Rambo (1982-2019)
Lawrence - Mental 1:0 :D
Wtedy śmieli się znowu, uważając, że to okropnie komiczne, że Paszczak przez całe życie robił to, na co nie miał ochoty, tylko dlatego, że nie potrafił odmówić.









Odpowiedz
Lawrence napisał(a):widzę pewne niebezpieczeństwo, że światopoglądowe przepychanki przysłonią prawdziwe wady i zalety tego filmu

Wady tego filmu są doskonale widoczne i nikt ich nie neguje, ale one nie mają żadnego znaczenia w kontekście filmu. Kino zemsty musi przede wszystkim dostarczyć 3 rzeczy: wiarygodnej motywacji dla mściciela, realistycznych złych do odjebania i krwawego finału. Wszystkie te składniki w nowym "Rambo" są na 10/10 i ocierają się o geniusz. Że od strony technicznej film jest "tylko" poprawny (mam to w dupie), że dziewczyna gra średnio, że raz mówią po hiszpańsku, a raz po angielsku - te sprawy bledną i nikną w zderzeniu z resztą materiału.

I do jasnej choinki, R5 nie jest ideologiczny. Idelo widzą w nim wyłącznie pojeby, które go recenzują. "Piątka" to obok "Pierwszej krwi" jedyny udany przypadek w całej serii utrzymania historii w granicach prawdopodobieństwa - to, co Sly pokazał, albo dzieje się naprawdę w tej chwili, albo mogłoby się dziać (gdyby najemne zbiry kartelu zdecydowały się przekroczyć granicę i wjechać na ranczo komandosa-survivalisty, przygotowanego na taką wizytę). Nie ma tu masakrowania dziesiątek wrogów z jednego karabinu maszynowego czy strzelania z łuku do wojskowych śmigłowców.

Dr Strangelove napisał(a):Lawrence - Mental 1:0 :D

Oddaje ten mecz walkowerem :)

Odpowiedz
To nie Rambo, to parodia Rambo.
DNO. Finał (m.in) to jeden wielki facepalm.
Jako film - 3/10, jako część serii 1/10.
Przeciętna czworka jednak była dobrym zamknięciem serii.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Ach nie jest to jednak film roku, nie jest to nawet film bardzo dobry, tylko po prostu niezły. Szkoda, że taki materiał trafił w ręce totalnego rzemieślnika bez doświadczenia, aczkolwiek facet sportretował Meksyk doskonale - doświadczenie jako second unit przy Narcos widocznie się przydało.

Samo Last Blood jest takie.. trochę w rozkroku. Z jednej strony fabuła jest taka jaka powinna być dla tej części, bo stawia bohaterowi pomnik, ale robi to bez pompatycznych zagrywek. Klimat jest na maksa przyziemny, osadzony w teraźniejszej sytuacji szalejącej przemocy w Meksyku i władzy tamtejszych gangów. Z drugiej strony scenariusz oraz sama reżyseria nie pomagają Sly'owi w rozwinięciu skrzydeł - wstęp z Arizoną jest zwyczajnie za długi, bohater miota się między gosposią a tunelami, wciąga hurtowi jakieś leki i ma flashbacki (najmniej potrzebny element tego filmu). Kiedy akcja wreszcie rusza z kopyta i kieruje się w stronę losów dziewczyny za meksykańską granicą i w konsekwencji doprowadza do interwencji Johna - film wznosi się na absolutne wyżyny "rambowatości". Moment, gdy Sly wchodzi najpierw na chatę, a potem przesłuchuje jednego z alfonsów jest po prostu wybitny. To na tym etapie rysuje się również zalążek konfliktu między nim a meksykańskim Kitem Harringtonem (jakiś krewny?) - swoją drogą czarny charakter został sportretowany prosto i konkretnie, za co wielkie brawa.

I gdy wydaje się, że kumulacja strat po stronie gangu i Rambo rozsadzi emocjami finał - przychodzi rozczarowanie. Jest brutalnie i krwawo, ale też ekspresowo i bez emocji. A gdy w finale

to przypomniałem sobie o Hot Shots i VHS z Alem Yankovichem (nie pomogła również podniosła muzyka w tym momencie). Trochę za daleko powędrowała skala brutalności i zbyt karykaturalnie to wyszło.

Z oceną trochę się wahałem jak wychodziłem z sali. Sly jest znakomity, ale aby docenić jego starania to trzeba poczekać do fazy z Meksykiem, która jest niestety o 20-30 minut za krótka. Kiedy sobie jednak ułożyłem co nieco w głowie to zdałem sobie sprawę, że to jednak film zmarnowanej szansy na świetne zamknięcie wątku jednego z najlepszych bohaterów kina akcji. Jest poprawnie, krwawo i dosadnie, ale miejscami zgrzyta i to ostro.

6/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Cytat:A gdy w finale

Mi się niestety przypomniało to:
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
Film jest niezły... tylko tyle i aż tyle. W klasyfikacji całej serii pewnie umieściłbym go trochę za John Rambo, czyli na poziomie dwójki (o istnieniu trójki staram się nie pamiętać). Niestety, pierwszy akt jest zwyczajnie słaby i obfituje w przyprawiające o ból zębów dialogi (pierwsza rozmowa z gosposią była zwyczajnie toporna). Potem jest zdecydowanie lepiej i zaskakująco ponuro. Przerysowanie wspomnianej sceny jakoś nie raziło, ten konflikt musiał się zakończyć czymś ekstremalnym, nawet kosztem realizmu. Satysfakcjonujące kino zemsty moim zdaniem powinno siłą rzeczy przemawiać do sadystycznych instynktów w widzu. Dlatego bardziej irytuje mnie nadmierny humanitaryzm Rambo we wcześniejszych starciach. Co to za litościwe dobijanie nadzianych na różne ostrza zbirów?
Na ten moment dam 7+/10, czyli tyle samo ile daję dwójce.

Odpowiedz
Cytat: Co to za litościwe dobijanie nadzianych na różne ostrza zbirów?

Dla mnie to było raczej upewnianie się, że żaden z nich nie znajdzie siły, żeby na do widzenia posłać kulkę swojemu oprawcy.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz
Nie kwestionuję, że to było praktyczne. Ale jednak w paru przypadkach mógł sobie darować. A wycie konających dodatkowo działałoby dezorientująco i zastraszająco na resztę patałachów.

Odpowiedz
Cytat:bardziej irytuje mnie nadmierny humanitaryzm Rambo we wcześniejszych starciach. Co to za litościwe dobijanie nadzianych na różne ostrza zbirów?

Nie strzelaj. Niech się palą. - to z "Szeregowca Ryana".

Odpowiedz
Wiadomosc do Mierzwiaka:
Nie jest to film roku:)
Jednoczesnie jednak zaznaczam, ze jest to jednak ścisła czolowka i jestem gleboko usatysfakcjonowany tym co zobaczylem.
Proste jak budowa cepa kino zemsty z przyziemna motywacja bohatera, znakomicie sportretowanym meksykiem oraz finalem ktory posiada tyle dobra, ze az banan nie schodzil z twarzy do konca. Oczywiscie jest krwawo i pomyslowo, ale i niekiedy komicznie fo oczywiscie nie umniejsza tym scenom:)
I nie rozumiem o co ten kwik tych zlewaczalych recenzentow, jak zwykle wkrada sie poprawnosc polityczna i rysowanie rzeczywistosci taka jaka nie jest tylko z czystego ideolo. Rzygac juz sie tym chce.
Nowy Rambo to fabularnie znakomity film, niestety jednak realizacyjnie bardzo przecietny, az do finalu widac bylo mocno toporne ciecia montazowe, czerstwe dialogi- zwlaszcza z gosposia.
Podsumowujac, polecam mocno chociazby dla Rambo robiacego porzadek w meksyku oraz we wlasnym domu.
Ilekroc glowny zly pojawial sie na ekranie, myslalem o, John Snow.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
Obejrzane. I waham się z oceną.

Film ma ciężki, mroczny, ponury i posępny klimat. Do tego jest zrobiony zaskakująco na poważnie. Nie ma śladu po radosnej nawalance, jak w bombastycznych (i świetnych!) produktach  czasów reaganowskich, czyli Rambo 2 i 3. Tutaj brutalność jest podkręcona na maksa i z pewnością odstaje od pierwszych trzech części (mielonka na koniec 4-ki jest chyba porównywalna).
Właściwie, gdyby nie personalia głównego bohatera, trudno byłoby też nawet powiedzieć, że to kolejna część cyklu.
Pierwsza połowa trochę szwankuje – tempo jest dość powolne i momentami obraz nuży. I to jest mój główny zarzut. Dopiero w ostatnich dwudziestu minutach coś się dzieje. Zdecydowanie nie można o R5 mówić, jako o filmie akcji.
Natomiast wielkie brawa dla Stallone’a. Nie tylko za formę fizyczną, bo trzyma się, jak na swój wiek fantastycznie. Ale głównie za to, że nie ugrzecznił tego filmu. Tutaj źli są naprawdę skrajnie, całkowicie i bezapelacyjnie źli i gdy wujek John w końcu robi z nich mielone, to widz czuje prawdziwe katharsis.
No i podobało mi się, że
Czy to jest dobry film? Nie wiem.
Czy to jest dobra kontynuacja? Mam wątpliwości. 4-ka chyba jednak lepiej zamykała serię.
Czy warto zobaczyć? No jasne!
Ocena – pierwsza połowa 5/10, druga 7/10, więc średnio wychodzi 6/10, ale jeszcze się waham, czy jednak nie 7.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Rambo: Last Blood krótka czek lista rzeczy słabych i dobrych:
Słabe:
- wszystkie sekwencje w meksyku do wywalenia, są żenujące odnośnie aktorstwa, realizacji i biją taniochą
- realizacja zwykłych scen... Boż czy to takie trudne wsadzić aktorkę do prawdziwego auta tak aby zatrzymała się na drodze i zawróciła, to nie zrobimy to w studio i to z tak biednym efektem że Hanka w kartonach to oscar przy tym żenującym green screenie  wokół auta.
- Rambo z rozbitym ryjem na śliwkę goi się w trzy dni jak gdyby nigdy nic z żenującą blizną w kształcie "✓"
- prolog z ulewą słusznie wywalony do kosza, bo nic z niego tak naprawdę nie wynika tylko tanie efekty, no chyba że to miało być tylko preludium do kawałka który Rambo odpali w finale w tunelach
- nieudolna próba zamknięcia historii Johna siadającego na bujanym krześle która z jednej strony mogła być fajna gdyby nie chujowa realizacja pokazująca Johna z przodu zamiast kończąc ujęcie na bujającym się fotelu z tyłu z nogami Rambo

Dobre:
- kilka znikomych ujęć z codziennego życia Rambo na farmie : jazda na koniu, jaskinie i subtelne traumy
-  ostatnie pół godziny czyli tradycyjny montaż przygotowań do bitwy i sama inwazja na Farmę z potyczką w tunelach miód malina reszta filmu do kosza.


Podsumowując słabe i nie godne zakończenie tej historii. Filmu praktyczne mogło by nie być gdyby nie te ostatnie pół godziny czystej fajnie zmontowanej rzeźni i Rambo w fotelu. Tylko dla hardcorów i raczej nawet nigdy więcej nie splunę nawet na ten film. Do kolekcji trafi jak będzie za 10 zł w koszu w Tesco. 6/10 za sentyment do postaci  i ostatnie pół godziny filmu.

Odpowiedz
Straszna siara i żenada. Finałowy revenge porn fajny, choć nie bez wad spawnujący się co rusz meksykanie brak jakiejś sensownej struktury sprawiają, że wypada to dość płasko, aż szkoda takiej jatki bo mogłaby wieńczyć coś ciekawszego. Niby-scenariusz nawet nie próbuje stawiać jakichś wyzwań przed Rambo, mam wrażenie, że reżyser i scenarzyści chcieli odbębnić to wszystko, żebyśmy tylko mogli już zacząć się bić i strzelać na farmie. Wstyd, że Sly odstawił taką manianę na koniec. Zażenowania dodaje jeszcze jego narracja z offu.

Myślę, że w ramach odtrutki potrzebuję Taken, Commando i Man on Fire co najmniej, żeby sobie przypomnieć, że takie proste filmy gdzie bohater przechodzi przez łotrów jak kapusta przez niską babę mogą być cholernie dobrą zabawą bez poczucia żenady. Chociaż po tym wycinaniu serducha i kilku innych akcjach może lepiej wrócić do Hot Shots 2?

Podsumowując: O taki sequel Kevina samego w domu nic nie robiłem / 10

Odpowiedz
Gdyby nie "Rambo" w tytule to nie wpadłbym na to, że to kolejna część o weteranie Wietnamu z łukiem. Raczej western o walce z meksykańskimi alfonsami, w którym akurat główną rolę gra Sly.
Pierwsza połowa dość nudna i powolna. Trochę lepiej jest jak Rambo wpada do Meksyku. Fajnie zrobiono, że jak pierwszy raz spotkał się z Meksykańcami, to nie było Superbadass hero mode, przez co Kevin w samym domu Arizona Edition lepiej wybrzmiewa. Propsy za brutalność i realistyczne ukazanie meksykańskiej przestępczości.


Film sam w sobie niezły, ale jako kolejna część Rambo raczej nie teges i bardziej czułem, że to czwórka jest faktycznym zakończeniem cyklu.
7/10

Odpowiedz

Odpowiedz

Odpowiedz
Z drugim seansem film u mnie zyskał, no i wygląda na to, że to jednak czwórka jest najsłabszą częścią - w dużej mierze dlatego, że jest zwyczajnie za krótka - ostatnia odsłona nie ma już tego problemu.

Juby napisał(a):fabuła po raz pierwszy od dwójki nie jest zrzynką z poprzednika,

Głupia baba: Jadę w niebezpieczne miejsce.
John: Nie jedź.
Głupia baba: Jadę, po prostu muszę.
John: Nie jedź.
Baba jedzie, wpada w gówno, John się o tym dowiaduje i wyrusza na pomoc.

Co prawda zakończenie jest już zupełnie inne, ale schemat znany z III i IV się zasadniczo powtarza. Powtarza się też
.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jumanji (1995-2019) Gieferg 64 8,768 28-02-2020, 22:12
Ostatni post: ugh
  Zombieland (2009-2019) Anonymous 52 6,196 02-01-2020, 00:44
Ostatni post: Mental
  Maleficent (2014-2019) Lawrence 49 11,117 31-12-2019, 10:52
Ostatni post: Ash_9001
  Unbreakable / Split / Glass (2000-2019) Pelivaron 24 4,063 29-09-2019, 19:50
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości