Seria "Souls" i Bloodborne
#1
Gracie, lubicie? Mnie się Dark Souls bardzo podobało, ale po Blighttown byłem po prostu fizycznie / psychicznie wykończony. Przeszedłem i odłożyłem.

Teraz siadłem do Demon's Souls, czyli części pierwszej, przez wielu uważanej za najlepszą. To, w skrócie,

[Obrazek: pIvKZxD.gif]

Grafika nieco gorsza, wszystko jest bardziej gładkie, ma mniej detali i brakuje tego fajnego efektu "wilgoci" (choć w sumie jakbyście postawili obie gry obok i kazali powiedzieć, który screen z której, pewnie bym nie wiedział). Gra chodzi wyraźnie szybciej, co jest zaletą.

Muzyka nieco lepsza, zwłaszcza w intro - oglądam za każdym razem dla niej. Walka... praktycznie taka sama, ale z jedną różnicą: wszystko jest jakby szybsze, postać i jej ruchy nie mają tak wyczuwalnej "masy". Wrogów jest też chyba więcej.

Gra mi się na razie generalnie łatwiej, ale może ze względu na to, że miałem zaprawę w Dark Souls. Tak czy siak: niesamowicie ekscytująca gra, jak i DS. Różnice kosmetyczne: hub z teleportami do leveli zamiast jednego, wielkiego świata; bardziej jasna i zrozumiała fabuła, z jasno postawionym celem. Sam nie wiem, które podejście lepsze. Oba fajne.

Znacie? Lubicie?

Odpowiedz
#2
Niesamowicie ciągnie mnie do Bloodborne (co za stylówa!), ale z drugiej strony oglądam gameplaye i są onie niesamowicie... nudne.

Odpowiedz
#3
Ta seria jest generalnie powolna, ale nie nudna. To nie są gry do oglądania z takiej perspektywy. Dzieje się mało i powoli, bo grasz powoli, bo każdy nowy przeciwnik sprawia, że robisz w gacie.

Odpowiedz
#4
No tak, ale mi właśnie o to chodzi. Po The Last of Us (fabuła! BOHATEROWIE!!!!) stałem się strasznie wymagającym graczem i grając ostatnio w Śródziemie: Cień Mordoru - mimo fajowego systemu walki (bo zerżniętego z Arkhamów, a jak) - przeżywałem katusze z powodu bezmyślności tej rąbanki, marnej fabuły i usypiającej powtarzalności. Właśnie dlatego materiały z Bloodborne, przy całej wspaniałości warstwy audiowizualnej, wydają mi się tak nudne - postać idzie, idzie i idzie, a w każdej lokacji czekają na nią stwory do pokonania. I tak cały czas. Meh?

Odpowiedz
#5
Hm, ale mechanicznie TLoU jest... przeciętne. Ot, etap skradankowy, zwiedzanie, skradanka, zwiedzanie. DS/BB to gry o wiele bardziej złożone, opowiadające historię przez design lokacji, opisy przedmiotów i zdawkowe, pełne aluzji i ironii dialogi. "Lore" jest przebogaty, o ile chcesz się w niego zagłębiać.

Odpowiedz
#6
Jasne, masz rację. Pod względem gampelayu TLoU jest całkowicie przeciętne, ale chodzi mi o to, że fabuła i bohaterowie tak mnie angażują, że przeżywam wydarzenia razem z nimi, mam poczucie, że odbywam tę podróż, że fabuła posuwa się do przodu bo i każda lokacja jest inna, ma inny klimat itp. Czy Bloodborne ma w sobie coś, co napędza gracza do dalszej gry? W sensie czy mając dość gier w których "stoję w miejscu" znajdę tam coś dla siebie? Pytam raczej retorycznie, bo i tak zamierzam w to zagrać, ale nie chcę marnować pieniędzy :)

Odpowiedz
#7
No cóż, za BB się nie wypowiem, ale pod względem emocji seria jest... mocna. Takiego poczucia wyniszczenia świata, beznadziei, bycia kimś mało ważnym, ba, bycia półżywym (a właściwie to martwym z żywszymi momentami), a więc straconym dla świata, jeszcze nigdy w grze nie czułem. TLoU ma efekciarski wyniszczony świat, z powalonymi drapaczami chmur, pozostałościami po dużych rozpierduchach i z niekiedy bardzo szybką akcją. DS ma świat smutny, pełen rezygnacji, niegdyś tętniący życiem ale teraz cichy, starzejący się, pozbawiony życia, powoli się rozkładający.

Odpowiedz
#8
ROZWALIŁEM SUKĘ!

[Obrazek: ds11.jpg]

Co za zastrzyk adrenaliny. Spociłem się podczas tej walki. Musiałem podchodzić parę razy, a samo dojście do gościa łatwym nie jest. Nie ma czekpointu tuż przed bossami w tej grze, a jak nie uważasz, pięć sekund i po tobie. Ale to nie irytuje, bo błędy popełniasz sam. Walkę z bossem trzeba zacząć od obserwacji jego zachowania. Parę razy trzeba zaryzykować, żeby poznać reakcje, ale potem było w sumie łatwo. Nawet bardzo łatwo. Ale i tak adrenalina tryskała uszami, bo klimat, muza, świadomość jak mocne są jego ciosy - to wszystko trzymało w napięciu. Uczucie po wygranej: nie do opisania.

Odpowiedz
#9
Ja tylko o jedynce (chociaż dwójkę też przeszedłem) Dark Souls. Najlepszy erpeg jaki zaliczyłem, jedna z moich ulubionych gier i jednocześnie pewnego rodzaju klątwa, bo nie mam po niej kompletnej ochoty na rżnięcie w jakiegokolwiek innego rolpleja (taki Gothic, którego notabene uwielbiam, wydaje się teraz przy Soulsach popierdółką). Co powoduje, że DS wielką grą jest? Dla mnie dwie rzeczy - bardzo wysoki poziom trudności - na początku dostajesz oklep od każdego i potrzeba dobrych kilka-kilkanaście godzin na nauczenie się walki, mechanik i zachowania poszczególnych wrogów. Później łatwiej nie będzie, bo gra będzie zaskakiwać na każdym kroku mnogością rozwiązań i stawianych przeszkód. Co jest piękne - jak w końcu, po godzinach męczenia się uda ci się w końcu ubić bossa, który wydawał się wcześniej nie do pokonania - wtedy czujesz się królem świata. Albo kiedy w końcu przejdziesz ciężki fragment jakiejś miejscówki i odblokujesz skrót, dzięki czemu nie będziesz już musiał przebijać się 45 raz przez tych samych wrogów - znowuż to samo - euforia na całego. Żadna inna gra nie działa na mnie w ten sposób. Dark Souls nagradza twoje starania i jednocześnie piętnuje głupotę/lekceważenie przeciwnika, nie będąc przy tym sztucznie trudną (jest tylko jeden motyw [ten w Anor Londo z łucznikami], który jest dla mnie tani i ostro wkurwiający).

Druga sprawa - fabuła. Na początku wydaje się, że takowej nie ma. Rzeczywiście, nie uświadczymy tutaj intra wyjaśniającego wszystko, dzienniczka zadań i enpeców mówiących ci, gdzie masz pójść, co kupić, kogo zabić. Na początku wiesz tylko jedno - musisz zabić w dwa dzwony (jeden wysoko, drugi gdzieś pod ziemią). Tyle. Napotkani bohaterowie mówią jakiejś bzdury, nie wiadomo, co w ogóle robią w tym świecie. Tylko pieprzą od rzeczy i się śmieją (swoją drogą to rewelacyjny motyw). Widać tu podejście podobne do pierwszego Silent Hilla - opowiadanie historii poprzez nieopowiadanie historii. Dostajesz skrawki, fragmenty informacji (w większości z czytania opisu znajdowanych przedmiotów) i sam układasz wszystko w całość. Po przejściu gry najpewniej dalej nie będziesz czaił, o co tu w zasadzie chodziło. Jeśli nie chcesz/nie jesteś w stanie zinterpretować wydarzeń, w których uczestniczyłeś, wtedy z pomocą przychodzi YouTube i kanał jednego gościa, który świetnie wyjaśnia lore całego świata.

Na koniec wyliczanka, wiadomo. Muzyka genialna (chociaż ta głównie ilustruje walki z bossami, także nie ma raczej większych szans na spokojne przesłuchanie). Grafika bardzo spoko. Świat wspaniale zaprojektowany - w zasadzie od początku prawie cały odkryty do eksploracji. Mapy nie ma i bardzo dobrze - taki myk idealnie wpisuje się w to, czym jest Dark Souls (tym bardziej, że ciężko byłoby stworzyć rzut z lotu ptaka na świat, który zorientowany jest wertykalnie). System walki miodny - siekanie kolejnych potworków powoduje banana na twarzy, a mnogość broni i technik otwiera pole do popisu zarówno miłośnikom backstabów jak i fanom topora i jednego solidnego pierdolnięcia.

Minusy? Kłopoty z fizyką (czasami kontrolowana przez nas postać spada z jakiejś skarpy, chociaż nie powinna), czasami też wróg trafia cię przez ścianę, co jest uber-irytujące (w ogóle to warto zaznaczyć, że grałem na pececie, który doczekał się zrąbanego portu). No i jedna miejscówka - Lost Izalith. O ile wszystkie pozostałe zachwycają designem i klimatem, to ta wspomniana wyżej wkurza wtórnościa. No i tyle. Tak czy siak, 10/10. Przeszedłem dwa razy i wolę zrobić podejście numer trzy czy grac w jakiejś nowości. Genialna gra.

Military - polecam pomęczenie się z jedynką. Sporo rewelacyjnych miejscówek już za tobą (w ogóle to rozumiem, bardzo bardzo rozumiem czemu Blighttown cię wyżyłowało [aczkolwiek i tak uwielbiam to miejsce], ale na horyzoncie jeszcze kilka absolutnie genialnych motywów, na czele z Sen's Fortress, Anor Londo i jednym z najlepszych fragmentów w dziejach gier video w ogóle - Ornstein & Smough.

Odpowiedz
#10
Przejdę Demon's i pewnie wrócę do DS; na razie przeżywam dokładnie to samo, co z DS, z Demonami. Znaczy - pod pewnymi względami jest łatwiej, pod innymi trudniej. Jest Nexus, czyli hub, w którym zawsze masz wszystko pod ręką i jest bezpiecznie, ale z drugiej strony checkpointy są rzadsze, nie ma ich blisko bossów (a w DS były) i trudniej jest grindować z tego względu. Jest inaczej, ale tak samo, ale inaczej. Na 10/10. Generalnie zgadzam się ze wszystkim, co piszesz o tej serii. Dlaczego nie piszesz o dwójce?

Odpowiedz
#11
Promocja na PSS:

Dark Souls II: Scholar of The First Sin - 91,60 zł
Bloodborne GOTY - 149,50 zł

Bloodbrone właśnie się pobiera :)

Odpowiedz
#12
(20-01-2016, 19:44)military napisał(a): Przejdę Demon's i pewnie wrócę do DS; na razie przeżywam dokładnie to samo, co z DS, z Demonami. Znaczy - pod pewnymi względami jest łatwiej, pod innymi trudniej. Jest Nexus, czyli hub, w którym zawsze masz wszystko pod ręką i jest bezpiecznie, ale z drugiej strony checkpointy są rzadsze, nie ma ich blisko bossów (a w DS były) i trudniej jest grindować z tego względu. Jest inaczej, ale tak samo, ale inaczej. Na 10/10. Generalnie zgadzam się ze wszystkim, co piszesz o tej serii. Dlaczego nie piszesz o dwójce?

Bo to casus The Division Bell (dobry album, który byłby rewelacyjny, gdyby nagrał go ktoś inny niż Pink Floyd). Z Dark Souls 2 jest znowu tak, że tę grę niszczy cień poprzednika. Nie zrozummy się źle - grało mi się bardzo dobrze, ale ochoty na powrót do tego świata nie mam. Czemu? Dokładnie przez to, co było najlepsze w jedynce, a tutaj nie daje rady - mało angażująca "fabuła" i, przede wszystkim, design świata i przeciwników. W całej grze (nie liczę 3 DLC, które są bardzo dobre, chociaż nie grałem, jeno obserwowałem poczynania kumpla) jest raptem kilka w porywach fajnych miejscówek. Nie ma uczucia typu "ja pierdolę", jakie miałem np. w Anor Londo albo w Ariamis. Ot, kilkanaście miejscówek, raz ciemniejszych, raz jaśniejszych, czasami jakieś ruiny, innym razem pałace czy pobojowisko. Nie czuje się, że to jeden wielki, przepiękny i kurewsko nieprzyjazny świat, jeno lokacje poprzylepiane do siebie bez większego sensu. Miyazaki, czyli ojciec jedynki nie brał czynnego udziału w grze (w liście płac widnieje jako "supervisor", dzięki czemu można sobie samemu odpowiedzieć, jak wyglądał jego realny wkład w grę) i to widać. Bossowie? W większości humanoidalne kreatury, trochę na jedno kopyto. Pamiętne walki w ilości dwóch, góra trzech. Pinwheel z jedynki, który jest wyśmiewany w środowisku fanów Dark Souls, zjada większość bossów z dwójki zarówno wykonaniem, jak i otoczką, w jakiej przychodzi ci z nim walczyć.

Lekki paradoks - grę oceniłem bodaj na 8 punktów w skali 1-10 (jakby to w ogóle miało, cholera, jakiekolwiek znaczenie), a ciężko mi powiedzieć o niej coś dobrego. Niech więc będzie, w podsumowaniu - to dobra/bardzo dobra produkcja, tak czy siak lepsza od większości rzeczy, w jakie przyszło mi zagrać, ale jednocześnie cholerny zawód względem jedynki. W oderwaniu od geniuszu Dark Souls broni się (jako-tako), natomiast jako kontynuacja wypada jako młodszy, niedorozwinięty braciszek.

---------

Przy okazji jedynki warto poruszyć jedną kwestię - bariera wejścia. Może być tak, że odrzuci poziomem trudności/ciężkim sterowaniem itp. i dzielny śmiałek oleje sprawę, odkładając grę na półkę (i stanie się pustym, he he). To, wbrew pozorom, może być kurewski błąd, bo jak już się wejdzie w ten świat, pokona bossa/dwóch, to nie ma bata - będzie się grało do końca, choćby się miało tracić dużo życia (na pierwsze przejście całości, łącznie z DLC, przeznaczyłem według licznika gry 110 godzin). Typowe podejście love/hate, stanów pośrednich nie przewiduję.


Checkpointy daleko od bossów? Nie mam co prawda punktu odniesienia, bo w Demony nie grałem, ale czy w Dark Souls rzeczywiście było tak blisko od bonfajerów do bossa? Nie wydaje mi się. Możliwości są dwie - albo obaj mamy rację, i to wygląda tak, że wspominane odległości w Dark Souls są duże, a w Demonach... kurewsko duże, albo wszystko uwarunkowane jest stopniem zaawansowania gracza. No bo umówmy się, przy pierwszej wizycie w Undead Burg jesteś nikim i przejście z pierwszego ogniska w tej lokacji do Taurus Demona zajmuje godziny. No chyba że niepotrzebnie zakładam coś za ciebie, bo przeszedłeś szybko ten fragment (ja, dla przykładu, męczyłem się z tym kawałkiem pół dnia), wtedy - ultra szacun.

Odpowiedz
#13
Dystans między ogniskiem a Taurusem da się pokonać w 2-3 minuty, jak już wiesz, co robisz. Znam ten kawałek na pamięć: mostek, przez wieżę, schody, łucznik na wieży, kolejne schody z rycerzem i głaz, klatka schodowa, boss.

Dystans między ogniskiem a Tower Knighem w DS: loch z hoplitami (można ominąć), potem most nad którym lata smok - musisz wyczekiwać dobrej okazji do przebiegnięcia (może cię jednym podmuchem załatwić). Fragment podziemny - dość długi, z wilkami które są tu naprawdę upierdliwe, pojedynek z grupą na wieży, i znów most z timingowanym biegiem. Potem jeszcze pojedynek z dwoma mocnymi rycerzami z tarczą (na dwa strzały cię położą, do tego często się leczą), przy czym jeśli za bardzo się cofniesz - smok.:) A z pianą na ryju nie polecisz, bo to wąski przesmyk, a oni mogą cię złapać i wykończyć. I wtedy dopiero boss... otoczony łucznikami z każdej strony, których po prostu trzeba rozwalić, bo jak nie, nie masz szans.

Bez porównania moim zdaniem. Do innych bossów odblokowałem skróty porównywalne do tego taurusowego, ale to wciąż cholernie długi dystans, a wydaje mi się, że akurat bossowie dają tu mniej miejsca na potknięcia. Pająk w 2-1 spowalnia pajęczyną powala ogniem, wali odnóżami, a co jakiś czas uruchamia atak który kładzie cię jednym strzałem. Miejsca mało. Porównywalne to do Capra Demona (którego jakimś cudem ubiłem za pierwszym razem, ale przy powtórkach miałem kłopot). Żeby w ogóle obczaić jego ataki i nauczyć się reagować, trzeba być cholernie ostrożnym. Potem jest w sumie łatwo, ale te pierwsze chwile to masakra, jakiej nie odczułem w DS, gdzie np. pajęczyca w Blight Town spokojnie pozwalała odejść na większy dystans i poobserwować.

P.S.
Jakimi broniami przeszedłeś? Jaki build? Dla mnie tylko włócznie - najlepsze bronie w Soulsach.

Odpowiedz
#14
Jeśli jest tak, jak piszesz o tych fragmentach, to (do kroćset fur beczek! jego mać) chcę w to zagrać jeszcze bardziej niż przez przeczytaniem posta. Cholera, trza w końcu się szarpnąć na jakąś konsolę.

Z tym że Taurus to w sumie nie był zbyt dobry przykład w kwestii odległości pomiędzy ogniskiem a bossem (wspomniałem akurat o nim, bo byłem pewien, że akurat ten fragment już przeszedłeś). Później wcale nie jest tak różowo - choćby Duke's Archives, Lost Izalith albo Sen's Fortress (o ile nie zapalisz ukrytego ogniska). Pewnie i tak jest mniej biegania niż w Demon's Souls, niemniej to wciąż dość duży dystans.
Z tym Caprą to niesamowite, serio. Ile ten gnojek napsuł mi krwi (w tym przypadku jest rzeczywiście tak, że pierwsze 5 sekund walki decyduje, czy masz jakiekolwiek szanse czy jesteś w dupie). Z drugiej strony - taki jeden psiak (wolę nie wchodzić w szczegóły, żeby nie psuć ci zabawy) padł za pierwszym razem.

Buildy? Za pierwszym razem jako złodziej poszedłem w zwinność i machałem balderskim mieczem przybocznym (a dla niektórych - Balder Swag Sword) ubrany we wdzianko Havela (taki sympatyczny rycerz, który zabija cię jednym uderzeniem obuchowym i jest [o ile jeszcze nie wiesz] usytuowany
Za drugim podejściem Wanderer i też poszedłem w zwinność/wytrzymałość (generalnie stamina i poise to podstawa w tej grze, co pewnie już zauważyłeś). Oręż - Scimitar, czyli startowa broń wędrowca (świetna, bo szybka i skaluje się na A z Dexterity). Dodatkowo tym razem lekko wspomogłem się magią - zainwestowałem kilka punktów w inteligencję, zrobiłem sobie 4 sloty dostrojenia i grało się o wiele łatwiej (pomijając oczywisty fakt, że wiedziałem, czego oczekiwać)
Włócznie dobra sprawa - przy pierwszym podejściu to była moja druga broń.

Za trzecim razem pewnie pójdę w jakiegoś siłacza i cuda/piromancję.

Ech, rozpisuję się i podniecam jak dziecko. Ale w sumie Dark Souls obudziło we mnie tego dzieciaka - tak dobrze mi się grało. Aż mi się przypomniała bardzo stara gierka, którą uważam za dalekiego ojca Dark Souls - Ecstatica.

Odpowiedz
#15
Havel był dość łatwy. Niby ciosy miał zabójcze, ale był na tyle wolny i przewidywalny, że uniki to nie problem. Poradziłem sobie z nim lepiej niż z Taurusem. Głównie dzięki włóczni, bo zasięg.

Odpowiedz
#16
Za mną kilka dni grania w Bloodborne.

Szerzej rozpiszę się jak skończę, ale na razie swoje wrażenia mogę podsumować tylko jednym słowem: ZACHWYT.

Odpowiedz
#17
Serio wam się chce?


Zapoznałem się z Dark Souls u znajomego-zapalonego gracza. Jest to rodzaj gry który uważam za całkowitą i absolutną stratę czasu (idziesz i napierdalasz, napierdalasz i rozwijasz postać, rozwijasz i idziesz i napierdalasz). Za siedzenie przy czymś takim musieliby mi naprawdę dobrze płacić.


Cytat:Bo to casus The Division Bell (dobry album, który byłby rewelacyjny, gdyby nagrał go ktoś inny niż Pink Floyd).

Jedyny album studyjny Floydów jaki mam na półce.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
#18
Tę grę możesz przejść na levelu pierwszym, w ogóle nie rozwijając postaci. Klucz w umiejętnościach twoich, znaczy gracza - bo to jedyny erpeg, w którym levelujesz ty, ucząc się lepiej walczyć, a nie twoja postać. Gry generalnie polegają na wyzwaniu -> nagrodzie, a żadna nie stanowi większego wyzwania i nie daje lepszej nagrody niż Soulsy. Poza tym atmosfera, fabuła, podteksty - to wszystko jest o wiele lepsze niż w Wieśkach, choć scenariusz nie dorównuje długością nawet jednej dziesiątej wiedźmińskiego słowotoku.

P.S.

Demon's Souls, Tower of Latria, taka sytuacja: zapomniane więzienie, dawno temu pochłonięte przez mgłę i żyjące w niej demony. W celach ktoś jęczy. Otwierasz - żałośni, wychudzeni nieumarli, który... nie atakują, tylko klękają przed tobą albo unoszą ręce i odsłaniają się, żebyś ich zabił. Mocarna rzecz, bo po chwili zdajesz sobie sprawę, że tak bardzo chcą umrzeć, że będą ci przeszkadzać w walce, byle tylko zginęli. Więc musisz ich zabijać. I jest ci ich żal i jednocześnie jesteś na nich wkurzony. Te gry wyciskają tyle emocji z małych rzecz, że ja pierdolę, a to wszystko jest wplecione w gameplay, a nie podane w trwającej 12 minut scence dialogowej.

Odpowiedz
#19
(24-01-2016, 17:46)Mierzwiak napisał(a): Za mną kilka dni grania w Bloodborne.

Szerzej rozpiszę się jak skończę, ale na razie swoje wrażenia mogę podsumować tylko jednym słowem: ZACHWYT.
Gratuluję wyboru, bo ta gra to istne arcydzieło. Kupujesz dodatek? Na chwile obecna jest w promocji za bodajże 42 zł.

Odpowiedz
#20
Cytat:Tę grę możesz przejść na levelu pierwszym, w ogóle nie rozwijając postaci.Klucz w umiejętnościach twoich, znaczy gracza

To się chwali, ale ponoć fabuła znikoma, służy za pretekst do napierdalanki, a po Wiedźminie 3 nie ma już szans, żeby gra bez fabuły mnie utrzymała przed ekranem. Poza tym nieumarli i demony mnie już od dawna nie bawią ;)
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Silent Hill - filmy (2006 / 2012) i seria gier Mierzwiak 410 48,921 Wczoraj, 13:04
Ostatni post: Khet
  The Last of Us - seria Red 642 70,252 06-02-2020, 23:47
Ostatni post: Mental
  Uncharted (seria) simek 566 59,355 12-01-2020, 01:17
Ostatni post: Grievous
  Wiedźmin / The Witcher - seria Gieferg 851 107,408 11-01-2020, 16:38
Ostatni post: Kluski
  Resident Evil (seria) Snappik 240 33,601 05-03-2019, 00:43
Ostatni post: peju
  Dragon Age (seria) military 6 1,908 07-12-2018, 11:45
Ostatni post: Kuba
  Grand Theft Auto (seria) BezcelowyAlbatros 1,324 123,721 14-08-2018, 18:43
Ostatni post: Mierzwiak
  Metal Gear Solid (seria) Anielski_Pyl 140 23,591 07-08-2018, 17:05
Ostatni post: Kuba
  Tomb Raider (seria) peju 119 20,510 04-05-2017, 23:39
Ostatni post: Grievous
  Prince of Persia - seria gier military 26 4,848 02-05-2016, 00:12
Ostatni post: Grievous



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości