Rocky / Creed
#41
Coś z humorem :D
http://www.nimportequi.com/video_popupNEW.php?id_video=82 << padam :D
http://www.nimportequi.com/video_popupNEW.php?id_video=18

Odpowiedz
#42
Uwielbiam Rockyego. To bardzo piękne filmy ! Aktorzy idealnie dobrani do swych ról. Extra muzyka. I wogóle klimat. MEGAKLSYK !
Godzilla jest w każdym z nas...

Odpowiedz
#43
Świeżo obejrzałem wszystkie części Rocky'iego. Dziwne że wcześniej nie widziałem :razz: Filmy dobre, podniosłe momenty "treningowe" świetne. Tylko "Rocky V" wyjątkowo słaby (pewnie to wina amerykańskiego patosu, którym film jest przepełniony). Denerwowała mnie jeszcze realizacja finałowego pojedynku w "Rockym Balboa". Rozumiem stylizację na transmisję telewizyjną, ale bez przesady... co za dużo to niezdrowo.

Odpowiedz
#44
gigacz napisał(a):Rozumiem stylizację na transmisję telewizyjną, ale bez przesady... co za dużo to niezdrowo.

To było własnie dobre. Do momentu jak nie wrocili do tej filmowej stylistyki...
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#45
Dla mnie za dużo :) Brakowało "przebitek" na "normalne" ujęcia np. zbliżenia jego syna itp.
Zresztą oglądając cały film miałem wrażenie że Stallone-reżyser cały czas eksperymentował z najdziwniejszym oświetleniem czy korekcją kolorystyką i związanymi z tym efektami.

Odpowiedz
#46
Rocky Balboa - cokolwiek się działo w życiu Stallone'a i cokolwiek się jeszcze stanie, kiedykolwiek usłyszę te nazwisko będę czuł respekt. Właśnie za ten film. Prosty film o żarze wewnątrz nas, o tym, że nieważne ile ciosów dostajesz, ale ważne ile przyjmiesz i po ilu możesz wciąż wstać.... i że nigdy nie jest za późno, aby wstać i cios oddać. Cudowna lekcja wiary w samego siebie. 10/10

Everybody thought this was a joke, including me! Now, nobody's laughing!

Odpowiedz
#47
Aż zachciało mi się odświeżyć całą sagę, bo kiedy Rocky wstaje o 5 rano i zaczyna dzień od szklaneczki surowych jajek magia kina się zaczyna <ok>

Odpowiedz
#48
Doroczne listopadowe oglądanie Rocky'ego trwa, właśnie zaliczyłem seans czwóreczki - to jest niesamowity film :twisted: Na tle całej serii wyróżnia się pod każdym niemal względem, kto by pomyślał oglądając częsc pierwszą w czasach gdy zagościła na ekranach kin, że jej przyszła kontynuacja może być pop-rockowym, propagandowym teledyskiem praktycznie bez fabuły (bo co się tu dzieje - Apollo pada, Rocky wspomina całe swoje życie jadąc samochodem z No Easy Way Out w tle, jedzie do Rosji z Burning Hearts w tle, trenuje, przyjeżdża Adrian, znowu trenuje i jeszcze trochę trenuje, wychodzi na ring, zbiera baty przez kilkanaście rund ale mimo to jak zwykle wygrywa i jeszcze wygłasza kazanie ruskim) . Ale jak to się ogląda :mrgreen: 80s wylewają się z ekranu jak mało gdzie (to mało gdzie to min. Cobra), no i lepszego przeciwnika nie było w całej serii.

Absolutny kult <ok>
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#49
Rocky

Co tu dużo mówić nie jest to opowieść o bokserze, jest to opowieść o człowieku który dostał od życia szanse i ją wykorzystuje. Zakończenie filmu jest trochę przewrotne bo choć "Włoski Ogier'' (Italian Stallion) nie wygrywa walki, to wygrywa coś więcej. A mianowicie nowe życie i miłość. I tu mamy taki amerykański sen, film stara się zresztą przekonać że USA to kraj wielkich możliwości i jeśli nadarza się szansa, jeśli los się do ciebie uśmiechnie to trzeba to wykorzystywać. Rocky analfabeta, zdolny bokser o wielkim sercu do walki. I tym właśnie nadrabia w starciu z Apollo Creedem, gdy umiejętności bokserskie kuleją. Apollo Creed pyszałkowaty mistrz, który samą walką chciał chyba dowartościować siebie i publikę. Niestety bokser nazwijmy to ''no name'' spłatał figla mistrzowi i nie zamierzał się paść przed nim na ringu tak łatwo. Mickey surowy i zgorzkniały, gdyby nie owa szansa pewnie z Rockym nie zamienił by już wielu zdań. Walka nie jest realistyczna, ciosy markowane ale ta muzyka. W roku 2006 został wybrany przez Amerykańską Bibliotekę Kongresu do składu National Film Registry, więcej dodawać właściwie nie trzeba.

Rocky II

Film podoba mi się już od pierwszej sceny, Billowi Conti osobiście dziękuje tu za Redemption (Theme From Rocky II). Kontynuacja o Rockym, to nadal trzymająca poziom opowieść. Człowiek który odniósł już sukces szuka tutaj możliwości zerwania z przeszłością, z byciem bokserem. Niestety życie, jak i jedna nie załatwiona sprawa mu na to nie pozwalają. W tle dramat Adrian, świetny monolog Mickeygo w kościele i jeszcze bardziej dramatyczna końcowa walka. Między Rocky a Rocky II stawiam znak ''='' te filmy nadal świetnie się oglądam, nawet po tylu latach.

Rocky III

Osobiście moja ulubiona część, film o wielkiej i pięknej przyjaźni byłych rywali. To właśnie tu Apollo Creedem ma najwięcej do powiedzenia, to właśnie tu najbardziej wyrazisty. I mimo iż tytułowemu bohaterowi pomaga z własnych nazwijmy to pobudek, to jednak dopiero tu polubiłem tą postać. A Rocky ? jest bez wątpienia człowiekiem na fali popularności, stracił jednak to co dla boksera jest najważniejsze czyli ''Oko Tygrysa''. Swoją karierę rozmienia na drobne, pochłonięty show biznesem i celebryctwem. Na dodatek zaczyna się kryzys w jego małżeństwie, przykro na to patrzeć. Rocky jest zagubiony, nie potrafi się odnaleźć. I gdyby nie oczekiwana pomoc raczej jego kariera szybko by się zakończyła. W filmie świetny Mr T, Clubber Lang to prawdziwa pewna siebie bestia. Muzyka to głównie utwór Eye Of The Tiger na końcu i na początku i nie wyobrażam sobie filmu bez niego. Twórcy troszeczkę na łatwiznę niestety poszli jeśli chodzi o drugą walkę, Rocky nagle zmieniający taktykę walki i przyjmujący grad ciosów na głowę? :) Niemniej film ładnie pokazuje że nie sztuką jest przegrać, sztuką jest się podnieść po porażce...


Rocky IV

Połączenie ery zimnej wojny i boksu, wiadomo USA ci dobrzy a ZSRR ci źli (czyli schemat znany). Ten film zdecydowanie różni się od poprzednich, Rocky który obwinia się winą za śmierć Apollo staje do nierównej walki na ringu z jego zabójcą. Ivan Drago sowiecki bokser kreowany na symbol narodu, to dosłownie maszyna nastawiona na zwyciężanie. Ten pojedynek to nie walka na punkty czy nokauty, to walka niemal na śmierć i życie... Można odnieść wrażenie że ten film to jeden wielki teledysk, ale jak to wspaniale jest zrobione. Muzyka to mnóstwo świetnych utworów, War, Living In America , No Easy Way Out (ahh ten ryk silnika Lamborghini Countach LP500 S w filmie) , Heart's On Fire i Training Montage.


Rocky V

Film wielokrotnie krytykowany, Rocky miał tu umrzeć ale na szczęście nie umarł. Kontuzjowany poważnie bokser, który nie może się rozstać z ringiem bierze się za trenowanie dobrze zapowiadającej się nadziei ''no name'' (logiczne). Szkoda tylko że Rocky zapomina mu wpoić jak okrutni są promotorzy, którzy wycisną zawodnika jak pomarańcze a następnie wyrzucą na śmietnik. No ale od kogo Rocky miał się tego nauczyć, skoro skupił się na walkach. Mickey nie zdążył, ale jedną sceną powraca w świetnym stylu. Świetna scena ze spodenkami, jest jak przekazanie pałeczki. Plus za wątek mistrza i uczenia, w którym to ten drugi zdradza tego pierwszego. Minus za muzykę i walką ? nie bijatykę na ulicy.

Odpowiedz
#50
Ciekawa teoria :)

http://www.ruthlessreviews.com/783/rocky-iv-the-misunderstood-ivan-drago/

Pasuje zresztą do późniejszego "spin-offa" ;)

Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#51
Rocky Widmoa
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#52
Siódme, doroczne, listopadowo-grudniowe oglądanie całej serii ma się już ku końcowi. W tym roku weszły modyfikacje polegające na tym, że jedynkę oglądałem ze ścieżką z Knapikiem z VHSa (poza walką, gdzie lektor tłumaczył może 10% tego co było do tłumaczenia, w związku z czym przełączyłem na napisy), a czwóreczkę tym razem na blu-ray. Reszta standardowo. Wrażenia w sumie te same co zwykle - jedynka i czwórka rządzą, każda z zupełnie innych powodów, walka w dwójce kompletnie beznadziejna, przed piątką znowu zrobiłem sobie parę dni przerwy, bo zazwyczaj nie mam na ten film specjalnie ochoty, trochę ciężkawo wchodzi ale bardzo lubię końcówkę począwszy od walki na ulicy po koniec napisów. Jutro epilog w postaci RB, a za rok kolejna powtórka :)
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#53
popłakałem się:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=MwPb7g_BlXQ[/youtube]

Odpowiedz
#54
To popatrz na to:

Odpowiedz
#55
Ostatnio odświeżam serię.

Rocky- wzorzec dramatu sportowego, cóż więcej można napisać. Może 4 nominacje aktorskie to jednak lekka przesada (już nawet nie mówiąc o tym co się działo na samej gali), ale widocznie trzeba było być wtedy w środku tego szaleństwa. Trudno nie kibicować temu prostemu chłopu, bohaterowi społecznych nizin, a i sam Stallone chyba nigdy już nie wyciągnął więcej ze swoich aktorskich możliwości. 9/10

Rocky 2- o klasę gorzej, to taki sequel po którym dostrzegasz jak dobry był oryginał. Gdzieś znika sympatyczna prostota a pojawiają się wątki odrobinę telenowelowe. Przy tym Rocky nie jest już poczciwcem, a głównie zwykłym tępakiem, ale sytuację ratuje druga połowa filmu i ogólny dystans Stallone'a do własnej wody sodowej. 7/10

Rocky 3- bardzo dobra kontynuacja, nawet nie wiem czy nie lepsza od dwójki, ale jest to film nadal o klasę gorszy od jedynki. Stallone poszedł mocniej w stronę filmu akcji, jakby wiedząc, że nie stworzy już scenariusza tak pełnego pasji i potu na zapisanych kartkach jak przy jedynce. Rocky jest jakby znowu sympatyczniejszy, a nawet zdarza mu się rzucić jakąś ciętą ripostą. Podobało mi się, że Rocky musi wrócić do korzeni po zostaniu popkulturową zabawką, podobały proste jak drut, a zarazem przekonujace motywacje Rocky'ego, Creeda i Mr. T. Podobało, że "Ogier" dla odmiany zmierzył się z naprawdę wrednym typem, a nie poczciwcem w stylu Creeda. Zabawne, że Apollo przez cały film jest "staruszkiem" a w prawdziwym życiu Carl Wheaters jest 2 lata młodszy od Stallone'a. 8/10

Rocky 4- prawdziwa kwintesencja kiczu lat 80-tych, film tak mocno osadzony w swojej epoce, że aż w trosce o pamięć i historię powinien być umieszczony w jakimś muzeum. Jednak dla mnie była to dawka zbyt duża, wiele minut przypomina teledysk mający wypromować określone piosenki. Sceny w której Stallone podnosi bohaterów załadowanych w bryczkę, albo końcowe przemówienie i reakcja na nie ze strony czerwonych, to zdecydowanie zbyt wiele. Najgorsza część. 4/10

Rocky 5- próba powrotu z pełnej blichtru konwencji dwóch ostatnich części do bardziej przyziemnych rejonów jedynki. Nieudana, relacja mistrz i uczeń przechodzący na ciemną stronę mocy mogła być interesującym pomysłem na pociągnięcie serii ale Tommy Morrison kompletnie nie sprawdza się jako aktor. Dobry czy zły, pozostaje widzowi tak samo obojętny. 5/10

Rocky Balboa- Sylvestrowi wreszcie udało się powrócić do prostych emocji które były największą siłą pierwszej części. Kameralna opowieść o godnym starzeniu i zamknięciu wiecznie otwartych rozdziałów swojego życia, okazała się najlepszym sequelem Rocky'ego. Świetne zakończenie, dobrze, że do filmu nie weszło te alternatywne, które byłoby o jednym krokiem za daleko. 8/10

Odpowiedz
#56
Rocky 7?

Koszmar. Zostawcie tę serię w spokoju!!!!

Odpowiedz
#57
Nie "Rocky 7", tylko "Creed". To się nazywa spin-off.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#58
W TV dają teraz całą serię i w ramach odświeżenia po latach obejrzałem 1 i 2. Ostatnio oglądałem lata temu pewno za szczeniaka i niewiele pamiętałem więc zaskoczyło mnie że pierwsze części to nie tylko bitki i treningi ale całkiem spoko filmy dramatyczne. Drugie zaskoczenie to kompletna amatorszczyzna w warstwie sportowej, walki Ogiera i Creeda to koszmar dla osób mających jakiekolwiek pojęcie o boksie, podczas walki na koniec dwójki musiałem wyłączyć, poziom żenady przekroczył dopuszczalne normy...
Te dwie rzeczy zupełnie się dla mnie nie kleją, poważny dramat sportowy z tak dziecinnym przedstawieniem sportu będącego głównym tematem. Ojj...podjarka z czasów dziecięcych znikła.

Jako że filmy podobne to oceny też takie same, daje 6/10.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#59
Cytat:, podczas walki na koniec dwójki musiałem wyłączyć,

To najbardziej absurdalnie przedstawiona walka w całej serii (Rocky "blokuje twarzą" praktycznie cały czas), też mi ciężko to przetrwać.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#60
Jeżeli ta jest najbardziej absurdalna to spoko, bo obawiałem się o kolejne dwie części które kojarzę jako już zupełne naparzanki bez ładu i składu.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości