Shazam! (2019)
Fajny przykład złożoności powstawania filmów i seriali:

#ChristopherLOLan #ChristopherTrollan


Odpowiedz
[Obrazek: giphy.gif]

Co ja właśnie obejrzałem?

Pomijam już że scenariusz to idiotyczny, niespójny burdel który chciałby być kilkoma różnymi filmami naraz, ale co odbiło Warnerowi że powierzył ten film Sandbergowi? Facet w ogóle nie czuje takiego kina, ilekroć film wymaga lekkości, humoru i przygody, na ekranie jest sztywno, czasem wręcz niezręcznie. Gagi wypadają sucho i, znowu, sztywno.

Zachary Levi ze swoim overactingiem tylko mnie wkurzał, do tego jest kimś kompletnie innym niż Billy. Inny sposób mówienia, inne miny, inna gestykulacja, to nie jest ta sama osoba, za to wielki minus dla filmu. Czarny charakter? Ała, totalne dno, okropna rola Stronga i tony kiczu, niestety nie świadomego jaki sprawia radość reżyserowi.

Motyw z resztą dzieciaków na końcu mi się podobał, głównie dzięki doborowi aktorów, szkoda że finałowa akcja jest tak denna. Z drugiej strony dobrze wpisuje się w obraz całości.

4/10

Odpowiedz
[Obrazek: GiftedJoyfulIslandwhistler-max-1mb.gif]

Pogadaj se ;)

Obejrzałem wczoraj. Wizualnie taki sobie, scenariuszoiwo też (1. Czarodziej nie reaguje, gdy obcy wbija mu na chatę i kradnie kulę uwalniającą złe moce, a o tym że potrafi razić błyskawicami przypomina mu się jak już jest po ptokach; 2. Przybrane rodzeństwo Billy'ego ot tak potrafią robić rzeczy, których Shazam uczył się tygodniami), jak w prawie każdym filmie DCEU dzieciaki muszą gnębić inne dzieciaki, a retrospekcje wplecione bez grama subtelności walą nam łapatą w głowę, nawet pojedyncze ujęcie z młodym Sivaną musiało się pojawić, choć nie musiało. A jak już wspomniałem o Sivanie - Mark Strong po raz dziesiąty gra tego-samego-łotra.

Ale wiecie co? Powtarzający się, charyzmatyczny Mark Strong i tak jest lepszy od galerii CGI-złoczyńców bez osobowości. Zmagania z nim są lepsze od kolejnej finałowej CGI-sraki. Bardzo fajnie było obejrzeć film o bohaterze DC, który opowiada jedną, prostą historię i poszerza swój własny świat, a nie jest dwuipółgodzinnym zlepkiem pomysłów na kilka filmów, będących podbudową pod sequel, crossover, lub cokolwiek. BvS trudno mi nazwać filmem, to był bardziej produkt filmopodobny, JL to potwór Frankensteina, a Sraquaman to zbiór cut-scenek z gry na xboxa. Shazam! to prosty, skromny, superbohaterski FILM. Działa zarówno jako origin story, jak i jako komedia familijna. Nic specjalnego, ale na tle tego, co powstaje na postawie DC od 2016 roku, wyróżnia się pozytywnie.

Ocena? Jakieś 5-6/10 (poziom drugiego Ant-Mana), waham się ze względu na słabiutki finał w wesołym miasteczku (nuda, zaczynałem przysypiać) i największy grzech tego filmu - brak Henry'ego Cavilla w ostatniej scenie (FU, Warner Bros.)!

PS
Djimon Hounsou będzie grał już tylko takie role w filmach DC i Marvela? :(

Odpowiedz
W sumie lepsze niż większość tegorocznych filmów superhero, do pewnego momentu nawet zabawne, szkoda, że finał taki marny i z durnym pomysłem na zrobienie
. Dawno już nie widziałem Marka Stronga w roli, która gra za każdym razem, gdy go widzę na ekranie :P

To taki film, jaki z przyjemnością bym oglądał 25 lat temu i wtedy na pewno podobałby mi się dużo bardziej, kolejny seans strzelę sobie z córą, to może zapewnić lepszy odbiór.

6/10
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
-------------------------------------------------------------
Pisanina archiwalna - fantasy/sf

Odpowiedz
+ Levi
+ scena z tradycyjną przemową czarnego charakteru w środku walki (śmiechłem srogo)
+ kilka zabawnych scen i pojedynczych gagów w trakcie treningów
+ motyw z matką rozegrany w jedyny właściwy sposób
+ sympatyczna grupa dzieciaków, nawet mimo tego że właściwie nie idzie zapamiętać wszystkich imion
+ fragmentami dobrze się ogląda

- strasznie to schematyczne od góry do dołu, scenariusz pisali chyba na spółę z Aquamanem
- okrutnie źle doklejona broda Djimona Honsou
- geneza Shazama to dla mnie zagadka - Czarodziej szukał nieskazitelnego, czystego od zła kandydata a wybrał dzieciaka patusa który uciekał od każdej rodziny zastępczej i nie miał szacunku do swoich przyrodnich braci i sióstr. No i chodził na wagary ;)
- kompletnie pominięty motyw popularności na Youtube filmików z Shazamem
- Mark Strong w wersji tak bardzo oklepanej, że można cytować jego teksty z wyprzedzeniem
- w 90% realizacyjna bieda na poziomie serialu w telewizji
- brak jakiegokolwiek stylu i tożsamości w zdjęciach, efektach, pomysłach na sceny akcji.

Ocena 5/10 i brak szans na powtórkę w przyszłości
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości