Scream (1996-2011) reż. Wes Craven
#21
Biorąc pod uwagę to, że w czwórce śmieją się z jedynki to nie za wiele. Wciąż chodzi o zabijanie i rzeźnię.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#22
Snappik napisał(a):Biorąc pod uwagę to, że w czwórce śmieją się z jedynki

To było już w dwójce, a ja pytam czy jest coś nowego :razz:

Odpowiedz
#23
A jak wypada na tle moim zdaniem słabiutkiej trzeciej części?

Odpowiedz
#24
Albertino napisał(a):
Snappik napisał(a):Biorąc pod uwagę to, że w czwórce śmieją się z jedynki

To było już w dwójce, a ja pytam czy jest coś nowego :razz:

W zasadzie musiałbym sobie lepiej przypomnieć jedynkę i dwójkę, bo te oglądałem dawno temu :) Nie wiem co nowego można wymyślić w krzyku, bo to kontynuacja, więc konwencja jest nietknięta. Nawet niektóre sceny są kopiowane i podlane parodią do kwadratu (np. scena z krzesłem - identyczny motyw na jak na starcie jedynki, ale 10x śmieszniejszy :D ). To nie jest nowa wizja jak Halloween Zombiego tylko po prostu kolejny Krzyk ;)

Szaman - moim zdaniem lepiej. Oczywiście super nerdy będą wyć na to i owo, ale ja wyszedłem z sali z bananem na ryju, podobnie jak inni.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#25
Szaman napisał(a):A jak wypada na tle moim zdaniem słabiutkiej trzeciej części?
Odpowiem tak: dla mnie to Scre4m jest po Scream 2; 1, 2 i 4 - tylko taką trylogię uznaję :wink:

Dla mnie bomba. Trailery nastroiły mnie optymizmem, ale holy Ghostface, Batman! nie spodziewałem się, że to będzie tak dobre!

Craven powrócił w świetnej formie i nie tyle zrehabilitował się po tragicznym My Soul To Take, co w głównej mierze po Krzyku 3, odstającym od 1 i 2 burdelu. Oczywiście całość roi się od nawiązań, autocytatów i mrugnięć okiem, po części stanowi też autoremake (wszak remake'i są tematem przewodnim Czwóreczki), ale przede wszystkim to powrót do sprawdzonej formuły i co najważniejsze, klimatu pierwszych dwóch filmów, z naciskiem na jedynkę. Małe miasteczko, akcje w domach - bosko. Aktorsko jest bardzo dobrze, ku mojemu zaskoczeniu stwierdzam, że nawet Hayden mi się podobała i to bardzo.

Jednak to co najbardziej mi się podobało, to napięcie i - co tak rzadko się zdarza w gatunku - kibicowanie bohaterom. Na pewno fakt, że to postacie które tak dobrze znamy i lubimy ma w tym niemały udział, ale być może to faktycznie film, a może moje osobiste przewidywania, ale od pewnego momentu balansowałem na krawędzi fotela spodziewając się dosłownie wszystkiego i mam tu na myśli zwłaszcza zgony kluczowych postaci. No i finał... co za napięcie :twisted:

Wady? Jasne, że są. Pewne wątki mogłyby być odrobinę pociągnięte, tak świetnie nakreślone na początku relacje między bohaterami później gdzieś się rozmywają, tożsamość jednego z zabójców była dość oczywista, w kilku miejscach można by nieco skondensować akcję, wreszcie morderstwo otwierające film do pięt nie dorasta tym z 1 i 2 (choć i tak jest lepsze niż w 3), ale i tak jest bardzo dobrze.

8/10 z widokami na 9 i nadzieją na director's cut na Blu-ray, bo sporo rzeczy wyleciało.

PS. Byłem na seansie cyfrowym i znane z Krzyku 2 fragmenty Ciosu w reżyserii Rodrigueza wyglądały świetnie, co jest o tyle zaskakujące, że na Blu-ray Krzyki wyglądają beznadziejnie, bo nikt nie raczył ich zremasterować. Skandal.

Odpowiedz
#26
Cytat:Aktorsko jest bardzo dobrze, ku mojemu zaskoczeniu stwierdzam, że nawet Hayden mi się podobała i to bardzo.

Mierzwiak <ok> W ogóle mam wrażenie, że ta dziewczyna mogłaby się spokojnie sprawdzić w kinie trochę poważniejszym i hmmm męskim? Jej głos przyprawia o dreszcze :) Kliczko miał jednak oko.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#27
W Heroes tak mnie wkurzała, że nie mogłem na nią patrzeć, tutaj wprost przeciwnie :razz:

Zapomniałem o największej wadzie 4 - brak wizytówki serii w postaci genialnego "Red Right Hand"!

Odpowiedz
#28
Właśnie sobie przypomniałem. Film pod koniec trochę się jednak buraczy, a w zasadzie czyni to jeden dialog.

Jednak gdyby wywalić tą linijkę to jest ok :mrgreen:
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#29
Film buraczy w kilku kwestiach:

No ale to w sumie drobnostki, bo jednak film jest dla mnie wyjątkowo udany, zwłaszcza jak na tytuł z 4 w tytule.

Odpowiedz
#30
Z serią nigdy związany nie byłem, obejrzałem tuż przed premierą Czwórki. Pierwsze dwa filmy zachwyciły mnie i wciągnęły w świat przedstawiony. Trójka niestety okazała się brutalnym powrotem na Ziemię. A Czwórka... Czwórka jest świetna. Nie zdziwię się jeśli przy przyszłościowym odświeżaniu serii nazwę ją najlepszą odsłoną. Bo jest tu wszystko - dużo humoru, dużo napięcia, bardzo ciekawa intryga, wyraziste postaci (nie wiem, ale chyba z całej serii to z nimi się najbardziej związałem - może wynika to z faktu, że sam jestem XXIwiecznym nastolatkiem). Naprawdę udany powrót po latach. Powiedziałbym, że jeden z najlepszych.

PS świetnie pomyślany prolog!

8/10

Odpowiedz
#31
Przy drugim seansie Scre4m trochę traci, ale tylko trochę, głównie z tego względu, że pewne babole o których już wcześniej pisałem bardziej biją po oczach. Przydałoby się też nieco więcej kreatywności, bo te rzekome nowe zasady, które tak naprawdę nie mają żadnego przełożenia na film do nich nie należą.

To co podoba mi się w moim ulubionym Scream 2 to przeniesienie konceptu na wyższy poziom, wręcz zwiększenie skali i zabawa scenerią. Wystarczy przypomnieć sobie genialny prolog w kinie, scenę na kampusie, w samochodzie po wypadku, akcję w studio dźwiękowym i wreszcie finał w teatrze. Kreatywne i co najważniejsze świeże w stosunku do pierwszego filmu, a łatwo było przecież zrobić prostą powtórkę z rozrywki. Oczywiście zawsze można powiedzieć, że skoro 4 podejmuje temat remake'ów, jego wtórność jest uzasadniona, ale dla mnie to żadne usprawiedliwienie. Jakkolwiek kręcenie zabaw w kotka i myszkę z mordercą w domowej scenerii wciąż wychodzi Cravenowi świetnie, wolałbym coś więcej. Nie mogę mu też wybaczyć, że jeden z najbardziej zajebistych pomysłów, czyli dwóch morderców "pracujących" jednocześnie pojawił się tylko na początku, w dodatku w scenie z Ciosu Ileś Tam.

Sporo tego narzekania, ale mimo wszystko to wciąż udana kontynuacja, szczególnie w obliczu beznadziejnej trójki. Mogło być jednak lepiej i coś mi mówi, że po opublikowaniu alternatywnych i usuniętych scen na Blu (a będzie tego chyba sporo, tak naprawdę to nie tyle film Cravena, co Weinsteinów którzy ciągle kazali coś wycinać, zmieniać i dodawać) szybko wyjdzie fan cut, który będzie lepszy od wersji kinowej. Bo director's cuta, niestety, nie będzie.

PS. Czy tylko ja zauważyłem, że prolog nie ma za wiele sensu? Ludzie, którzy poszli do kina na Cios 7 nie byli w ogóle zaskoczeni, skro zaczyna się on sceną z poprzedniego filmu, Ciosu 6. Dla nas, jako dla widzów Krzyku 4 taka konstrukcja otwarcia stanowi oczywistą grę z widzem, ale rozpatrując je w granicach uniwersum Krzyku okazuje się, że jest to zwyczajnie głupie.

Odpowiedz
#32
Ja również wróciłem do Scre4m. Bawiłem się trochę gorzej niż w kinie, ale to raczej logiczne. Za to wciąż bawiłem się bardzo dobrze. Z odnotowanych minusów - oryginalna gwardia jest nudna jak cholera. Młodzi nadrabiają, ale wszystkie problemy, wątki i żale głównej trójki poprzednich odsłon przyprawiają o mocne ziewnięcie. A propos ziewania - w finale trochę spada napięcie. Fajnie, że wykorzystali motyw przesuniętego finału, ale coś mi się tu nie zgrało. Ale wciąż dla Czwórki - 8/10.

EDIT:
Czy tylko ja uważam, że ten ten Robbie ma coś z Lieva Schreibera? :)

Odpowiedz
#33
(02-08-2011, 00:08)Phil napisał(a): Z odnotowanych minusów - oryginalna gwardia jest nudna jak cholera.
E tam, Sidney jest zajebista, Gale też ma swoje momenty, tylko Dewey ciągle się kompromituje, nic dziwnego że Woodsboro ma najgorszą policję w USA skoro szeryfem jest taka lebiega.

W ogóle szkoda że twórcom brakło odwagi i nie poszli na całość. Co ja bym zrobił?

Odpowiedz
#34
No takie zakończenie byłoby wyśmienite.

Odpowiedz
#35
A czy Wy sobie zdajecie sprawę, że mówiąc KTO NIE ZGINĄŁ też w dość istotny sposób spoilerujecie? :)
"...matka rodzi człowieka, matka go karmi. Potem karmi go ziemia i ziemia go przenika, za każdym razem zostawiając szczyptę pyłu, aż w końcu człowiek nie jest już dzieckiem matki, lecz ziemi."

R.S. Bakker - "Mrok, który nas poprzedza"

https://thetwilightarea.wordpress.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"

Odpowiedz
#36
To on! To Mierzwiak! :D

Odpowiedz
#37
4 - sam nie wiem, czy mi się podobał ten film. Z jednej strony mocny początek, zapowiadający coś przekornego i głupiego, ale w mądry sposób, a z drugiej - straszliwie wymęczona część środkowa, powielająca wszystkie możliwe schematy w najgorszy sposób. Czy scena na opuszczonym parkingu miała być parodystyczna? Czy to było mrugnięcie okiem na zasadzie "patrzcie, mamy obowiązkową scenę na opuszczonym parkingu"? Jeśli tak, dlaczego zrealizowano ją tak poważnie, czemu była taka długa i... nudna? Podobne pytania można zadawać przez większą część filmu, bo jak na film autoiroczny, Krzyk 4 jest zbyt często poważny i pozbawiony wyobraźni. Morderstwa są najsłabsze w całej sadze. W końcówce wraca początkowy humor i przegięcie, co jest fajne; film kończy się oglądać z uśmiechem. Ale mimo wszystko pozostaje takie wrażenie niezdecydowania twórców - czy kręcimy na poważnie, czy jednak robimy prawdziwy thriller?

Czwarta część, kręcona po szale na Piłę itp., dawała ogromne możliwości, których Craven był świadomy, ale jednak ich nie wykorzystał. Szkoda. Nie podobało mi się miejsce akcji, identyczne jak w Krzyku 1 i 2, i sama akcja, najgorsza w serii. Mimo wszystko sceny ucieczki przed zabójcą i miotania w niego różnymi rzeczami to coś, w czym Craven jest absolutnym mistrzem - emocjonujące, "soczyste", żywe sekwencje. I jak to ocenić?

Nie nudziłem się, choć zirytowała mnie końcowa mowa zabójcy, który musiał gęsto i długo tłumaczyć się ze swojej motywacji, bo była tak bardzo naciągana, że kilka zdań po prostu by nie wystarczyło. Bohaterowie byli w porządku, humor zresztą też, choć niektóre ograne zagrywki wcale nie sprawiały wrażenie autoironicznych. Podobało mi się i nie podobało jednocześnie. Chyba to jednak najgorsza część serii - trójka przynajmniej próbowała pójść w innym kierunku, była w pewien sposób oryginalna, choć oczywiście pełna wad. Nie jest to film zły, ale po prostu rozczarowujący. Cravena cenię za Koszmar, Ludzi pod schodami, Red Eye i pierwszy Krzyk. Ten film plasuje się dokładnie między tymi dziełami a całą resztą jego filmografii, którą można spuścić w kiblu.

5/10

Odpowiedz
#38
Scream 4

Wydawało się, że będzie dobrze. Przez pierwsze pół godziny. Kiedy myślałem, że koniec blisko okazało się, że dochodzi dopiero 1 godzina.
Ten film dłuży się jak cholera. Jest nudny, schematyczny, niezaskakujący.

Wydawało się, że może będzie to dobra autoparodia i jednocześnie wyśmianie współczesnego świata i kina grozy. Tak jest po części. Bo przy użyciu dokładnie tych wyświechtanych i wyśmiewanych elementów nie bawi to tak jak powinno.

Te same schematy, co wcześniej: durne postaci, dziwne zbiegi okoliczności, debilna motywacja i nienormalne zachowania. A po raz czwarty to już przesada.

Na plus: zdjęcia (jest parę fajnych klimatycznych ujęć)
zabójstwa (nie żeby jakieś odkrywcze ale widać, że jest bardziej gore)
muzyka
kilka żartów z tematyki
obrazek, jakby żywcem z pokoju Glena z ANOES 1.

wymęczone 5/10

Tu jest 8 usunietych/alternatywnych scen

http://www.filmweb.pl/film/Krzyk+4-2011-395824/discussion/usuni%C4%99te+sceny,1932125
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#39
Pierwszą część lubię. Za "Koszmarem" i "Wzgórzami...." najlepsze dzieło Wesa. Kolejne części jakby wymęczone, niemniej nie gardzę ani dwójką ani również trójką. Part 4 się kiedyś obejrzy z sympatii mej do tej serii.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#40
Nigdy nie zwracałem na to uwagi. Dopiero jak kupiłem se własną.

[Obrazek: Ghostfacemasks.jpg]
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mission: Impossible (1996-2022) military 554 69,732 09-01-2020, 21:02
Ostatni post: Trailery Srailery
  Trainspotting (1996-2017) Arahan 12 3,049 01-09-2018, 00:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości