Robocop
#61
Jeśli się pokusisz o obalanie argumentow zawartych w tym artykule to może nawet pogadamy.

Cytat:No ten szkolny styl masz opanowany jako belfer :)

bullseye! :)
(przypadkiem ci tak wyszło, czy skądś wiedziałeś?)
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#62
(15-08-2011, 23:49)Gieferg napisał(a): Jeśli się pokusisz o obalanie argumentow zawartych w tym artykule to może nawet pogadamy.

Nie obalam czegoś co jest z góry tendencyjne, a poza tym to temat o pierwszej części. A co do niej, soundtrack z filmu doczekał się w 2010 roku chyba jak się nie mylę reedycji, szkoda tylko że zapominano znów o utworze PTP - Show me Your Spine. Reedycji czy też zmiany Gieferg doczeka się też mój post, a właściwie moja opinia o filmie. By było ci łatwiej czytać, nie ma to jak uszczęśliwiać specjalną grupę ludzi w tym kraju :)



Odpowiedz
#63
Temat jest w dziale "Serie filmowe" i dotyczy całej serii, sam go zakładałem więc wiem lepiej :P

A co do "nieobalania" - i tak byś nie obalił więc nie ma problemu. Byłem tylko ciekaw czy spróbujesz :)

AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#64
(16-08-2011, 00:44)Gieferg napisał(a): Temat jest w dziale "Serie filmowe" i dotyczy całej serii, sam go zakładałem więc wiem lepiej :P


To powiedz mi co to robi tam a nie tu w dziale "Serie filmowe" ? :)
http://forum.film.org.pl/Thread-Robocop-2-film-proroctwo

Odpowiedz
#65
Tamten temat założył Mental więc jego o to spytaj.
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#66
Ok pytać nie będę, moderatorzy są i czytają więc pewnie to przeniosą w odpowiednie miejsce

(16-08-2011, 00:44)Gieferg napisał(a): A co do "nieobalania" - i tak byś nie obalił więc nie ma problemu. Byłem tylko ciekaw czy spróbujesz :)

Ciężko obalić coś co jak sam rozumiesz ma PG-13 :) Natomiast jak wspinałem z poprawkami wyszedł by niezły film, może nawet postaram się przedstawić kiedyś swoją własną ''wersje reżyserską'' tego filmu. Mój post pierwszy w tym temacie masz poprawiony, może to cię zainteresuje.

Odpowiedz
#67
Powtórzony po latach pierwszy Robocp nie zrobił na mnie wrażenia, ale dopiero Robocop 2 ssie i to mocno. Fabularnie ta część leży; jakieś bzdety o długach miasta i narkotyku, wreszcie wątek żony i syna Murphy'ego, który to scenarzyści w pewnym momencie radośnie porzucają by już do końca filmu nie wrócić do niego nawet na sekundę. Nancy Allen z kolei znowu gra postać, o której da się powiedzieć tylko to jak się nazywa.

Zdemoralizowane Detroit tym razem tylko śmieszy, podobnie jak wstawki reklamowe które z satyry zamieniły się w groteskową parodię rodem z Naked Gun.

Na plus absolutnie REWELACYJNE sceny z animacją poklatkową, w ogóle finałowa walka Robocopa z Cainem to najjaśniejszy punkt filmu.

Odpowiedz
#68
Cytat:Powtórzony po latach pierwszy Robocp nie zrobił na mnie wrażenia

Nie mieści mi się w głowie jak ten film może nie zrobić wrażenia :)

Cytat:ale dopiero Robocop 2 ssie i to mocno

Obejrzyj trójkę :)

AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#69
Robocop - 9/10. Już wcześniej to napisałem i powtórzę. Właśnie tak powinien wyglądać Batman w realistycznej konwencji :).

Robocop 2 - 7/10 maksimum. Najbardziej podobała mi się finałowa walka, reszta taka se.
No i RoboCain rządzi, przy nim Transformersy Baya wyglądają jak złom.

Robocop 3 - 2/10.


Odpowiedz
#70
Robocop 3 - ostatni raz widziałem to kilkanaście lat temu i już wtedy mi się nie podobało. Słusznie!

Ruch oporu rodem z kreskówki, jakaś mega irytująca bachorzyca-hakerka, robo-ninja, kiczowate najazdy kamery, czerstwe one linery i cała masa idiotyzmów. W jednej scenie bachor i kilka osób stoją w drzwiach kościoła, niczym nie osłonięci a cały oddział strzelający z karabinów nie może ich trafić. UGH! Albo Robo, który jedną ręką wygina metalowe drzwi windy, ale żeby 10 sekund później otworzyć drewniane drzwi do pokoju hotelowego najpierw wystrzeliwuje kilkadziesiąt pocisków. Wreszcie Lewis, z który scenarzyści znowu nie wiedzieli co zrobić, więc uśmiercili ją w iście żałosnym stylu.

2/10

Odpowiedz
#71
Zrobiłem sobie powtórkę "RoboCopów" z Wellerem:

O ile jedynka zawsze mi się podobała i nigdy nie była dla mnie jakimś tam jedynie akcyjniakiem, tak teraz dostrzegłem naprawdę masę detali w "tle" oraz jestem pod ogólnym wrażeniem dojrzałości tego zacnego filmu. Aż dziw bierze za pomocą jak bardzo oszczędnych środków Verhoeven opowiada tę wielowarstwową, na wskroś proroczą historię. Najbardziej mocarne sceny obchodzą się tutaj częstokroć bez żadnych słów (albo z bardzo pomysłowo przekręconym znaczeniem tychże), jakiegokolwiek efekciarstwa czy nawet przemocy. Bohater rozwija się bardzo subtelnie, naturalnie a nawet wręcz pomysłowo. Wystarczy porównać sobie pierwszą scenę z już gotowym RoboCopem, a ostatnią z jego udziałem. Pod tym kątem film nie potyka się w żadnej chwili, co jest głównie zasługą MEGA aktorstwa Petera Wellera. Facet jest arcymistrzem gestykulacji, mowy ciała, modulacji głosu oraz mimiki. Wcześniej doceniałem jego rolę, ale teraz uważam ją za jedno z lepszych osiągnięć aktorskich kina.

Technikalia też bardzo na plus. Idealny przykład, że za grosze można stworzyć cały świat i granicą jego kreacji będzie tylko pomysłowość twórców, nie budżet. Ilość detali poraża, a te najciekawsze nie zostały nawet słowem wspomniane, czy też rzucone widzowi chamsko przed oczy (np. zespół tłumienia wstrząsów pod kaskiem, lub um... "brak" prawdziwej głowy Murphy'ego). Bardzo trudno mi wypowiedzieć się mniej chaotycznie, bo film siedzi mi cały czas w głowie i mam ochotę powtórzyć go sobie ze dwadzieścia kolejnych razy, co by nauczyć się go totalnie na pamięć. Zakochałem się w nim na nowo, i szczerze mówiąc, awansował on w mojej opinii, deklasując inną cyber-sagę, "Terminatory" Camerona!

Film do wielokrotnej powtórki oraz dużo głębszej, bardziej rzetelnej analizy niż moja na obecną chwilę.

12/10

Niestety tego samego nie mogę już powiedzieć o sequelu. Choć Weller dwoi się i troi, jakoś nie może nadać obrazowi magii i werwy oryginału. Z pewnością to także wina słabego reżysera, któremu całkowicie umknął sens jedynki oraz scenariusza zapuszczającego się zbyt daleko w komiksowo-jajcarskie rewiry. RoboCop to już nie jest nawet ta sama postać. Dziwnie gada i z oryginału zostały tylko ruchy, choć też momentami groteskowo przebajerowane. Rozłożenie akcentów leży i kwiczy, podobnie tempo wraz z kreacją postaci. Był ogromny potencjał, ale zabrakło wnikliwości oraz wrażliwości Verhoevena, a także jego naprawdę bardzo potężnego "czucia tematu". Ogólnie ogląda się to to bezboleśnie, i o ile nie uśnie się na arcy nudnym środku, można się całkiem nieźle bawić na dobrze nakręconych scenach akcji. Ale bez właściwego kontekstu pierwowzoru są one niczym innym jak tylko garstką raptem fajnych wodotrysków. Całkowicie bez podjazdu do WIELKIEGO poprzednika.

6/10 plus znak jakości "to już nie to samo".

Trójki, serialu ani miniserialu nie tykałem, bo to zawsze była kupa śmierdzącego gówna - nawet za czasów szczenięcych, więc szkoda czasu i nerwów.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#72
Też kiedyś mi brakowało tych 15 minut, ale zajarzyłem w końcu prawdziwy dramat tej postaci - brak "większego" człowieczeństwa w maszynie właśnie. To już nie jest Alex Murphy. Tylko mózg okuty pancerzem. Jasne, ma jakieś tam przebłyski, ale to co powstało nie jest ani nim, ani cyborgiem jaki był w planach OCP. Niechcący wyszło im coś nieoczekiwanie innego i sequel nawet starał się rozwinąć tę kwestię, ale z bardzo marnym skutkiem.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#73
Cytat:RoboCop to już nie jest nawet ta sama postać.

To właśnie dyskwalifikuje R2 jako pełnoprawny sequel. To nie jest żadna kontynuacja, to jest wariacja na temat. Nawet fajna, można z przyjemnością obejrzeć, ale to nie ma nic wspólnego z tym, czego by się należało spodziewać po kontynuacji jedynki. Na dobrą sprawę opowiedziana w R2 historia bardziej by pasowała na wątek poboczny, który miałby miejsce gdzieś między wydarzeniami z jedynki, jeszcze zanim Robo "doszedł do siebie" (co dopełniło się w ostatniej scenie R1). W R2 bohater cofa się w rozwoju i w ogóle zostaje zepchnięty na drugi plan ( w R3 cofa się jeszcze bardziej, mniej więcej do poziomu tostera).
AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#74
Do tego wątek, który dla mnie mógłby stanowić oś fabuły, czyli śledzenie żony Murphy'ego i związane z tym skutki zredukowano do błyskawicznej, pięciominutowej sekwencji. Karygodna olewczość.

Cytat:"doszedł do siebie"

Nawet nie tyle do siebie, co po prostu pogodził się z tym, kim jest. Istotą jedyną w swoim rodzaju, bo ani nie Murphym, którego co prawda mózg posiada (i w związku z tym garstkę jego mglistych wspomnień), ani nie bezdusznym robotem, choć wciąż niewolnikiem dyrektyw OCP. Końcowe "Murphy" w moim mniemaniu było na cześć człowieka, który pozwolił mu ożyć, i którego twarz dostał na wypadek, gdyby psychika robota z ludzkim mózgiem dalej potrzebowała "swojego" odbicia w lustrze. O ile pamiętam, Verhoeven poruszył ten temat jeszcze w "Hollow Man", choć zdecydowanie mniej subtelnie :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#75
Parę słów o doskonałej ilustracji muzycznej. Motyw przewodni głównego bohatera i jego kosmiczna jakość to oczywista oczywistość (o ile zakład, że w remakeboocie będzie albo klon muzyki Zimmera mhrocznych rycerzów, niemający żadnych punktów stycznych z genialną robotą z 1987 roku? Ewentualnie jakieś techno covery...), ale warto zwrócić uwagę na wolniejsze, "smutne" kawałki - brzmią normalnie jak z klasycznego horroru o... duchach. Nadają one niesamowitego klimatu "RoboCopowi". Przede wszystkim w chyba najlepszej scenie z całego filmu, czyli "zwiedzaniu" domu. Przejmująca, a zarazem niepokojąca muzyka. Prawdziwa magia. Nie ma bata, jutro oglądam jeszcze raz.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#76
A teraz krótki komentarz odnośnie muzyki w Robo 2:

[Obrazek: rzygi.gif]

Dziękuję, za uwagę.

A mogło być tak:

AS FOR THE GOOD NEWS... THERE'S NO FUCKIN' GOOD NEWS
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
Recenzje filmów i komiksów

Odpowiedz
#77
Zgadzam się całkowicie.

Choć rozbudowałbym komentarz o pytanie: gdzie oni wszyscy mieli mózgi, kiedy ćpali to co ćpali, że finalny efekt jest tak skrajnie odstręczający i w bardzo, ale to bardzo zły sposób odmienny od genialnej muzyki oryginału? :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#78
RoboCop - Jest dość lekki, ale jednocześnie nie głupi, skłaniający do rozmyśleń, pobudza emocje i ma niezły klimat. Basil Poledouris stworzył chyba najlepszy soundtrack w swojej karierze. Film jest ciekawy i nowatorski. Akcji jest dużo, a RoboCop ma sporo czasu ekranowego. Sama postać jest świetnie rozpisana, posiada wielką głębię psychologiczną - po prostu jest stworzona z duszą. Czarny charakter to bardzo intrygująca postać, świetnie zagrana. W ogóle aktorstwo stoi na wysokim poziomie. Efekty specjalne bardzo dobre. Film jest dość brutalny (ale nie aż tak jak część II). Zasłużone 9/10.

RoboCop 2 - Film jest mroczny i dość brutalny, co idzie na plus. Posiada niezły klimat i kilka naprawdę niesamowitych scen m.in na początku, potem gdy chirurg Caina tnie policjanta (i ten tekst "miałeś go tylko wystraszyć", "a czy nie jest wystraszony"), czy parę sekwencji z RoboCopem 2. Efekty specjalne są na dobrym poziomie, muzyka niestety troszkę zawodzi. Wprowadzono parę scen humorystycznych (notable świetnych) np. gdy RoboCop odczytuje prawa trupowi lub kiedy rozmawia ze zdemoralizowanymi dziećmi i jedno z nich mówi "dostał pierdolca!". Scen akcji jest wiele i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Nie no, konkretny film - 8/10.

RoboCop 3 -Zmieniono nieco gatunek, z mrocznego thrillera SF, stało się lekkie kino akcji z dużą ilością atrakcji. Znów mamy dobrą muzykę (w dwójce nieco zawodziła). Efekty specjalne są raczej na średnim poziomie, nieco gorsze niż w poprzednikach. Niepotrzebnie wprowadzano postać robotów Otomo, są zbędne, nieciekawe i na chwilkę jedynie się pojawiają. Najgorzej wypadają walki, roboty skaczą, uderzają rękojeścią miecza RoboCopa, odcinają mu palce, ale żaden nie próbuje odciąć mu głowy, przeciąć go itd. Strasznie głupio to wygląda. Plecak odrzutowy to także kuriozalny pomysł, ale chwycił. Latający RoboCop wygląda kiczowato, ale na szczęście nie żałośnie. Wprowadzono więcej scen humorystycznych, niekiedy bardzo fajnych np. gdy RoboCop rekwiruje samochód. 6,5/10


Odpowiedz
#79
Goro Gondo napisał(a):Jest dość lekki
Lekki? Zombieland jest lekki. A nie RoboCop z ukrzyżowaniem Murphy'ego na czele.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
#80
Fakt, tu nieco przesadziłem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Robocop (rimejk 2014) shamar 577 79,208 02-02-2015, 17:35
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości