Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.



  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5


Solo: A Star Wars Story (2018) reż. Ron Howard
Jak na heist movie, włam jest zbyt standardowy i pozbawiony błysku - wchodzimy, strzelamy i zabieramy, co mamy zabrać. Jak już nie robimy filmu o ratowaniu świata, tylko o kradzieży cennego paliwa, to prosiłbym o trochę szaleństwa w stylu Soderbergha. A jak na historię o Hanie Solo, to mało tu Hana - krąży gdzieś na uboczu i nie skupia na sobie uwagi. Nie wiem czy to z aktorem jest coś nie tak, czy brakuje mu charyzmy, czy to scenariusz jest tak skonstruowany. Emilii Clarke nie posądzam o wielkie pokłady talentu i tutaj to udowadnia. Wygląda ładnie, ale nie uświadczyłem, żeby miała jakąś osobowość (i niby ona ma być później szefową syndykatu zbrodni? haha, oby tego nie nakręcili...) Chemii z Hanem też nie udało się utworzyć. Jeżeli już wspominam o nijakości, to powiem coś o Drydenie Vosie. Pierwsza scena, w której morduje jakiegoś ambasadora miała nam pokazać jaki jest straszny, ale coś nie wyszło. Jabba w starych częściach też może nie był straszny, ale przynajmniej czułem, że coś znaczy, że jest kimś, z kim trzeba się liczyć. I ponarzekam też na bohatera granego przez Harrelsona - takie cwaniackie zdrady fajnie wyglądają tylko na papierze, ale trudno mi uwierzyć w postać, która robi coś takiego. Ale może to świetnie napisany charakter, a ja po prostu jestem naiwniakiem ze zbyt dobrym sercem.

Film jest brzydki. Szarobure, wyprane z kolorów kadry - wizualna nuda. Jeżeli chciano nawiązać do oryginalnej trylogii, to tutaj też coś nie zadziałało (wygląda jakby ktoś z automatu pokrył wszystko jednakowym filtrem). Tamte filmy może nie atakowały feerią barw, ale minimalistyczne wnętrza imperialnych statków były stylowe, a nie biedne.

Poza tym problematyczny jest sam pomysł na film, że niby przestępca o dobrym sercu. To miałoby sens, gdyby twórcom udało się pokazać, że mamy do czynienia z przestępcami, a ja wcale nie miałem wrażenia, że to takie szumowiny. W całej sadze bohaterowie walczą z imperium, przy okazji kradnąc im jakieś przedmioty albo próbując się gdzieś włamać. Tutaj mamy to samo. Nie ginie nikt postronny, poszkodowane jest tylko imperium albo źli ludzie. Nie miałem ani razu myśli, że Han robi coś złego, że balansuje na krawędzi moralności. Beckett mówi do Solo: "jestem jedyną osobą w galaktyce, która zna twoją tajemnicę, że masz dobre serce". I właśnie w tym jest problem, że to żadna tajemnica, że Solo nie ukrywa przecież dobrego serca pod kominiarką, bezwzględnością czy łotrzykowskim płaszczykiem. Dobry chłopak od samego początku.

Ale największy grzech filmu jest taki, że po prostu się wynudziłem Uśmiech

4,5/10

Odpowiedz
Predator895 napisał(a):Ehhhh, meh, ehhhh... Chyba coraz bardziej zaczynam doceniać obecność projektora w moim kinie domowym, dzięki temu zaoszczędziłem już kupę kasy, którą bym wydał na takie średniaki jak Solo. (...) ehhh Disney zaorał tę markę a Łotr 1 to była chyba jedyna pozytywna wypadkowa w tej przemielonej serii...

A blu już na półce Uśmiech

Cytat:. A jak na historię o Hanie Solo, to mało tu Hana - krąży gdzieś na uboczu i nie skupia na sobie uwagi. Nie wiem czy to z aktorem jest coś nie tak, czy brakuje mu charyzmy, czy to scenariusz jest tak skonstruowany

Jakaś nowa moda. To samo było w Czarnej Panterze.
Nie interesuje mnie kino ogólnie, a jedynie filmy o tym, co mnie interesuje.
------------------------------------------------------------------------------------------
#fuckDisneyStarWars #fuckstreaming
http://filmozercy.com/



Odpowiedz
Samo dobro Oczko tak przy okazji, nie pamiętam jak długa była scena bitewna ale jeśli nawet z niej cos wycięli to idiotyzm

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Fajny ten film. Taki szarobury.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
13 minuta filmu z groszem, Han widzi reklamę zachęcającą do wstąpienia do armii Imperium, muzyczkę w reklamie stanowi... marsz implerialny.

Czyli gdy ten motyw muzyczny pojawia się w Imperium kontratakuje to znaczy że leci z głośników, poza kadrem jest np. Szturmowiec z boomboxem na ramieniu?

Odpowiedz
Przecież Marsz Imperialny in-universe stanowi hymn Imperium. Co w tym zatem dziwnego, że leci w reklamie propagandowej?

Odpowiedz
Przytoczysz scenę z Oryginalnej Trylogii na potwierdzenie tej rewelacji?

Odpowiedz
Mogę przytoczyć z czego innego, ale pewnie masz gdzieś nie filmowe SW.  A tylko przypomnę, że tego uniwersum nie stanowią jedynie filmy.

Odpowiedz
Dla mnie tak, konkretnie I-VI. I tylko te.

Odpowiedz
Pierwszy raz spotykam się z informacją, że ten szlagier jest w uniwersum hymnem Imperium.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
Co mi się podobało:

- Paul Bettany
- L3

Reszta to ilustracja określenia "bezpłciowy".

5/10

Odpowiedz
Bezpłciowy zawsze lepszy niż Last Jedi.

Zabieram się i zabieram do powtórki.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Pamiętacie gościa, który za pomocą AI wymazał wąsy Cavilla lepiej niż spece of F/X? Teraz zajął się wklejeniem twarzy Forda Oczko

Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Przy ognisku wygląda perfekcyjnie Uśmiech widzę twarz Harrisona i od razu dałbym wyższą ocenę.
Avengers: Infinity War - 10/10  <3

Odpowiedz
Ten głos z twarzą Forda XD

Odpowiedz
Oglądnąłem "Solo: A Star Wars Story". Znaczy starałem się obejrzeć, ale chyba miałem jakąś schrzanioną kopię, gdyż wszystko było mega ciemne i ciężko było cokolwiek widać.  Ale już na poważniej to kręcąc film przygodowy o galaktycznym piracie, postawienie na taki mrok i zaciemnienie to zły pomysł. Tu powinna być przygoda, to powinno być lekkie, a i same planety tylko dołowały. Błoto, śnieg, błoto piasek. Kiedy pod koniec pojawiła się ta planeta z tą kopalną i znowu jesteśmy w mroku podziemii, już naprawdę się poddałem. To już w Rogue One, mieliśmy ciekawa planetę z palmami, plażami. 
Akurat najbardziej krytykowany Ehrenreich nie wypadł dla mnie źle. Co prawda nie uwierzyłem, że to Han Solo, ale przynajmniej wyszedł z założenia, że nie ma co imitować Harrisona Forda i stworzył swoją własną postać, która jest sympatyczna. Za to chwalony Glover to dla mnie właśnia marna imitacja Lando. W ogóle nie kupiłem tej postaci. Emilia Clarke, jest Emilią Clarke, czyli ładnie wygląda i... no ładnie wygląda, ale to w sumie jakiś plus. Chewbacca miał więcej do roboty niż w poprzednich dwóch filmach i je ludzi/ Woody Harrelson OK, za to największą zagadką pozostaje L3-37? Czy to miała być parodia feministki, czy to tak na poważnie?  Ale już pomijając na intencje, aktualnia L3-37 walczy o zaszczytne miejsce "Najgorszej Postaci z Gwiezdnych wojen", wraz z Rose Tico, Vice-Admiral-Holdo i Rey. To coś nawet porusza się bardziej jak człowiek niż droid, a już dialog między nią, a Emilią Clarke, o tym jak to można uprawiać seks z droidem... No tak 


Cameo wiadomo-kogo głupie, pozerskie i ogólnie WTF?!.
 
Ale mimo wszystko nie jest to film zły. Przewidywalny i nieciekawy tak, ale nie zły. To nie jest jak The Lest Jedi, które sra na wszystko, a następnie bierze to gówno i rzuca tobie w twarz. Ron Howard trochę bardziej rozumie ten świat, przy czym dostał dość niewdzięczny materiał. 
 
I najważniejsze muzyka! To chyba ten element, który najbardziej mi się podoba. Można by oczywiście się zastanawiać na ile ta perkusja jest "gwiezdnowojenna", ale w ostateczności jednak score swój klimat ma, czuć też ducha Gwiezdnych wojen i jest świetnie rozpisany. Mamy przygodę, jest zabawa itd. Tylko mimo wszystko jednak lepiej wypada mi ten score na płycie, niż w samym filmie.
Tak też John Powell po raz kolejny sprostał zadaniu i niestety po raz kolejny w swojej karierze dostał słaby film, który okazał się finansową porażką.
 
P.S. W filmie pojawia się całkiem fajnie wyglądająca banda Enfys Nest, z tymi bałkańskimi chórami w tle. Pojawiają się i wyglądają naprawdę dobrze. Enfys Nest wygląda fajnie, ma ciekawy kostium i potem ma dojść do pojedynku z Hanem, jak w westernie. I wreszcie coś się dzieje, jakieś napięcie i wtedy Enfys Nest ściąga swoją maskę i...
<W tym momencie wyciągnąłem ręce do góry i machając nimi dramatycznie krzyknąłem: BĄDŹ PRZEKLĘTA KATHLEEN KENNEDY!!!>
/www.filmmusic.pl - me recki 
"The main thing is to protect these characters, make sure that they still continue to live in the way you created them..." - Kathleen Kennedy







Odpowiedz
Film z rodzaju "a po co to komu". Jest kilka fajnych scen, jak imperialna piechota na wojnie, Kessel run (choć sam skok jest zrobiony po łebkach) i interakcje Chewiego z ziomkami. Nad całością unosi się jednak swąd takiego sztucznego wyrobnictwa, bez iskry duszy, ale z mechanicznym zaznaczaniem kolejnych checkpointów.

Np. taka Qira, na papierze niby jest ok, dzięki niej poznajemy motywację Hana, stanowi też element jego przemiany (?) w nieufnego drania. W filmie ta przemiana nie ma jednak w sobie żadnej siły, może przez aktorstwo Clarke, może przez jej brak chemii z młodym Solo.

Podobnie jest z ekipą Becketta, która umiera zanim zdążyłem zapamiętać ich imiona. Sam Beckett i jego mentorowanie to chodzący foreshadowing i ciężko być zaskoczonym obrotem spraw w ostatnim akcie, choć jego finał wypadł całkiem dobrze, z namiastką emocji.
Zachwyty nad Lando są mocno przesadzone, bo chociaż Glover wypada dobrze, tak cała jego rola stanowi jedynie nieco powiększone cameo.

Na koniec Alden, który zagrał dobrze i byłby pewnie naprawdę niezły, gdyby dostał lepszy scenariusz.

Droid Lando to dla mnie oczywista zgrywa i szczerze byłem zaskoczony, że Lando po niej rozpaczał Duży uśmiech

5/10 to najlepsze co mogę dać. Ale przyznam, że chętnie obejrzałbym bardziej kompetentny sequel, bo jakiś tam potencjał jest.
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

RIP Star Wars
1977 - 2005 (+ 2016)

Odpowiedz
Obejrzałem ponownie bo się pojawiło na HBO Go i było naprawdę słabo. Ten film jest po prostu... nudny.
Mnóstwo denerwujących wtyków dzisiejszego Hollywood, słaby scenariusz, brak chemii.

Film do absolutnego zapomnienia, zero emocji.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Star Wars: The Rise of Skywalker (2019) reż. J.J. Abrams szopman 975 58,891 7 godzin(y) temu
Ostatni post: Doppelganger
  Star Wars (dyskusja ogólna) Megaloceros_____ 988 79,289 16-08-2019, 12:16
Ostatni post: marsgrey21
  Star Wars: Original Trilogy (IV-VI) Mierzwiak 899 92,717 10-05-2019, 08:42
Ostatni post: zdzichon
  Star Wars: Episode VIII - The Last Jedi (2017) reż. Rian Johnson Juby 2,885 189,710 19-04-2019, 21:51
Ostatni post: Wolfman
  Star Wars: Episode VII - The Force Awakens (2015) reż. J.J. Abrams Veers 4,069 348,132 30-01-2019, 21:39
Ostatni post: Lawrence
  Star Wars: Prequel Trilogy (I-III) military 612 49,949 08-11-2018, 20:00
Ostatni post: Lawrence
  Rogue One: A Star Wars Story (2016) reż. Gareth Edwards [SPOILERY] Juby 1,539 117,807 21-10-2018, 18:42
Ostatni post: Mierzwiak
  Star Wars: Episode III - Revenge of the Sith (2005) reż. George Lucas Tyler Durden 498 36,498 07-03-2018, 04:26
Ostatni post: Lawrence
  Star Wars: Episode II - Attack of the Clones (2002) reż. George Lucas Mierzwiak 111 18,555 12-12-2017, 14:19
Ostatni post: shamar
  Star Wars: Episode I - The Phantom Menace (1999) reż. George Lucas Corn 308 40,175 17-06-2017, 11:12
Ostatni post: Lawrence



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości