Rango (2011)
#1
"Rango" czyli animowany film Gore'a Verbinskiego twórcy "Piratów z Karaibów", z Johnnym Deppem podkładającym głos tytułowe bohaterowi.

[Obrazek: Rango-Movie-Poster-2.jpg]

Animacja choć ze zwierzęcymi bohaterami zapowiada się naprawdę westernowo. Mamy krajobrazy i scenografię jak z westernów, plus bandę oprychów zagrażającym miastu i jej mieszkańcom. Ciekawe co z tego wyjdzie, przynajmniej trailer wygląda zachęcająco:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=tH8xW8mF-AI[/youtube]

Jak dla mnie wygląda to naprawdę zachęcająco, plus podoba mi się sam styl animacji.
Do tego wśród innych aktorów podkładających głos, mamy w obsadzie np. Alfreda Molinę, Billa Nighy'ego plus Raya Winstone'a. A za muzykę odpowiadać ma Hans Zimmer.
Jak na razie jestem na tak z tą animacją i mam nadzieję, że będę się dobrze bawił. :smile:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
Od czego by tu zacząć? Od tego że Rango jest póki co najlepszym filmem jaki widziałem w tym roku? A może że to pierwsza nie-pixarowa hollywoodzka animacja, która z powodzeniem mogłaby pochodzić z tamtego studia? Niech będzie to drugie. Co prawda brakuje Rango warstwy emocjonalnej charakterystycznej dla ostatnich produkcji Pixara, nie znajdziemy tu też głębszych treści jak dorastanie z Toy Story 3 czy samotność Wall-Ego, ale pod każdym innym względem Rango nie ustępuje królującym do tej pory pixarowcom. Szedłem z nastawieniem że obejrzę ot całkiem fajnie zapowiadającą się animację, tymczasem już od pierwszej sceny wiedziałem, że to będzie nietuzinkowy film, a dalej jest jeszcze lepiej.

Historia nie jest niczym nowym - to wszystko gdzieś już było, od zera do bohatera itp. Ale Rango jest filmem tak oryginalnym, niekiedy cudownie dziwacznym, zaskakującym, świeżym i wreszcie totalnie absorbującym, że zupełnie zapomniałem że oglądam kolejne wcielenie znanej już historii i całkowicie dałem się porwać w wir skrzącej się od humoru przygody. Przygody stylizowanej na western, ale poza stylizację wykraczającej - Verbinskiemu bezbłędnie udało się wpisać swojego bohatera (kapitalny Depp!) w świat pozornie zarezerwowany dla zupełnie innego kina. Owszem, to wciąż film również dla młodszej widowni, ale pokażcie mi drugą animację, której świat zamieszkuje taka gromada totalnie zakręconych, zdeformowanych, naznaczonych bliznami i okaleczonych, brzydkich a nawet obleśnych postaci. Gdy Rango wchodzi do baru, wita go taka galeria mord, że można by nimi spokojnie obdzielić kilka innych filmów. Fenomenalny jest też jeden z czarnych charakterów - grzechotnik Jake mówiący głosem Billa Nighy. Gdy wreszcie się pojawia, film zalicza awans w poziomie zajebistości.

W ogóle nazwałbym Rango najlepszą obecnie animacją. Osobną sprawą jest oczywiście genialny design całego świata, ale ocierająca się o fotorealizm animacja ILM po prostu miażdży, a zdjęcia są więcej niż doskonałe, co nie w dziwi, wszak konsultantem był Roger Deakins.

Co poza tym? Dubbing jest doskonały, dosłownie każda postać świetna, gagi lecą całymi seriami a sceny akcji wymiatają (obie sceny z orłem, pościg za wozem). Tylko w jednym momencie Verbinskiemu zabrakło wyczucia:

Ale wybaczam, bo to drobny szczegół niewpływający absolutnie na obraz całości, ot, coś co osobiście zrobiłbym inaczej.

Bezapelacyjne 10/10

Odpowiedz
#3
Bezapelacyjnie dałeś o 5 punktów za dużo :)

Odpowiedz
#4
Widziałem ten film już ze 2 tygodnie temu, ale ponieważ filmweb wydymał mnie w pupala to popełniłem kardynalny błąd i poszedłem na wersję z dubbingiem - bo myślałem, że napisów zwyczajnie nie ma. Potem w kinie zobaczyłem, że są i przez cały seans się wkurwiałem przez co duża część przyjemności z niego się ulotniła :P I chyba jutro pójdę drugi raz na napisy.
Co do samego filmu, to jeśli gniew zbytnio nie zamroczył mi umysłu, jest on bardzo dobry, nawet może i wybitny, ale do zachwytów Mierzwiaka jednak mi trochę zabrakło. Wizualnie jest to miazga, konwencja w jakiej jest zanurzony - cudo, tylko pod koniec jak dla mnie poszło trochę za bardzo w efektowność i cała dusza gdzieś się ulotniła. A, no i historia znana i przerabiana już tysiące razy a dla mnie to, mimo wszystko, zawsze będzie wada. Szkoda, że wziął się za to koleś pokroju Gore'a Verbinskiego, może gdyby na stołek dać kogoś z Pixara byłoby arcydzieło.
No, ale jutro chyba pójdę drugi raz :)

Odpowiedz
#5
Nie zamierzam przepisywać tego co napisał Mierzwiak, dlatego też bardzo krótko napiszę od siebie, że dawno się tak dobrze nie bawiłem w kinie jak na "Rango". :smile:

Spodziewałem się dobrego filmu, ale nie liczyłem na aż tak dobrą rozrywkę. Ten film to coś więcej niż animacja, to pełnokrwisty western, właściwie to spaghetti western. Żaden tam pastisz, a wręcz hołd dla westernu, szczególnie tego od Sergio Leone.

Byłem na wersji oryginalnej i muszę przyznać, że głosy podłożone są świetnie. :smile: Ogólnie trudno mi się do tego filmu przyczepić, czy napisać, że coś mi się nie podobało.
Przez cały seans bawiłem się świetnie i przeżywałem niesamowitą przygodę. :smile:
I trochę się dziwię, a wręcz nawet smucę, że tak mało osób widziało ten film :sad:
Polecam, naprawdę warto i to nie tylko dla świetnych zdjęć i realistycznej animacji.

P.S. Film jak na animację niby dla dzieci od 6 lat to nawet dość brutalny jest mógłbym rzec :smile:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#6
Od czego by tu zacząć? Może od tego, że to jak dotąd najgorsza animacja roku i największy zawód? Albo od tego, że Pixar dalej nie ma się czego obawiać? A może od faktu, że wyrzuciłem pieniądze w błoto i strasznie się wymęczyłem na seansie? Niech będzie wszystko naraz.

Film jest przede wszystkim nudny, miałki, bez ikry i cojones – o których co chwila się w nim wspomina. A co gorsza jest tak przewidywalny, że to aż boli. Schemat goni schemat, goniąc schemat, który przy okazji jest schematem sam w sobie. Oprócz kaprawej mordy Rango i rybki z prologu (która moim zdaniem powinna zostać lepiej wykorzystana), nie ma w tej historii absolutnie nic oryginalnego lub dodanego od siebie. Historia ani ziębi, ani grzeje i absolutnie nie zaskakuje, co jest mimo wszystko grzechem, nawet biorąc pod uwagę jak została zamierzona.

Ale to mogłoby być wybaczone, gdyby był przy tym chociaż naprawdę śmieszny. Niestety i o tym można zapomnieć. Albo dostajemy bowiem drętwe dialogi pokroju rozmowy przy ognisku, w której jeden ze zwierzaków stwierdza, że wysrał kiedyś ludzkie kości; albo też (w większości właściwie) mamy do czynienia z kopiowaniem/wyśmiewaniem/swoistym hołdem dla klasyków - i każdy jeden zrobiony jest tak perfidnie, że zamiast spazmów śmiechu i podnoszenia kciuka w górę co chwila zaliczałem facepalmy. Szczyt żenady film zalicza w momencie odwołania do Czasu apokalipsy, w ktrakcie którego dostajemy jeszcze męczony przez kino od początku istnienia motyw ze Straussa. Zieeeeeew! Nie mogę też darować twórcom skopiowania patentu z Pana Lisa
A moment z Duchem Dzikiego Zachodu to już dno, którego nawet żal komentować.

O wiele lepiej, ba! o dwie klasy lepiej, radził sobie z tym BTTF III, który został tu zresztą bardzo dokładnie zacytowany w jednej ze scen.

Co poza tym? Postaci zostały totalnie położone i dzielą się na:
- denerwujące (tytułowy Rango, który co chwila robi z siebie debila i to ma być niby zabawne; lub sowy, które może i mają kilka fajnych linijek, ale za każdym razem, gdy pojawiały się na ekranie rzępoląc czułem chęć rzucenia czymś w nich)
- nijakie - całe miasteczko
- Priscillę, która jako jedyna zapadła mi w pamięć pozytywnie, głównie z uwagi na ryjek i celne teksty.

Poza tym między nimi nie ma żadnej chemii, więc trudno się przejąć samą historią.

Ostatnim minusem są nowoczesne wtręty, jak gra w golfa - takie epidody ani nic nie wnoszą do całości (motyw o przemijaniu i końcu pewnej epoki znacznie lepiej się udał reżyserowi w Piratach), a tym bardziej do niej nie pasują. Tak więc pod tym względem zdecydowanie 1:0 dla Pixara, który wciąż najlepiej radzi sobie z łączeniem świata zwierząt i ludzi. W Rango jest to totalnie chybiony motyw.

Sam nie wiem jaki cel przyświęcał Verbinskiemu, ale zrobił film totalnie dla nikogo. Dzieci połowy filmu nie pojmą, a druga ich odrzuci. Dorośli uśmiechną się na paru momentach, a poza tym raczej nuda i ładna kreska (to akurat muszę przyznać). Brrr... Zdecydowanie nie bawiłem się przednio - i fakt, że byłem zmuszony oglądać ten film z dubbingiem niewiele w tym wypadku zmienia.

Daję 5/10 - sam nie wiem za co, ale też są gorsze animacje (i na taką zapowiada się Rio, którego zwiastun miałem nieprzyjemność zobaczyć przed filmem)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#7
Mefisto napisał(a):Od czego by tu zacząć? Może od tego, że to jak dotąd najgorsza animacja roku i największy zawód? Albo od tego, że Pixar dalej nie ma się czego obawiać? A może od faktu, że wyrzuciłem pieniądze w błoto i strasznie się wymęczyłem na seansie?

O rety szkoda :(

Mefisto napisał(a):Film jest przede wszystkim nudny, miałki, bez ikry i cojones – o których co chwila się w nim wspomina. A co gorsza jest tak przewidywalny, że to aż boli. Schemat goni schemat, goniąc schemat, który przy okazji jest schematem sam w sobie. Oprócz kaprawej mordy Rango i rybki z prologu (która moim zdaniem powinna zostać lepiej wykorzystana), nie ma w tej historii absolutnie nic oryginalnego lub dodanego od siebie. Historia ani ziębi, ani grzeje i absolutnie nie zaskakuje, co jest mimo wszystko grzechem, nawet biorąc pod uwagę jak została zamierzona.

Ale właśnie tak została zamierzona. Ten film nie miał być odkrywczy, ani zrewolucjonizować animację, czy co dopiero western. Dla mnie "Rango" to bardziej taki hołd dla spaghetti westernu, czy też nostalgia, za to, że takich filmów już się nie kręci.
Mnie tam się te tzw. "schematy" podobały, gdyż tworzyły one atmosferę i klimat, jaki oczekujemy od westernu.


Mefisto napisał(a):Ostatnim minusem są nowoczesne wtręty, jak gra w golfa - takie epidody ani nic nie wnoszą do całości (motyw o przemijaniu i końcu pewnej epoki znacznie lepiej się udał reżyserowi w Piratach), a tym bardziej do niej nie pasują.

A ja właśnie tę grę w golfa pojąłem bardziej, jako przykład tego przemijania. O właśnie pojawiają się grający w golfa biznesmeni, przez których prawdziwy Dziki Zachód się konczy.

Mefisto napisał(a):Sam nie wiem jaki cel przyświęcał Verbinskiemu, ale zrobił film totalnie dla nikogo. Dzieci połowy filmu nie pojmą, a druga ich odrzuci. Dorośli uśmiechną się na paru momentach, a poza tym raczej nuda i ładna kreska (to akurat muszę przyznać). Brrr... Zdecydowanie nie bawiłem się przednio - i fakt, że byłem zmuszony oglądać ten film z dubbingiem niewiele w tym wypadku zmienia.


Z tym, że nie dla dzieci to może i mogę się zgodzić, ale z dorosłymi to już nie. Przynajmniej u mnie na sali po reakcji widowni i oklaskach na koniec i komentarzach, jakie później słyszałem przy barze, dochodzę do wniosku, że film się ludziom bardzo podobał. I taką samą opinię mam także czytając chociażby recenzje, czy też komentarze na IMDb. Dla mnie to nie jest film totalnie dla nikogo. Do mnie trafił, a więc już jedną osobę Verbinski znalazł. :)

Mefisto napisał(a):Daję 5/10 - sam nie wiem za co, ale też są gorsze animacje (i na taką zapowiada się Rio, którego zwiastun miałem nieprzyjemność zobaczyć przed filmem)

A ja dalej pozostaję przy swoim 9/10, gdyż na filmie bawiłem się świetnie i oglądanie jego sprawiło mi wiele radości i dało wręcz dodatkową energię do życia. :smile:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#8
Lawrence napisał(a):Ale właśnie tak została zamierzona. Ten film nie miał być odkrywczy, ani zrewolucjonizować animację, czy co dopiero western.

Wiem jak została zamierzona. Ale dla mnie skończyło się na wytykaniu przez reżysera palcem i krzyczeniu: "patrzcie ile to ja fajnych filmów znam! śmiejscie się ze mną".
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
Ok, widziałem drugi raz. No więc film jest po prostu średni. Podpisuję się pod wypowiedziami Mefisto o nieśmiesznych żartach i facepalmach - to mnie już za pierwszym razem uderzyło, myślałem, że w oryginale będzie brzmieć lepiej, ale niestety. To w sumie największa wada Rango - jak można cały niemalże film zbudować na żartach jeśli one WSZYSTKIE są nieśmieszne? Warto jednak zobaczyć film w oryginale. Dubbing mnie wkurwiał, bo nie mogłem uwierzyć, że w amerykańskim miasteczku na środku pustyni mieszkają zwierzęta mówiące naszym językiem :P A w oryginale głosy są wzorowe, akcenty doskonale pasują do Kalifornii i właśnie tego mi wtedy brakowało.
Drugim problemem filmu są postacie, zwłaszcza postać główna. Jezu, jak można było do animacji wstawić tak słabego, nijakiego, fajtłapowatego i w sumie antypatycznego gościa? I ja mam mu niby kibicować? Zresztą na drugim planie też nie jest lepiej, a jedyną postacią, która w jakikolwiek sposób mi zapadła w pamięć to Grzechotnik Jake - jedyny mający swoje zasady i postępujący zgodnie z nimi.
Poza tym Rango faktycznie niestety sprawia wrażenie filmu dla nikogo - dzieciaki będą się cieszyć ze scen akcji, ale nie wyniosą z kina żadnej treści, a dorośli się wynudzą, gdyż całość jest mega schematyczna.
Tym niemniej - nostalgiczna otoczka za klasycznymi westernami to raczej rzadkość wśród współczesnych animacji i bardzo się cieszę, że takie filmy powstają, a nawet jestem zdania, że powinno być ich więcej. Bardzo chwalebna idea i pomysł z tym, że tym razem zostały po prostu źle wykonane. Po pierwszym seansie myślałem, że problem tkwi w reżyserii, ale teraz uświadomiłem sobie, że problemem jest tak naprawdę scenariusz, który ciągnie bohaterów od jednej przewidywalnej akcji do drugiej. Szkoda, wielka szkoda.
Jest jednak jedna rzecz, która sprawia, że Rango, tak czy inaczej, wspina się ponad średnią i jest to warstwa wizualna. Sorry, ale magicy z ILM totalnie pozamiatali, wszystkie Pixary i Dreamworksy mogą się schować. Klimat pustyni Mojave (na której w wakacje może będę :) ), odizolowane miasteczko, ekscentryczna społeczność karykaturalnych zwierzaków - to wszystko zostało wykreowane KA-PI-TAL-NIE! Już chciałem napisać, że pustynia w Rango wygląda lepiej niż u Coenów, aż tu nagle na napisach końcowych pojawiło się nazwisko Rogera Deakinsa i wszystko już było jasne :)
Sorry, ale już dawno nie widziałem filmu, z którego co drugie ujęcie mógłbym dać na tapetę Windowsa. Film ma też dwie sceny, które wizualnie zarządzają i przy oglądaniu których przestaje się zwracać uwagę na schematyczny scenariusz:

- bitwa z nietoperzami w kanionie przy akompaniamencie Ride of the Valkyries
- nocne przejście szosy przez Rango między kolorowymi reflektorami przejeżdżających samochodów - TOTAL MAGIC.

Sorry, ale chociażby tylko za te dwa momenty Rango jest wart obejrzenia. Warstwa wizualna tego filmu jest 11/10. I właśnie za nią ocenę dam w okolicach 7.5/10. Gdyby nie przewidywalny scenariusz i chaos pod koniec byłoby pewnie ponad 9.

Aha, na drugim seansie wyczaiłem jeszcze 2 kolejne filmowe nawiązania:

- jak Rango i jego drużyna siedzą w nocy dookoła ogniska i Rango opowiada im o Duchu Zachodu to wywija żarzącym się patykiem kreśląc w powietrzu kształty. Jednym z nich jest TIE Bomber :P

- jak pod koniec bitwy w kanionie pusta butelka od wody wydostaje się z worka i przelatuje nad głowami Rango i pani Fasolki to moment ten zdaje się jest bezpośrednim nawiązaniem do identycznego ujęcia w Transformersach.

Odpowiedz
#10
Niezłe, ale... tylko niezłe. Wygląda fenomenalnie, ma sporo fajnych żartów, ale oczywiście musi korzystać z tego samego schematu co absolutne 100% innych CGI-animek. Podobały mi się tripowe wstawki i ogólnie taka jakby... ambicja ludzi którzy to tworzyli, więc kiedy doszło do ogranych do nieprzyzwoitości zagrań, miałem ochotę walić łbem o sufit. Czemu, czemu, czemu, CZEMU KAŻDY film animowany musi mieć fragment, w którym wszyscy nagle odwracają się od bohatera ze względu na jakieś wcześniejsze kłamstwo, a on po chwili depresji stwierdza że nie ma chooja - uratuje ich tak czy siak. Ta płyta jest już tak zdarta, że nie da się jej słuchać. Niestety w Rango sporo jest podobnego dziadostwa, przez które nieśmiało przebijają się oryginalne pomysły. 6/10

Odpowiedz
#11
Bomba! Świetna zabawa, choć może rzeczywiście bardziej dla starszych, którzy wyłapią nawiązania do westernów i nie tylko. Rango wygląda obłędnie, prawdopodobnie najlepsza obecnie animacja - zarówno pod względem tekstur jak i reżyserii. I klimat, klimat dzikiego zachodu, tak doskonale uchwycony. Minusy?
9/10.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#12
Parę razy chciałem się zabrać za Rango ale jakoś czytając Wasze opinie całkowicie odeszła mi ochota. Także krótka piłka: obejrzeć czy olać?

Nie uśmiecha mi się tracić życia tylko na wyłapywanie nawiązań do westernów.

Odpowiedz
#13
Dla mnie świetny, spokojnie w top10 roku. Znalazłoby się parę wad, ale o traceniu czasu nie ma mowy nawet jak komuś nie przypadnie do gustu.

Odpowiedz
#14
(02-01-2012, 21:56)Kusy napisał(a): Parę razy chciałem się zabrać za Rango ale jakoś czytając Wasze opinie całkowicie odeszła mi ochota. Także krótka piłka: obejrzeć czy olać?

Nie uśmiecha mi się tracić życia tylko na wyłapywanie nawiązań do westernów.

Pod względem wizualnym ten film wygląda po prostu obłędnie i jak dla mnie to byłby najlepszy powód, żeby go obejrzeć na jakimś blu-rayu. Nawiązań jest sporo i to nie tylko do westernów, natomiast w "Rango" przede wszystkim szwankuje poczucie humoru, które jest po prostu nieśmieszne (przynajmniej dla mnie) i zdeczka przewidywalna fabuła. W dodatku główny bohater wkurzał mnie niemiłosiernie.
No ale jednak za samą scenę przechodzenia przez autostradę mógłbym to zobaczyć jeszcze raz :)


Odpowiedz
#15
Dla mnie "Rango" to też TOP 10 roku i chyba najlepsza animacja jaką nas mijający 2010 uraczył. Wiadomo może historia nie jest odkrywcza, ale oglądałem ten film już z kilka razy i zawsze bawię się tak samo.
A po za tym już dla samej strony wizualnej warto ten film obejrzeć.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#16
Mijający 2010? Lawrence utknął w dziurze czasowej :)

Odpowiedz
#17
Sorry, za dużo ostatnio "Ubika" czytam i sam gubię się jaki rok mamy :P
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#18
wkurwia mnie już ta prawda oświecona, że film dla nikogo. właśnie skończyłem oglądać z ojcem i ciężko by było podjąć się porównania kto miał po seansie większy uśmiech na twarzy. ten sam zarzut pojawia się w temacie o "Gdzie mieszkają dzikie stwory?", że dzieciaki nie zakumają, a dorośli się wynudzą. oba filmy przetestowane na młodszych i starszych widzach i o kant dupy możecie sobie serwowanie takich "najmojszych" prawd.

wracając konkretnie do "Rango" co z tego, że schematycznie skoro dobrze podane schematy smakują nieźle. "od zera do bohatera" to akurat taśma ograna, ale to taśma z serii "the best of..." bo się najzwyczajniej sprawdza w wielokrotnym użytku. co z tego, że główny bohater to fajtłapa, przecież to jest podstawowy element miliona komedii i automatycznie otwarta furtka do setek gagów. wyobrażacie sobie jaka byłaby nuda, gdyby Rango był twardym rewolwerowcem niczym z "Trylogii dolarowej" ? jasne mógłby przypadkiem trafić jakiś heros, który pomoże uciemiężonym, po drodze napotka komplikacje, ale ostatecznie odniesie sukces, bo jest po prostu zajebisty. też dostalibyśmy schemat, tylko komizm byłby inny albo zerowy. w Pixarach i Disneyach tez można wyłowić masę schematów, ale co z tego? czy to odbiera komuś przyjemność z seansu i daje powody do wytykania? tylko jak Pixar/Disney wykorzystuje schematy to pisze się "genialne wykorzystanie znanych, ale lubianych motywów" a w przypadku "Rango" to jest "zdarta płyta" i "znowu to samo". poczucie humoru to właściwie jedyna kwestia z którą nie ma sensu dyskutować, bo żart albo kogoś śmieszy albo żenuje.

warstwa wizualna to już czysty majstersztyk i tutaj panuje całkowita zgoda. dodam tylko, że oglądałem "Rango" na blu-rayu i to jak film wygląda wręcz niszczy. muszę szczerze przyznać, jako fan Disney/Pixar, że to chyba najlepiej wyglądająca animacja ever. a i nie dość, że poziom wykonania najwyższy to jeszcze mistrzowskie sekwencje, kilka totalnie magicznych scen i genialnych kadrów się trafiło. widać, że nie wciska się kaszany dla dzieciarni, bo w pełni świadomy filmowo widz będzie usatysfakcjonowany.

bawiłem się przednio i już wiem, że chcę jeszcze raz.

a i jak ktoś zainteresowany zakupem na BD to polecam, bo nie dość, że na płycie wersja kinowa i rozszerzona to jeszcze zajebiste dodatki.

Odpowiedz
#19
Niedawno na Sat1 leciał "Rango". Wiem, niestety niemiecki dubbing, ale tak sobie usiadłem i oglądnąłem cały film. I znowu tak samo świetnie się bawiłem jak za pierwszym razem. I tak oglądając ten film po raz kolejny, człowiek jeszcze bardziej docenia wizualną stronę tego filmu. Naprawdę, ujęcia piasku, poszczególne postaci, ze wszystkim bruzdami, zmarszczkami, wszystko wygląda tak realistycznie i tak niesamowicie, że naprawdę aż chce si powiedzieć "WOW!". Naprawdę "Rango" to chyba jedna z najlepiej wyglądających animacji, gdzie różnica między światem realnym, a wirtualnym robi się już tylko umowna.

[Obrazek: 4499_1.jpg]

[Obrazek: 4499_4.jpg]

[Obrazek: 4499_5.jpg]

[Obrazek: 4499_8.jpg]

[Obrazek: 6134729720_5d4c72ed86_b.jpg]
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#20
ILM bracie, ILM...:)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rio (2011) / Rio 2 (2014) Lawrence 0 1,451 23-03-2014, 13:59
Ostatni post: Lawrence
  Beavis & Butthead A.D. 2011 shamar 11 3,567 19-12-2011, 12:57
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości