Seriale Disneya
#61
Tam Ścigacz. Donald jak przepięknie się wkurwia (współczuć Daisy :)). A jeśli, jak w komiksach Barksa, będzie ścigał siostrzeńców z rózgą na końcu odcinka, to będę najszczęśliwszym człowiekiem na świecie.

I ta bibliotekarka z pałaszem (czyżby panna Stempel/Dziab?). Nie mogę się przestać śmiać.

Odpowiedz
#62
Bardzo ładnie to wygląda póki co. Trzymam mocno kciuki za ten serial :)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#63
Sneak peek "Kaczych Opowieści" z D23:


Przy okazji opowiem zawiązanie fabuły, które jest inne niż w oryginale. Otóż Sknerus i Donald wspólnie byli poszukiwaczami przygód, jednak w wyniku pewnych zdarzeń zerwali ze sobą kontakt na 10 lat. Po dekadzie Donald wprowadza się ze swymi sioistrzeńcami do Sknerusa i dzieci sprawiają, że Sknerus na nowo czuje ducha przygody.

Mnie ciekawi teraz jedno - otóż przez 1. sezon będzie próba dowiedzenia, co się stało, że Sknerus i Donald zrezygnowali z poszukiwania skarbów. Myślę, że może mieć to związek... z rodzicami siostrzeńców. Twórcy zapowiedzieli, że chłopcy mają ok. 12 lat, a Donald jest wobec nich nadopiekuńczy. Jak tyle czytałem KD, to nie nazwałbym Donalda szczególnie troskliwym. I być może z winy Sknerusa/Donalda rodziców siostrzeńców spotkało coś złego i przez to obaj się ostro pokłócili, a Donald nie chce ponownie stracić swej najbliższej rodziny. I tym samym Disney może poruszyć w końcu swój największy temat tabu - otóż dlaczego Hyzio, Dyzio i Zyzio zamieszkali na stałe u Donalda. Zresztą zobaczymy we wrześniu.

Odpowiedz
#64
Całkiem zgrabnie wyszedł ten pilot, mimo dość prostego scenariusza. Z drugiej strony nie ma też co za dużo wymagać od współczesnej animki.
Na plus to zdecydowanie dzieciaki, które wreszcie mają zróżnicowane charaktery (bliżej im do wersji z Quack Pack niż z oryginału), sympatyczny humor oraz BARDZO komiksowy feel całości. Filmik instruktażowy dla pracowników głównego przeciwnika - piękny.
Minusy: przesadne zmiękczenie Sknerusa, animka z '87 prezentowała zdecydowanie ostrzejszą (!) wersję. No ale wiadomo, polit poprawność Disneya zwyciężyła. Dość słabo wypada też prowadzenie negatywnych postaci, jakieś takie bez pomysłu to się wydaje.

Całościowo pilot zdecydowanie "zrobił robotę" i oglądałem animkę z radością równie wielką jak ponad 20 lat temu będąc siuśmajtkiem i siadając przed TVP1 do oryginału. Polecam każdemu, kto ma równie pozytywne wspomnienia.

Ps. Duży plus za końcowy cliffhanger.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#65
(13-08-2017, 01:36)Badus napisał(a): Minusy: przesadne zmiękczenie Sknerusa, animka z '87 prezentowała zdecydowanie ostrzejszą (!) wersję.  

No nie wiem. Sknerus wydaje bardzo zgorzkniałym dziadem, który chce jak najbardziej odciąć się od rodziny (jak w "Życiu i Czasach Sknerusa McKwacza"). Pierwsze spotkanie z Donaldem o tym świadczy. I jeszcze dochodzi ten cliffhanger, który potwierdza moją teorię, dlaczego Sknerus i Donald odcięli się od przygód i zerwali kontakt (choć dla mnie zbyt wcześnie odsłonili tą kartę - gdyby Dyzio podniósł płótna obrazu i nie pokazali co przedstawia i tylko widzielibyśmy reakcję kaczorka z tekstem "Co?").

Co do mnie. Pilot "Kaczych Opowieści" podobał mi się bardzo, świetnie czuć tu ducha z komiksów "Kaczora Donalda" i "Gigantów" z mego dzieciństwa. Donald jest cholerykiem wiecznie poszukującym pracy i mimo, że jest opiekuńczy, to wciąż łypie gniewnym okiem na siostrzeńców (błagam! Niech któryś odcinek skończy się jak Donald ich ściga z rózgą!), Sknerus też ma charakterek i przeżywa swe awanturnicze przygody, siostrzeńcy rozrabiają, ale gdy przychodzi co do czego to oni są najbardziej ogarnięci, a Granit Forsant to pozbawiony skrupułów kutas. Za odtworzenie komiksowego klimatu mają u ogromnego plusa.

Animacja w stosunku do teasera się poprawiła i upłynniła i obawy na szczęście okazały się bezzasadne.

Fabuła prosta, ale angażująca i oferująca parę zwrotów akcji (nie spodziewałem się, że pracodawcą Donalda był ten kim był) i mnóstwo niezlcizonych gagów (garaż albo to jak Donald okazywał się pomocny).

Pokuszę się o stwierdzenie, że to może być nawet lepsze od oryginału. 

Rozumiem narzekania i obawy fanów oryginalnych "Kaczych Opowieści". Ostatnie remake'i animacji naszego pokolenia to wołały się o pomstę do nieba ("Atomówki" - yuck!), a Disney także tu nie jest bez winy (fabularne wersje klasycznych animacji)...

Odpowiedz
#66
Cytat:Sknerus wydaje bardzo zgorzkniałym dziadem, który chce jak najbardziej odciąć się od rodziny (jak w "Życiu i Czasach Sknerusa McKwacza"). 

W nowej wersji jest tylko lekkim dupkiem-odludkiem, w oryginale miał kapitalne teksty ("Biedni nie zasługują na nic!" - ktoś sobie wyobraża teraz taki tekst w kreskówce dla dzieci? W lewicującym Disney'u? :) ). Nowy Sknerus to nadal fajna postać, ale mam wrażenie, że jest z niego tylko taki Indiana Jones na emeryturze i stracił sporo swojej "bucowatej charyzmy".

Cytat:dla mnie zbyt wcześnie odsłonili tą kartę - gdyby Dyzio podniósł płótna obrazu i nie pokazali co przedstawia i tylko widzielibyśmy reakcję kaczorka z tekstem "Co?").

Alternatywa jest okej, ale wkurzałbym się, że muszę czekać jeszcze miesiąc do ujawnienia tego motywu :D A tak pilot przynajmniej jest dość zamkniętą całością i jedynie wskazuje duży twist, który będzie rozwijany w serialu.

Cytat:Granit Forsant to pozbawiony skrupułów kutas. Za odtworzenie komiksowego klimatu mają u ogromnego plusa.

To w ogóle rewelacyjna postać w pilocie. Jego korpo-filmik i spotkanie z pracownikami - uśmiałem się :)

Cytat:Animacja w stosunku do teasera się poprawiła i upłynniła i obawy na szczęście okazały się bezzasadne.

Animacja jest okej, płynna i przyjemna dla oka, a podczas seansu nie zauważyłem żadnych kujących w oczy zgrzytów. Dlatego nadal się dziwię, co się stało z czołówką serialu, gdzie widać jak klatki lecą na zbity pysk i wygląda to po prostu mega brzydko.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#67
Gdzie ogladaliscie?
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
#68
Wisi już w internetowej wypożyczalni. O premierze w PL na razie cicho sza :(
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#69
Pojawiła się grafika z mapą Kaczogrodu z nowych "Kaczych Opowieści":

[Obrazek: DG-zAHfUwAEploO.jpg:large]
Zaintrygowało mnie "Rockerduck Estates". Rockerduck to oryginalne imię Kwakerfellera (w komiksach był to drugi wróg biznesowy Sknerusa). O ja piórkuję, czyżby jest nadzieja, by pojawił w nowych "Kaczych Opowieściach" się Kwakerfeller!?!
 [Obrazek: bf66c7bc5b4f905b661223517672fa4b.gif]

Przy okazji jak komuś umknęło w drugim sezonie ma być Darkwing Duck.

Odpowiedz
#70
W niecierpliwym oczekiwaniu na regularne odcinki nowych "Duck Tales" dla zabicia czasu zapuściłem te stare.

Wiecie co? Jest lepiej niż zapamiętałem z dzieciństwa (wtedy aż tak mnie nie jarały). Część jest dość kreatywna, stoi mocnymi scenariuszami i ma pamiętne momenty (np. odcinek z robotem Armstrongiem - mój ulubiony w dzieciństwie i chyba dobrze, że w remake'u nie będą go odtwarzać), trochę wzruszeń. Animacja stoi na sobrym poziomie. Nawet nie przeszkadza mi zmiana stylu w serii drugiej (i chyba bardziej pasuje nieco gumowy i kreskówkowaty). choć ma trochę minusów, np. jaskiniowiec Bubba to raczej niewypał i powinien być jednorazową postacią (a ta rapowa piosenka w szkole to straszna żenada starajaca byc nieudolnie cool najtis. I nie ratuje tego polski dubbing). No i do kaczątek twórcy niespecjalnie się przyłożyli i ciekawsze są postacie dorosłych.

I czy naprawdę Sknerus tam jest niby taki niepoprawny? Może oglądałem złe odcinki, ale tutaj wciąż jest przyjazny, życzliwy dla dzieci, mający naprawdę dobre relacje z Donaldem (kiedy w komiksach to traktował go jak śmieć, a i Donald miał do niego wąty). OK, są odcinki, gdy wychodzi z niego skąpy kapitalista, który najchętniej biednych wywalił na Madagaskar, ale pod ich koniec rozumie, że źle robi i staje bardziej przyjazny dla otoczenia.

I jak chce to naprawdę potrafi być zabawny. Np. Śmigacz ma wkurwa, bo zamiast kraksy wylądował bezpiecznie bez żadnego draśnięcia albo cały odcinek, gdzie Sknerus i Cyfron trafiają do Internetu (ech... te lata 90.), zwłaszcza plan C. Albo szczerze mnie ubawił odcinek, w którym Sknerus miał ożenić się jakąś siksą łasą na jego kasę, który bez kitu ma zakończenie rodem z polsatowskich "Zdrad".

No i jak domyślacie, zapuściłem pierwszy polski dubbing, który jest świetny! I ja już wiem, że ten dubbing jest lepszy od oryginału. Eugeniusz Robaczewski zawsze dla mnie będzie Sknerusem, głosy zostały dobrane perfekcyjnie, nawet te epizodyczne czy pojawiające na jeden odcinek (np. Włodzimierz Bednarski w odcinku z wężem morskim - inny mój ulubiony odcinek). Jedynie mam zastrzeżenie do trzech postaci. Andrzej Gawroński raczej jest zmarnowany jako Granit Forsant i bardziej pasowałby w stylu Eustachego z "Chojraka", no i niestety - Grochoczyński w nowej wersji wyoada dużo lepiej. To samo matka Cyfrona - jak chcieli dać do roli faceta, to najlepszym wyborem byłby Zbigniew Poręcki (Monika z "Ciuchci"). I Czarny Piotruś, któy tutaj ma z pięć różnych głosów (nie zliczę, ile polskich aktorów grało Czarnego Piotrusia). I jeszcze jedna krytyczna uwaga do tego dubbingu - w jednym odcinku, gdy jaskiniowiec Bubba na moment trafia do średniowiecza, jest tam jakiś czarodziej w stylu Merlina i ma głos... Sknerusa. Nawet tego nie starali ukryć i wygląda to bardzo dziwnie :). 

I ten, który sprawił, że tej wersji już z nami nie ma i zamiast tego jest ta druga, dużo słabsza, powinien wisieć na własnych jelitach. 

No i obczaiłem kilka odcinków z nowym dubbingiem, no i jest chujnia. O ile część obsady wypada jako tako (choć nowy głos Diodaka to nieporozumienie), to z tłumaczeniem jest katorga. Bracia Be mają nowe pseudonimy, który do nich nie pasują, a w odcinku z lampą dżina zarżnęli ostatnie życzenie Forsanta, które nie ma sensu. W ogóle ten dubbing przegrywa starcie z oryginałem. Dla przykładu - Robokwak w pierwszym dubbingu mówił dwoma różnymi głosami (jako postać w cywilu i jako persona superbohatera) i otoczenie miało zagwozdkę kim on naprawdę jest (swoją drogą - Wojciech Machnicki spisał się na medal). No i piosenka w wykonianiu Kotlarskiego kompletnie nie umywa się do wersji z Szcześniakiem.

Przy okazji teraz zauważyłem jak obsada pierwszego polskiego dubbingu jest niemal taka sama jak w "Brygadzie RR". Nawet piosenkę czołówkową śpiewa ten sam koleś. Szybkie wejście w wiki - oba dubbingi robiły te same reżyserki - widać dobrze przywiązanie do stałych aktorów :).

Odpowiedz
#71
Wciągnęły mnie te nowe Kacze Opowieści, mimo mego wczesnego sceptycyzmu. Naprawdę świetnie to się ogląda, szczególnie jak się znało dawną animację i komiksy. Jest mnóstwo inteligentnych nawiązań do klasycznych DT. Odcinki są pomysłowe, postacie ciekawe, wielki szacunek do oryginału, dobry humor. Do szaty graficznej też się przyzwyczaiłem.

Ale mimo wszystko oryginały dalej stawiam wyżej. Głównie chodzi mi o poczucie zagrożenia. W dawnych bardziej odczuwałem niebezpieczeństwo, przygodę i tajemnice. W nowych jest dla mnie trochę za dużo humoru który splyca mi trochę wątek przygodowy. W sumie moja wieczna krytyka do Marvela.
I oczywiście muzyka w dawnych DT była lepsza.

Ale co by nie mówić naprawdę udało się to odświeżenie serii i czekam na więcej.
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#72
Ej no, fajne te disnejowskie gargulce!

[Obrazek: hunchback-gargoyles-web.jpg]

Nie, nie te. Te są do bani. Swoimi wygłupami robią wszystko, co mogą, żeby zarżnąć klimat jednego z najambitniejszych filmów Disneya.
Fajne gargulce, które miałem na myśli, to te, o:

[Obrazek: gargoyles_disney_01.jpg?itok=NSEoZX43]

Ze starymi serialami Disneya z reguły mam problem. Wśród nowszych zdarzają się takie, które są fajne od początku do końca, jak "Gravity Falls" czy moja ulubiona "Kim Possible" (no, tu nie liczę słabszego czwartego sezonu, który został trochę na siłę dokręcony po latach). Ale do seriali z poprzedniego wieku mam podejście trochę takie dwojakie. Bo niby darzę je sympatią - w końcu były ważną częścią mojego dzieciństwa - i myślę o nich z łezką w oku, ale powrót po latach okazuje się raczej rozczarowujący. Chyba z nich po prostu wyrosłem.

Zwykle taki serial ma kilka fajnych odcinków ("Brygada RR" tylko dwa czy trzy), w najlepszym razie kilkanaście lub dwadzieścia kilka ("Kacze opowieści", "Super Baloo", "Herkules"), a reszta to nudy, które dla mnie są już obecnie nieangażujące i, co tu gadać, za dziecinne. W "Gumisiach" jest lepiej, bo całe dwa pierwsze sezony są spoko, zanim poziom siada, najlepiej jednak w tym towarzystwie wypada dla mnie po latach "Aladyn", gdzie grubo ponad połowa odcinków nadal jest fajnych.

No dobrze, przechodząc do rzeczy, postanowiłem oto, w wieku 31 lat, zabrać się za "Gargulce", jedyny disnejowski serial z lat 90-tych, z którym nie miałem w ogóle dotąd styczności. To sprawiło, że było to doświadczenie pozbawione bagażu nostalgii. Nie mając żadnych wspomnień, nie mogłem się więc rozczarować. Mając  jednak na uwadze ogólny, nie zwalający z nóg poziom seriali Disneya z tamtych lat, nie nastawiałem się na coś specjalnego.

A jednak, okazało się, że to zdecydowanie najlepszy serial rysunkowy Disneya z ubiegłego wieku. Utarło się, że to niby disnejowska odpowiedź na "Batmana", ale szczerze? Wolę "Gargulce".

"Batmana" oglądałem z zapałem jako dzieciak, ale ostatnio zasiadłem do powtórki, obejrzałem pięć pierwszych odcinków i odpuściłem. W ogóle mnie to nie wciągnęło. Pomyślałem sobie: "Może rozkręca się później", ale kiedy zajrzałem tu na forum i zobaczyłem, że właśnie już nad tymi pierwszymi odcinkami wszyscy się rozpływają, dotarło do mnie, że najwidoczniej po prostu to nie jest w moim guście.

"Gargulce" - całkiem inna sprawa. Wciągnęły mnie od samego początku, zwłaszcza, że pięcioczęściowy prolog ma klimat bardziej filmu z prawdziwego zdarzenia niż serialu. A i potem jest całkiem dobrze, szczególnie przy tych historiach rozpisanych na więcej odcinków, takich jak "City of Stone", kiedy zagłębiamy się w przeszłość Macbetha i Demony.

W ogóle to zaskoczyła mnie ciągłość tego serialu. To nie jest taka zbieranina nie powiązanych historyjek, które można puścić w losowej kolejności (tak jak to wygląda w większości seriali rysunkowych z tamtych lat). Tutaj zdarzenia mają swoje długofalowe konsekwencje.

Serial wyróżnia się też na pewno powagą poruszanych tu zagadnień (bardzo różnych, takich jak fanatyzm, uprzedzenia, lęk przed starością, akceptacja swojej niepełnosprawności). Nie ma tu "udziecinniania" na siłę. Jak się strzelają, to zostają rany (krew się nawet parę razy pojawia), niektórzy giną i nie wracają z martwych. Sporo wątków naznaczonych jest autentycznym tragizmem.

Postacie też są złożone, co szczególnie widać u czarnych charakterów. To nie są stereotypowi disnejowscy złole. Ich motywacje są sensowne, a ich zło często bierze się z dobrych intencji, które z czasem uległy wypaczeniu, albo z krzywd zaznanych ze strony innych.

W środku drugiego sezonu jest taka akcja, że bohaterowie podróżują po całym świecie i tam sobie przeżywają różne przygody, no i to jest zdecydowanie za bardzo przeciągnięte - tego się mogę uczepić. Ale poza tym, zastrzeżeń raczej nie mam. (Chociaż nie kumam tej sprawy z Pukiem. 
).

Przynajmniej jeśli chodzi o dwa pierwsze sezony. Trzeci, czyli "Goliath Chronicles", nad którym pracowała inna ekipa, to już inna para kaloszy. Poziom wyraźnie tu spada, a poza tym świat jest przedstawiony w tak czarnych barwach, że aż wydaje się to przesadzone. Całe społeczeństwo jawi się tu jako fanatyczna, nietolerancyjna, spragniona krwi dzicz.

Mamy więc ten nowy Ku Klux Klan, co to gania po całym mieście z młotami, żeby zabijać gargulce, a wszyscy zdają się im przyklaskiwać, no bo gargulce to potwory, na pewno są złe, wiadomo. Mimo tego, że wiadomo, iż gargulce bronią ludzi - do tego stopnia, że łowcy nawet zwabiają je w pułapki w ten sposób, że udają, iż ktoś ma kłopoty i trzeba mu pomóc.

Mamy też kandydata na burmistrza, który pozyskuje wyborców obietnicą, że sam osobiście publicznie uśmierci gargulca. Dzieje się to już po tym, kiedy wszyscy wiedzą, że gargulce są istotami obdarzonymi intelektem i uczuciami. I co? I nic, żadne służby nawet nie reagują. Nieczułość i nienawistność ze strony społeczeństwa wobec gargulców jest tu tak przesadzona, że przestaje być wiarygodna. Wszystko wydaje się być na siłę podpinane pod tezę "ludzie są nietolerancyjni i kropka".

Dlatego nie lubię zbytnio trzeciego sezonu. No i też z powodu potraktowania niektórych postaci. Xanatos i Fox na przykład mało przypominają tu siebie - tak jakby zmieniono im charaktery. Gdzie się podziała ich chytrość i kombinatorstwo?


Wątek Angeli i trzech gargulców rywalizujących o jej względy też rozwiązano jakoś dziwnie - wybrała akurat takiego, że trudno mi było uwierzyć w nich jako parę. Wątek Goliatha i Elisy nie wiedziano chyba w ogóle jak pociągnąć, dlatego wpadł w stagnację. No a wiele barwnych postaci dostało tu tylko gościnne występy. Chyba dlatego, że ten sezon ma tylko 13 odcinków.

Co ciekawe, trzeci sezon przez wielu nie jest uważany za kanoniczny. Za kanoniczny natomiast jest uważany komiks - dzieło samego Grega Weismana, twórcy "Gargulców". Komiks, który przez pierwsze pięć rozdziałów jest naprawdę fajny, ale potem zbacza w jakieś dziwne rejony. Żaden wątek zresztą nie dostaje sensownego zakończenia.

PS. Skoro serial nigdy nie miał premiery w Polsce, to powinienem pewnie pisać oryginalny tytuł, "Gargoyles", zamiast go spolszczać (bo przecież nie ma oficjalnego polskiego tytułu). Ale co sobie takimi drobiazgami będę zawracał głowę :)

Odpowiedz
#73
Pamiętam, że siadłem kiedyś do tego serialu, bo kojarzyłem go za gówniaka z sobotniej niemieckiej ramówki satelitarnej TV. Wtedy zrobił mega wrażenie, chociaż kompletnie nie wiedziałem o co tam chodzi :P
Niestety, nigdzie nie namierzyłem dobrej jakości kopii z wypożyczalni, a jedynie jakieś VHS-ripy w 480p, więc po pierwszych odcinkach (wstęp do serialu) odpuściłem. 
Idzie gdzieś to obejrzeć na legalu (lub nie) czy trzeba kupić DVD (sic!)?
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#74
Na ile pierwsze odcinki są reprezentatywne? Bo pamiętam że kilka lat temu dałem szansę, nie porwało mnie i porzuciłem.
For my ally is the Force, and a powerful ally it is.


Odpowiedz
#75
No, to jest kwestia gustu. Mi się akurat ten pięcioczęściowy prolog podobał. Potem było trochę słabiej, ale jak przychodzi czteroodcinowe "City of Stone", serial osiąga szczytowy poziom i przez spory czas na nim pozostaje. To oczywiście moje czysto subiektywne odczucia. Jeśli początek nie wciągnął, to potem prawdopodobnie też by Cię nie wciągnęło.

Badus, w różnych miejscach internetu można znaleźć odcinki. Ja oglądałem początkowo na kreskowkazone.pl , ale jak mnie zaczęło wkurzać wolne ładowanie, przerzuciłem się na watchcartoonsonline.be. Z tym że jakość obrazu bywa różna, zależnie od źródła.

Odpowiedz
#76
Pytam właśnie dlatego, że chciałbym obejrzeć gargulce w sensownej jakości, bez zabaw w szukanie po źródłach.
Batmany przynajmniej dostały wydania na DVD, a wkrótce dostaną na blujce ;)
Anyway, dzięki za info ;)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#77
(10-03-2018, 18:13)al_jarid napisał(a): PS. Skoro serial nigdy nie miał premiery w Polsce, to powinienem pewnie pisać oryginalny tytuł, "Gargoyles", zamiast go spolszczać (bo przecież nie ma oficjalnego polskiego tytułu). Ale co sobie takimi drobiazgami będę zawracał głowę :)

Co prawda nawet Wikipedia tego nie potwierdza ale dałbym uciąć komuś rękę że leciało to kiedyś na którymś polskim kanale w latach 90. Zważywszy że kojarzę mega klimatyczną czołówkę (muzyka była kiedyś moim budzikiem) i jakieś szczątki fabuły a u mnie na chacie za gnoja nie było żadnej satelity a języków obcych nie pojmuję do dziś to musiało być na TVP, Polsacie lub w początkach TVNu.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”

#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#78
Czołówka tej animacji to jest, jak to mawia teraz młodzież, sztos tradycyjnej kreski.



"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#79
Jeżeli chodzi o Gargoyles, to 4 lata temu założyłem tej serii osobny temat:
http://forum.film.org.pl/Thread-Gargoyles--3600

Tak też cieszę się, że są osoby, które doceniają tą jedną z dojrzalszych animowanych serii Disney'a, które jako dziecieka oglądałem na RTLu. 
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
#80
[Obrazek: 31131079_10156021760660831_5648798724944...e=5B85455B]
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Filmy Disneya Maik 563 59,757 Wczoraj, 20:29
Ostatni post: OGPUEE
  Komiksy a seriale/animacje mateusz_axn 0 885 27-09-2012, 21:22
Ostatni post: mateusz_axn



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości