Samsara (2011)
#1
[Obrazek: Samsara_04.jpg]

[Obrazek: Samsara_05.jpg]

[Obrazek: Samsara_09.jpg]

[Obrazek: samsara-3.jpg?3ad7e8]

[Obrazek: 04.jpg]

Jeden z najdziwniejszych filmów, jakie kiedykolwiek widziałem. Dokument, w którym kamera podróżuje dookoła świata przy braku jakichkolwiek dialogów czy fabuły, wspierana bardzo doniosłą i mistyczną muzyką.
Trafiamy do najbardziej kontrastujących ze sobą miejsc na ziemi. Z afrykańskich wiosek, gdzie ludzie mieszkają w lepiankach albo jaskiniach, prosto do oszałamiającego wręcz przepychem i rozmachem Dubaju. Od najbardziej rozwiniętych przemysłowo miast świata, gdzie przyglądamy się przyśpieszonym obrazom masowej produkcji w fabrykach i podróżujących ulicami tłumów. Przez stolice największych Kościołów, gdzie z lotu ptaka zgromadzone setki tysięcy ludzi wydają się być wielką, chaotyczną masą. Aż do najpiękniejszych cudów natury i zabytków, które dzięki doskonałym zdjęciom zdają się być wręcz odrealnione. Kilka razy przecierałem oczy ze zdumienia.

Ten strumień pozornie nie powiązanych ze sobą w żaden sposób kadrów wprawia widza niemalże w trans hipnotyczny. Pokazując ogrom, zróżnicowanie świata i kultur, krąg życia, a może zwracając uwagę na to, jak bardzo mały jest w porównaniu do tego wszystkiego pojedynczy człowiek.

Tylko trzeba się wczuć w seans - niektórych widzów ten film zwyczajnie znuży, innych może zachwycić fenomenalnymi zdjęciami i interesującym przekazem.
10/10
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#2
Nie słyszałeś o Koyaanisqatsi, Powaqqatsi, Naqoyqatsi i Barace?

Przechwalam się, bo sam nie oglądałem, ale trzeba będzie nadrobić, w tym i Samsarę, która już samymi screenami z BD pieści gałki oczne.

Odpowiedz
#3
Ja jestem wielkim hejterem tego typu filmów. Zupełnie nic nie pamiętam z seansu, poza tym, że pokazywali fajne widoczki. Dla mnie to anty-film, który stawiam na równi z filmikami puszczanymi w markecie z telewizorami, coby pokazać coś ładnego, jest tylko pewnie trochę solidniej zmontowany, a nie przypadkowo. Nie potrzebuję widzieć setki różnych domków, żeby zdać sobie sprawę, że świat to bardzo zróżnicowane miejsce.

Odpowiedz
#4
Mierzwiak napisał(a):Nie słyszałeś o Koyaanisqatsi, Powaqqatsi, Naqoyqatsi i Barace?

Przechwalam się, bo sam nie oglądałem, ale trzeba będzie nadrobić, w tym i Samsarę, która już samymi screenami z BD pieści gałki oczne.

Słyszałem, ale seanse dopiero przede mną.

Simek napisał(a):Ja jestem wielkim hejterem tego typu filmów. Zupełnie nic nie pamiętam z seansu, poza tym, że pokazywali fajne widoczki. Dla mnie to anty-film, który stawiam na równi z filmikami puszczanymi w markecie z telewizorami, coby pokazać coś ładnego, jest tylko pewnie trochę solidniej zmontowany, a nie przypadkowo. Nie potrzebuję widzieć setki różnych domków, żeby zdać sobie sprawę, że świat to bardzo zróżnicowane miejsce.

Moim zdaniem przesłanie tego filmu było całkiem wyraźne, bardzo podobne do tego w "Drzewie życia" Malicka.

Nie powiedziałbym, że Samsara skupia się na pokazywaniu ładnych widoków, bo obok tych rajskich zdjęć (które przy naprawdę dobrej jakości robią olbrzymie wrażenie) w kontraście pojawiają się po chwili obrazy brzydoty slumsów czy zrujnowanego przemysłowego miasta.
Właściwie film zatacza koło, w drugiej połowie powoli wracając do początku.

Filmy nie pełnią roli czysto informacyjnej - dla przykładu każdy wie, że holocaust był zły, ale jednak "Lista Schindlera" albo "Pianista" trochę poszerzają spojrzenie na temat. Każdy też pewnie wie, że wolność jest fajna, a w szpitalach psychiatrycznych źle się traktuje pacjentów, a mimo to "Lot nad kukułczym gniazdem" daje do myślenia.

Teoretycznie zdaję sobie sprawę, że człowiek jest mały wobec cywilizacji i ogromu świata i że istnieje jakiś tam krąg życia. "Samsara" jednak ciekawie go pokazuje, tak samo jak pewną bezcelowość istnienia i to, że pojedynczy człowiek jest zaledwie kroplą w oceanie. To takie spojrzenie na siebie i na społeczeństwo z większego dystansu, które mi osobiście dało do myślenia.
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#5
Miałem pisać o Drzewie Życia, że jak chce ładne obrazki, to włączam właśnie ten film, bo wolę jeszcze jakaś fabułę i dialogi, a nie gołe National Geographic. Jakież jest wg Ciebie przesłanie u Malicka? Ja dodam, że widziałem 3 razy i dalej nie mam zdania na ten temat :p

Pianisty nie pamiętam za dobrze, ale takiej Listy Schindlera nie postrzegam jako filmu-opisówki holocaustu, tylko opowieść o tym jak koleś, który najpierw chciał tylko zrobić dobry biznes na wojnie po zetknięciu się z jej okropnościami zaczyna czynić dobro. Jest też o tym, że prowadzenie obozu koncentracyjnego to ciężka robota - nie zdawałem sobie wcześniej z tego sprawy ;)

Odpowiedz
#6
Simek napisał(a):Jakież jest wg Ciebie przesłanie u Malicka? Ja dodam, że widziałem 3 razy i dalej nie mam zdania na ten temat :p

Dla mnie to jest film o Bogu, pokazujący jak bardzo mały jest w porównaniu do niego człowiek. I jak absurdalne są jakiekolwiek zarzuty człowieka wobec Boga, chociażby o cierpienia czy śmierć bliskich - w "Drzewie życia" jest to syn Brada Pitta i brat głównego bohatera.

Te wszystkie sceny przerywnikowe ukazujące kosmos, czasy prehistoryczne, piękno natury, narodziny człowieka - to wszystko pokazuje złożoność i ogrom wszechświata (od skali mikro do makro, czy jeszcze większej). I jednocześnie ogrom istoty, która to wszystko stworzyła, nieskończenie wielkiej i niemożliwej do ogarnięcia ludzkim umysłem.
Do której nie można stosować prostych ludzkich argumentów "zła" i "dobra".
I człowiek mający żal do Boga wygląda tu jak mrówka, która ma pretensje do słońca, że za mocno lub za słabo świeci.

Myślę, że dokładnie to chciał przekazać Malick, będący jakby nie patrzeć filozofem z wykształcenia.

Simek napisał(a):Pianisty nie pamiętam za dobrze, ale takiej Listy Schindlera nie postrzegam jako filmu-opisówki holocaustu, tylko opowieść o tym jak koleś, który najpierw chciał tylko zrobić dobry biznes na wojnie po zetknięciu się z jej okropnościami zaczyna czynić dobro. Jest też o tym, że prowadzenie obozu koncentracyjnego to ciężka robota - nie zdawałem sobie wcześniej z tego sprawy ;)

No, to jest drugie przesłanie Listy Schindlera (znaczy się przemiana Liama Neesona, odnajdywanie w sobie dobra itd). Ale sam sposób pokazania holocaustu również daje do myślenia, choć możnaby powiedzieć z góry "przecież wiedziałem, że to było zło". :)

Ja Samsary też nie odbieram jako dokument-opisówka.
You can't reason someone out of a position, they didn't reason themselves into.

Odpowiedz
#7
Ja tam lubię tego typu filmy, ale muszę mieć nastrój. Widziałem Samsarę, Barakę czy Koyaanisqatsi i wszystkie dobrze wspominam. Wrażenia czysto audiowizualne, przemyślenia po seansie zależne od odbiorcy. Wiadomo, że głównym tematem jest stan i przyszłość cywilizacji, ale to nie rozprawa doktorska, a psychodeliczny trip - i w tej kategorii się sprawdza.

Odpowiedz
#8
Cytat: Ten strumień pozornie nie powiązanych ze sobą w żaden sposób kadrów wprawia widza niemalże w trans hipnotyczny.
Hipnotyczny to dla mnie klucz do tego filmu. A przy dodatkowym wzmocnieniu transu efekt jest świetny.

W całości lub fragmentach widziałem przynajmniej kilka razy. Szczerze mówiąc w dupie mam przesłanie. Daję się po prostu ponieść, przy okazji rozkminiając czy to mega piękny film, czy mega kiczowaty. Wydaje mi się, że i to i to. Bo z jednej strony mam świadomość, że te wszystkie widoczki to pocztówkowa ściema, te miejsca tak nie wyglądają na żywo, zaraz za kadrem są kolejki turystów albo stosy śmieci. Ten wodospad i skaczące do wody rzeźby są w jakimś centrum handlowym czy czymś takim. Z drugiej strony, jak nie wyglądają, skoro wyglądają? Istnieją, zostały tylko odpowiednio sfilmowane, w sposób manipulatorski, ale jednak piękny i budzący podziw. Ja tam lubię się czasami dać zahipnotyzować, chociaż teoretycznie to w ogóle nie mój klimat.

Odpowiedz
#9
Ja Was chłopaki rozumiem, ale nic nie poradzę na to, że po 20 minutach patrzenia na te obrazki zaczynam ziewać, sięgam po gazetę, a film śledzę jednym okiem.

Odpowiedz
#10
No właśnie ja też mam taki problem z tymi filmami. Doceniam realizację, niektóre ujęcia zapierają dech w piersiach, inne są przepiękne a inne przerażające ale gdy patrzę na czas i dziwię się, że upłynęło dopiero 40 minut to coś jest nie tak. Jeszcze gorszy pod tym względem jest francuski dokument "HOME", który dłuży się jeszcze bardziej chociaż dodatkowo mamy lektora.
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#11
(05-04-2015, 07:34)simek napisał(a): Ja Was chłopaki rozumiem, ale nic nie poradzę na to, że po 20 minutach patrzenia na te obrazki zaczynam ziewać, sięgam po gazetę, a film śledzę jednym okiem.

Inna sprawa, że jak tak o tym myślę to sam tego na trzeźwo chyba nie widziałem nigdy, jakkolwiek cliche to nie brzmi. Ale do takiego oglądania mi pasuje idealnie.

Odpowiedz
#12
Z odpowiednimi dragami to i patrzenie na łąkę może dostarczyć niesamowitych przeżyć i przemyśleń na temat miejsca człowieka we wszechświecie i takich tam :)

Odpowiedz
#13
(03-04-2015, 15:07)simek napisał(a): Miałem pisać o Drzewie Życia, że jak chce ładne obrazki, to włączam właśnie ten film, bo wolę jeszcze jakaś fabułę i dialogi, a nie gołe National Geographic. Jakież jest wg Ciebie przesłanie u Malicka? Ja dodam, że widziałem 3 razy i dalej nie mam zdania na ten temat :p

Hm, w sumie u mnie to już za pierwszym razem i po półtorej godziny te ładne widoczki u Malicka zaczęły męczyć.
Ale jakby co rozumiem akurat Twoje podejście odnośnie takich dokumentów. Czasami i od nadmiaru pięknych widoków można mieć dość.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości