanem tak świetnej łodzi. Skoro Davy raz zrobił Perłę, mógł zrobić i drugi.

Cytat:Cała wesoła drużyna płynie sobie i spotyka ojca Elizabeth. I co się okazuje? Uratowanie Jacka z tego, co jest o wiele gorsze od normalnej śmierci, to bułka z masłem, ale nie mogą uratować gubernatora, zwykłego zmarłego, bo... mają komplet? Znowu tłumaczenie "bo tak".

Ojca Elizabeth nie mogli uratować, ponieważ on nie płynął tam gdzie Jack - czyli do luku. On płynął "na drugą stronę", Jones miał przewozić tam dusze. Luk był miejscem, do którego posyłał wrogów żeby cierpieli. Poza tym Jacka dało się uratować, ponieważ trafił tam RAZEM Z CIAŁEM. Gubernator zginął na ziemskim padole, widzieli tylko jego podróżującą duszę.

Cytat:TWidz jest bombardowany knowaniami i zanim zdąży je przetrawić i wyłapać nieścisłości ma już kolejną porcję do przetworzenia.

To już twoja brocha że nie potrafisz nadążyć, jakoś tylko ty się tego czepiłeś. Wyjaśnień nie będzie, bo i nie ma po co - obejrzyj raz jeszcze, tym razem słuchając i czytając dialogi. ;)

Cytat:Widzimy kupę cudaków, których obecność w filmie jest minimalnie dłuższa niż w trailerze. Ot, są tylko pokazani po to, aby można było ich obejrzeć i sprzedać potem naklejki, figurki, plakaty oraz nakręcić serial Kroniki Pirackich Lordów.

Albo żeby pokazać, że zjednoczeni piraci będą dysponować naprawdę dużą flotą, zdolną przeciwstawić się potędze Kompanii. Dopracowane trzecioplane postaci, ot co. Jakby byli "zwyczajni", to czepiłbyś się że "uuu, takich lelków w tło wstawili".

Cytat:Dowiadujemy się, że Tajne Pirackie Monety nie są Tajnymi Pirackimi Monetami, a Tajnymi Pirackimi Śmieciami ("nazwali to dziewięć rzeczy które akurat mieli pod ręką". Ha. Ha. Ha. Boki zrywać.)

"A co, mieli nazwać to >>różne rzeczy które akurat mieliśmy w kieszeni<<?". Fajny tekst.

Cytat: Swoją drogą ciekawe, jak po spaleni będą identyfikować Pirackich Lordów.

Spalili przedmioty, które były symbolem jej uwięzienia.

Cytat:Dowiadujemy się, jak wygląda Tajny Piracki Kodeks, który jest czytany przez Tajnego Strażnika Pirackiego Kodeksu. Po co została wprowadzona ta postać, tego nie wiem. Może aby umożliwić powstanie Kronik Strażnika Pirackiego Kodeksu?

A może żeby wzbogacić świat, w którym rozgrywa się akcja filmu, i trochę go pogłębić, zasugerować że sporo się w nim dzieje, tak aby widzowie mogli weń uwierzyć?

Cytat:Dowiadujemy się, że istnieje coś takiego jak Tajny Piracki Król (prawda, że każdy kolejny element tego rodzaju jest głupszy od poprzedniego?)

Jawohl, istnieje, przywódca tej grupy która "zniewoliła" Kalipso. Jakbyś uważał z tym wątkiem, pewnie nie kontynuowałbyś już czepiania się go.

Cytat:, którym zostaje Elizabeth. To naprawdę ciekawe. Baba w ciągu jednego dnia zostaje kapitanem statku dlatego, że klęczy nad zwłokami poprzedniego kapitana z jakimś wisiorkiem w ręku. Luz.. zero sprzeciwu, mimo, że większość załogi widzi ją po raz pierwszy. Potem zostaje Tajnym Królem Piratów, mimo, że nikt o niej nie słyszał. Luz... zero sprzeciwu.

Ja ten fragment widziałem bez dźwięku, ale i tak więcej z niego zrozumiałem niż ty. :) Może byłeś na innym filmie, ale oni tam się bili, bo nie mogli dojść do zgody. Dopiero dzięki Jackowi wybrano kobietę - i to nie bez sprzeciwu czy późniejszego niezbyt poważnego traktowania.

Cytat:Piratom udaje się uwolnić Kalipso (fragment dla wielbicieli przygód Guliwera), która natychmiast znika, bo scenarzyści nie mieli pomysłu jak to zakończyć, a czymś trzeba zapchać film.

Scena "zniknięcia" świetnie pokazuje że to dzięki jej ingerencji Jack wydostał Perłę z pustyni. Ale po co zwracać uwagę na takie szczegóły, wazne żeby się bili i strielali...

Cytat:W sumie możnaby wyciąć ten zbędny wątek, ale wtedy nie byłby sensu sprowadzanie Sparrowa, a co za tym idzie film zarobiłby o 325,67 dżyliarda zielonych mniej.

Sprowadzić Sparrowa tak naprawdę nikt nie chciał.

Will potrzebował tylko Perły, jedynego statku mogącego zmierzyć się ze statkiem Jonesa.

Barbossa potrzebował "talar" Sparrowa, bo wrócił do świata żywych tylko dlatego, że Kalipso potrzebowała go aby się wyzwolić.

Kalipso wydostaje Jacka z tego samego powodu.

Elizabeth ma wyrzuty sumienia (podobno) i chce walczyć z Kompanią, a do tego potrzebuje zjednoczyć piratów.

Cytat:Całość wyglądała tak, jakby scenarzyści zapisali w tym momencie tylko ""teraz jest ten moment, kiedy wszyscy się biją", po czym ktoś dopisał długopisem "w gigantycznym wirze na środku morza". I tak zrobili.

Wir był ingerencją Kalipso, która chciała udupić tych, co ją zniewolili.

Reszty nie skomentuję, bo to już tylko wyzłośliwianie się.

Odpowiedz
#76
Yossa napisał(a):Nie myl braku zrozumienia z kwestionowaniem logiki względem serii/filmu.

Żeby kwestionować logikę, trzeba jeszcze znać fabułę i ją ZROZUMIEĆ, zrozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy. To niestety nie było ci dane.

Cytat:Twierdzisz, że gdyby Indianę zagrał kołek w stylu Orlando Blooma, Vin Diesela, albo jakiś raper, ta postać byłaby równie fascynująca?

Nie, qrwa, bo Indiana to lepiej napisana rola, ale w jej ramach też są ograniczenia. Czytaj ze zrozumieniem.

Odpowiedz
#77
Mierzwiak napisał(a):Skoro nie oglądałeś Skrzyni umarlaka, to tak:
- Will i Rzemyk spotkali się w poprzedniej części
- W tej części Rzemyk jest znacznie bardziej zrośnięty ze statkiem i ma zaniki pamięci. Will krzyczy więc, że jest jego synem. To wszystko. Po co ten tekst o GW? Ano tak, nie widziałeś Skrzyni, dodatkowo myślisz że błyśniesz złośliwością.

Naprawdę? To fascynujące co piszesz. Dobrze wiedzieć.
Odnoszę wrażenie, że ty ni w ząb nie rozumiesz, co ja piszę, na dodatek wiesz lepiej jaki film widziałem, a jaki nie i usilnie starasz mi to udowodnić.
Ten wątek, wydawałoby się, winien być jednym z ważniejszych w Końcu świata Został on całkowicie zmarginalizowany zajmując tylko parę minut, co mi się nie podobało.
Tak, skojarzyło mi się z GW. To źle? Nie zrozumiałeś co napisałem, więc myślisz, że błyśniesz złośliwością.

Cytat:To będzie dla ciebie szok, więc lepiej usiądź - ta. scena. miała. być. komiczna. I taka właśnie jest.

Szkoda, że nie w sposób zamierzony przez twórców. Ona miała być śmieszna, a jest tak żenująca, że aż śmieszna.

Cytat:lepiej nie oglądaj Władcy Pierścieni, zapiszesz się na śmierć wypisując kolejne naciągane uszczypliwości w kierunku filmu FANTASY.

Czy gdzieś czepiałem się konwencji fantasy? Rozumiem statek pływający pod wodą, którego załoga staje się częścią statku. Ba! Uważam to niesamowity pomysł. Zresztą jestem fanem szeroko pojętej fantasy, ale to taki mały szczegół.
Czepiam się nieścisłości i nielogiczności. Tak, ja wiem, że to "tylko" kino rozrywkowe, ale to nie tłumaczy wszystkiego.

Cytat:Tak, to takie nawiązanie do mafii, uzasadnione ezoteryczną stroną filmu. Musieli się zjednoczyć żeby zapanować nad morzem, tzn. uniezależnić się od bogów (a dokładniej od Kalipso) - połączyli swe siły żeby ją zniewolić. Znów nie wiem czemu czepiasz się tego rozwiązania.

Nie tego się czepiam. Czepiam się za dużej ilości nazw pisanych z dużej litery. Piraci Lordowie, którzy na Zlocie Okolicznych Piratów pokazują Pirackie Rzeczy Które Akurat Mieli W Kieszeni aby według Pirackiego Kodeksu, którego powiernikiem jest Strażnik Kodeksu, wybrać Pirackiego Króla. Ciągnie kiczowatą produkcją dla dzieci.

Cytat:uwolnienie Kalipso, czego przenigdy nawet nie zakładano.

Nie mówię o uwolnieniu Kalipso. Do wyboru np. Króla Piratów potrzebne jest prawo głosu, a to uzyskuje się przedstawiając jeden z artefaktów, czego dowodem jest Elizabeth.

Cytat:To już twoja brocha że nie potrafisz nadążyć, jakoś tylko ty się tego czepiłeś.

To z recenzji na stronie KMF.

Cytat:duża komplikacja lekkiego w założeniu filmu przygodowego wydaje się sporą przesadą. Niekiedy ciężko się połapać w zawiłościach fabuły i motywacjach bohaterów, którzy, na szczęście, tłumaczą sobie nawzajem, i przy okazji widzowi, o co w tym wszystkim chodzi

Cytat:Ja ten fragment widziałem bez dźwięku, ale i tak więcej z niego zrozumiałem niż ty. Smile Może byłeś na innym filmie, ale oni tam się bili, bo nie mogli dojść do zgody. Dopiero dzięki Jackowi wybrano kobietę - i to nie bez sprzeciwu czy późniejszego niezbyt poważnego traktowania.

Zacznijmy od początku. Wyobraź sobie, że pływasz na jakimś statku przez naście lat. Razem z resztą załogi, będąc non stop w zamkniętej przestrzeni, musicie się poznać na wylot i zgrać. Niezależnie od sympatii i antypatii. W pewnym momencie na pokład przybywa obca osoba która twierdzi, że jest kapitanem. Oddałbyś jej dowództwo bez słowa szemrania? Wierzysz w to, że banda ludzi którzy na życie zarabiają zabijaniem nie powiedziałaby ani słowa?
Na miejscy zastępcy, który dowiaduje się jako pierwszy, poderżnąłbym jej gardło, ale wtedy film straciłby jednego z głównych bohaterów.

Cytat:Scena "zniknięcia" świetnie pokazuje że to dzięki jej ingerencji Jack wydostał Perłę z pustyni. Ale po co zwracać uwagę na takie szczegóły, wazne żeby się bili i strielali...

No i? Kalipso znika z ekranu i równie dobrze, mogłaby zniknąć z kart scenariusza bo nic nie wnosi. A jeśli chcesz wspomnieć o krabach to daruj sobie, bo scenarzyści mogli to rozwiązać w dowolny inny sposób.

Cytat:Will potrzebował tylko Perły, jedynego statku mogącego zmierzyć się ze statkiem Jonesa.

Ktoś tu chyba nie oglądał filmu. To nie jest jedyny statek, który może się zmierzyć z Holendrem. To jedyny statek, który może go dogonić. Ale wiesz co... to i tak nie było potrzebne, bo w finałowej bitwie nikt się nie ganiał, a poszli w bój spotkaniowy.

Cytat:Wir był ingerencją Kalipso, która chciała udupić tych, co ją zniewolili.

Co ten wir zmienił, poza widowiskowością?

Cytat:Nie, qrwa, bo Indiana to lepiej napisana rola, ale w jej ramach też są ograniczenia. Czytaj ze zrozumieniem.

Rolę posiadającą ograniczenia można zagrać gorzej albo lepiej, prawda? Jacka mógłby zagrać ktoś inny i mając takie same ograniczenia prawdopodobnie zagrałby go gorzej. Elizabeth mógłby zagrać ktoś inny i mając takie same ograniczenia zagrałby lepiej.

Cytat:Żeby kwestionować logikę, trzeba jeszcze znać fabułę i ją ZROZUMIEĆ, zrozumieć ciąg przyczynowo-skutkowy. To niestety nie było ci dane.

Może nie dane mi było uświadczyć spójnego ciągu przyczyniowo-skutkowego?

I jeszcze słówko na koniec. Przepraszam za momentami zbyt ostry ton z mojej strony, ale aktualnie rzucam po raz milionowy palenie i... każdy kto próbował wie o czym mówię. Chcę przeprowadzić dyskusję nt. filmu, a nie obrzucać się błotem, więc proszę o wyrozumiałość.

Odpowiedz
#78
Yossa napisał(a):Odnoszę wrażenie, że ty ni w ząb nie rozumiesz, co ja piszę, na dodatek wiesz lepiej jaki film widziałem, a jaki nie i usilnie starasz mi to udowodnić.
Wielokrotnie tutaj udowodniłeś, że widziałeś COŚ, ale na pewno nie jest to Skrzynia umarlaka i Na krańcu świata. Kiedy ja piszę o filmie, opisuję to co widziałem, a nie to co sobie wymyśliłem.

Odpowiedz
#79
Yossa napisał(a):Szkoda, że nie w sposób zamierzony przez twórców. Ona miała być śmieszna, a jest tak żenująca, że aż śmieszna.

Ty tak twierdzisz. A mnie się podobała i nie wydała się żenują, zauważyłem w niej nawiązanie do starych filmów o piratach, w których grali amanci pokroju Clarka Gable. I kto ma rację? Ty, wydając autorytarne sądy, czy np. ja, któremu to się wcale podobało?

Cytat:Nie tego się czepiam. Czepiam się za dużej ilości nazw pisanych z dużej litery. Piraci Lordowie, którzy na Zlocie Okolicznych Piratów pokazują Pirackie Rzeczy Które Akurat Mieli W Kieszeni aby według Pirackiego Kodeksu, którego powiernikiem jest Strażnik Kodeksu, wybrać Pirackiego Króla. Ciągnie kiczowatą produkcją dla dzieci.

Te nazwy to wymyślasz ty i tylko ty. Jak mieli nazwać kodeks, obecny już od pierwszej części, żeby nie nazwa nie wydała ci się napuszoną? "Książeczka"? Pirate lords czy pirate king to akurat normalne miano, bez żadnych zbędnych tytułów - ot, użytkowa nazwa dowódców, nie są żadnymi Lordami Khantabalanu, Tajemnej Wspólnoty Piratów.

Cytat:To z recenzji na stronie KMF.

Uważasz swój głos za zbyt słaby i musisz się posiłkować zdaniem kogoś innego? Mnie ta recenzja tak samo nie przekonała jak i ty.

Cytat:Zacznijmy od początku. Wyobraź sobie, że pływasz na jakimś statku przez naście lat. Razem z resztą załogi, będąc non stop w zamkniętej przestrzeni, musicie się poznać na wylot i zgrać. Niezależnie od sympatii i antypatii. W pewnym momencie na pokład przybywa obca osoba która twierdzi, że jest kapitanem. Oddałbyś jej dowództwo bez słowa szemrania? Wierzysz w to, że banda ludzi którzy na życie zarabiają zabijaniem nie powiedziałaby ani słowa?
Na miejscy zastępcy, który dowiaduje się jako pierwszy, poderżnąłbym jej gardło, ale wtedy film straciłby jednego z głównych bohaterów.

Zacznijmy od początku (bo od końca byłoby dziwnie). Przybywa jakaś obca osoba, która mówi że jest następcą jednego z władców. Przybywa na supertajną wyspę, o której nikt prócz władców nie wie. Przybywa na statku tego władcy, a jego załoga jest jej wierna. Więc nasuwają się dwa możliwe wniosku: mówi rację i należy jej się szacunek i miejsce wśród nas, albo... zabiła tego władcę - więc tym bardziej nalezy jej się szacunek i miejsce w radzie.

Cytat:No i? Kalipso znika z ekranu i równie dobrze, mogłaby zniknąć z kart scenariusza bo nic nie wnosi. A jeśli chcesz wspomnieć o krabach to daruj sobie, bo scenarzyści mogli to rozwiązać w dowolny inny sposób.

Ba, mogli rozwiązać wszystko w inny sposób. Davy Jones mógł odlecieć w kosmos. Jack mógł zmienić się w mechagodzillę. I co z tego? Znów - poza wizualizacją "uwolnienia" mnie się ten wątek podoba. I kto z nas dwóch ma rację?

Cytat:Ktoś tu chyba nie oglądał filmu. To nie jest jedyny statek, który może się zmierzyć z Holendrem. To jedyny statek, który może go dogonić.

Masz rację, mój błąd.

Cytat:Ale wiesz co... to i tak nie było potrzebne, bo w finałowej bitwie nikt się nie ganiał, a poszli w bój spotkaniowy.

Bo był też DRUGI cel - konfrontacja z flotą Kompanii, w której był statek Jonesa. Tej konfrontacji nie planował Will - on chciał Perłę tylko po to, żeby dorwać Jonesa. Innym Perła była potrzebna do zjednoczenia reszty piratów.

Cytat:Co ten wir zmienił, poza widowiskowością?[/qute]

Bo ja wiem... Może to, że przyczynił się do upadku Davy'ego, kończąc jego smutną historię śmiercią z ręki ukochanej? Eee tam, głupi szczegół, mogli po prostu lać się po mordach.

[quote]
Rolę posiadającą ograniczenia można zagrać gorzej albo lepiej, prawda? Jacka mógłby zagrać ktoś inny i mając takie same ograniczenia prawdopodobnie zagrałby go gorzej. Elizabeth mógłby zagrać ktoś inny i mając takie same ograniczenia zagrałby lepiej.

Jack to także lepiej napisana rola, w której było miejsce na improwizację. Rola Knightley to niestety sztampa, postać jakich wiele. Zdobywczyni Oskara by tu lepiej nie wypadła.

Cytat:Może nie dane mi było uświadczyć spójnego ciągu przyczyniowo-skutkowego?

Moja wina? Ja i wiele innych osób jednak go uświadczyło.
[/url]

Odpowiedz
#80
Yossa napisał(a):(notabene znanej przez wszystkich jak leci). W tym tekście, tak samo jak i w filmie, pojawi się dużo więcej elementów pirackiej kultury pisanych z dużej litery, a każdy głupszy od poprzedniego.

Urok pirackich piosenek. Zwykle jak coś jest zakazane, jest ogólnie znane. Mieli śpiewać pieśni o sierotce Marysi w lesie? Zastanów się.

Yossa napisał(a):Ta ultra trudna wyprawa mogłaby być trasą wycieczek niedzielnych, bo wprawdzie widać, że ktośtam wypada z pokładu, ale są to małe, komputerowe kukiełki których twarzy nawet nie poznamy.

Luk jest czymś symbolicznym i abstrakcyjnym. Tak jak wiele kwestii w piratach. Trzeba było cały film poświęcić na taki motyw? A to że statek spada w przepaść za krańcem świata to też chyba "nic wielkiego". Cała scena fizycznie może i kupy się nie trzyma, bo nie ma prawa bytu w prawdziwym świecie. Tylko co z tego - to kino i to piraci. Jak oglądam choćby SW wspomniane przez ciebie to nie zastanawiam się "ale to bezsensu, kukiełki giną w ogniu laserów i batalii w kosmosie, przecież to chore" tylko cieszę się kinem, bardzo dobrym kinem.

Yossa napisał(a):Na miejscy okazuje się, że Jack przerobił Czarną Perłę na pojazd gąsienicowy (a raczej krabowy). Skąd się ona tam wzięła?

To oglądnij film i zastanów się jeszcze raz, co i jak.

Yossa napisał(a):Taki mieli zamysł twórcy scenariusza, uzasadniając to w sposób "bo tak".

A od czego są scenarzyści? od wymyślania. Jak ktoś książkę pisze, to musi pisać pod czyjeś dyktando, żeby się nikomu nie narażać? Wszystko co jest twórcze, czy to książka czy scenariusz filmu w 99% stworzone jest w sposób względnie przypadkowy, "bo tak" akurat się scenarzyście wymyśliło. Dopóki trzyma się to kupy i jest w pewnym stopniu logiczne, to jest ok.

Yossa napisał(a):Uratowanie Jacka z tego, co jest o wiele gorsze od normalnej śmierci, to bułka z masłem, ale nie mogą uratować gubernatora, zwykłego zmarłego, bo... mają komplet? Znowu tłumaczenie "bo tak".

Problem w tym że gubernator nie bardzo chciał wracać, ale może tego nie zauważyłeś. A ludzi z Perły nie bardzo chcieli zostawiać w Luku Swann. No ale cóż, skoro tam byli przecież, to mogli wszystkich zmarłych zacząć ratować. Statek taki jak Perła może mieć sporą nośność, przecieżby pomieścił jeszcze za dwie setki ludzi...

Yossa napisał(a):(przez litość nie skomentuję jej wyglądu)

Znowu się nie zgodzę, jeden z fajniejszych motywów, szkoda właśnie, że nie wykorzystany kompletnie.

Yossa napisał(a):Widzimy kupę cudaków, których obecność w filmie jest minimalnie dłuższa niż w trailerze. Ot, są tylko pokazani po to, aby można było ich obejrzeć i sprzedać potem naklejki, figurki, plakaty oraz nakręcić serial Kroniki Pirackich Lordów.

Tutaj chylę głowę i się zgodzę. Za krótko i po co, niestety lekka ściema.

Yossa napisał(a):Dowiadujemy się, że Tajne Pirackie Monety nie są Tajnymi Pirackimi Monetami, a Tajnymi Pirackimi Śmieciami ("nazwali to dziewięć rzeczy które akurat mieli pod ręką". Ha. Ha. Ha. Boki zrywać.)

Ja tam się uśmiechnąłem przy tym motywie, jak widać mam większe poczucie humoru.

Yossa napisał(a):Dowiadujemy się, jak wygląda Tajny Piracki Kodeks, który jest czytany przez Tajnego Strażnika Pirackiego Kodeksu. Po co została wprowadzona ta postać, tego nie wiem. Może aby umożliwić powstanie Kronik Strażnika Pirackiego Kodeksu? Dowiadujemy się, że istnieje coś takiego jak Tajny Piracki Król (prawda, że każdy kolejny element tego rodzaju jest głupszy od poprzedniego?)

Podobnie jak przy Trybunale, Teaque i kodeks oraz król to trzy rzeczy które kompletnie nie były pirackie i zniszczyły klimat. Największy żal jest do kapitana Teaque, który mógłby być niezłą postacią, gdyby go rozwinąć.

Yossa napisał(a):Zapomniałbym o "wielkiej bitwie", czyli spotkaniu flot. Tak jakoś wyszło, że w walce brały udział dwa statki, a na pozostałych okrętach przypłynęli kibice, którzy objadali się popkornem oglądając potyczkę. Całość wyglądała tak, jakby scenarzyści zapisali w tym momencie tylko ""teraz jest ten moment, kiedy wszyscy się biją", po czym ktoś dopisał długopisem "w gigantycznym wirze na środku morza". I tak zrobili.

Kolejny żal. Film zgoła epicki, a gdy mieli możliwość, nie targnęli się na ogromną batalię morską między dwoma flotami. Szkoda.

Yossa napisał(a):Następuje również scena, w której Barbossa w dramatycznych okolicznościach udziela ślubu Willowi i Elizabeth (scena przebija komicznością dialog Trinity i Neo z Matriksa 3).

Oj, taki tekst świadczy jedynie o braku poczucia humoru. A w tym filmie było aż nazbyt scen humorystycznych. Scena była zrobiona z mistrzowskim polotem, wyważona. Tak abstrakcyjna. Ktoś pisał że jedna z najlepszych w At World's End. Zgodzę się, ale ograniczając tylko do udziału Barbossy, a nie Swann i Turnera. Kolejny raz podkreśla to też kreację Barbossy jako jedną z najlepszych w filmie, znacznie lepszą według mnie niż Sparrowa.

Yossa napisał(a):Nie było rozkazu ataku, więc damy się wystrzelać jak kaczki. Niestety niektórzy wykazują się niesubordynacją opuszczając statek bez rozkazu dowódcy

I tu się zgodzę... Niestety w takiej sytuacji na pokłądzie statku zawsze jest choć jeden oficer który ma na tyle oleju w głowie by krzyknąć "ognia" albo coś w tym guście. no ale trzeba było zatopić jakoś Endeavoura. Inna sprawa, że sam Endeavour miał znacznie za dużo baterii na burtach, jak na mój gust Wedle oficjalnych danych 100, i pewnie jeszcze kalibru ~60. Nawet jak na liniowiec i jednoczęsnie flagowiec floty, żaden okręt w historii nie posiadał tyle dział tego kalibru (były takie co i 120 posiadały, ale w tym tylko 70 ciężkich, i tylko 34 działa 80ki. Reszta 30tki i mniejsze...).

Yossa napisał(a):Tak więc wiemy już, że Piraci to dylogia, przynajmniej do czasu pokazania się części czwartej, która może coś zmieni w tej kwestii. Na końcu świata stoi daaaleko za Skrzynią, nie wspominając o Perle.

Tutaj się zgodzę, gorsza wyraźnie od poprzednich części, ale jednocześnie bardzo dobre kino.

Mam oczywiście nadzieję, że 4 części już nie będzie. Niech sobie kręcą kreskówkę wykorzystując furtki jakie widzimy na końcu filmu, podobnie jak przy SW, ale niech nie zabierają się za film pełnometrażowy...

A gdy się czepiasz co do logiki w piratach, to masz rację. Jest sporo nielogicznych scen, ale nie tego się po piratach oczekuje. Tysiące i więcej ludzi kapuje tę kwestię i cieszy się fajną historią, klimatem piratów, morza, okrętów idąc do kin, wychodzi w miarę zadowolona lub zachwycona, ale ty jeden nie, bo dla ciebie konieczny jest śmiertelnie logiczny, przyczynowo skutkowy ciąg zdarzeń. Nic w At World's End nie raziło do tego stopnia (może poza Kalipso wielkoludem), by zniszczyć radość z seansu.

A skoro takie kino Ci nie pasuje (przytoczę może scenę z LotR Powrót Króla, końcówka. Ostatnia grupka bohaterów stoi przed bramami Mordoru, ma przed sobą z milion orków. Ginie Sauron, i co? Milion orków w odwecie, zła za zabicie władcy (może nawet nie milion, ale choćby 10.000) nie rzuci się na garstkę ludzi, bezsilnych w zasadzie. Ale co tam. Nie dość że się nie rzuci, to jeszcze otworzy się pod nimi ogromna przepaść i pochłonie cały milion orków. No cóż, "bo tak"...), to lepiej nie chodź na fantastykę, bo będziesz miał dużo do mówienia, i to zupełne niepotrzebnie.
Mógłbym sobie oglądać opery mydlane i łzawe komedie, a potem psioczyć jak to źle aktorzy grają, jakie to pły tkie i bezsensowne, jakie tam konwenanse i mezalianse odpierniczają ludzie, ale ponieważ nie lubię teog typu rzeczy, zwyczajnie je omijam. I tobie też radzę tak robić z fantastyką, bo do niej należą piraci.
Si vis pacem, para bellum.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Blade Runner 2049 (2017) reż. Denis Villeneuve Rodia 1,579 141,170 10-01-2020, 00:12
Ostatni post: MOLQ
  Murder on the Orient Express (2017) / Death on the Nile (2020) Kuba 86 10,123 05-10-2019, 16:46
Ostatni post: Lawrence
  The Lord of the Rings Trilogy (2001-2003) reż. Peter Jackson wiking 409 59,123 28-11-2018, 23:33
Ostatni post: Proteus
  Trainspotting (1996-2017) Arahan 12 3,043 01-09-2018, 00:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości