Rick and Morty
W Community, ostatnim sezonie też był cały odcinek z pociskiem na heist movie genre.

"Abed, why don't you marry The Sting?

"Okay, just so you know, if I do and we have half-Sting children when they ask me how to grift I am gonna tell them to go watch their mother, not listen to you!"
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
Spoko odcinek i cameo fajne :)

Odpowiedz
Jak ktoś czeka to 22 grudnia premiera na Netflix.

Odpowiedz
Czwarty odcinek bardzo dobry.

Odpowiedz
Odcinek ze Snake Planet, to dla mnie jeden z najlepszych w historii tego serialu. Ten epizod powinien stać się kultowy niczym Pickle Rick.

Odpowiedz
Ten serial jest jednak najlepszy, gdy wciska gaz do dechy na jakimś niedorzecznym koncepcie. Snake Planet jest wspaniałe.

Odpowiedz


Zamiast kolęd :D

Ktoś z komentujących dobrze zauważył, że jak puści się 2x szybciej to wychodzi z tego techno - Snake Techno (Snachno).

Odpowiedz
Yup. Świetny odcinek, ale jak dla mnie chyba jednak pierwszy wygrywa ciastko ;)

Odpowiedz
Dla mnie mimo wszystko słabo. Zero kontynuacji wątku Evil Morty i Cytadeli.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz


Nie przepadam za Pringlesami, ale tych bym sobie nie odmówił :D

Odpowiedz
Nazistowskie wstawki, wyjebanie kota z Florydy za overthinking, Snake Planet i kibel Ricka wygrały ten rok. Wiadomo coś o kolejnych odcinkach?

Odpowiedz
Nazi wstawki (te w ep. z Mortym poza kontrola) imo srednio-slabe tzn. takie oczywiste i malo kreatywne, jakby nie bylo innych morderczych systemow oraz ideologii, ktore mozna w to wszystko wmieszac. Powinni byc Naziole, Komuchy i na przyklad dyktatura Amiszow, albo cos :)

Odpowiedz


Cudeńko :)

"Shogun zabójca" robił za mocną inspirację :)

Odpowiedz


Zwiastunik :)

premiera 3 maja

Odpowiedz
Rick and Morty S04E06 - brawurowo, szacunek w kurcze pieczone.

Odpowiedz
A ja jednak jestem na NIE. Ale też chyba dociera do mnie, że ten serial nie jest dla mnie. Czy też jakby to członkowie fandomu Ricka i Morty'ego powiedzieli: "Jestem za głupi i nie rozumiem inteligentnego scenopisarstwa jakie stoi za tym serialem."

Może tak jest i jestem debilem i dlatego też może powinienem dać sobie spokój z tą serią i nie zatruwać życia, tym którzy ten serial lubią i się nim cieszą. I tu też jest kolejny podwód, ja nie potrafię się tym serialem cieszyć. On nie dostarcza mi rozrywki, a bardziej mnie dołuje. Oczywiście mimo małego mózgu nie mam nic przeciwko filmom i serialom, które skłaniają mnie do jakiejś refleksji. Tylko też nie jest fajnie, jeżeli ja po seansie czuję się przygnębiony i jedyna refleksja jaka się nasuwa to... W sumie to po prostu czuję się jak Stan Marsh w końcówce wybitnego odcinka South Park pt. "You're getting old":



Oczywiście wyszedłbym na hipokrytę i może nim jestem, krytykując meta-humor, zważywszy, że lubię 21 i 22 Jump Street. Ale jednak w przypadku R&M ilość meta jest dla mnie zbyt duża. I z sezonu na sezon robi się ona coraz większa, a ten ostatni odcinek to już istny przesyt.
Nie mam nic do zabawy konwencją, do parodii. Ba Futuramę zawsze będę uważał za najlepszy serial jaki leciał w telewizji! Tylko w przypadku R&M coraz mniej widzę zabawy konwencją, a coraz więcej szyderstwa oblanego obfitym sosem cynizmu. Chyba Mel Brooks powiedział kiedyś coś w stylu, że on parodiuje filmy i gatunki filmowe, które sam lubi i to też jest pewnego rodzaju jego list miłosnych do nich. W przypadku R&M widzę szyderstwo i obnażanie różnych gatunków, motywów jakie pojawiają się w filmach, serialach, czy w ogóle w formie opowiadania historii. Tylko ja sam widzę w tym niesamowita dozę cynizmu i też pewnej arogancji i patrzenia z góry. "Lubisz majestatyczne smoki z baśni, to zróbmy ze smoków oblechów ha ha ha" - to tak tylko dla przykładu. 

Sam uważam, że mamy coś takiego jak "Storytelling-Crisis". I chciałbym usłyszeć, zobaczyć ciekawe, fascynujące historie, bez bycia przy tym "edgy", "meta", bez puszczania co chwilę oczka do widza, bez ciągłego odnoszenia się do popkultury i bez niepotrzebengo humoru. 
Nie chcę tutaj wchodzić w jakieś szczegóły, czy też się samemu obnażać, ale sam mam pewien kryzys twórczy. Po części myślałem, że ten kryzys, ta pandemia sprowokuje mnie do tworzenia, do pisania moich scenariuszy, książek opowiadań, (wiadomo wszystko z gatunku fantastyki) wierszy. Ale szczerze minęły dwa miesiące i widzę białe strony. I może problemem jest to, że poruszam się w gatunku, który jest jednym wielkim żartem. I w którym nie da się już nic nowego powiedzieć i zasługuje wyłącznie na wyśmianie. 

Najmocniej przepraszam za ten cały bełkot, gdyż oczywiście jak zaznaczyłem na początku, możliwe, że jestem po prostu za głupi aby zrozumieć Ricka i Morty'ego. Ale niestety też nie mogę na to poradzić, że po oglądaniu tego serialu, szczególnie ostatnich odcinków (chyba tak gdzieś od 3 sezonu to się zaczęło), jakoś nachodzi mnie strasznie cyniczne podejście do świata, które w ostateczności kończy się tym, że nic nie chce mi się robić. 

Dziękuję za uwagę i medal dla tych, którzy dadzą radę to przeczytać i zrozumieć. I też proszę o wyrozumiałość ze strony fanów Ricka i Morty'ege. Gdyż moje podejście do serialu, wcale nie oznacza, że tak samo oceniam osoby, który ten serial lubią. 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Odcinek z pociągiem miał zabawne momenty, ale jako całość działał średnio, bo skupiał się po raz kolejny na meta-komentarzu, a pretekstowa fabuła się nie kleiła. Odcinek z obcymi już super, bo to "classic Rick and Morty adventure" bez tej całej samoświadomości, łamania czwartej ściany i dekonstrukcji od Harmona (rzeczywiście czasem wrzuca tego za dużo i zaczyna nużyć).

Ale.
Kurna.
Najnowszy.
Odcinek.
To jest szczyt serialu. 10/10, śmiałem się na głos i musiałem co chwila stopować. Mściwy Rick to najlepszy Rick.



---EDYCJA PO FINALE---

Spoko był ten nowy sezon. Tym razem nie nastawiałem się na utrzymanie jakości z drugiego, więc nie byłem zawiedziony jak po trzecim. Poziom był chyba bardziej wyrównany niż w poprzednim i nawet ten słaby odcinek ze smokami miał momenty. Ogólnie spora przewaga dobra nad przeciętnością i nietrafionymi dowcipami, bo Dan i Justin mimo kilku wpadek wciąż wypluwają z siebie świeże pomysły.

Święta trójca sezonu - otwarcie z kryształami i Akirą, cysterna z kwasem i finał z podwójną Beth.

Odpowiedz
Finał świetny. Ewidentnie widać jak robią odcinek na 100% :)

Oneliner sezonu: "You made me go to a wedding"


EDIT:
Ok jak jedziemy rankingami to...

Najlepsze: nazistowskie krewetki, story train i finał
Świetne: Węże
Dobre: gliniane dzieci
Średnio: odcinek z dziećmi, odcinek z heistami, vat of acid
Słabsze: smoki, padożyty

Odpowiedz

Odpowiedz
Rewelacyjny sezon, a finał idealny, machnąłem 5 nowych odcinków na raz i teraz znowu będę czekał 2 lata na kolejne XD Na ósmym odcinku zesrałem się na głos ze śmiechu jak po całym montażu nowego, udanego życia Mortiego Jerry
Ostatnia scena finału dała mocne feelsy. W ogóle dopiero przed chwilą ogarnąłem, że Rick i Morty to ten sam aktor XD

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości